Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Niezadowoleni chorzowianie stracili dwa punkty. Lech powalczył do samego końca.

Niezadowoleni chorzowianie stracili dwa punkty. Lech powalczył do samego końca.

Piłka nożna | 17 paździenika 2015 20:00 | Adrian Szymczak

fot. Monika Wantoła

Nowy trener, nowy sztab , nowe zwyczaje, ale styl gry nadal ten sam. Jan Urban zastąpił na stanowisku szkoleniowca Macieja Skorżę i ma być zbawicielem Lecha Poznań. Jednak cudów nie ma i nic od razu nie można zmienić. W pierwszym swoim meczu na ławce trenerskiej drużyny z Poznania, Jan Urban i jego drużyna zremisowali na własnym boisku z Ruchem Chorzów 2:2.

 

45 sekund potrzebowali piłkarze Waldemara Fornalika, by otworzyć wynik spotkania, a wszystko za sprawą stałego fragmentu gry i Mariusza Stępińskiego, który popisał się świetnym strzałem głową. W kolejnych minutach Lech za wszelką cenę chciał zdobyć bramkę wyrównującą, ale nie potrafił skonstruować akcji, która mogłaby chociaż zagrozić bramce Matusa Putnocky’iego. Goście z Chorzowa bardzo szczelnie się bronili zostawiając tylko Stępińskiego na połowie przeciwnika, który co rusz kąsał Kamińskiego i Arajuuriego.

 

W 25 minucie miała miejsce powtórka z pierwszej minuty. Po świetnym dośrodkowaniu Patryka Lipskiego w powietrzu znów najlepszy okazał się Stępiński i po raz drugi trafił do siatki gospodarzy. Po bramce Ruch znów obrał taktykę obronną licząc na kontrataki, a Lech znów nieudolnie budował ataki. W 41 minucie Lech Poznań niespodziewanie zdobywa bramkę. Po krótko rozegranym rzucie rożnym, Szymon Pawłowski wykonał centrostrzał (bo inaczej nie da się tego nazwać) i piłka wpadła do siatki. Po strzelonej bramce, piłkarze Jana Urbana ruszyli szaleńczo do ataku, ale ich zapędy ukrócił sędzia Tomasz Musiał i zakończył pierwszą część spotkania. Ruch bronił się w 10 na własnej połowie i liczył na kontrataki - Lech atakował w 10 i liczył na łut szczęścia. Wynik do przerwy 1:2.

 

Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Waldemar Fornalik cały czas dyrygował swoimi podopiecznymi, by mądrze przesuwali się w obronie. Obrońcom Ruchu jako jedyny dawał się we znaki Szymon Pawłowski więc były selekcjoner kadry dał do zrozumienia swoim obrońcom, że pomocnika Lecha trzeba podwajać przy każdej akcji. Tak też się stało i Pawłowski już nie miał tyle miejsca na lewe flance. Zmusiło to jego kolegów do gry prawą stroną gdzie Lovrencsicsa zastąpił Dawid Kownacki. Młody pomocnik Lecha miał kilka dobrych dośrodkowań i na ogół nie bał się pojedynków jeden na jeden. Jednak ani Pawłowski ani Kownacki nie potrafili rozruszać reszty drużyny. Momentami piłka krążyła między nogami stoperów i znów było widać bezsilność Kolejorza w kreowaniu akcji ofensywnych. Chęci do gry wykazywał wspomniany już Pawłowski jednak jeden zawodnik to zdecydowanie za mało.

 

A Ruch? Ruch grał cały czas piłki do Stępińskiego, który nie robił sobie nic z asysty czy to Kamińskiego czy Arajuuriego. Napastnik gości mocno stał na nogach, wygrywał pojedynki główkowe i brał na siebie ciężar gry. Broniąc się całym zespołem na własnej połowie, chorzowianie nie potrafili dobrze skonstruować kontry żeby wbić przysłowiowy gwóźdź do poznańskiej trumny, a mieli ku temu okazje, bo Lech przez praktycznie całą drugą połowę atakował całym zespołem na połowie gości.

 

Na dziesięć minut przed końcem zakotłowało się pod bramką Putnocky’iego, a najlepiej w tej sytuacji odnalazł się Marcin Kamiński, który pokonał bramkarza gości strzałem z piątego metra i wyrównał stan rywalizacji. Jednak to była już ostatnia zmiana wyniku sobotniego wieczoru i Lech Poznań szczęśliwie zremisował z Ruchem Chorzów 2:2

 

Prawda jest taka, że to chorzowianie wypuścili zwycięstwo ze swoich rąk. W pierwszej połowie połowie taktyka bronienia całym zespołem przyniosła oczekiwany efekt, ale ta sama taktyka w drugiej części była od początku spisana na straty, bo było wiadomo, że Lech ruszy do zmasowanych ataków. W drugiej części Niebiescy całkowicie oddali pole gry piłkarzom Jana Urbana i dostali za swoje. Z drugiej strony piłkarze Lecha Poznań pokazali, że gdzieś w środku drzemię w nich wola walki i chęć strzelania bramek. Jan Urban ma przed sobą bardzo długą drogę, by odbudować piłkarzy Kolejorza, ale dziś pokazał, że potrafi potrząsnąć swoimi zawodnikami, bo po przerwie ich gra była dużo lepsza.

Z Poznania
Adrian Szymczak
TWITTER: @SzymczakAdrian


Lech Poznań - Ruch Chorzów 2:2
1’ - Stępiński
2’ - Stępiński
41’ - Pawłowski
81’ - Kamiński



 

Składy:


Lech Poznań:
Jasmin Burić - Kebba Ceesay - Marcin Kamiński - Paulus Arajuuri - Barry Douglas - Łukasz Trałka - Karol Linetty - Szymon Pawłowski - Gergo Lovrencsics - Maciej Gajos - Kasper Hamalainen;
Rezerwowi: Maciej Gostomski - Tomasz Kędziora - Tamas Kadar - Darko Jevtić - Dariusz Dudka - Dawid Kownacki - Dariusz Formella;

 

Ruch Chorzów:

Matus Putnocky - Martin Konczkowski - Michał Koj - Mateusz Cichocki - Marek Zieńczuk - Łukasz Surma - Maciej Urbańczyk - Kamil Mazek - Tomasz Podgórski - Patryk Lipski - Mariusz Stępiński;
Rezerwowi: Wojciech Skaba - Michał Szewczyk - Maciej Iwański - Artur Lenartwoski - Konrad Korczyński - Kamil Włodyka - Łukasz Siedlik;

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)