Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Wszystko w naszych nogach! Ostatni krok do Francji

Wszystko w naszych nogach! Ostatni krok do Francji

Piłka nożna | 10 paździenika 2015 16:41 | Krzysztof Mokrzycki
Lewandowski ma szansę przypieczętować koronę dla najlepszego snajpera eliminacji
fot. wikipedia.org
Lewandowski ma szansę przypieczętować koronę dla najlepszego snajpera eliminacji

 Już w niedzielę o godzinie 20:45 dojdzie do najważniejszego spotkania reprezentacji od wielu lat. W Warszawie, przy dopingu dziesiątek tysięcy kibiców, ekipa Nawałki podejmie Irlandię w meczu ostatniej kolejki eliminacji do piłkarskich mistrzostw Europy. Wygrana lub niski remis daje awans Polakom.


Na taki dzień czekały tysiące, ba, miliony, kibiców w całym kraju. Po latach posuchy i słabych wyników naszej drużyny narodowej w końcu stajemy przed szansą na pierwszy od 2008 roku, wywalczony na boisku awans do Euro. Polacy, dzięki walce do końca zremisowali ze Szkocją 2:2 po golu w ostatniej minucie doliczonego czasu gry, dzięki czemu w niedzielny wieczór wystarczy zremisować 0:0 lub 1:1, aby zapewnić sobie bezpośredni awans na turniej. W przypadku bezbramkowego rezultatu nasza drużyna mieć będzie lepszy bilans gier bezpośrednich z Wyspiarzami (zasada goli na wyjeździe), z kolei 1:1 daje nam awans dzięki lepszej różnicy bramek, zbudowanej głównie na Gibraltarze. Każdy wyższy podział punktów daje awans Irlandczykom, a sytuacja zagmatwa się, jeśli Niemcy jakimś cudem przegrają z Gruzją a w stolicy padnie wynik nierozstrzygnięty. Wtedy decydować będzie mała tabelka między trzema zainteresowanymi zespołami i najprawdopodobniej wówczas na Euro nie pojechałaby reprezentacja… Niemiec.


Koniec wyliczeń matematycznych, czas na statystyki. Polacy dotychczas z Irlandią grali siedmiokrotnie. Bilans jest remisowy, bo aż pięć razy nie udało się wyłonić zwycięzcy. Zarówno nasi reprezentanci, jak i ich rywale, zwyciężyli po razie. Ostatni, a zarazem jedyny raz wygraliśmy z Wyspiarzami dawno, bo w 2008 roku. Wtedy padł wynik 3:2, a jednego z goli zdobył młodziutki wówczas Robert Lewandowski. Dziś piłkarz Bayernu jest gwiazdą najwyższego kalibru i patrząc na jego genialną ostatnio dyspozycję strzelecką trzeba mieć nadzieję, że ukąsi i w niedzielę. W ostatni meczu, rozegranym w Dublinie w tych eliminacjach padł remis 1:1, a gola dla Polski zdobył Peszko.
Zdanie będzie mieć nieco ułatwione, bo Irlandczycy przylecieli do Warszawy bez swojego podstawowego golkipera, doświadczonego Shay’a Givena, który nabawił się urazu podczas spotkania z Niemcami. 39-letni zawodnik, mający w CV między innymi grę w Manchesterze City, niedzielny mecz obejrzy jedynie z trybun.
Niemniejsze problemy kadrowe ma Adam Nawałka. Po meczu ze Szkocją w Glasgow niedysponowani są Maciej Rybus, Tomasz Jodłowiec oraz Arkadiusz Milik. To olbrzymia strata, bo wszyscy, lub poza pomocnikiem Legii, byli przewidywani do wyjściowej jedenastki. Teraz nasz selekcjoner będzie musiał szukać zmienników, i tak najpewniej na lewej obronie gracze Tereka zastąpi Wawrzyniak, w ataku zaś powinniśmy zobaczyć Artura Sobiecha, chyba że Nawałka zdecyduje się na ustawienie z jednym napastnikiem, to wówczas na pozycji ofensywnego pomocnika zagra najprawdopodobniej Piotr Zieliński z włoskiego Empoli.


Tak czy inaczej Polacy są niezwykle blisko awansu. Tysiące gardeł wspierających naszą reprezentację i śpiewających „Mazurka Dąbrowskiego” na pewno będą dwunastym zawodnikiem naszej drużyny. Robert Lewandowski ma wciąż szanse na zdobycie korony dla najlepszego strzelca tych eliminacji, a przeszkodzić mu w tym zadaniu będzie chciał zapewne John O’Shea. Najpewniej to właśnie były gracz Manchesteru United zostanie tak zwanym „plastrem” dla naszego kapitana.
Na pewno Nawałkę cieszy fakt, że przeprowadzka do Włoch posłużyła Błaszczykowskiemu. Skrzydłowy ponownie imponuje tym, z czego słynął za swoich najlepszych czasów w Borussi Dortmund.


Patrząc na historię spotkań pomiędzy Polską a Irlandią można spodziewać się podziału punktów. Prawdopodobnie więc Irlandczycy od początku będą musieli zaatakować, przez co zrobi się dużo miejsca z przodu, bo przypomnę, że 0:0 spycha wyspiarzy do barażu. Gra z kontrataku to jest to, co nasza ekipa potrafi najlepiej.


Warszawa i Stadion Narodowy mogą tego dnia być miejscem, które wpisze się do historii rodzimego futbolu. Nie ulega wątpliwości, że to miejsce magiczne, a ewentualna wygrana może sprawić, że będziemy mogli już mówić o nim jako o mistycznym obiekcie, jak niegdyś mówiono o Stadionie Śląskim w Chorzowie.


Polacy stoją więc przed wielką szansą i najważniejsze jest to, że wszystko mają we własnych nogach, ale także w… głowach. Aspekt mentalny też będzie odgrywał znaczącą rolę w tym meczu i miejmy nadzieję, że ciężar gatunkowy spotkania nie da się we znaki gospodarzom. Ręce zacierają za to nocne kluby stolicy, które spodziewają się oblężenia fanów futbolu. Oby tym razem w celu świętowania, a nie zapijania smutków.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)