Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Minął wrzesień w Premier League! Oddajemy głos polskim kibicom angielskich klubów #3!

Minął wrzesień w Premier League! Oddajemy głos polskim kibicom angielskich klubów #3!

Piłka nożna | 10 paździenika 2015 19:05 | Krzysztof Brzeziński
Młody kibic Crystal Palace na tle całej reszty.
fot. Oficjalny profil Premier League na facebooku.
Młody kibic Crystal Palace na tle całej reszty.

To już trzecia odsłona projektu, w którym oddajemy głos polskim kibicom Premier League. Po raz kolejny witamy wśród odpowiadających nowych kibiców. Do sześciu poprzednich dołączyli przedstawiciele: Crystal Palace, Leicester, Evertonu i Newcastle. Zapraszamy do ciekawej lektury! 

 

Manchester City:   

1. We wrześniu lekki kryzys zaliczyli piłkarze Manchesteru City. Jak myślisz czym on był spowodowany?
 

Maciek: Nadal, podobnie jak w minionym sezonie, akcje piłkarzy City rozgrywane są dość schematycznie, nie do końca wykorzystywany jest potencjał ofensywny drzemiący w niezwykle uzdolnionych piłkarzach obecnego wicemistrza Anglii. Wszystkie przegrane mecze, za wyjątkiem starcia z Tottenhamem Hotspur, charakteryzowały się znaczną przewagą piłkarzy z Manchesteru, jednak błędy indywidualne i brak koncentracji w obronie, doprowadzały do porażek. Przed Pellegrinim wielkie wyzwanie. Jeżeli celuje w tytuł mistrzowski i półfinał LM, musi zaimplementować bardziej elastyczne rozwiązania taktyczne. Zamek hokejowy, który zakładają gracze City nie zawsze będzie się sprawdzał, zwłaszcza w starciach z dobrze zorganizowanymi zespołami, które bronią się ciasno, większą liczbą zawodników.

 

2. Jak spisują się wasi nowi zawodnicy? Dobrze wpasowali się w zespół? Szczególnie piszemy tu o Sterlingu i de Bruyne.
 

Maciek: De Bruyne to gracz klasy światowej, na dodatek jest on obecnie w znakomitej formie, co udowodnił nawet w meczu ze Spurs, gdzie był jednym z nielicznych graczy The Citizens, którzy podołali trudom spotkania i zagrali na odpowiednim poziomie. Jego wizja gry, znakomite podanie, nierzadko otwierające drogę do bramki, przyzwoity drybling i szybkość, jak i bardzo dobry strzał, tworzą z niego rozgrywającego kompletnego. Należy pamiętać, że zdobył on bramkę w trzech ostatnich meczach z rzędu. Raheem Sterling swoimi ostatnimi występami nie powala, ale nie można go skreślać tak szybko. Należy pamiętać, że to bardzo młody zawodnik. Jeżeli włoży dużo pracy w swój rozwój, poprawi skuteczność i nabierze doświadczenia, które ochłodzi jego gorącą głowę, będzie z niego pożytek. Trzeba pamiętać też o Nicolasie Otamendim, który mimo niewielu występów, w moim odczuciu udowadnia, że należy do czołowych obrońców na świecie.

 

3. Zwycięstwo i porażka w Lidzie Mistrzów, czy to oznaka, że idzie lepsze dla The Citizens w europejskich pucharach czy może za wcześnie by o takich rzeczach pisać? Jak na razie oceniasz te rozgrywki w wykonaniu podopiecznych Pellegriniego?
 

Maciek: Porażka z Juventusem była bolesna, ponieważ Manchester City był w tamtym meczu zespołem lepszym. Zabrakło pewności siebie, sprytu i koncentracji. Zwycięstwo z Borussią wyszarpane było w ostatnich minutach meczu, co wróży dobrze przed kolejnymi starciami w tych rozgrywkach. Premier League jest dla The Citizens priorytetem, ale każdy fan oczekuje w końcu awansu w rozgrywkach międzynarodowych. Półfinał tych rozgrywek byłby wspaniały. Jednak do osiągnięcia tego celu potrzebne jest zwycięstwo w grupie, która jest chyba najtrudniejszą w tej edycji LM. Należy za wszelką cenę uniknąć starcia z tak wspaniale dysponowanymi zespołami Bayernu Monachium, PSG, czy zawsze trudnymi rywalami, takimi jak Real Madryt, czy FC Barcelona.
 

4. W październiku czekają was jeszcze dwa mecze u siebie z beniaminkami, czyli Bournemouth i Norwich i wielkie derby Manchesteru z United. Dziewięć punktów to wynik możliwy w tych trzech meczach?
 

Maciek: Jak pokazuje ten sezon, wszystko w Premier League jest możliwe. Mistrzostwo zdobywa się meczami z „kopciuszkami” ligi. Strata punktów w tych meczach jest niemożliwa, o ile piłkarze będą potrafili zachować maksymalną koncentrację. Przy braku kontuzji, walka o skład jest zacięta, to może zmotywować graczy do „gryzienia trawy” nawet w starciach z teoretycznie słabszymi zespołami. W ostatnich latach po większości meczów derbowych, Manchester był błękitny. Historia najnowsza, obecna forma i chyba jednak klasa piłkarzy wskazują na zwycięstwo City. Jednak mecze tego typu wygrywa się walką i sercem. Nie boję się o zaangażowanie naszych graczy, zobaczymy jak zaprezentują się pod tym względem piłkarze United. Martial i Mata – jeżeli zagrają na swoim najwyższym poziomie, będzie ciężko ich zatrzymać.

 

5. Kto okazuje się jak na razie największym potencjalnym rywalem do tytułu dla The Citizens? Czy można już skreślić z tej listy Chelsea i Liverpool?
 

Maciek: Nie zmieniam zdania od początku sezonu. Najpoważniejszymi rywalami do tytułu są Chelsea i Manchester United. Nadal nie wydaje mi się, żeby Arsenal włączył się do walki o tytuł, chociaż dobrze zaprezentowali się w ostatnim pojedynku z Czerwonymi Diabłami. Liverpool nie będzie walczył o tytuł, ale nawet z krytykowanym niemiłosiernie Rodgersem, na pewno uplasowaliby się w czołowej szóstce. Jeżeli nowy trener zrobi coś cudownego, to wcale nie wykluczam ich walki o TOP4. 

 

Arsenal:

1. Minął wrzesień, za nami tez pierwsza kolejka w październiku. Arsenal jest wiceliderem tabeli, co więc jest na plus a co na minus w zespole Wengera po 8 kolejkach?
 

Adam: Na plus:
Na pewno to, że w lidze drużyna gra z polotem i świeżością. Zimny prysznic w pierwszej kolejce (porażka 0:2 u siebie z West Hamem) wiele dała drużynie pod względem mentalnym, że nie można grać na stojąco, bo samo się nie wygra. Był także bezbramkowy remis z Liverpoolem po świetnym spotkaniu w wykonaniu obu drużyn (ale brakło szczęścia, bo Ramsey zdobył bramkę prawidłowo, a nie ze spalonego). Arsenal przegrał także z Mike’m Deane’m (czyt. Chelsea), a poza tym same zwycięstwa. Do wielkiej formy z początku poprzedniego sezonu wraca Alexis Sanchez i zaczyna regularnie trafiać do siatki. Cieszy także świetna forma brazylijskiego obrońcy Gabriela Paulisty, który godnie z konieczności zastępował w wyjściowym składzie Pera Mertesackera, a przez świetne występy wygląda na to, że ma dużą szansę wywalczyć miejsce w pierwszym składzie na stałe.
Na minus:
Nieporadność Giroud. Pomimo mojej sympatii do Francuza w obecnym sezonie nie błyszczy już tak skutecznością jak w poprzednim. Marnuje wiele bardzo dogodnych sytuacji i w związku z tym musi pogodzić się z rolą „jokera” w talii Arsene’a Wenger’a. Zastępujący go na szpicy Walcott też nie zawsze błyszczy skutecznością, ale czasem zdarzają mu się bramki „ala Henry”, więc Kanonierzy pokładają w Angliku spore nadzieje.
 

