Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Ekstraliga kobiet: akademickie teamy w odwrocie

Ekstraliga kobiet: akademickie teamy w odwrocie

Piłka nożna | 14 paździenika 2015 23:42 | Krzysztof Mokrzycki
Zagłębie Lubin liderem Ekstraligi
fot. www.lubsport.pl
Zagłębie Lubin liderem Ekstraligi

 Za nami nominalnie dziewiąta kolejka Ekstraligi. W tej serii spotkań rozegrano wszystkie sześć meczów, podczas których padło 14 goli. Najwięcej, bo po cztery bramki, zobaczyli kibice w Szczecinie oraz w Bydgoszczy. Wydarzeniem kolejki był z pewnością pierwszy punkt Olimpii w tym sezonie. Czy oczko, ugrane na akademiczkach z Wałbrzycha, jest zwiastunem lepszych dni dla zespołu ze Szczecina?


KKP Bydgoszcz – Medyk Konin 0:4
Daleszczyk (19′), Chudzik (43′), Tarczyńska (64′, 89′).

 

W środku tygodnia doszło do starcia pomiędzy KKP a Medykiem. Mistrzynie Polski, przygotowujące się do batalii z Lyonem, pewnie wygrały w Bydgoszczy 4:0.
Zgodnie z planem stosunkowo szybko Konin zdobył przewagę na boisku i kwestią czasu było, kiedy wpadnie pierwsza bramka. Udało się to Daleszczyk w 19. Minucie, która strzałem głową pokonała Palińską. Kto myślał, że Medyczki po zdobyciu prowadzenia cofną się do tyłu i będą chciały wygrać jak najmniejszym nakładem sił, ten był w dużym błędzie. Mistrzowska ekipa trenera Jaszczaka raz po raz atakowała bramkę gospodyń, a Anna Palińska wręcz wychodziła z siebie, by nie przepuścić piłki do siatki. Ostatecznie udawało jej się to do końcówki pierwszej połowy, kiedy to Natalia Chudzik zamknęła składną akcję Medyka i nie dała szans młodej golkiperce KKP na skuteczną interwencję. Do przerwy 0:2.
W drugiej połowie Medyk starał się wymieniać jak najwięcej podań i jak najdłużej utrzymywać się przy piłce, co też im się udawało. W tej części gry swoje okazje miały także piłkarki z Bydgoszczy, ale nie potrafiły one pokonać choćby raz Anny Szymańskiej, która w tym sezonie ligowym jeszcze nie skapitulowała ani razu! Tymczasem z przodu obudziła się Tarczyńska, która w drugiej części gry wykorzystała dwie stuprocentowe okazje i dwukrotnie pokonała Palińską. Miejscowe, mimo ambitnej postawy, nie zdołały zdobyć choćby honorowej bramki i ostatecznie przegrały aż 0:4.


KKP: Palińska – Kamińska, Daleszczyk, Lewandowska, Pawłowska – Raczkowska (80′ Kałuzińska), Ossowska (85′ Krępeć), Wawer, Siemińska (80′ Brzykcy) – Szlendak, Okoniewska (60′ Łuczak)


Medyk: Brak danych



Górnik Łęczna – AZS Wrocław 2:1
Jędrzejewicz 5, Sznyrowska 34 - Cichosz 17


Ciekawy mecz w Łęcznej. Do Lubelszczyzny przyjechał grający w kratkę AZS Wrocław i nieco postraszył faworyta. Co prawda zaczęło się zgodnie z planem, bo Górnik, po dośrodkowaniu Kamczyk z rożnego i uderzeniu głową Jędrzejewicz, wyszedł szybko na prowadzenie i wydawało się, że spotkanie ma pod kontrolą. Nic bardziej mylnego, bo Wrocław nie przyjechał na Lubelszczyznę wyłącznie się bronić. Jednak niegroźne uderzenia z dystansu pewnie wyłapywała Dorota Wilk. W 17.minucie meczu na strzał z dystansu zdecydowała się Marta Cichosz. Piłka nabrała dziwnej paraboli i wpadła idealnie za kołnierz golkiperki Górnika. Piękna bramka! Mecz się wyrównał, ale to miejscowe miały więcej z gry i oddawały więcej strzałów. AZS starał się kontrować, ale jego zapędy były dosyć szybko studzone. W 34.minucie znakomitą akcje po przechwycie na połowie przyjezdnych zrobiły Górniczki, które rozklepały defensywę gości i Sznyrowska w sytuacji sam na sam z Anną Bocian zdobyła drugiego gola na swojego zespołu w tym meczu. Do przerwy nic ciekawego już się nie wydarzyło.
Po przerwie przyjezdne wyszły z założenia, że żeby wyrównać, trzeba koniecznie zagrać ofensywnie. Tak też się stało, a że miejscowe nie mają w zwyczaju odpuszczać, to mecz zrobił się fajny dla oka i otwarty. Brakowało jedynie skuteczności, bo najpierw sam na sam z Wilk przegrała Cichosz, a potem w rewanżu Bocian pewnie wyłapała uderzenie z dystansu Eweliny Kamczyk. Blisko szczęście była także Dereń, ale jej próba minęła światło bramki o centymetry. W barwach Wrocławia widoczny był brak Wróblewskiej, której brakowało zwłaszcza przy stałych fragmentach gry. Tak czy inaczej AZS nie ma się czego wstydzić, bo zagrał naprawdę solidny mecz. W końcówce mógł nawet doprowadzić do wyrównania, ale znakomitą szansę zaprzepaściła Maciukiewicz. Ostatecznie Łęczna wygrywa u siebie z AZS Wrocław 2:1 i nadal utrzymuje trzecie miejsce w tabeli.


