Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Mierny mecz i popis arbitrów na zakończenie kolejki

Mierny mecz i popis arbitrów na zakończenie kolejki

Piłka nożna | 04 marca 2013 21:03 | Hubert Błaszczyk
Siergiej Pareiko nie popisał się w meczu z Podbeskidziem.
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
Siergiej Pareiko nie popisał się w meczu z Podbeskidziem.

W polskiej lidze coś jednak da się przewidzieć. Mecz Wisły z Podbeskidziem idealnie wpisał się w 17. kolejkę T-Mobile Ekstraklasy, w której dużo było walki, a mało boiskowej jakości. Arbitrzy w poniedziałek rozdali osiem żółtych kartek - większość zasłużenie, ale i oni dostosowali się do słabego poziomu widowiska, odbierając Wiśle w drugiej połowie rzut karny.


Poniedziałkowy pojedynek to kolejny wstęp do dyskusji: w jakim celu na boisku przebywa pięciu sędziów? My nie wiemy, bo arbitrzy bramkowi po raz kolejny dali popis swojej nieudolności.


W drugiej połowie Wiśle ewidentnie należał się rzut karny, kiedy Marek Sokołowski wyciął w szesnastce Rafała Boguskiego. Sędzia Marcin Borski początkowo wskazał na wapno, ale po konsultacjach z sędzią bramkowym wycofał się z tej decyzji. Popełnił tym samym błąd, który zaważył na wyniku pojedynku. Z drugiej jednak strony, po tym co pokazywali w poniedziałek na boisku piłkarze Wisły, niekoniecznie rzut karny zamieniłby się automatycznie w bramkę.


Wisła w całym spotkaniu była stroną przeważającą. Stworzyła sobie kilka bardzo dogodnych sytuacji. Jeszcze w pierwszej połowie oko w oko z Zajacem, po fatalnym błędzie defensywy Podbeskidzia, stanął Rafał Boguski. Napastnik drużyny z Krakowa trafił jednak wprost w interweniującego Słowaka.


Chwilę później szansę na otwarcie rezultatu miał Patryk Małecki. „Mały” nieatakowany przestrzelił jednak fatalnie. Mimo to, pomocnik wracający z tureckich wojaży wyróżniał się na tle słabych kolegów. Przy sytuacjach bramkowych brakowało wyrachowania. Raz Małecki za długo zwlekał, innym razem natomiast spieszył się z wykończeniem akcji.


Z kolei Podbeskidzie stwarzało zagrożenie głównie ze stałych fragmentów gry. W pierwszej połowie celnych strzałów po stronie Górali jednak nie odnotowano. Pareiko musiał się wysilić dopiero w drugich 45 minutach, kiedy po swoim fatalnym błędzie musiał ratować Wisłę od straty bramki. Estończyk przy niegroźnej wrzutce musnął piłkę palcami, a ta wylądowała pod nogami Roberta Demjana, ten jednak na raty nie potrafił pokonać golkipera krakowian. Demjan szansę na strzelenie gola miał jeszcze kilka minut później, kiedy z ostrego kąta trafił w boczną siatkę.


Końcówka należała do Wisły. Na niespełna 10 minut przed końcem piłkę meczową miał na nodze Ivica Iliev. Serb otrzymał doskonałe podanie od Patryka Małeckiego, którego już przy linii środkowej próbował nieprzepisowo powstrzymywać Marcin Wodecki. Iliev trafił jednak wprost w Zajaca, który popisał się znakomitym timingiem i uratował tym samym jeden punkt dla Podbeskidzia.


W sytuacji Podbeskidzia remis oznacza raczej dwa punkty stracone niż jeden zyskany. Z kolei Wisła po raz kolejny potwierdziła, że najbliższe pół roku będzie czasem na przeczekanie. Nie widać jednak żadnych promyków nadziei w wiślackiej przeciętności. Szarpie jedynie Patyk Małecki, ale i on bez wsparcia kolegów nie jest w stanie nic zrobić.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)