Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Podoliński na ratunek!

Podoliński na ratunek!

Piłka nożna | 23 września 2015 20:46 | Redakcja
Robert Podoliński (na zdjęciu) zastąpił na ławce TSP Dariusza Kubickiego
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
Robert Podoliński (na zdjęciu) zastąpił na ławce TSP Dariusza Kubickiego

W Podbeskidziu doszło ostatnio do zmiany trenera. Dariusza Kubickiego, pod wodzą którego drużyna z Bielska-Białej spisywała się bardzo przeciętnie, żeby nie powiedzieć, że źle, zastąpił znany z prowadzenia min. Cracovii, Robert Podoliński. Wtorkowy mecz Pucharu Polski ze Śląskiem Wrocław, był dla szkoleniowca TSP okazją do debiutu w nowej roli.


Za kadencji Kubickiego Podbeskidzie w 9 ligowych spotkaniach zdobyło 7 punktów, co plasuje „Górali” na 14, trzecim od końca miejscu. Niżej są jedynie Górnik Zabrze, który w ostatnim ligowym meczu z WKS-em odniósł pierwsze zwycięstwo i Lech, o którym wszystko napisał już chyba facebookowy fanpage, Ekstraklasa Trolls.

 

Za Kubickiego Podbeskidzie grało anty-futbol, bez pomysłów na grę w ofensywie i z niepoukładaną obroną. Były piłkarz Legii uparł się na Krystiana Nowaka, którego namiętnie predestynował do roli podstawowego środkowego obrońcy, choć piłkarz ten wcale na to nie zasługiwał i popełniał koszmarne błędy. Do tego dochodziły kontuzje i recepta na ligową katastrofę była bardzo blisko. Kubicki przed sezonem sprowadził do drużyny pół pierwszej ligi, wartością dodaną miał być Mateusz Możdżeń, a okręt kierowany przez ulubieńca prezesa Boreckiego zmierzać miał w kierunku górnej ósemki. Boisko jednak wszystko zweryfikowało i szybko okazało się, że młodzi, nieograni w ekstraklasie piłkarze, wspomagani wypompowanymi organizmami starszych zawodników i z trenerem bez pomysłów, nie zwojują ekstraklasy.

 

Najgorsze w tym wszystkim dla kibiców Podbeskidzia jest to, że Dariusz Kubicki źle przygotował zespół pod względem motorycznym. Po pierwszym podejściu do Podbeskidzia i ucieczce do Rosji, jego ówczesny następca – Czesław Michniewicz, miał do dyspozycji zawodników doskonale przygotowanych do grania w piłkę pod względem fizycznym, z którymi trzeba było tylko popracować nad taktyką i głową. To też obecny trener Pogoni Szczecin zrobił i wyniki przyszły same. Podoliński ma dużo gorzej. Piłkarze nie biegają, bo nie potrafią, a w formie, jeżeli chodzi o piłkarzy ofensywnych, jest może dwóch: Kowalski i Szczepaniak. Wiele wskazuje na to, że od tego pierwszego, byłego skrzydłowego Ruchu, trener będzie rozpoczynał ustalanie składu. „Kowal” zagrał bardzo dobrą pierwszą połowę w meczu ze Śląskiem i jest ponoć bardzo chwalony przez nowego szkoleniowca swojej drużyny. Szczepaniak jest obecnie w nieprawdopodobnym gazie i jeżeli dalej tak pójdzie, długo pod Klimczokiem nie pogra, bo zdecydowanie wywyższa się na tle swoich kolegów.


Podoliński obecnie ma także problemy z wieloma kontuzjami. Ostatnio z gry wypadł Damian Chmiel, a dłuższy czas pauzują już Sloboda i Deja. Wiele wskazuje też na to, że do grania w piłkę nie wróci już doświadczony stoper Bartłomiej Konieczny. Gdyby zatem ekipa, którą obecnie ma do dyspozycji kolega ze studiów Leszka Ojrzyńskiego, była jeszcze wzmocniona piłkarzami leczącymi kontuzje, sytuacja zespołu nie byłaby tak tragiczna. Jasne, nie powtarzamy teraz słów prezesa Boreckiego sprzed sezonu, że TSP ma silniejszą kadrę niż Wisła (w ostatnim meczu ligowym rozgromiła „Górali” 6:0), ale na pewno w Bielsku są obecnie piłkarze, którzy są w stanie uratować dla Podbeskidzia ekstraklasę.


Co można powiedzieć po pierwszym meczu niespełna 40-letniego trenera? W pierwszej połowie widoczny był olbrzymi postęp, szczególnie jeżeli chodzi o grę ofensywną. Kowalski, Szczepaniak czy Kato bardzo często przejmowali futbolówkę i wychodzili do szybkich kontr. Widać było jakiś pomysł i ni jak miało się to do gry prezentowanej przez zespół pod wodzą jego poprzednika. Mimo porażki, Podoliński start ma dobry i jeżeli to dopiero początek zmian w grze TSP, to kibice mogą być spokojni o wyniki. – Wolałbym mniej mówić, a więcej robić – to słowa Roberta Podolińskiego z konferencji prasowej na której został przedstawiony, za które bardzo mocno trzymamy.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)