Górnik: Wilk – Parczewska, Hajduk, Górnicka, Szewczuk, Kamczyk (76 Jaszek), Kawalec (74 Kwietniewska), Guściora (46 Ivanyshyn), Hmirova, Jedrzejewicz (46 Zawistowska), Sznyrowska.


AZS: Bocian – Grec, Gradecka, Zalwowska (72′ Turkiewicz), Ostrowska, Grabowska, Dereń (85′ Lipka), Zbyrad (79′ Olszewska), Koziarska, Cichosz, Maciukiewicz.




Czarni Sosnowiec – GOSiRKi Piaseczno 0:0


GOSiRKi po raz kolejny jechały na mecz wyjazdowy w roli kopciuszka, i po raz kolejny udało im się nie przegrać! Tym razem Dudek i spółka grały w Sosnowcu. W meczu generalnie wiało nudą, bo oba zespoły postawiły przede wszystkim na uważną grę w defensywie, a z przodu liczyły na błyski swoich liderek, odpowiednio Kaletki i wspomnianej Dudek. W pierwszej części gry najlepszą okazję miała snajperka z Piaseczna, ale jej uderzenie minimalnie minęło bramkę Polok. Chwilę później Polka z australijskimi korzeniami znakomicie zagrała piłkę głową po rzucie rożnym, ale Kutnik fatalnie przestrzeliła. Ze strony Czarnych zagrożenie polegało głównie na podaniach do Kaletki, na zasadzie „a niech ona się martwi”. Trzeba przyznać, że reprezentantka Polski trochę szumu zrobiła w szykach obronnych rywalek, ale jej strzały, choć potencjalnie groźne, mijały bramkę Granowskiej. Do przerwy 0:0.
Druga połowa to jakby lustrzane odbicie pierwszej. Dużo gry w środku pola, sporo fauli i sytuacji bramkowych jak na lekarstwo. Lepsze wrażenie sprawiały przyjezdne, wśród których, prócz trzymającej poziom Dudek, wyróżniała się na plus aktywna Kutnik, a swoje okazje miała też Łasicka. Ze strony gospodyń blisko szczęścia była Operskalska, ale ostatecznie jej uderzenie minęło o centymetry poprzeczkę przyjezdnych. W samej końcówce miejscowe mogły przechylić szale zwycięstwa na swoją stronę, ale po dobrym dośrodkowaniu z prawej strony boiska z piłką w polu karnym minęła się Kaletka, tym samym niwecząc szansę na wygranie tego meczu. W ostatniej minucie szczęścia próbowała też Kutnik, ale fatalnie spudłowała. Ostatecznie bez bramek w Sosnowcu.


Czarni Sosnowiec: Polok – Zdechovankova, Fisherova, Prokop, Wycisk, Frączek (85. Luty), Operskalska, Matla (74. Gębka), Kaletka, Gruszka (46. Konieczna), Warunek (56. Wieczorek).


KS GOSiRKi Piaseczno: Granowska – Zdonek, Baran, Sosnowska, Kołek, Kutnik, Janicka, Machnacka, Łasicka (90. Sobczak), Dudek (72. Rosińska),Ciuplińska (85. Tkaczyk).



