Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Podsumowanie 17. kolejki T-Mobile Ekstraklasy

Podsumowanie 17. kolejki T-Mobile Ekstraklasy

Piłka nożna | 05 marca 2013 15:47 | Hubert Błaszczyk
Chaos towarzyszył wszystkim meczom T-Mobile Ekstraklasy.
fot. T-Mobile Ekstraklasa / x-news
Chaos towarzyszył wszystkim meczom T-Mobile Ekstraklasy.

To była kolejka pełna kuriozalnych wydarzeń. Wystarczy wspomnieć, że punkty potraciły zespoły Legii Warszawa, Lecha Poznań, Górnika Zabrze i Śląska Wrocław. O ile wrocławianie w Kielcach nie było faworytami, to porażki Lecha i Górnika były niespodziewane, a remis GKS-u w Warszawie wręcz sensacyjny. Z czołówki nie zawiodła tylko Polonia, która po zimowym remanencie nadal zdobywa punkty.


Jedenastka kolejki SPORT4FANS.PL:
Michal Pesković – Daniel Gołębiewski, Adam Dźwigała, Wojciech Szymanek, Rafał Kosznik – Dawid Plizga, Patryk Rachwał, Łukasz Piątek, Dani Quintana – Maciej Jankowski, Edi Andradina


Trudna kolejka dla nas, jako recenzentów. Tak naprawdę niektórych wyborów musieliśmy dokonywać na siłę, bo zawodników, którzy wyróżnili się na tyle, by znaleźć się w tym miejscu było niewielu. Największe problemy sprawiła nam obsada lewego obrońcy i bramkarza. Ostatecznie postanowiliśmy wyróżnić Michala Peskovica za czyste konto i brak większych błędów oraz Daniela Gołębiewskiego. Nominacja zawodnika Polonii jest trochę pół żartem, pół serio, ale nominalny napastnik całkiem nieźle spisał się na nowej dla siebie pozycji. Przede wszystkim był skuteczny w destrukcji, a to jest najważniejsze dla obrońcy. Koledzy redakcyjni wysuwali również kandydaturę Kebby Cessaya, ale Gambijczyk popełniał błędy w defensywie, a w ataku na jego 10 wrzutek, 9 nie przeszło pierwszego obrońcy. Na środku obrony stawiamy na duet Dźwigała – Szymanek. Ten pierwszy strzelił swoją debiutancką bramkę w Ekstraklasie, a jego Jagiellonia sensacyjnie pokonała w Zabrzu Górnika. Z kolei Szymanek udanie dyrygował defensywą Polonii, nie popełniał większych błędów i walnie przyczynił się do pokonania Lecha w Poznaniu. W naszym składzie umieściliśmy również dwóch zawodników GKS-u Bełchatów, ale w pełni im się to należało. Patryk Rachwał odwalił kawał dobrej roboty w środku pola przeciwko Legii, a Kosznik był najpewniejszym zawodnikiem bloku defensywnego outsidera. Świetny mecz przeciwko Górnikowi zagrał też Dawid Plizga. Pomocnik Jagi rozdał dwie asysty, co chyba nie zdarzyło mu się jeszcze nigdy w karierze. Naszą nominację otrzymał też Dani Quintana, który już w pierwszym spotkaniu Bielsku-Białej pokazywał, że w piłkę grać potrafi. Z braku laku w pierwszej jedenastce pojawił się też Łukasz Piątek. Zawodnik Polonii ładnie przyładował w Poznaniu, ale ogółem nie zachwycił. Dla takich bramek ogląda się jednak naszą Ekstraklasę, dlatego też postanowiliśmy wyróżnić byłego kapitana „Czarnych Koszul”. W ataku Jankowski z Andradiną. Młody napastnik Ruchu strzelił bramkę i zanotował asystę, a Edi uratował w ostatniej minucie meczu punkt dla Pogoni w Gdańsku.


Jedenastka gamoni SPORT4FANS.PL:
Milos Dragojevic – Bartosz Rymaniak, Rafał Janicki, Adam Danch, Marek Sokołowski – Ivica Iliev, Radosław Sobolewski, Szymon Drewniak, Paweł Wszołek – Danijel Ljuboja, Piotr Wiśniewski