2. Szwankują mocno mecze na The Emirates, co więc przeszkadza i powoduje gorszą grę Kanonierów na własnym stadionie? Czy jest to dla was kibiców duże zmartwienie?
 

Adam: Hmmm… Dobre pytanie. Moim zdaniem paradoksalnie Arsenalowi w meczach u siebie przeszkadza zbytnia pewność siebie i czasem nie docenianie siły przeciwnika. Na Emirates Kanonierzy w zdecydowanej większości przypadków dyktują warunki gry jednak często też tracą bramki po kontrach. Po prostu więcej koncentracji w defensywie.
 

3. Czy Arsenal jeszcze zdoła wyjść z grupy Ligi Mistrzów? Jak oceniasz wasze szanse w dwumeczu z Bayernem.
 

Adam: Wiadomo liczę na 6pkt w dwumeczu, ale 4pkt to też byłby świetny rezultat. W rzeczywistości jednak Kanonierów czeka mega trudna przeprawa. Nie ukrywajmy Bayern jest obecnie najlepszą drużyną w Europie i biorąc pod uwagę kosmiczną formę Lewandowskiego sprawia to, że to Bawarczycy są zdecydowanymi faworytami w tym grupowym dwumeczu. Liczę jednak, że na Allianz Arena Kanonierzy zagrają mądrze w defensywie i będą przeprowadzać skuteczne kontry, a w meczu u siebie zagrają z takim polotem jak w niedzielnym ligowym meczu z Manchesterem United. Oczywiście w awans z grupy wierzę, ale nie będzie to łatwe. COYG!!!
 

4. Po przerwie reprezentacyjnej do końca października zagracie jeszcze dwa wyjazdy z Watfordem i Swansea oraz u siebie z Evertonem. Dobra forma spowoduje, że zdobędziecie komplet punktów?
 

Adam: Dokładnie tak. O ile wyjazdowy mecz z Watfordem powinien być formalnością (oczywiście nie można lekceważyć rywala, bo w tym sezonie to właśnie się mści na Kanonierach) o tyle wyjazdowy mecz ze Swansea i domowy z Evertonem to już nieco trudniejsza przeprawa. Jednak biorąc pod uwagę świeżość w grze Arsenalu, powrót do formy Alexisa i powoli zwyżkującą formę Özila i Walcotta jest to jak najbardziej wykonalne. Trzeba także grać pewnie w defensywie. Mam na myśli parę Gabriel-Kościelny, a jeśli zajdzie taka potrzeba to i Mertesacker musi grać bardzo pewnie co nie zawsze mu się zdarza.
 

5. 3:0 w meczu z Manchesterem United robi wrażenie. Jak po 8 kolejkach oceniasz całą ligę i głównych faworytów do mistrzostwa Anglii?
 

Adam: W tym sezonie liga zapowiada się na najciekawszą od lat. Na chwilę obecną ciężko ocenić głównego faworyta do zdobycia w tym sezonie Mistrzostwa Anglii. Jednak moim zdaniem nadal jest to Manchester City. Wiele także zależy od tego na ile będzie w stanie im w tym pomóc genialny Argentyńczyk Sergio Agüero, który od jakiegoś czasu boryka się z powracającym urazem kolana. Ciężko mi sobie jednak wyobrazić by Manchester United miał w tym sezonie święcić triumf. Chelsea potrzebuje odrodzenia i natraciła już wiele punktów, więc też raczej ma niewielkie szanse, a Liverpool czeka rewolucja pod rządami Jürgena Kloppa, więc dobre wyniki mogą przyjść dopiero z czasem. Raczej będzie to ktoś z pary City/Arsenal.  

 

Manchester United: 

 

1.Jeszcze przed ósmą kolejką, po raz pierwszy od ostatniej kampanii Fergusona byliście liderami tabeli. Jakie zmiany zaszły w Manchesterze United, że kibice tak długo musieli na to czekać?
 

Jan (Premier League w pigułce): Po odejściu sir Alexa Fergusona w Manchesterze zaszły diametralne zmiany. Przede wszystkim po 27 latach Diabły zaczęły sezon z nowy trenerem na ławce, który - jak się później okazało - nie sprostał oczekiwaniom fanów i zarządu. Przyczyn takiego stanu rzeczy było naprawdę dużo, a sam temat należy do takich, o których można dyskutować w nieskończoność. Jednak nie obarczałbym za sezon 13/14 całą winą Davida Moyesa. Wypowiedzi zarzucające mu, że otrzymał mistrza Anglii, a zamienił go w średniaka, są mocno przesadzone. Trzeba sobie zdać sprawę z faktu, że kadra, którą dostał Szkot, była stara, wypalona i biorąc pod uwagę jakość czysto piłkarską - również nie najlepsza. Krótko mówiąc, wymagała zmian. Mistrzostwo w rozgrywkach 12/13 pokazało ogromny geniusz Fergusona, który potrafił wyciągnąć z piłkarzy 110%. Sam zresztą przyznał, że to trofeum wywalczone w takich okolicznościach było jego największym sukcesem w karierze. W mojej opinii jest to przesada, ale i tak dobrze obrazuje to, z czym musiał zmierzyć się Moyes po przyjściu na Old Trafford. Fani Czerwonych Diabłów są mu wdzięczni szczególnie za sprowadzenie Juana Maty, który w tym sezonie jest kluczową postacią w MU. Następnym menedżerem Manchesteru United (nie licząc Giggsa, który pełnił tę funkcję tymczasowo) został wybrany świeżo upieczony trener brązowych medalistów MŚ, Louis van Gaal. W porównaniu do Moyesa Holender od razu zaczął gruntowną przebudowę kadry. Sprowadził chociażby zawodnika światowej klasy Angela di Marię (który jednak nie sprawdził się na Old Trafford, ale to temat na inną rozmowę), czym na pewno zdobył zaufanie sympatyków Czerwonych Diabłów, i dał do zrozumienia, że Manchester United wciąż jest w stanie sprowadzać największych. Dobrze wiedział, że skład potrzebuje gruntownych zmian. Sezon 14/15 Manchester United zakończył na 4. miejscu, ale co najważniejsze - wrócił do LM. W lecie 2015 roku kontynuował przebudowę składu, pożegnał chociażby Robina van Persiego czy Naniego, którzy pobierali wysokie tygodniówki z kasy klubowej. Już w maju podkreślał, że drużyna potrzebuje balansu, a jak wiadomo, taki balans powinni zapewniać środkowi pomocnicy. W sezonie 13/14 ta strefa boiska składała się z Darrena Fletchera, Michaela Carricka, Ryana Giggsa, Toma Cleverleya, Anderson, Marouane'a Fellainiego i Phila Jonesa. Dzisiaj środek pola Manchesteru United tworzą tacy gracze jak: Morgan Schneiderlin, Ander Herrera, Bastian Schweinsteiger, Michael Carrick i Marouane Fellaini. Różnica ? Ogromna. Obecnie z drużyny, która zdobyła mistrzostwo w sezonie 12/13, zostało 9 zawodników! To chyba najlepiej obrazuje rewolucję, jaką wciąż przechodzi Manchester United. Van Gaal wydał już prawie 300 mln euro na nowych zawodników i nie wygląda na to, żeby miał zwolnić. Wciąż narzeka na brak kreatywności w drużynie, stąd próba sprowadzenia chociażby Pedro Rodrigueza, który jednak wolał występy w stołecznej Chelsea. Za kadencji Holendra United opuściło 33 graczy (licząc zawodników z akademii), a w ich miejsce ściągnięto 17 zawodników. Tą statystyką zakończę odpowiedź na pierwsze pytanie.
 