Mitech Żywiec – AZS PSW Biała Podlaska 2:0
Wnuk 3, Nieciąg 37



Mitech przystępował do spotkania z nadzieją nie tylko na pierwsze domowe zwycięstwo w tym sezonie, ale także na premierowe trafienie na swoim obiekcie w tej rundzie! Ostatecznie ten drugi cel udało się zrealizować bardzo szybko. Już po gwizdku rozpoczynającym spotkanie w dogodnej sytuacji prosto w bramkarkę rywalek trafiła Nieciąg. Chwilę później miejscowe miały rzut rożny. Dośrodkowała Droździk, a na dalszym słupku zupełnie niepilnowana Wnuk zamknęła akcję i skierowała piłkę do siatki! Akademiczki starały się wyrównać, ale w niczym nie przypominały ekipy, która tydzień wcześniej odprawiła z kwitkiem Zagłębie Lubin. Jedyna koncepcja AZS-u to strzały z dystansu, ale te była zbyt lekkie, aby Kinga Szemik dała się zaskoczyć. Dużo więcej z gry miały miejscowe, gdy najpierw Nieciąg oddała strzał, wybroniony przez Kanclerz, a potem dobijała Wiśniewska, ale trafiła jedynie w spojenie słupka z poprzeczką. W 37.minucie było już 2:0 dla Mitechu. Dośrodkowała Suskova, a akcję strzałem głową zamknęła Nieciąg, która przelobowała bramkarkę przyjezdnych. W tej odsłonie gospodynie zdobyły jeszcze dwie bramki, ale żadna z nich nie została uznana przez rozjemczynie tego meczu. Do przerwy 2:0.
W drugiej połowie działo się mniej, ale nadal akademiczki nie potrafiły na serio zatrudnić Szemik. Miejscowe swoją okazję miały już na początku, gdy Wnuk trafiła w poprzeczkę. Dobrą okazję zmarnowała także Nieciąg, przegrywając sytuację sam na sam z Kanclerz. Ze strony przyjezdnych warte wzmianki jest uderzenie Lefeld, ale i z nim nie miała problemów bramkarka młodzieżowej reprezentacji Polski. Akademiczki w porównaniu z poprzednimi meczami tym razem nie zachwyciły, a dzięki wygranej gospodynie zrównały się punktami z rywalkami i grupa mistrzowska jest już na wyciągnięcie ręki.


Mitech: Szemik – Rżany (89′ Stachurska), Zasada, K.Wiśniewska, Droździk, Wnuk, Suskova (63′ Noras), Żak, Rozmus (80′ Chrzanowska), Nieciąg, P.Wiśniewska (68′ Zegan)


AZS PSW: Kanclerz – Sosnowska, Edel (90′ Kusiak), M. Bujalska, J. Bulaska, Konieczna, Cieśla, Kozlynets, Orzepowska, Puk (56′ Niedbała), Lefeld.



Olimpia Szczecin – AZS PWSZ Wałbrzych 2:2
Ratajczyk 79, Niewolna 87 – Botor 64, Sobkowicz 82


Wałbrzych pojechał na mecz do Szczecina z zamiarem przywiezienia trzech oczek, z kolei gospodynie chciały przerwać serię przegranych i w końcu zdobyc jakikolwiek punkt. AZS PWSZ, osłabiony brakiem kontuzjowanej od zeszłego sezonu Okoń oraz Miłek, Rędzi, Lizoń i Mesjasz. Mimo to nadal były murowanymi faworytkami do zwycięstwa.
Pierwsza połowa wyglądała tak, jak większość meczów Olimpii w tym sezonie, czyli spokojna i bez szaleństw. Zarówno jedna, jak i druga ekipa rzadko dochodziła do sytuacji strzeleckich. Z czasem gra zaczęła się otwierać, co sprawiło , że pole do popisu miały piłkarki ofensywne. Po jednym z takich wypadów w polu karnym gospodyń padła Agata Sobkowicz, a sędzia bez wątpliwości wskazała na jedenasty metr. Do piłki podeszła Bosacka, ale jej strzał wyczuła Watychowicz i pewnie chwyciła futbolówkę. Na ciekawy manewr zdecydował się trener Gryka, który jeszcze przed przerwą dokonał potrójnej zmiany. Co ciekawe, na placu gry pojawiły się zawodniczki, które grały jeszcze w dawnej drużynie Szczytu Boguszów, którego AZS PWSZ jest jakby spadkobiercą.
Druga połowa mogła się znakomicie zacząć dla miejscowych. Uderzenie Tarnowskiej jednak znakomicie odbiła Antończyk. Gdy zaczęło pachnieć golem dla Olimpii, z kontrą wyszły wałbrzyszanki. Atak był zabójczy, bo rozpędzoną Sobkowicz ponownie sfaulowano w polu karnym. Do piłki ustawionej na wapnie podeszła tym razem Botor i pokonała golkiperkę rywalek. 15 minut później mieliśmy remis, bo Ratajczyk chytrym strzałem pokonała reprezentacyjną bramkarkę. Gol wyrównujący podziałał na przyjezdne jak przysłowiowa płachta na byka. W 82.minucie do rzutu wolnego podeszły Katarzyna Brzeska i Agata Sobkowicz. Ostatecznie uderzyła ta druga, a futbolówka wpadła pod poprzeczkę bramki Olimpii. Zawodniczki ze Szczecina nie odpuściły, walcząc do końca o jeden punkt. Po jednym z dośrodkowań z rzutu rożnego, w 87 minucie pojedynku, po ogromnym zamieszaniu, piłka trafiła do Natalii Niewolnej, która strzałem głową z dziesiątego metra przelobowała Darię Antończyk, ustalając wynik meczu na 2-2. Pierwszy punkt Olimpii w tym sezonie stał się faktem.


