Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Zmierzch Rodgersa w Liverpoolu?

Zmierzch Rodgersa w Liverpoolu?

Piłka nożna | 25 września 2015 12:29 | Krzysztof Brzeziński
Brendan Rodgers.
fot. Oficjalny profil Liverpoolu na Facebooku.
Brendan Rodgers.

Aż trudno uwierzyć w to co dzieje się z zespołem Liverpoolu w ostatnich sezonach. Zwłaszcza pamiętając finał Ligi Mistrzów 2005, czy drogę do tego finału w roku 2007 oraz dwie kampanie zakończone wicemistrzostwem Anglii. Wydawałoby się, że po takich sytych latach tytuł mistrzowski jest kwestią dwóch, trzech sezonów. Tymczasem historia napisała kompletnie inny, bardzo bolesny scenariusz dla każdego kibica The Reds.
 

W trzy sezony Brendan Rodgers nie zdobył żadnego trofeum. Jest pierwszym takim trenerem The Reds od czasu Phila Taylora, który na Anfield panował w latach 1956-1959. Nie dość, że nie zdobył żadnego trofeum to prowadzony przez niego Liverpool kolejny raz zalicza falstart na początku sezonu i to mimo dwóch wygranych spotkań na jego starcie! Dlaczego falstart? Otóż okazuje się, że im dalej w głąb sezonu, tym drużyna pod wodzą Rodgersa, jest coraz mniej poukładana, pozbawiona jakiegokolwiek charakteru, popełnia głupie błędy, a sam trener nie umie podjąć dobrych decyzji by to wszystko zahamować. The Reds od spotkania na The Emirates nie zagrali dobrego meczu. Po pojedynku z Arsenalem przyszły dwie bolesne porażki: 0:3 u siebie z West Hamem oraz 1:3 na Old Trafford z Manchesterem United. Sytuacji Irlandczyka z północy nie poprawił też remis z Norwich na Anfield oraz wygrana po rzutach karnych z Carlisle w Pucharze Ligi. Potwierdzają się powoli przedsezonowe przypuszczenia bukmacherów o tym, iż to właśnie Rodgers będzie pierwszym trenerem, który zostanie zwolniony w kampanii 2015/16. Ruszyła już karuzela nazwisk, w której główną rolę odgrywają jak na razie Jurgen Klopp i Carlo Ancelotti. Mając takie nazwiska w swoim zespole obecny trener Liverpoolu nie powinien dopuścić do takiej sytuacji. Co jednak stoi na przeszkodzi drużynie z czerwonej części Merseyside?
 

Upór FSG.
Kiedy przyjrzymy się, w których momentach zwalniani byli poprzedni trenerzy The Reds, zadamy tylko jedno możliwe pytanie. Dlaczego Brendan Rodgers jest jeszcze trenerem Liverpoolu? Jeszcze poprzedni właściciele Liverpoolu zwolnili Beniteza za pierwszy gorszy sezon, nie dali mu odbudować autorytetu, a już na pewno nie pozwolili mu zbudować zespołu z nowymi właścicielami, którzy co by tu dużo nie mówić są znacznie hojniejsi od duetu Toma Hicksa i George’a Gilletta. Do zwolnienia Beniteza wystarczyło zajęcie siódmego miejsca w lidze, pomimo tego, iż rok wcześniej zdobył on tytuł wicemistrza Anglii z rekordową liczbą punktów w historii Premier League zdobytych przez The Reds. Na jego miejsce wskoczył Roy Hodgson. Anglik był trenerem Liverpoolu tylko do 8 stycznia 2011 roku. Do zwolnienia wystarczył słaby start w lidze i krajowych pucharach. W jego miejsce zatrudniony został Kenny Dalglish - żywa legenda z Anfield Road. Król Kenny pracował z Liverpoolem przez pół sezonu 2010/11 i cały sezon 2011/12. Zdobył w tym czasie Puchar Ligi i doprowadził klub do finału Pucharu Anglii. Jednak swój pierwszy cały sezon zakończył na 6 miejscu i również pożegnał się z klubem. Jakim więc sposobem omamił Brenendan Rodgers obecnych właścicieli The Reds? Pod wodzą Irlandczyka Liverpool w lidze zajmował: 7, 2 i 6 miejsce. Wynika z tego, że biorąc pod uwagę dwa ostatnie sezony Rodgersa można porównać do Beniteza, który po wicemistrzostwie nie potrafił poprowadzić Liverpoolu jeszcze wyżej. Obecny sezon nie zapowiada się lepiej, po co więc upór FSG? Być może wierzą że Brendan Rodgers postawi jeszcze klub na nogi i powtórzy sezon 2013/14, w co wielu kibiców, ekspertów, a chyba i samych piłkarzy The Reds straciło już nadzieję. Czy upór FSG jest akurat tutaj potrzebny?
 