2. W swoim ostatnim meczu dostaliście łupnia od Arsenalu 3:0. Co spowodowało, że aż tak źle to wyglądało? 

 

Jan (Premer League w pigułce): Odpowiedź na to pytanie nie należy od najprostszych. Ciężko wskazać jednoznaczną przyczynę. Ale na pewno kompletnie nieudany start i 2 bramki Arsenalu mocno zaskoczyły Manchester United, który później nie doszedł już do siebie. Moim zdaniem po 3 bramce zabrakło już wiary w zwycięstwo. Czerwone Diabły niby w drugiej połowie przejęły inicjatywę, ale jednak większość dośrodkowań czy ataków była szybko stopowana. Nie widać było takiego zdecydowania, które pozwoliłoby odwrócić losy meczu, a które cechowało United Fergusona. O tym najdobitniej świadczy fakt, że jedna z niewielu akcji Arsenalu w drugiej połowie okazała się groźniejsza niż wszystkie sytuacje Manchesteru United. Na koniec dodam, że nie było kogoś, kto pociągnąłby tę drużynę do korzystnego rezultatu. Zabrakło lidera.
 

3. Porażka i wygrana w Lidze Mistrzów. Chyba jednak dało się zrobić z tych dwóch meczów więcej punktów? Czujecie niedosyt?
 

Jan (Premier League w pigułce): Tak. O ile w spotkaniu z Wolfsburgiem wykonaliśmy zadanie i zgarnęliśmy pełną pulę, o tyle pojedynek z PSV nie należał do udanych, ale myślę, że taki zimny prysznic dobrze nam zrobił. A co do samego spotkania z mistrzem Holandii, to od początku nie układał się on po myśli kibiców United. Na to, co działo się później, na pewno miała wpływ makabryczna kontuzja Luke'a Shawa, który niedawno zaczął już pierwsze treningi. Co prawda, to Diabły wyszły jako pierwsze na prowadzenie, ale PSV szybko wyrównało, a w drugiej połowie przechyliło szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Ale to już za nami, wnioski zostały wyciągnięte, więc trzeba liczyć na to, że w rewanżu pokażemy wyższość nad rywalem i zgarniemy 3 punkty.
 

4. Październik jest bardzo trudnym miesiącem dla zespołu z Old Trafford. Już na jego początku przegrywacie z Arsenalem, a po przerwie na reprezentacje gracie z Evertonem i Crystal Palace na wyjeździe oraz u siebie derby z The Citizens. Czy po październiku Manchester nadal będzie w pierwszej trójce?
 

Jan (Premier League w pigułce): Zgadza się. Październik pokaże, czy ta drużyna naprawdę jest w stanie walczyć o mistrzostwo, czy (jak w ostatnich sezonach) skończy się jedynie na głośnych deklaracjach typu: "Jesteśmy w stanie zdobyć mistrzostwo." Na pewno będziemy się mierzyć z drużynami grającymi widowiskowy, ładny futbol, więc myślę, że te spotkania będą nie lada gratką dla kibiców i dostarczą nam wielu emocji. A co do drugiej części pytania, to cóż, nie jestem Nostradamusem, ale wierzę w siłę Manchesteru United i uważam, że po październikowych bataliach klub z Old Trafford zostanie w pierwszej trójce Premier League.
 

5. Czy Martial ma szansę być już w tym sezonie kluczową postacią The Red Devils?
 

Jan (Premier League w pigułce): Hah. Powiedziałbym, że Martial już stał się kluczową postacią The Red Devils. Niespełna 20-latek zaliczył znakomity start w drużynie w Man Utd i w każdym meczu był wyróżniającą się postacią klubu z Old Trafford. Dotychczas w 7 spotkaniach zdobył 4 bramki i zanotował jedną asystę. Świetny wynik, biorąc pod uwagę, że Francuz wciąż aklimatyzuje się w Anglii i tylko 5 razy zaczynał mecz w podstawowym składzie. Kilka dni temu został wybrany najlepszym graczem Premier League we wrześniu, co dość jasno obrazuje, ile jakości wniósł do United. W spotkaniu z Arsenalem Anthony był jednym z niewielu piłkarzy, którzy próbowali coś zmienić - walczył z obrońcami Kanonierów, nieustannie szukał pozycji, starał się wypracować sytuacje kolegom. Zresztą jego akcja i strzał obroniony przez Petra Cecha był najlepszą sytuacją Manchesteru United w tym spotkaniu. Francuz jest jeszcze bardzo młodym zawodnikiem, więc oczywiście nikt nie będzie od niego wymagał brania odpowiedzialności co mecz za drużynę i większość osób zdaje sobie sprawę, że Martial pewnie zaliczy kilka słabszych spotkań czy meczów bez gola, ale jest to oczywiście wkalkulowane w występy młodych zawodników. Sam byłem mocno sceptycznie nastawiony do tego transferu ze względu na kwotę, jaką United wyłożyli za niespełna 20-latka, ale z każdym spotkaniem Francuz zamykał mi - przepraszam za wyrażenie - mordę. Życzę mu, żeby robił to dalej.

Crystal Palace: 

 

1. Alan Pardew z każdą kolejką ma co raz pewniejszy skład i chyba sam jest co raz bardziej pewny na stanowisku trenera The Eagles. Jaki kierunek i jak cel obiera na ten sezon Pardew?
 

Michał (Crystal Palace F.C.- Polski Fan Page): Alan w wywiadach nie kryje się z tym, że chce zdobyć jakieś trofeum na krajowym podwórku, czy też powalczyć o miejsce pozwalające na grę w europejskich pucharach. Wystarczy zerknąć na tabelę Premier League i będziecie mieli odpowiedź, czy jego słowa, to przysłowiowe "lanie wody".
 

2. Jakie są mocne strony Crystal Palace w tym sezonie? A co można jeszcze poprawić?
 

Michał (Crystal Palace F.C.- Polski Fan Page): Ogółem cała drużyna jako monolit spisuje się świetnie i wszyscy zawodnicy zasługują na pochwały. Jeżeli mam jednak wskazać jakiś mankament, to na pewno będą to napastnicy. Dotychczas w lidze dla Crystal Palace strzelali tylko defensorzy i pomocnicy. Z drugiej strony, z powodu kontuzji na jakiś czas wypadli z gry Connor Wickham i Marouane Chamakh, jednak dla mnie nie jest to żadne usprawiedliwienie i jako kibic "Orłów" ubolewam nad tym.
 

3. Yohan Cabaye to strzał w dziesiątkę dla składu zespołu z Londynu? Z perspektywy ośmiu już kolejek jak wygląda ten zawodnik na przestrzeni tych ośmiu meczów?
 