Po raz pierwszy na SPORT4FANS.PL publikujemy też jedenastkę gamoni. W bramce Milos Dragojevic, który swoim zachowaniem pozbawił jakichkolwiek punktów Widzew Łódź. Czasami oglądając młodego Serba w bramce Widzewa wydaję nam się, że jest to zawodnik posiadający całkiem niezłe umiejętności, ale takie mecze jak ten w Chorzowie utwierdzają nas znowu w przekonaniu, że szanse powinien dostać ktoś inny. W następnej kolejce na pewno dostanie, bo Dragojevic będzie pauzował za czerwoną kartkę. Obronę sformować było nietrudno, bo baboli defensorów było w ten weekend co niemiara. Rymaniak i Danch sprezentowali bramki swoim rywalom, a Janicki pozbawił swoją drużynę punktów w ostatnich minutach spotkania bezsensownym faulem na Edim Andradinie. Z kolei Sokołowski konsekwencji swojego błędu uniknął tylko dzięki błędowi arbitrów. O sędziach będzie jednak później, bo Marcin Borski zasłużył na tytuł gamonia kolejki. W środku pola postawiliśmy na duet Szymon DrewniakRadosław Sobolewski. Obaj zawodnicy zagrali w minionej kolejce tragicznie. To, że Drewniak prezentuje nieustabilizowaną formę jeszcze rozumiemy, ale Sobolewski z taką grą powinien chyba dać sobie spokój i odwiesić buty na kołku. Na skrzydłach Ivica Iliev i Paweł Wszołek. Ten pierwszy spartolił fantastyczną okazję na bramkę, strzelając w Zajaca. Kilkakrotnie też zamiast oddawać strzały biegał bezsensownie wzdłuż szesnastki, holując piłkę. Na szczęście Serb po tym sezonie kończy karierę, bo ewidentnie jest już po drugiej stronie rzeki. Z kolei Wszołek sprawił, że Polonia grała przez większość meczu w dziesiątkę. Młody zawodnik Polonii ograniczał się do sporadycznych przechadzek i pozorowania walki o piłkę. W „11” nie mogliśmy również nie umieścić Danijela Ljuboi, który w rundzie wiosennej prezentuje iście wakacyjną formę. Jeszcze jeden taki mecz Serba i chyba Jan Urban nie będzie miał wyboru – Ljuboja powędruje na ławkę rezerwowych. Skład uzupełnił Piotr Wiśniewski. Napastnik Lechii wyleciał z boiska, kiedy Lechia grała 11 na 10 i nic nie zwiastowało kłopotów ze zdobyciem trzech punktów, gdańszczanie kompletu punktów jednak nie dowieźli, a największa w tym zasługa Janickiego i właśnie Wiśniewskiego.


Mecz kolejki
Lech Poznań – Polonia Warszawa 0:1
Pod względem jakości piłkarskiej to spotkanie zdecydowanie wybijało się korzystnie spośród innych pojedynków. Pierwsza połowa była jak na T-Mobile Ekstraklasę bardzo dobra. Polonia w pierwszych 45 minutach miała jeszcze siły i atakowała Lecha. W drugiej natomiast całkowicie oddała inicjatywę poznaniakom, ograniczając się do sporadycznych kontr. Mecz okrasiła fantastyczna bramka Łukasza Piątka.


Piłkarz kolejki
Maciej Jankowski
Trochę na zachętę, bo nie było nikogo, kto wyróżniłby się w tej kolejce. Napastnik Ruchu strzelił bramkę i miał asystę. Wydaję się, że z jego umiejętnościami powinien grać już dawno w dużo bardziej stabilnym klubie lub po prostu występować na zagranicznych boiskach. Tymczasem Jankowski ugrzązł w przeciętności i kisi się w chorzowskim Ruchu. Dobrze jednak, że przynajmniej czasami przypomina sobie, że w piłkę grać potrafi.


Rozczarowanie kolejki
Legia Warszawa
Ponownie w tej kategorii wyróżniamy zespół, ale to nie przypadek. Legioniści przed rundą wiosenną dokonali spektakularnych transferów, a grają jakby z drużyny odeszło co najmniej sześciu podstawowych zawodników. Nazywana „FC Hollywood” zbieranina dobrych piłkarzy jak do tej pory nie tworzy w ogóle zgranego zespołu. Mecz z GKS-em Bełchatów jest tylko tego świetnym potwierdzeniem. Dość powiedzieć, że warszawianie nie powinni mieć pretensji, gdyby ten mecz przegrali. Uratował ich jednak po raz kolejny Kuciak, który wybronił groźne strzały Mateusza Maka.


Wystrzał kolejki
Łukasz Piątek
Fantastyczny strzał z 25 metrów Piątka. Zawodnik Polonii jeśli już strzela to piękne bramki. W Bielsku-Białej w pierwszej rundzie też przyładował solidnie. Pomińmy już bierność obrońców Lecha i mały błąd Burica. Bośniak nie mógł jednak spodziewać się, że jego obrońcy zachowają się jak klasyczni gamonie i pozwolił sobie na dalsze wyjście z bramki. Gol Piątka był jednak światowej klasy, a co najważniejsze dał trzy punkty Polonii.



Gamonie kolejki
Marcin Borski i Rafał Janicki
Nowa kategoria, ale myślę, że bardzo prestiżowa. W tej kolejce było tylu kandydatów, że musieliśmy wyróżnić aż dwóch. Zacznijmy jednak od Marcina Borskiego, który sędziował w tej kolejce mecz Wisły Kraków z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Sędziował przeciętnie, aż do momentu, w którym podyktował karnego dla krakowian, a po chwili wycofał się z dobrej decyzji. Wszystko za sprawą największego antybohatera tej kolejki, czyli sędziego bramkowego, który zasugerował Borskiemu błędną decyzję. To jednak nie sędzia bramkowy, a główny jest szefem na boisku i to jemu powinno się dostać, bo to on podejmował ostateczną decyzję. Wiślacy po spotkaniu mieli uzasadnione pretensje do arbitrów, bo najprawdopodobniej zabrali im oni trzy punkty.
 

Janicki to drugi gamoń 17. kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Zawodnik Lechii Gdańsk dał podstawy do podyktowania karnego w ostatniej minucie meczu z Pogonią Szczecin. Arbiter nie zawahał się i wskazał na wapno, wyrzucając również Janickiego z boiska. Karny był miękki, nie ulega jednak wątpliwości, że słuszny i stoper gdańszczan nie mógł mieć pretensji o ostateczny werdykt. Pretensje mogli mieć z kolei jego koledzy z zespołu, bo głupota Janickiego pozbawiła ich pewnych trzech punktów.
 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)