Olimpia: Watychowicz, Preś, Semczyszyn, Szwed, Szymaszek, Kurlapska (46. Falborska), Janik, Trzcińska, Michalska (90. Pędzik), Tarnowska (70. Niewolna), Ratajczyk


AZS PWSZ: Antończyk – Aszkiełowicz, Konat (38 Iwańczuk), Konopka (38 Żurawska), Bosacka – Pluta J. (38 Borkowska), Brzeska, Botor, Gonzalez (81 Mazurek) – Pluta D. (75 Choińska), Sobkowicz.



Zagłębie Lubin – Sztorm Gdańsk 1:0
Szymkowiak 38 (k)


Zagłębie podejmowało na własnym boisku Sztorm i cel był jasny: zwycięstwo i powrót na szlak wygranych. I to się ostatecznie udało.
W Zagłębiu trener dokonał kilku zmian w porównaniu z poprzednim spotkaniem. Do bramki wróciła Angelika Dąbek, która ostatnio zdobyła licencję UEFA B. Zawodniczce gratulujemy, a teraz wracamy do meczu. Od początku Lubin narzucił przyjezdnym swoje warunki gry, a te braki piłkarskie starały się nadrobić ambicją i wolą walki, przez co gra była wybitnie niepłynna, bo często akcje były przerywane faulami. Zagłębie dosyć długo waliło głową w mur, a kolejny raz w tym sezonie znakomitymi interwencjami popisywała się Kołacz. Sposób na golkiperkę Sztormu znalazła dopiero Szymkowiak w 38.minucie, pewnie wykonując rzut karny. Jeszcze przed przerwą boisko musiała opuścić Zdunek, więc ciężar gry ofensywnej padł na barki Kaźmierskiej, która w pierwszej części meczu przegrała dwa pojedynki z Kołacz.
W drugiej połowie obraz gry nie uległ zmianie. Zagłębie utrzymywało się przy piłce, a Sztorm starał się przeszkadzać i wychodzić a szybkimi kontrami. Te jednak były dosyć szybko stopowane przez defensorki miejscowych, a gdy gdańszczankom udawało się dojść do strzału, to pewną interwencją popisywała się Dąbek. W końcówce gra nieco się wyrównała, choć nadal to Zagłębie miało więcej z gry. Dobrą okazję zmarnowała Ratajczak, z kolei w barwach przyjezdnych odnotujmy uderzenie Zańko. W tym wypadku pewną interwencją popisała się lubińska golkiperka. Sztorm przegrywa w Lubinie 0:1. Zagłębie wraca na zwycięską drogę, a za tydzień trudny sprawdzian w Wałbrzychu.


Zagłębie: Dąbek – Płonowska, Salwa, Balog, Jelencić, Szymkowiak, Ratajczak, Jaworek, Zdunek (35’ Bujaska), Kaźmierska.


Sztorm: Kołacz – Świętoniowska, A.Bużan, Zawadzka, Słowy, Zańko, Cywińska (60 Kopińska), Słowińska, K.Bużan (75 Wróbel), Sirant , Wierzbicka (60 Kamińska)




Tabela (www.pilkakobieca.pl):
Darmowy hosting iv.pl



Strzelczynie:
7 goli – Tarczyńska (Medyk)
6 goli – L.Dudek (GOSiRKi)
5 goli – Sobkowicz (AZS PWSZ), Żelazko (Górnik)



„11” kolejki:
Darmowy hosting iv.pl



Ławka:
Kołacz (Sztorm)
Płonowska (Zagłębie)
Droździk (Mitech)
Kamczyk (Górnik)
Nieciąg (Mitech)
Cichosz (AZS Wrocław)
Niewolna (Olimpia)


Passy bramkarskie (trwające):

630 minut – Szymańska (Medyk)
196 minut – Szemik (Mitech)


Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)