Michał (Crystal Palace F.C.- Polski Fan Page): Po jego grze widać, że to zawodnik światowego formatu. Spokój, rozegranie, nienaganna technika. Strzelił już dla nas trzy gole i zaliczył jedną asystę. Nawet nie ma nad czym dywagować. Transfer Yohana to zdecydowanie strzał w dziesiątkę.
 

4. Do końca października bardzo ciężki terminarz. Zagracie u siebie z West Hamem, wyjazd z Leicester i na koniec znów u siebie, ale z Manchesterem United. Przy takim terminarzu chyba ciężko będzie o komplet punktów? Które spotkanie może być najciekawsze?
 

Michał (Crystal Palace F.C.-Polski Fan Page): Jakoś za bardzo nie obawiam się tych przeciwników. Oczywiście szanuję każdą z tych drużyn, ale mamy realne szanse, żeby w tych trzech pojedynkach zgarnąć co najmniej sześć punktów. Uważam, że najciekawszym meczem będzie ten z Leicester City. "Lisy" podobnie jak Crystal Palace są dużym zaskoczeniem w obecnych rozgrywkach.
 

5. Czy jeżeli forma Orłów utrzyma się w dłuższej przestrzeni czasowej, jest szansa na Europejskie puchary?
 

Michał (Crystal Palace F.C.- Polski Fan Page): Tak jak napisałem wcześniej. Pardew oraz włodarze Palace otwarcie mówią o europejskich pucharach i ja mocno w to wierzę. Mamy mocny skład. Jeżeli w zimowym okienku Alan zaskoczy nas jeszcze jakąś perełką, to śmiało można walczyć o takie cele.
 

Leicester City: 

 

1. Świetna postawa Leicester na początku kampanii 15/16 to zasługa wielu czynników. Nie sposób jednak nie zapytać jak dużą rolę odgrywa tutaj Claudio Ranieri, a może w zespole nadal czuć duch Pearson?
 

Łukasz: Świetna postawa, może być dla niektórych zaskoczeniem ale biorąc pod uwagę końcówkę poprzedniego sezonu wszystko jak najbardziej ma sens. Świetna końcówka przeniosła się na wyniki również na początek tego sezonu i tu niewątpliwie duża zasługa Nigela Pearsona, który zaszczepił w swoich podopiecznych pierwiastek walki. Ranieri mimo nieprzychylnych opinii kontynuuje jego pracę, lecz odciska coraz bardziej swoje brzemię.
 

2. Vardy i Mahrez łącznie strzelili już 12 goli. Jak myślisz jest to forma na cały sezon czy w pewnym momencie nastąpi jej koniec i wtedy zaczną sie problemy Lisów?
 

Łukasz: Vardy i Mahrez to obecnie mózg zespołu ale tak naprawdę ten zespół to kolektyw i walka o każdą piłkę. Dla kibica Premier League akurat forma tej dwójki nie powinna być zaskoczeniem, bo już w poprzednim sezonie grali na wysokim poziomie, lecz wyniki tego nie potwierdzały. Trudniejszy do zastąpienia zdecydowanie byłby Vardy, który swoim charakterem i walką o każdą piłkę daję kopa zespołowi. Prawda jest taka, że obecnie bez tej dwójki zespół walczyłby o utrzymanie.
 

3. Czy można już zacząć mówić, że głównym celem Leicester w tym sezonie nie jest już tylko utrzymanie się? Może tym celem powoli staje się Liga Europy, zdobyta jeżeli nie przez ligę to któryś z krajowych pucharów?
 

Łukasz: Głównym celem Leicester i ciągle się to nie zmienia jest utrzymanie. Obecnie potrzeba do tego wymarzonego celu około 25 punktów. Wiadomo, że apetyt wzrasta w miarę jedzenia ale zdecydowanie tonowałbym nastroje na coś więcej. Pikanterii nadaje fakt, że właściciel Lisów zapowiedział rozbudowę stadionu kiedy zespół zakończy sezon w pierwszej dziesiątce, także jest się o co bić.
 

4. Patrząc na terminarz, prawdziwe tuzy ligi dopiero nadejdą. Już w październiku wyjazdowy mecz z Southamptonem oraz na King Power Stadium z Crystal Palace, październik zakończycie meczem wyjazdowym z West Browich. W ile punktów celują kibice Lisów? I jak nastawiacie się na trudne mecze z Soton i Crystal Palace oraz późniejsze z najlepszymi tej ligi?
 

Łukasz: Można powiedzieć, że decydujące mecze mogą zdecydować czy utrzymanie to maksimum dla Leicester czy walczymy o coś więcej. Zdecydowanie 4 punkty to minimum w obecnej formie w jakieś się drużyna znajduje. Jestem pewny, że w tych meczach zobaczymy dużo bramek.
 

5. Poziom słabszych drużyn Premier League poszedł w górę, czy to właśnie ta czołówka znów żyła loty?
 

Łukasz: Uważam, że liga zdecydowanie się wyrównuje i w rok, w rok będziemy oglądać coraz więcej niespodzianek. Zdecydowanie liga zyskuje poprzez ogromne kontrakty telewizyjne, strasznie drogie bilety (niestety) i wielką liczbę obcokrajowców, która podnosi poziom ligi. Mimo to uważam, że w tym sezonie zobaczymy tą samą czwórkę wielkich co w zeszłym sezonie.  

 

West Ham United:  

 

1. Szóste miejsce w tabeli wygląda chyba dla kibica West Hamu bardzo dobrze? Co wpłynęło na tak dobrą dyspozycję szczególnie na wyjazdach Młotów?
 

Maciej: To na pewno dobry wynik choć gdyby nie straty punktów z potencjalnie słabszymi zespołami, West Ham mógłby być jeszcze wyżej w tabeli. Kluczowa jest tu rola trenera i jego rozpracowanie taktyczne rywali - w spotkaniach z Arsenalem, Man City czy Liverpoolem młoty idealnie wykorzystywały kontrataki a potem mądrze broniły wyniku. Ponadto kolejny sezon widać efekty mądrej polityki transferowej prowadzonej przez ostatnie. Nie są to chaotyczne i nieprzemyślane zakupy, a piłkarze, którzy wyraźnie dają jakość zespołowi. Istotne jest też to, że co sezon przychodzi 2-3 piłkarzy, którzy wywalczają miejsce w pierwszej jedenastce - nie ma miejsca na sytuację, by pierwszy skład zmienił się nie do poznania i przez to potrzebował czasu na zgranie. W zeszłym roku świetnie wkomponowali się piłkarze jak Sakho i Kouyaté, mam nadzieję, że w tym podobnie będzie z Payetem, Ogbonną czy Lanzinim.
 

2. Payet to chyba jeden z lepszych tegorocznych transferów, kto jeszcze jest kluczową rolą w zespole The Hammers oraz jak dużą role odgrywa właśnie Payet?
 

Maciej: Payet to absolutne odkrycie całej ligi. Szczerze mówiąc jestem zaskoczony, że po zawodnika, który w zeszłym sezonie stworzył partnerom najwięcej szans uwzględniając czołowe ligi europy, nie zgłosił się klub z absolutnego topu. Poza Payetem wyróżniłbym wspomnianych wcześniej Sakho i Kouyaté. Już poprzedni, debiutancki dla obu piłkarzy sezon był naprawdę dobry, ale ten, po aklimatyzacji i kompletnym dostosowaniu się do warunków Premiership może być przełomowy. Inne nowe nabytki, jak Obiang, Lanzini czy Moses znacznie zwiększyły rywalizację w składzie młotów. Wierzę, że kontynuacja przemyślanej polityki transferowej a także przeprowadzka na stadion olimpijski sygnalizują nadejście nowej ery w dziejach WHU i klub będzie w kolejnych latach walczył o czołowe lokaty w Premiership.
 