Rodgers nie ma autorytetu.
Irlandczyk kompletnie nie ma autorytetu w świecie piłki nożnej. Dobrze świadczy o tym fakt ujawniony w niedawno opublikowanej biografii Stevena Gerrarda. Były kapitan Liverpoolu wspominał w niej, iż musiał dzwonić do wielu zawodników z najwyższej światowej półki z zapytaniem o transfer do zespołu z miasta Beatlesów. Trener The Reds nie jest zwolennikiem komitetu transferowego o czym wiemy już od dawna. Jednak to ten komitet załatwił zdaniem wielu jedne z lepszych transferów podczas pobytu Rodgersa na Anfield. Problem w tym, że były trener Swansea próbuje udowodnić swoje racje przez co na ławce ląduje taki zawodnik jak Sakho, który mógłby być lekarstwem na błędy obrony Liverpoolu. Wielu byłych zawodników The Reds skarży się też na Rodgersa, za zahamowanie kariery bądź prostą rezygnację z usług danego zawodnika. Do tego wszystkiego dochodzi też kompletny brak charakteru drużyny, o którym tak często mówił trener The Reds na konferencjach prasowych. Kibice Liverpoolu zastanawiają się również czy Irlandczyk ma w ogóle autorytet wśród obecnych zawodników klubu.
 

Plan odnowy wielkości klubu
Plan ten wypalił tylko przez jeden sezon, w którym genialny duet S&S wspierany przez Gerrarda i Sterlinga prowadził klub do wysokiej pozycji w lidze. Wielokrotnie podkreślano wtedy, że wyniki nie muszą być koniecznie dziełem samego Rodgersa. Sezon życia Suareza i Sturridge'a pokazywał, że mało w tym było udziału trenera. To wszystko uwidoczniło odejście do Barcelony El Pistolero i kontuzje Sturridge'a. Bez nich The Reds nie byli już tym samym zespołem, a drużyna swoją postawą  udowodniła, że gra w ofensywie tworzyła się sama bez pomocy trenera. W ataku jak w ataku, ale pod wodza Rodgersa to defensywa woła o pomstę do nieba! Trudno mówić tu w ogóle o jakiejś obronie, bo błędy środkowych obrońców były i są ogromne. Plan odbudowy o którym często wspominał Rodgers nie wypalił, a jego przygoda z klubem z Merseyside powinna skończyć się jak najszybciej. W odróżnieniu od końcówki panowania Beniteza, zawodnicy nie wykazują w ogóle chęci walki, nie są poukładani taktycznie, nie mają lidera na boisku, który poprowadziłby ich do zwycięstwa, ale przede wszystkim nie mają trenera, który ten cały bałagan umiałby posprzątać. Liverpool w dobrej formie jest potrzebny całej lidze, która będzie wtedy znacznie ciekawsza. Przy obecnym porządku na Anfield Road The Reds nie wrócą szybko do czołówki. Trzeba zrezygnować z Rodgersa i zainwestować w trenera z najwyższej europejskiej półki, bo zawodnicy w tym klubie są, tylko trzeba z nich wykrzesać potencjał, który na pewno mają.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)