Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Organizacyjna kompromitacja! Przerwany mecz Polek

Organizacyjna kompromitacja! Przerwany mecz Polek

Piłka nożna | 27 paździenika 2015 22:11 | Krzysztof Mokrzycki
Daria Antończyk zaliczyła znakomite 45 minut
fot. wikipedia.org
Daria Antończyk zaliczyła znakomite 45 minut

 Piłkarki reprezentacji Polski podejmowały dzisiaj w Jeleniej Górze silną reprezentację Holandii. Na tle „Oranje” nasze panie zaprezentowały się naprawdę dobrze, nie dając się zdominować i prowadząc do przerwy 1:0. Ostatecznie meczu już nie wznowiono, bo zawiedli… organizatorzy.


Holenderki rozpoczęły mecz aż z dziewięcioma zmianami, jeżeli porównać skład dzisiejszy z tym, który ograł Francję. Trener Basiuk także zdecydował się na kilka zmian w porównaniu z meczem eliminacyjnym przeciwko Słowacji. W pierwszym składzie zameldowały się Evelyn Niciński oraz Anna Rędzia, kosztem Pauliny Dudek i Eweliny Kamczyk.


Pierwsze minuty spotkania to ostrożna gra Polek i nieco śmielsza przyjezdnych, które od razu zaatakowały nasza bramkę. Największe zagrożenie stwarzały ze swojej prawej strony boiska, angażując w grę ofensywną mnóstwo zawodniczek, a dzięki temu Polki mogły liczyć na kontry. Po jednej z nich dużo miejsca na skrzydle miała Chudzik, ale jej podanie było niedokładne i wylądowało w rękach holenderskiej bramkarki. Po upływie kwadransa coraz mocniej zaczęły naciskać reprezentantki Holandii. Polki z przodu także nie pozostawały bierne. Po fatalnym błędzie van Dongen w sytuacji sam na sam z bramkarką Christ znalazła się Pajor, minęła ją i oddała strzał, który jednak wybiła jedna z wracających zawodniczek. Chwilę później van de Senden oddała strzał zza szesnastki, ale ładną paradą popisała się Antończyk, odbijając piłkę na korner. W dwudziestej minucie niespodziewanie to Polki wyszły na prowadzenie. Po podaniu Daleszczyk i błędzie holenderskiej defensywy sam na sam ponownie znalazła się Pajor. Napastniczka Wolfsburga oddała mocny strzał, ale ten obroniła golkiperka Christ. Przy dobitce była już jednak bezradna i stadion w Jeleniej Górze oszalał z radości. Stracony gol podziałał na przyjezdne jak płachta na byka, bowiem rzuciły się one od razu do ataku, próbując rozmontować naszą defensywę atakami skrzydłami. Na boku obrony jednak wyśmienicie radziła sobie Aleksandra Sikora, więc pozostała druga flanka. Przed przerwą miejscowe zdołały pokonać golkiperkę reprezentacji Polski, ale sędzia uznała, że Antończyk była faulowana przy tej akcji i gol nie został uznany. Chwilę później znowu zza szesnastki przymierzyła van de Sengen. Zmierzającą pod poprzeczkę piłkę Antończyk efektownie wybiła nad bramkę. Po chwili pewnie wyłapała dośrodkowanie z kornera. Do przerwy 1:0.


I tu zaczyna się najciekawsze. Niemal równo z gwizdkiem sędzi głównej, na stadionie zgasła część jupiterów. Wedle nieoficjalnych informacji, jakie udało się uzyskać, prądu nie było także w szatniach. Po chwili na całym obiekcie zapanowała ciemność, w której widać było jedynie tablicę pokazującą wynik. Mijał czas, a organizatorzy zapewniali, że awaria zaraz zostanie usunięta. Po około 40 minutach przerwy w grze na plac gry wyszły polskie piłkarki i ponownie rozpoczęły się rozgrzewać, co mogło sugerować, że mecz zostanie wznowiony. Rzeczywiście, reflektory udało się odpalić, ale tylko na kilka minut. Potem ponownie zgasły. W końcu po ponad godzinie oczekiwania wyszła trójka sędziowska, a spiker zawodów poinformował, że mecz zostaje odwołany z powodu awarii oświetlenia. Decyzja ta spotkała się z olbrzymim niezadowoleniem kibiców, którzy wygwizdali organizatorów spotkania. Wcześniej co mniej cierpliwi, w tym wielu dziennikarzy, opuściło z niesmakiem obiekt. Dziewczyny zdążyły jeszcze podziękować fanom za doping, po czym udały się do szatni i nawet nie przebierając strojów, wsiadły do autokaru.