3. Nie brakuje już kibicom West Hamu Ligi Europy? Chyba jednak za wcześnie odpadła drużyna z Londynu z tych rozgrywek? Czujecie niedosyty?
 

Maciej: Na pewno dalsza gra w LE byłaby cennym doświadczeniem zarówno dla zespołu jak i fanów, ale dobre występy w lidze spowodowały, że już zapomnieliśmy o krótkiej i, przyznajmy wprost, wstydliwej przygodzie. Mając na względzie jak kiepsko na krajowym podwórku radziły sobie w zeszłym roku Everton czy Hull (w dużej mierze przez LE) coraz więcej fanów uważa, że paradoksalnie taki rozwój wypadków może wyjść nam na dobre w perspektywie całego sezonu.
 

4. Debry na Selhurst Park zapowiadają się znakomicie, szczególnie że West Hamowi dobrze gra się na wyjazdach? Później u siebie z Chelsea i wyjazd na mecz z Watfordem, jak oceniasz szansę na pozostanie West Hamu w Top 6 ligi przy takim kalendarzu?
 

Maciej: Szanse oceniam na duże. Tegoroczna wyjazdowa forma młotów jest fantastyczna - zespół jest aktualnie liderem tabeli biorąc pod uwagę tylko spotkania na obcym terenie. Dobry wynik u siebie z Chelsea w obliczu ich słabej formy a naszej świetnej przeciwko mocniejszym rywalom też wydaje się być realnym celem. Z drugiej strony poziom ligi się mocno wyrównał - zajmujemy 6 miejsce a od 17 WBA dzieli nas raptem 6 punktów. Problemem WHU jest stabilizacja formy - potrafimy wygrać z zespołami z czołówki by potem przegrać u siebie z potencjalnie słabszymi drużynami, jak Bournemouth. Jeśli poprawimy regularność, europejskie puchary są w tym roku do osiągnięcia wysokiej pozycji w tabeli a nie klasyfikacji fair play, jak to miało miejsce w zeszłym roku.
 

5. Jakim trenerem jest Bilić? I czy i w jakim stopniu można porównać go do Big Sama? Oceń pracę starego i nowego trenera West Hamu. Z którym osiągniecie większe sukcesy?
 

Maciej: Bilić jest zupełnie innym trenerem od Big Sama. Posiadający w sobie DNA klubu, w którym wcześniej grał jako piłkarz, Chorwat w dużo większej mierze skupia się na tym, jak młoty mogą zaszkodzić rywalowi i wykorzystać jego swoje mocne strony, podczas gdy Allardyce głównie koncentrował się na neutralizacji przeciwnika. Ponadto nie ma u niego “świętych krów” - co widać po przypadku Morgana Amalfitano, z którym kontrakt został rozwiązany pomimo dobrych występów bo piłkarz nie przestrzegał panujących w klubie zasad. U Sama piłkarze jak Kevin Nolan czy Matty Taylor mieli pewien plac choć ich forma sportowa często pozostawiała wiele do życzenia. Ale jako największy punkt zwrotny uważam zmianę myślenia - kolokwialnie ujmując z ‘co mogą zrobić nam’ na ‘co my możemy im zrobić’ - która spowodowała, że zespół zyskał wiarę w siebie i możliwość pokonania każdego rywala co widać po tegorocznych rezultatach.
 

Everton: 

 

1. 13 punktów w 8 meczach, to chyba nie jest maksimum możliwości Evertonu w tym sezonie? Jak oceniasz grę The Toffiees w tym sezonie? Co jest na plus a co na minus?
 

Przemek: Gra jest niezła, ale bardziej od skutecznej ofensywy satysfakcjonuje mnie solidna defensywa. Pod nieobecność Bainesa dziewiętnastoletni Galloway gra naprawdę świetnie i teraz nie żałuję nawet że do Fulham został wypożyczony Luke Garbutt. Jagielka jak na kapitana przystało gra jak profesor, Stones gdy gra jest świetny, a nowo sprowadzony Ramiro Funes Mori też spełnia oczekiwania. Mieszane odczucia mam do Tyiasa Browninga, ale w derbach zagrał dobrze. Nawet weteran Barry gra jak za dawnych lat, w przeciwieństwie do poprzedniego sezonu. Co do punktów, to niezbyt żałuję porażki z City, bo nie można wygrywać wszystkiego, ale myślę że ze Swansea można było pokusić się o zwycięstwo.

 

2. Barkley i Lukaku, to chyba Ci zawodnicy powodują wyniki, z których kibice Evertonu mogą być zadowoleni. Których zawodników wymieniłbyś jeszcze obok tej dwójki i dlaczego?
 

Przemek: Barkley po słabiutkim poprzednim sezonie wreszcie gra na miarę swojego potencjału, nie tylko strzela, ale też asystuje. Lukaku musi odnaleźć regularność – dwa gole z Southampton, potem dobrych kilka meczów bez gola, dwa gole z WBA, teraz gol z Liverpoolem. Mam nadzieję że w tym sezonie przebije swój rekord strzelecki z 2012/13 w WBA (17 goli). Wyróżniłbym na pewno Barry'ego, Howarda (w poprzednim sezonie było widać ogromny regres formy, teraz jest już lepiej) i Kone, który wreszcie wnosi coś do drużyny.
 

3. Jak na chłodno już po derbowym meczu z Liverpoolem, ocenisz postawę The Toffiees? Czego zabrakło by wygrać to spotkanie?
 

Przemek: To był dobry mecz, moim zdaniem Everton był o klasę lepszy, a tylko interwencje Mignoleta uratowały Liverpool od porażki. Na pewno zabrakło skuteczności, ale aż tak wiele klarownych sytuacji nie było – główka Naismitha po rzucie wolnym i raczej sytuacyjny strzał McCarthy'ego, który większość bramkarzy powinna obronić, Mignolet też dał radę. Ciężko powiedzieć co można było zrobić lepiej. W drugiej połowie Everton dominował, wprowadzony na boisko Aaron Lennon musi popracować nad celnością podań i decyzjami, bo przez niego przechodziło większość akcji, ale gra za bardzo się nie kleiła. Stracony gol to po prostu rzut rożny, takie gole się zdarzają, Ross Barkley trochę się zapomniał we własnym polu karnym, ale przynajmniej nie strzelił samobója jak Kane.

 

4. Bardzo trudny terminarz w październiku czeka na podopiecznych Martineza. Był już Liverpool, a przed Evertonem mecz u siebie z Manchesterem United i Sunderlandem oraz wyjazd na The Emirates. Jakie oczekiwanie mają kibice Toffiees przed tymi meczami? Będzie po nich w Top4 czy jednak spadniecie o parę pozycji? 

 

Przemek: Terminarz od początku był ciężki, ale przynajmniej dzięki temu większość spotkań Evertonu (wszystkie oprócz inauguracyjnego meczu z Watfordem) były transmitowane w polskiej telewizji. Jak dla mnie Everton jest w stanie wygrać z każdym w tej lidze. To jest Premier League. W poprzednim słabym sezonie Everton był w stanie klepnąć United 3-0, nie widzę przeszkód żeby to powtórzyć. TOP 4 jest w zasięgu po meczach z Arsenalem i United, ale to taki temat, że trudno cokolwiek przewidywać, tym bardziej że to Premier League. Chyba tylko polska ekstraklasa jest bardziej nieprzewidywalna.

