Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Niemiecka doskonałość

Niemiecka doskonałość

Piłka nożna | 06 marca 2013 12:50 | Jakub Kacprzak

Do tej pory trwała dyskusja o tym, czy to Premier League czy też może Primera Division jest najlepszą ligą świata. Real Madryt, Barcelona, Atletico Madryt, Manchester United, Liverpool, Arsenal Londyn, Chelsea Londyn, Manchester City, Tottenham. Wszyscy sądzili, że to właśnie pomiędzy Anglią i Hiszpanią toczyć się będzie bój o panowanie nad piłkarskim światem. Jednak ci, którzy przyjrzeli się dokładniej mapie futbolowej Europy mogli zauważyć, że niepostrzeżenie swą dominację buduje inny ośrodek piłki nożnej. Niemiecka Bundesliga to twór, który moim zdaniem jest lepszy od ligi hiszpańskiej i angielskiej. Dlaczego? 


Dla mnie rozgrywki u naszych zachodnich sąsiadów są w pewien sposób wyjątkowe. Łączą w sobie to co najlepsze w Premiership i La Liga. W Hiszpanii mamy wielkie El Classico, w Bundeslidze wszystkich elektryzują pojedynki pomiędzy Bayernem Monachium i Borussią Dortmund. W Anglii wszyscy mówią o wyrównanym poziomie. W Niemczech co sezon widzimy jak sporo drużyn bije się o czołowe lokaty i szansę gry w europejskich pucharach. Wielkie nazwiska są w każdej z tych trzech lig. Jednak warto zwrócić uwagę na to jak funkcjonują rozgrywki w tym trio. W Anglię ogromne pieniądze ładują zagraniczni potentaci. Szejkowie napędzają Manchester City, Rosjanin Roman Abramowicz Chelsea, a Manchesterem United rządzą Amerykanie. Jednak długi klubów są przeogromne. Mówi się, że Czerwone Diabły mają ponad miliard funtów długów! W Hiszpanii największe pieniądze idą na Dumę Katalonii i Królewskich. Dostają oni największą kasę z praw telewizyjnych co od dawna budzi wielkie kontrowersje i denerwuje resztę stawki. I nie ma czemu się dziwić, bo znacznie osłabia to szanse innych zespołów w walce z dwugłowym stworem rządzącym niepodzielnie hiszpańską ligą od wielu lat (ostatni raz mistrzostwo poza Barcą i Realem zdobyła Valencia, a było to w sezonie 2003/2004). Natomiast w Niemczech wszystko wygląda inaczej. Bundesliga doszła do porozumienia z telewizją Sky, która kupiła prawa do transmisji spotkań na łączną kwotę 2,5 miliarda euro. To oznacza, że rocznie wszystkie kluby otrzymają ponad 620 milionów euro do podziału. Suma, za jaką sprzedano prawa telewizyjne, stała się powodem do dumy dla Niemców, tym bardziej, że teraz dla tamtejszych zespołów oznacza to wzrost przychodów z tego tytułu o ponad 50 procent. Nie uświadczymy tutaj nierównego traktowania. Dzielenie zysków pomiędzy najlepszą i najgorszą drużyną Bundesligi prezentuje się na poziomie 2:1. W Anglii ten współczynnik wynosi 1,54:1, a w Hiszpanii, aż 12,5:1.


Warto dodać, że niemieckie kluby przestrzegają zasad finansowego Fair Play. Bayern, Borussia i inne kluby generują zyski i nie zadłużają się. BVB, które dwa ostatnie sezony kończyło na pierwszym miejscu w lidze jeszcze kilka lat temu miało poważne długi i istniało widmo upadku tego zasłużonego klubu. Jednak z pomocą innych (w tym Bayernu, który przekazał dortmundczykom 2 mln euro) Borussia stanęła na nogi i teraz mądrze zarządza finansami. Nie uświadczymy w Bundeslidze nieprawdopodobnych sum za transfery. Rekord należy do Bayernu, który przed rozpoczęciem tego sezonu kupił za 40 mln euro Javiego Martineza z Athletic Bilbao. Kwota jak za defensywnego pomocnika ogromna, ale sami włodarze FCB przyznali, że chodziło o pokaz siły. Jednak Hiszpan gra doskonale i nikt już nie ma wątpliwości, że pieniądze zostały wydane dobrze. To na co warto zwrócić również uwagę to liczba krajowych zawodników w składach drużyn. Pod tym względem niemiecka liga prezentuje się najlepiej. W kadrze wszystkich drużyn jest łącznie 255 obcokrajowców co stanowi 49% całkowitej liczby piłkarzy. Jednak to co najbardziej rzuca się w oczy to liczba Anglików i Hiszpanów w niemieckiej lidze. Angielskiego przedstawiciela mamy zaledwie jednego w postaci Michaela Mancienne’a, a z kraju Mistrzów Świata i Europy sześciu. Trzon wszystkich drużyn stanowią niemieccy zawodnicy. I to właśnie pokazuje dlaczego Anglia od tak dawna nie radzi sobie na reprezentacyjnym polu. W samym Bayernie Monachium gra ośmiu reprezentantów kraju, którzy notabene mają miejsce w podstawowym składzie kadry.


Niemiecką ligę ogląda się naprawdę przyjemnie (w przeciwieństwie do niemieckich kobiet). Dużo ofensywnej i efektownej gry, piękne bramki i przede wszystkim granie zespołowo. Doceniają to kibice, którzy są prawdziwym wyznacznikiem tego jak kapitalnie rozwija się Bundesliga. W tym sezonie zaledwie siedem na osiemnaście zespołów nie ma u siebie kompletu publiczności. Procentowo wygląda to tak, że najniższą frekwencję ma Mainz (83%), a największą Greuther Furth (118%). Dodatkowym plusem jest fakt, że stadiony w Niemczech są dużo nowocześniejsze niż w Hiszpanii czy Anglii, co zawdzięczają nasi zachodni sąsiedzi mundialowi u siebie w 2006 roku. Tylko jeden obiekt mieści poniżej 20 tysięcy widzów i należy do absolutnego beniaminka Bundesligi, Greuther Furth. Aż osiem stadionów mieści min. 50 tysięcy kibiców.


Naprawdę warto oglądać Bundesligę. Również dlatego, że tak świetnie radzą sobie w niej Polacy, którzy stanowią 3,1% wszystkich zagranicznych piłkarzy w lidze.
 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)