Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Zepsute święto, kryminał w obronie i warszawski czołg. Legia przełamała się w Chorzowie

Zepsute święto, kryminał w obronie i warszawski czołg. Legia przełamała się w Chorzowie

Piłka nożna | 20 września 2015 17:59 | Przemysław Drewniak
Po efektownym zwycięstwie w Chorzowie Henning Berg znów może nieco odetchnąć
fot. x-news
Po efektownym zwycięstwie w Chorzowie Henning Berg znów może nieco odetchnąć

Po serii niepowodzeń w Ekstraklasie i Lidze Europy Legia Warszawa miała napotkać problemy także na Górnym Śląsku, gdzie podbudowany po wygranej w derbach Ruch zamierzał godnie uczcić jubileusz swojego stadionu. Były specjalne żółto-niebieskie stroje, niespodzianki dla kibiców i… niespodzianki dla rywali, którzy bezlitośnie wykorzystali fatalne błędy w obronie i po bardzo dobrym występie przełamali niekorzystną passę.

 

Przez długi czas wcale nie było to spotkanie, w którym Ruch był tylko tłem dla Legii. Owszem, goście zmiażdżyli Niebieskich w pierwszych 11 minutach, strzelając trzy gole, ale chorzowianie o dziwo byli w stanie się z tego podnieść. Wiarę przywróciła gospodarzom szybka kontra rozpoczęta przez Patryka Lipskiego, znakomity rajd i podanie Kamila Mazka, które wykończył bezbłędnie Mariusz Stępiński.


Ruch w całkiem efektowny sposób wrócił do gry i w pierwszej połowie miał nawet momenty, kiedy potrafił narzucić Legii swój styl. Podopieczni Waldemara Fornalika potrafili dłużej utrzymać się przy piłce, zagrać na jeden kontakt, ich gra naprawdę mogła się podobać. I gdyby nie świetna interwencja Dusana Kuciaka po główce Łukasza Surmy, Ruch jeszcze przed przerwą zmniejszyłby straty do jednego gola.


Problemem zespołu z Górnego Śląska była jednak głównie defensywa, a przede wszystkim to, że jego piłkarze pojawili się na boisku dopiero po piętnastu minutach. Wcześniej nie tyle statystowali, co asystowali przy trafieniach Legii. Mateusz Cichocki wydatnie pomógł swoim byłym kolegom w zaliczeni dwóch z nich, ale jego koledzy z linii obrony byli niewiele lepsi. Goście oddali w całym meczu cztery celne strzały i właściwie nie mogli spudłować, bo w każdym przypadku były to egzekucje. Podkreślamy jednak, że poprzedzone świetnymi akcjami. 0:1 – znakomite wyczucie w podaniu Aleksandara Prijovicia i skuteczne wykończenie ze strony Nemanji Nikolicia. Najlepszy strzelec warszawian chwilę później zagrał idealnie na głowę Stojana Vranjesa i brał udział w akcji bramkowej na 0:3, gdy Prijović asystował przy strzale Michała Kucharczyka.


Legia przełamała się, bo od początku zaatakowała Ruch wysokim pressingiem i wreszcie bardzo dobrze zafunkcjonowała współpraca duetu Prijović – Nikolić. W ofensywie wicemistrzowie Polski grali szybko, efektownie, czego najlepszym przykładem było trafienie na 4:1. Doskonałe rozegranie pomiędzy Guilherme a Nikoliciem zupełnie zgubiło obronę Ruchu, sytuację jeden na jeden z bezradnym tego dnia Matusem Putnockim wykończył Prijović, i już pół godziny przed ostatnim gwizdkiem mecz właściwie się skończył. Chorzowianie stracili wiarę, a Legia spokojnie od tego momentu kontrolowała spotkanie.


W kolejnych meczach zobaczymy, na ile kryzys Legii leżał w głowach, a na ile w błędach popełnionych przez Henninga Berga. Jeśli dotyczył psychiki, to warszawianie powinni odpalić. Dziś pewne jest, że norweski szkoleniowiec na jakiś czas znów odłożył pogłoski o jego zwolnieniu.


Ruch z okazji urodzin stadionu przy Cichej zaprezentował dziś kryminał w obronie, ale przez pół godziny w drugiej połowie zagwarantował nam wraz z Legią futbol na naprawdę wysokim poziomie. W Chorzowie największe nadzieje mogą pokładać zwłaszcza w tercecie Lipski – Mazek – Stępiński, który dziś kilka razy dał się we znaki obronie Wojskowych. I choć przed Fornalikiem wciąż sporo pracy, to ten zespół warto oglądać.

 

OCENY SPORT4FANS (w skali 1-10):


Ruch Chorzów: Matus Putnocky (4) – Martin Konczkowski (3), Rafał Grodzicki (3), Mateusz Cichocki (2), Paweł Oleksy (3) – Kamil Mazek (5), Maciej Urbańczyk (5), Łukasz Surma (5), Patryk Lipski (5), Marek Zieńczuk (3) – Mariusz Stępiński (5).
Rezerwowi: Tomasz Podgórski (4), Artur Lenartowski i Michał Szewczyk grali zbyt krótko.


Legia Warszawa: Dusan Kuciak (6) – Łukasz Broź (5), Jakub Rzeźniczak (6), Igor Lewczuk (6), Tomasz Brzyski (5) – Guilherme (6), Dominik Furman (6), Stojan Vranjes (6), Michał Kucharczyk (6) – Aleksandar Prijović (7) – Nemanja Nikolić (8).
Rezerwowi: Rafał Makowski, Marek Saganowski i Arkadiusz Piech grali zbyt krótko.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)