Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Gran Derbi inne niż wszystkie. Barcelona w dużym dołku

Gran Derbi inne niż wszystkie. Barcelona w dużym dołku

Piłka nożna | 03 marca 2013 11:10 | Hubert Błaszczyk
Alvaro Morata był objawieniem sobotniego GD.
Alvaro Morata był objawieniem sobotniego GD.

To było Gran Derbi, jakiego kibice w ostatnich latach nie mieli okazji przeżywać. Mecz odbywał się o godzinie 16:00, stawką były tylko trzy punkty do ligowej tabeli (mistrzostwo już dawno zapewniła sobie Barcelona), a na ławce Realu usiedli Cristiano Ronaldo, Xabi Alonso i Mesut Oezil. Czy to oznacza, że było nudno? Nie, nie było, a spotkanie wyzwoliło dużo więcej emocji w piłkarzach niż pierwszy mecz Pucharu Króla.


Jose Mourinho miał przed tym spotkaniem niewiele do stracenia, a wiele do zyskania. W perspektywie meczu z Manchesterem United postanowił więc postawić na dublerów. Od pierwszej minuty po lewym skrzydle hasał  Alvaro Morata, a w środku pola zagrali Luka Modrić, Kaka i Michael Essien.


To właśnie Morata efektownym rajdem wypracował pierwszą bramkę dla Realu Madryt. Młody Hiszpan zgubił obrońców Barcelony i dokładnym podaniem obsłużył Karima Benzemę. Francuz stuprocentowych sytuacji nie marnuje, więc z umieszczeniem piłki w siatce nie miał najmniejszych problemów. Królewscy z prowadzenia nie cieszyli się jednak długo, bo już 10 minut później wyrównał Leo Messi. Argentyńczyk strzelił tym samym 18. bramkę w El Classico. Takim samym osiągnięciem może pochwalić się tylko Alfredo di Stefano.


Po wyrównującej bramce dla Barcelony mecz nieco stracił na atrakcyjności. Gra toczyła się głównie w środku pola, choć stuprocentową szansę na podwyższenie rezultatu miał Leo Messi. Argentyńczyk nie zwykł marnować takich sytuacji, ale tym razem piłka znalazła się w rękach Diego Lopeza.


Dużo ożywienia do gry Realu wniósł Cristiano Ronaldo. Portugalczyk na plac gry wszedł w 59. minucie. To jednak nie on, a rewelacyjny Alvaro Morata stanął w 76. minucie oko w oko z Victorem Valdesem. Wychowanek Realu strzelił nie najgorzej, ale na posterunku był golkiper Blaugrany. Gol w Gran Derbi byłby jednak fantastycznym ukoronowaniem świetnego występu tego młodego zawodnika.


Piłkarze Realu nie musieli długo rozpamiętywać fantastycznej okazji Moraty, bo na 9 minut przed końcem idealną piłkę z rzutu rożnego dorzucił Luka Modrić, a w polu karnym główkę z Gerardem Pique wygrał Sergio Ramos. Valdes przy strzale reprezentanta Hiszpanii był bezradny. Podobnie jak przy bombie z rzutu wolnego Cristiano Ronaldo. Na szczęście, dla golkipera Barcelony piłka wylądowała na poprzeczce.


Gran Derbi nie byłoby jednak wyjątkowym spotkaniem, gdyby nie było związanych z nim kontrowersji. Już w doliczonym czasie gry w pole karne dynamicznie wszedł Adriano, który był faulowany przez Sergio Ramosa. Barcelonie należał się karny, ale gwizdek sędziego milczał.


To rozpętało burzę na boisku. Żółtą kartkę najpierw otrzymał Andres Iniesta, a po zakończeniu spotkania dwie żółte, a w konsekwencji czerwoną Victor Valdes. Bramkarzowi Barcelony puściły nerwy. Tak nie powinien zachowywać się profesjonalista, tymczasem Valdes kilka centymetrów przed arbitrem sobotniego spotkania, wymachiwał rękoma i wykrzykiwał obelgi pod adresem Ruiego Farii. Miejmy nadzieję, że chamstwo Valdesa zostanie przykladnie ukarane.


Sobotnie Gran Derbi pokazało, że Barcelona tkwi w głębszym kryzysie. Odpadnięcie z Pucharu Króla, trudna sytuacja w Lidze Mistrzów i brak na ławce trenerskiej Tito Vilanovy nie wpływają najlepiej na atmosferę w zespole. Na osłodę zawodnikom z Katalonii pozostanie tytuł mistrzowski, którego nikt nie będzie im w stanie odebrać. Z kolei Real zwycięstwem nad Barceloną podbudował się mentalnie przed wtorkowym spotkaniem z Manchesterem United. Królewskich czeka jednak ciężka przeprawa, bo wygrać lub zremisować bramkowo na Old Trafford udaje się niewielu zespołom.


W sobotę znów triumfował Mourinho. Portugalski mag futbolu wystawił rezerwowy skład, a pomimo tego jego zespół był w stanie odnieść zwycięstwo. Kompleks Barcelony odszedł w tym sezonie w niepamięć.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)