Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Liga Europy. W przód zwrot? Fiorentina – Lech 1:2
źródło: www.uefa.com
źródło: www.uefa.com

Liga Europy. W przód zwrot? Fiorentina – Lech 1:2

Piłka nożna | 22 paździenika 2015 16:22 | Bartosz Marchewka

 Dla Fiorentiny mecz z Lechem był jak mucha, która przeszkadza w bardzo ważnym tygodniu. Przegrali na Stadio San Paolo w Neapolu w sobotę, by w przyszłą niedzielę na Artemio Franchi przyjechała Roma. Viola próbowała tą poznańską muchę pacnąć, ale zamiast tego ta dwa razy się odwinęła.


Lech do Florencji „leciał” 10 godzin. 10 godzin spokojnego oczekiwania...


Trudny, nudny początek…


A mecz z Fiorentiną rozpoczął niezłej imprezy pod bramką Buricia. Davide Astori trzykrotnie w pierwszej minucie  próbował wepchnąć piłkę do bramki, ale rozpaczliwej obronie Lecha udało się piłkę wybić. Po chwili rzut wolny miał Lech, ale efekt był… no, mniej porażający.


Był taki fragment w pierwszej połowie, między 10 a 13 minutą, gdy piłkarze Lecha dwukrotnie przejęli piłkę w środku pola. Jednak te przejęcie nie zostały przekute w okazję do zdobycia bramki. Ta miała miejsce chwilę później, po dośrodkowanie Gergo Lovrencicsa.


Szwankowało w Lechu to, co określił w trakcie transmisji Jacek Magiera przejściem z obrony do ataku. A to działało u rywali. Dwa – trzy podania i już Khouma Babacar leciał na Buricia, który zdążył go uprzedzić. Wcześniej Giuseppe „pan Piłkarz” Rossi próbował skręcić Kędziorę i Kamińskiego.


W grze Fiorentiny było widać lekkość. Nie chodzi o to, aby się nad Lechem znęcać, ale klasa piłkarska była w pierwszej połowie po stronie gospodarzy. Pewność w zagraniach, stosowanie automatyzmów, aktywny Boubacar, szybkość, technika…


Fiorentina miała o wiele więcej argumentów. Lech jednak przeciwstawił uważną obronę, z dobrze funkcjonującą parą Dudka – Tetteh.


Jeśli Lech miał plan na pierwszą połowę by ją przetrwać to się udało. Jak napisałem wyżej, piłkarska klasa stała po stronie Włochów, ale poza kilkoma ciętymi dośrodkowaniami, wspomnianą próbą prostopadłego zagrania do Babacara i „kręciołem” zastosowanym przez Rossiego to nie przełożyło się na konkretne zagrożenie.


…trudny, ekscytujący, szczęśliwy koniec.


Lech złapał trochę świeżego powietrza na początku drugiej połowy, choć i wtedy Babacar starał się poszarpać obronę Lecha otrzymując dobre podanie z głębi boiska.


To co rzucało się w przeciągu całego meczu, to łatwość, z jaką piłkarze Fiorentiny kasowali wszelkie ofensywne akcje Lecha. Bardzo umiejętnie stosowali pressing. Nie był to Kloppowy „gegenpressing”, ale piłkarze Lecha nie mieli zbytnio miejsca, by się z piłką rozpędzić…


Ale gdy już tego miejsca mieli trochę, to udało się zdobyć bramkę. Świetnie wprowadził się Kownacki, który akcję praktycznie rozpoczął i szczęśliwie ją zakończył. Warto podkreślić dobre dośrodkowanie Gergo Lovrencicsa, który był najbardziej aktywnym piłkarzem Lecha w ofensywie.


Jednak przede wszystkim należy wyróżnić Jasmina Buricia. Wyciągnął groźny strzał Babacara, wyciągnął bardzo groźny strzał Vecino, kosmicznie wyciągnął strzał Bernardeschiego…

Można powiedzieć, że ta interwencja była najważniejszą cegłą w budowie drugiej bramki strzelonej przez Macieja Gajosa, który zastąpił kontuzjowanego Dawida Kownackiego. Znowu w akcji bramkowej brał udział Lovrencics, który bardzo dobrze rozegrał piłkę, tym razem po rzucie wolnym.


I wtedy zaczął się mecz. Fiorentina znacząco podkręciła tempo i na tej szybkości wbiła bramkę. Giuseppe Rossi wykorzystał dośrodkowanie Matiasa Fernandeza. Później mogła to zrobić jeszcze co najmniej dwa razy; raz dzięki Buriciowi, raz dzięki dziwnemu podejściu pod piłkę Boubacara.


Ale udało się dowieźć zwycięstwo do końca. Jeszcze w chwili „odcięcia prądu” Rebić postanowił skończyć mecz Formelli, co skutkowało, że skończył go sam.


Naprzód marsz?


Za dużo hejtu wylało się na Lecha, aby na to zwycięstwo przygotować jakiś pochwalny hymn. Natomiast trudno nie oczekiwać, aby zwycięstwo na Artemio Franchi stało się przyczynkiem do powrotu Lecha do dobrej i skutecznej gry.


Tym bardziej, że w niedzielę Legia. 


Fiorentina – Lech Poznań 1:2 (0:0)

Bramki: Rossi 90’ – Kownacki 65’, Gajos 82’


Fiorentina: Sepe – Tomović, Roncaglia, Astori, Pasqual (C) (68’ Bernardeschi) – Suárez (73’ Iličić) – M. Fernández, Verdú (65’ Vecino) – Rebić, Babacar, Rossi.


Lech Poznań: Burić – Kędziora, Dudka, Kamiński, Kádár – Tetteh, Trałka (C) – Lovrencsics, Holman (68. Hämäläinen), Formella – Thomalla (62’ Kownacki, 77’ Gajos)


Na ławce rezerwowych Fiorentiny cały mecz spędził Jakub Błaszyczkowski.

Bartosz Jan Marchewka

obserwuj na Twitterze: @bjmarchew
 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)