 

5. Słaba Chelsea, Liverpool zmienia trenera, niezdecydowany z formą Tottenham. Czy Everton stać na wykorzystanie potknięć rywali i miejsce premiowane grą nawet w Lidze Mistrzów? Jeśli tak to jakie czynniki będą miały na to wpływ, a jeżeli nie to dlaczego tak uważasz?
 

Przemek: Moim zdaniem nie ma szans na TOP 4 w tym sezonie, ale bardzo chciałbym się mylić. Jeszcze parę kolejek i jak dla mnie wszystko się ustabilizuje. Z tego co pamiętam w jeszcze dalszym etapie poprzedniego sezonu w TOP4 był West Ham czy Southampton, już niektórzy myśleli że te ekipy mają szansę na wielką czwórkę, a wszystko wróciło do normy bardzo szybko. Ja będę usatysfakcjonowany TOP6 i chciałbym, żeby Everton skończył ligę na wyższym miejscu niż Liverpool. Everton powinien skupić się na każdym kolejnym meczu i próbować go wygrać, w tym nie ma żadnej filozofii. Zobaczymy jak to wyjdzie.

 

Tottenham:  

 

1.Świetna gra po przerwie spowodowanej meczami reprezentacji sprawiła, że jesteście już na ósmej pozycji i macie 13 punktów. To dobry dorobek zważywszy na słabszy start sezonu?
 

Piotr: I tak, i nie. Owszem było/jest dużo lepiej, ale od klubu z aspiracjami do poważnego grania należy tego wymagać. Mogło być sporo lepiej, mecz ze Stoke powinien zakończyć się zwycięstwem, ostatnia potyczka ze Swansea też była trochę na zasadzie „jeśli zespół ma się liczyć, ten mecz trzeba wygrać”. Nie udało się, przed klubem jeszcze daleka droga, ale chyba widać światełko w tunelu.
 

2.Kluczowe postacie dla Kogutów, które spowodowały iż udało wam się zaliczyć serię trzech wygranych z rzędu?
 

Piotr: Na pewno wyróżnić Diera, który – jak się okazuje – znakomicie radzi sobie na nowej pozycji i który wygrywa wiele ważnych piłek w środku pola. Wielkim plusem i chyba zaskoczeniem była też forma Lameli, którego wielu zdążyło już skreślić, a ten pokazuje, że może jednak jeszcze będą z niego ludzie. Son i Alli znakomicie wprowadzili się do drużyny i pokazują, że przyszłości mogą stanowić o sile całego zespołu.
 

3.Cztery punkty w dwóch meczach Ligi Europy to chyba dobry wynik zważywszy na to iż drugi mecz graliście w Monaco? Jak oceniasz postawę Tottenhamu w tych rozgrywkach?
 

Piotr: Postawę Tottenhamu w Lidze Europy należycie ocenić będzie można dopiero po zakończeniu przygody z tymi rozgrywkami. W tym momencie jest to najłatwiejsza dla angielskich klubów droga do gry w Lidze Mistrzów, a Tottenham, przynajmniej na papierze, powinien uchodzić za jednego z faworytów rozgrywek. Nikt sobie nie wyobraża, żeby zespół miał nie wyjść z grupy; inną kwestią jest to, że w poprzednich latach była tendencja do olewania LE już w trakcie fazy pucharowej, co moim zdaniem jest idiotyczne. Albo gra się do końca, albo odpuszcza się rozgrywki całkowicie i oszczędza nogi piłkarzy.
 

4.Do końca października zagracie jeszcze u siebie z Liverpoolem i Aston Villą oraz na wyjeździe z Bournemouth. Jakie wyniki satysfakcjonowały by kibiców Tottenhamu? Czy mecz z Liverpoolem będzie stał na wysokim poziomie, czy może raczej zawiedzie oczekiwania kibiców?
 

Piotr: Chciałbym po tych meczach móc dopisać Tottenhamowi komplet punktów, jednak mecz z Liverpoolem może być ciężki. W najnowszej historii LFC regularnie spuszczał Kogutom srogie lanie, tutaj dodatkowo może zadziałać efekt nowej, i to nie byle jakiej, miotły. Myślę, że akurat ten konkretny mecz, w przeciwieństwie do wielu angielskich szlagierów, nie zawiedzie.
 

5. Trzy wygrane i remis pozwoliły wam wrócić do pierwszej dziesiątki Premier League. Która drużyna jest jednak w tak dobrej formie, że możecie nie dać rady odrobić starty punktowej z początku sezonu?
 

Piotr: Pięć punktów straty do lidera nie jest jeszcze nie do odrobienia, więc ja chciałbym martwić się o wyniki *swojej* drużyny i nie gubić głupio punktów jak w meczach ze Stoke, Leicester czy nawet Swansea. Pozostanę jednak umiarkowanym realistą i stwierdzę, że wystarczy mi, jeżeli na sam koniec Tottenham znajdzie się wyżej w tabeli od Arsenalu.
 

Liverpool:  

 

1. Dziesiąte miejsce i tylko 12 zdobytych punktów oraz miejsce w tabeli za Evertonem. Chyba nie tak wyobrażali sobie start sezonu i dalsze jego losy kibice The Reds? Co w szczególności można poprawić by szybko to wszystko się zmieniło?
 

Krzysiek: Jak mam być szczery, to wyobrażaliśmy sobie ten start jeszcze gorzej, bo większość nie liczyła na 3 punkty ze Stoke i miała obawy nawet przed beniaminkiem z Bournemouth, ale w tamtych meczach dopisało nam szczęście. Jedyne spotkanie na poziomie Liverpool zagrał na Emirates z Arsenalem i to przez chwilę uspokoiło burzliwe nastroje przy Anfield. Następne spotkania pokazały, że podstawowym warunkiem do ugrania czegoś w tym sezonie jest zwolnienie Rodgersa i tak się na szczęście stało. To na pewno dobry trener i kumpel dla piłkarzy, ale jego słowo w szatni już dawno straciło na sile dlatego konieczna była zmiana, która nastąpiła. Co można poprawić? Wszystko. Po pierwsze defensywę, którą jest nieuporządkowana od co najmniej dwóch kampanii i nie jest to spowodowane tylko złą grą Lovrena, bo cała formacja była często źle ustawiana, a piłkarze grali nie na swoich pozycjach, kolejną rzeczą jest pressing w środku pola, kreatywne rozegranie piłki i ostatnim punktem do sukcesu jest skuteczność napastników. W tym elemencie póki co najlepiej wygląda Danny Ings i on był takim małym promykiem nadziei na kolejne mecze, ale od meczu z Tottenhamem Liverpool zaczyna pisać nowy rozdział.
 

2. Wybór padł na Jurgena Kloppa, byłego trenera Borussi Dortmund. Jest to odpowiedni człowiek czy widziałbyś kogoś innego na tym miejscu?
 

Krzysiek: Oczywiście, że tak. Idealnie pasuje do tego miejsca. Wspaniała historia drużyny, klimat stadionu Anfield i ciągle wierzący kibice sprawiają, że Klopp i Liverpool, to było przeznaczenie. Musisz mi wybaczyć entuzjazm, ale od dawna tego nie czuliśmy. Ostatnie mecze Liverpoolu, to była męczarnia, każdy oglądał je z przyzwyczajenia, ale bez większej chęci. Niemiecki szkoleniowiec po jednej genialnej konferencji wlał w nasze serca nadzieję i przywrócił magię na Anfield. Teraz czas na piłkarskie kroki, ale zbudowanie odpowiedniej mentalności na początku pracy jest najważniejsze. Wierzę, że „The Normal One” jest idealnym trenerem dla tego klubu.
 

