Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Przełamanie Lecha! Legia biła głową w mur

Przełamanie Lecha! Legia biła głową w mur

Piłka nożna | 25 paździenika 2015 22:41 | Hubert Błaszczyk
Lech znów zwycięski.
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
Lech znów zwycięski.

Gdyby Legia Warszawa wygrała to spotkanie dwoma lub trzema bramkami nikt nie mógłby mieć pretensji. Warszawianie mieli więcej sytuacji, ale nie potrafili ich wykorzystać. Sam Nemanja Nikolić stworzył ich podobną liczbę jak cała drużyna Lecha.

 

Poznaniakom trzeba przyznać, że do Warszawy przyjechali z prostym planem. Zagrać uważnie w defensywie i kontrować rywali. Przedmeczowe założenia zrealizowali w stu procentach, dzięki gapiostwu pary Rzeźniczak – Lewczuk. Już w ósmej minucie poznaniacy objęli prowadzenie. Świetną piłkę za plecy stoperów Legii zagrał Gajos, a akcję pewnie wykończył Kasper Hamalainen.

 

Zwycięstwa Lecha nie byłoby jednak, gdyby nie uważna gra obrony i Jasmina Burica. Okazało się, że istnieje życie bez Marcina Kamińskiego, a wystawienie Tamasa Kadara niekoniecznie musi zakończyć się katastrofą. Węgier zagrał niezłe spotkanie. Nie był najpewniejszym zawodnikiem na boisku, ale to właśnie jego ofiarna postawa przy strzale Nikolica w drugiej połowie uratowała jego zespół od straty bramki. Jeśli jesteśmy już przy strażakach w obozie Lecha, to nie sposób nie wyróżnić bośniackiego bramkarza Kolejorza. Burić podobnie jak we Florencji miał dużo pracy i spisywał się bez zarzutu. Ciekawe czy zdołałby obronić karnego, bo ten należał się Legii za faul Linettego na Nikolicu.

 

Legia w meczu z Lechem zagrała podobnie jak z Clube Brugge – wolno i bez pomysłu. W zespole Stanisława Czerczesowa ewidentnie brakuje rozgrywającego, który jednym zagraniem byłby w stanie rozerwać zwarte szeregi obronne rywali. Takim zawodnikiem w poprzednim sezonie był Ondrej Duda. Forma Słowaka jest jednak od dłuższego czasu na niskim poziomie, a nowy szkoleniowiec nie ufa Guilherme. Brazylijczyk po przerwie zmienił bezbarwnego Triczkowskiego. Początkowo wniósł nieco ożywienia w szeregi Legii, ale później dostosował się do poziomu kolegów.

 

Lech obudził się w ostatnim momencie. Mecz przy Łazienkowskiej był ostatnim dzwonkiem na pogoń górnej ósemki. Poznaniacy z dnia na dzień nie zaczną grać pięknego, efektownego futbolu, ale konsekwencją mogą zdobywać seryjnie punkty. Inna sprawa, że nie zawsze mecz ułoży się pod ich myśli, a wtedy trzeba mieć plan B. Trudno o niego, kiedy w ataku biega Kasper Hamalainen. Fin może rozegrać na pozycji fałszywego napastnika kilka spotkań w sezonie, ale to nie jest permanentne rozwiązanie. Skandynaw od 60 minuty oddychał rękawami, zrywał się tylko przy kontratakach.

 

Stanisław Czerczesow nie okazał się czarodziejem i nie odmienił Legii jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Po pierwszym meczu z Cracovią można było odnieść takie wrażenie. Warszawianie grali szybko i skutecznie. Spotkania z Club Brugge i Lechem Poznań pokazały jednak, że przed Legionistami dużo pracy. Również nad atmosferą w zespole. Po spotkaniu dużo mówiło się o sprzeczce Lewczuka z Prijovicem. Temu drugiemu dobrze zrobiłby odpoczynek od pierwszego zespołu. Szwajcar kiedy już pojawia się na murawie jest żałosny. Również poza boiskiem nie jest wzorem do naśladowania.

 

Legia Warszawa – Lech Poznań 0:1 (0:1)

Legia: Kuciak (5) - Bereszyński (3), Lewczuk (6), Rzeźniczak (4), Brzyski (6) – Pazdan (6), Jodłowiec (4), Triczkowski (2), Duda (4), Kucharczyk (6) - Nikolić (4)
Rezerwowi: Guilherme (5), Prijović i Furman grali zbyt krótko, by ich ocenić

 

Lech: Burić (7) – Douglas (4), Kadar (6), Arajuuri (6), Ceesay (5) – Tetteh (6), Linetty (4), Pawłowski (5), Gajos (6), Lovrencsics (5), Hamalainen (6)
Rezerwowi: Formella (4), Jevtić i Kamiński grali zbyt krótki, by ich ocenić

 

HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk



Zobacz również
Jan Urban: Wiem co dała mi Legia
25-paź-2015

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)