Kibice, liczący choćby na zdjęcia z idolkami, musieli w większości obejść się smakiem, bowiem organizator nie przewidział takiej sytuacji i na parkingu nie było choćby jednego miejsca, gdzie można było zrobić zdjęcie dobrej jakości. Spowodowane to było oczywiście brakiem oświetlenia w tej części obiektu i telefony czy aparaty bez lampy zwyczajnie się nie nadawały.


To jednak nie koniec absurdów. Stadion trzecioligowych Karkonoszy w Jeleniej Górze liczy sobie niespełna 7600 miejsc. Nie wiedzieć czemu do obiegu trafiło niecałe 1600 biletów. Mnóstwo chętnych zostało przed bramami obiektu, bo nie było biletów dla nich. Zapewne komicznie to wyglądało podczas transmisji, kiedy jedna strona boiska była zamknięta pełną trybuną, z druga świeciła pustkami. Także wszystko to, co działo się przed i w trakcie spotkania zostawiało sporo do życzenia. Kilka akredytacji dla dziennikarzy w ogóle się gdzieś zapodziało i trzeba było na szybko wypisywać nowe… długopisem. Na trybunach totalny rozgardiasz, miejsca wpisane na biletach chyba były tylko po to, żeby były. Służby opiekujące się tym aspektem imprezy miały w głębokim poważaniu swoje obowiązki. Doszło do tego, że na trybunie VIP zasiadały nie tylko osoby akredytowane, ale także cała masa przypadkowych ludzi, którzy pomylili sektory. Na każdym krzesełku były umieszczone spore plakaty reklamujące spotkanie. Szkoda, że na mieście, idąc na stadion, nie spotkałem ani jednego (!) reklamującego spotkanie plakatu, a co najlepsze, na każdym jednym był błąd-literówka w słowie „Reprezentacji”. Także wejście w okolice ławek rezerwowych z trybun nie stanowiłoby prawdopodobnie  żadnego problemu. W przerwie przy tych sektorach pojawiły się tłumy kibiców z VIPowskiej trybuny, a ochrona nic z tym nie zrobiła. Co prawda incydentów nie było, bo faktem jest, że kilkanaście metrów za ławkami znajdowała się toaleta, ale to chyba jednak sytuacja nie do pomyślenia na tym poziomie? Przecież równie dobrze któryś z kibiców mógłby coś zrobić jednej z piłkarek. A nie wszyscy mieli znaczniki...


Smutne jest też to, że reprezentacja Polski, która w końcu doczekała się zakontraktowania sparingu z silnym rywalem, nie dokończyła meczu i w związku z tym ich wysiłek pójdzie na marne. Dlaczego? Jak udało nam się dowiedzieć od jednej z sędziowskiej trójki, mecz na 99% nie zostanie uznany przez odpowiednią federację w tej sytuacji. Czyli Polki o awansie w rankingu mogą w zasadzie zapomnieć, a Holenderki chociaż będą miały się z czego pośmiać podczas powrotu do domów. Budujące z kolei jest to, że nasza reprezentacja robi postępy. Nawet, jeśli to tylko była rezerwowa Holandia, to naszym dziewczynom należą się spore brawa za ambicję i walkę. Gra była niezła, a nasze wręcz gryzły trawę, byleby zadowolić kibiców.


Można być pewnym, że wynik nie pójdzie w świat, ale nieudolność organizatorów – owszem. Jelenia Góra doczekała się w końcu wielkiego wydarzenia na swoim obiekcie, ale po dzisiejszych scenach jestem przekonany, że więcej, z winy organizatorów, żaden poważny zespół do tego miasta nie zawita.


POLSKA – HOLANDIA 1:0
Pajor 20’


Mecz przerwany w 46 minucie z powodu awarii oświetlenia.


Polska: 1. Daria Antończyk - 2. Aleksandra Sikora, 7. Marta Mika, 14. Jolanta Siwińska, 4. Hanna Konsek - 11. Anna Rędzia, 13. Patrycja Balcerzak, 10. Evelyn Nicinski, 8. Natalia Chudzik - 9. Ewa Pajor, 17. Katarzyna Daleszczyk.


Holandia: 1. Angela Christ - 2. Desiree van Lunteren, 3. Stefanie van der Gragt, 4. Merel van Dongen, 5. Petra Hogewoning - 7. Shanice van de Sanden, 8. Tessel Middag, 6. Marthe Munsterman, 10. Renée Slegers, 11. Kirsten van de Ven - 9. Vanity Lewerissa.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)