3. Niby prosta grupa w Lidze Europy, a jednak tylko dwa zdobyte punkty. Czy Liverpool odpuszcza te rozgrywki?
 

Krzysiek: O ile remis z Bordeaux na wyjeździe można było uznać za „dobry” wynik tak remis ze Sionem u siebie trzeba nazwać kompromitacją. Meczu niestety nie oglądałem, ale z tego co widziałem później zbyt wiele mnie nie ominęło. Powiedzmy wprost, że grupa jest słaba i Liverpool jest jej zdecydowanym faworytem, ale musi potwierdzić, to swoją grą, bo nazwy jak widać nikt się już nie boi.
 

4. Ciężki terminarz czeka nowego trenera Liverpoolu. Dwa wyjazdy do Londynu na mecze z Tottenhamem i Chelsea oraz na Anfield mecz z Southampton. Co usatysfakcjonuje kibiców Liverpoolu w tych meczach? A może zadziała tzw. ,, efekt nowej miotły'' wielokrotnie wspominany choćby przy Alanie Pardewie i jego pracy w Palace?
 

Krzysiek: Zaczynamy od meczu z Tottenhamem, który mówiąc potocznie w ostatnich latach nam leżał, ale to nie my będziemy w tym meczu faworytem. Pochettino pracuje na sukces Spurs o wiele dłużej i ma na pewno bardziej poukładany zespół podczas gdy dla Liverpoolu Kloppa ten mecz będzie wielkim i cholernie trudnym sprawdzianem. Nie spodziewałbym się w nim zwycięstwa, remis uznam za dobry wynik, ale jak wiemy nie warto kalkulować. Następne mecze na pewno nie są łatwe i ciężko powiedzieć jak się w nich zaprezentujemy. Kibiców na pewno usatysfakcjonuje zmiana sposobu gry, chęć woli walki w piłkarzach i bezgraniczne oddanie czerwonym barwom. Wtedy będziemy wiedzieć, że zmierzamy w dobrą stronę. W ostatnich meczach nie dało się tego zaobserwować czym byliśmy rozczarowani. Reakcja kapitana Milnera w derbowym meczu kiedy odciągał Cana i Sakho od Barkleya i Lukaku najlepiej, to zobrazowała.

 

5.Rywale uciekają już z punktami i powoli nie można pozwolić sobie na wpadki. Jak oceniasz tegoroczny poziom Premier League?
 

Krzysiek: Z całym szacunkiem dla rewelacji sezonu czyli Leicester i Crystal Palace poziom rozgrywek stoi na kiepskim poziomie. Większość drużyn z czołówki na dobrą sprawę jeszcze nie odpaliła z formą. Dewizą tej ligi jest to, że każdy może wygrać z każdym, ale mimo wszystko wiemy kto należy do faworytów i oni już wkrótce zaczną się przebudzać. Największym przegranym początku rozgrywek jest na pewno Chelsea, w drugiej kolejności mimo wszystko Liverpool. Arsenal i United grają w kratkę. Pomimo wpadki ze Spurs największym kandydatem do tytułu pozostaje Manchester City choć uraz Aguero spowoduje, że inni piłkarze będą musieli wziąć na siebie ciężar gry, ale o to akurat nie muszą się martwić, bo każdy zawodnik z formacji ofensywnej jest w stanie to zrobić. Różnice na początku sezonu są tak małe, że w dalszej części bez problemu można je zniwelować. Wystarczy powiedzieć, że 10 Liverpool traci 3 punkty do TOP4. Póki co nie skreślałbym nawet Chelsea, następne mecze powiedzą nam więcej.
 

Chelsea:  

 

1. Bardzo ciężko idzie jak na razie ten trzeci sezon Jose Mourinho. Czy powinien zostać zwolniony czy jednak trzeba mu dać jeszcze trochę czasu? Co w grze Chelsea trzeba zmienić by jeszcze mogła powalczyć o sukces w tym sezonie?
 

Michał: Przyznam szczerze, nie lubię go. Nie chciałem powrotu Jose, nie pasuje mi jego styl prowadzenia drużyn, marnowanie potencjału młodych piłkarzy, bardzo często defensywna taktyka. No ale jeżeli jest już trenerem The Blues to zasługuje na kolejną szansę, zwłaszcza że jeszcze kilka miesięcy temu zdemolował Premier League nie dając szans żadnej z pozostałych ekip. Sezon dopiero się zaczął, nie jest idealnie, jednak nie jest tak, że możemy patrzeć tylko na dół tabeli. Czysto teoretycznie nadal jest nawet szansa na mistrzostwo, a jeżeli go nie zdobędą? No trudno, zdarza się. Powiem więcej według mnie powinien pracować w Chelsea nawet gdy nie uda się załapać do TOP4 w tym sezonie, wtedy na spokojnie przeanalizuje błędy – to inteligentny facet, uparty lecz inteligentny – i The Blues będą mocniejsi.

 

2. Jak uważasz, ile meczów na ławce trenerskiej dostanie jeszcze Mourinho w razie kolejnych niepowodzeń?
 

Michał: Tak jak napisałem wyżej, w tym sezonie nie wyrzuciłbym Mourinho w praktycznie żadnym wypadku, no chyba że Chelsea byłaby w strefie spadkowej dość długo, jednak nie jest to realne.
 

3. Trzy punkty w dwóch meczach Ligi Mistrzów. Biorąc pod uwagę wyjazd do Porto, to chyba nie jest zły rezultat? Jak oceniasz postawę The Blues na europejskiej arenie?
 

Michał: Już wcześniej pisałem o tej grupie, według mnie wygrałaby ją druga drużyna Chelsea złożona w większości z młodzików. To nie Porto zagrało dobrze, to The Blues znów byli słabi. Trzy punkty po dwóch meczach to solidna zaliczka, teraz wystarczy wygrać drugi mecz z Maccabi, oba spotkania z Dynamem i awans jest pewny, może nawet przytrafić się porażka z Porto, jednak mam nadzieję, że od teraz podopieczni Mourinho będą tylko wygrywać.

 

4. Do końca października zostały do rozegrania trzy kolejki. Chelsea zagra u siebie z Aston Villą i Liverpoolem oraz na Upton Park z West Hamem. Czy to nie jest dobry moment na przełamanie, a w zasadzie ostatni dzwonek na nie?
 

Michał: Prawdę mówiąc każdy moment jest dobry do tego, by zacząć wygrywać. Nie wyobrażam sobie kolejnych porażek, jednak nie wyobrażałem sobie ich również wcześniej. Mam nadzieję że Mourinho utrze nosa tym, którzy przestali wierzyć w jego umiejętności trenerskie. Liczę na dziewięć punktów w tych trzech meczach, a jak będzie? Czas pokaże.

 

5. Co się dzieje z Edenem Hazardem? Wydaję się, że to właśnie jego najbardziej brakuje na boisku?
 

Michał: Eden Hazard to drażliwy temat dla fanów Chelsea, dla mnie ten facet nigdy nie będzie piłkarzem na miarę najlepszych, głównie przez to co obserwujemy obecnie, zwyczajnie nie potrafi być liderem. Gdy drużynie nie idzie Eden jest najgorszym graczem The Blues, nie potrafi wziąć gry na siebie, zrobić czegoś z niczego. Jego najlepsze momenty w grze są wtedy, gdy The Blues niszczą swoich rywali, gdy cała drużyna gra dobrze, wtedy Eden potrafi czarować. Tak czy siak – najbardziej brakuje Fabregasa w dobrej formie, bowiem to on był według mnie najlepszym piłkarzem Chelsea w poprzednim sezonie, najważniejszym ogniwem. Potem był Diego Costa, Nemanja Matić, John Terry. Dopiero gdzieś potem był Hazard, no ale dzisiejszy futbol jest nastawiony na efektowne akcje, a nie na krecią robotę. Dlatego to Eden został ogłoszony najlepszym graczem sezonu. 

 

Newcastle United: 

 

1. Chyba nie tak wyobrażali sobie początek sezonu kibice Newcastle? 20 miejsce strefa spadkowa to kontynuacja słabej formy z drugiej części sezonu 14/15 tylko już pod nowym szyldem?
 

Artur: Zdecydowanie nie tak fani nad rzeką Tyne wyobrażali sobie początek sezonu w wykonaniu Srok. Niestety jest to kontynuacja formy z poprzedniego sezonu. Newcastle czegoś brakuje. A czego? To już jest bardzo trudne pytanie. Od kilku lat, włącznie z sezonem, w którym NUFC wywalczyło awans do Ligi Europy i tam doszło do ćwierćfinału, ekipa z St.James' Park ma potencjał. Zawodnicy są naprawdę solidni. Brakuje jednak dobrego trenera i wydaje mi się, że atmosfery. Oprócz tego, brakuje kogoś kto dobrze połączy wszystkie formacje na boisku. Takim zawodnikiem był Cabaye. Po odejściu Francuza wszystko zaczęło się sypać. Ten piłkarz jednym podaniem potrafił wyjść z opresji w defensywie i jednym podaniem otworzyć drogę do bramki.
 

2. Co musi się zmienić od zaraz w zespole by to wszystko zaczęło przynosić punkty?
 

Artur: Zmienić musi się zarząd. Nie od dziś wiadomo, że Mike Ashley traktuje Newcastle tylko jako biznes, a nie jak inni właściciele jako biznes i PASJĘ. Dla tego człowieka najważniejsze jest to czy klub zarobił wystarczająco duże pieniądze, a nie to, że klub ledwie utrzymał się w lidze. To już jest sprawa drugorzędna... Potrzeba też nowego trenera, bo nie wydaje mi się, że Steven McClaren podołał zadaniu. Bądźmy szczerzy, to nie jest najlepszy trener w Anglii. Poza tym...z każdym meczem mam coraz większe przekonanie, że niektórzy zawodnicy Newcastle nie mają wiary w zwycięstwo. Przecież wielu z nich ma duże umiejętności. I coraz bardziej zaczynam wątpić w ten zespół. Widocznie się nie dogadują, tak to wygląda. Przydałaby się roszada w ekipie, kilku zawodników powinno odejść, a w zamian za nich szefostwo musiałoby sprowadzić młodych, ale porządnych grajków
 

3. McClaren to odpowiedni człowiek na odpowiednim miejscu? Przed sezonem wielu ludzie chwaliło to posuniecie drużyny z St. James' Park.
 

Artur: Zdecydowanie to nie jest odpowiedni człowiek na odpowiednim miejscu. To nie trener dla Newcastle. Potrzeba kogoś kto połączy szatnię. W tym momencie ciężko mi jakiegoś trenera wyznaczyć, jednakże znając władze Newcastle szybko zmiana nie nastąpi. A to jest smutne, bo to pokazuje jak na piłce nożnej zna się Mike Ashley. Ale w sumie z drugiej strony, dałbym jeszcze szansę McClarenowi do końca miesiąca. Może potrzebował chwili do ułożenia sobie drużyny, czasami tak bywa. Jeśli Anglik w najbliższych trzech meczach niczego wielkiego nie osiągnie, to już nadziei na zespół z sukcesami w takim składzie nie będzie.
 

4. Chyba nie ma lepszego momentu na przełamanie się niż pozostałe mecze październikowe? U siebie z Norwich, wyjazd na Stadium of Light na mecz z Sunderlandem oraz u siebie ze Stoke. Wszystkie trzy drużyny w drugiej części tabeli, czy to jest dobry moment na 9 punktów pod rząd?
 

Artur: Ojj, nie ma. Szczególnie jeśli Sroki przełamią się na Stadium of Light, o co statystycznie będzie ciężko, bo ostatnio w derbach Tyne & Wear piłkarzom Newcastle United zupełnie nie idzie, ale praktycznie wszystko jest możliwe. Czarne Koty są również w fatalnej dyspozycji, więc kto wie. Wygrana w derbach zawsze daje kopa, więc mogę zapewnić, że jak podopieczni McClarena odniosą sukces z Sunderlandem, przełamią się i będzie już tylko lepiej. Natomiast dobrze byłoby już wygrać mecz z Norwich, o co i tak pewnie będzie ciężko. Październik zapowiada się wyjątkowo luźno pod względem przeciwników, więc jeśli nie w dziesiątym miesiącu roku to kiedy? Chyba już nigdy. A przecież piłkarze będą po przerwie reprezentacyjnej, więc tym bardziej musi sie udać

5. Jak kibic Newcastle ocenia walkę na szczycie tabeli Premier League? Jakieś plusy minusy tych pierwszych dwóch miesięcy z małym hakiem?
 

Artur: Premier League jak zwykle zachwyca. Po pierwszych kilku meczach wszyscy mówili, że Manchesteru City już nikt nie dogoni. Sytuacja jednak się zmieniła, co na pewno jest plusem. Bo kto lubi ligę jednej drużyny? Bardzo fajnie spisuje się zespół Crystal Palace, ładnie radzą sobie też Leicester i West Ham. Właśnie - Crystal Palace...Trenerem jest jeden z lepszych Brytyjskich szkoleniowców, Alan Pardew, a jedną z kluczowych roli odgrywa Cabaye. A więc od razu znajduję analogię do Srok. W takiej sytuacji, w jakiej znajduje się Newcastle zdecydowanie fani w północno-wschodniej Anglii tęsknią za tym trenerem. Ja zawsze uważałem, że on w NUFC jest odpowiednim człowiekiem na odpowiednim meczu. Jednakże w pracy przeszkadzał mu właściciel, co zrozumieli niedawno kibice, którzy domagają się porzucenia klubu przez Irlandczyka Ashleya. Na pewno cieszą się teraz kibice Liverpoolu. Czas Rodgersa dobiegł końca, na Anfield przyszedł czas na heavy metal w wykonaniu Jürgena Kloppa. Pytanie czy Niemiec poradzi sobie na ławce trenerskiej w Anglii? Czeka go na pewno trudne zadanie, musi skleić zespół The Reds od nowa. Ja będę za niego trzymać kciuki, jak i zapewne wielu obserwatorów piłki na Wyspach, bo w końcu kto nie lubi Kloppa? To jest człowiek z charakterem, takich ludzi w Premier League przyjmuje się z otwartymi rękoma. A minus początku sezonu? Chyba nie zaskoczę - Chelsea. Mistrzowie Anglii spisują się zdecydowanie poniżej oczekiwań. Ale jestem pewien, że wrócą na dobre tory. Na pytanie kiedy odpowiedzieć już nie potrafię, ale przerwa reprezentacyjna może im tylko pomóc. Zresztą Jose Mourinho to nie jest idiota, tylko jeden z najlepszych trenerów na świecie, więc wyjście z takiej sytuacji ma. A przecież każdemu może przytrafić się brak formy i postój, bo piłkarze to nie roboty...


Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)