Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Gdańska arena już nie straszna Legii

Gdańska arena już nie straszna Legii

Piłka nożna | 31 paździenika 2015 20:43 | Przemysław Drewniak
Stadion w Gdańsku tym razem nie przestraszył piłkarzy Legii
fot. Twitter
Stadion w Gdańsku tym razem nie przestraszył piłkarzy Legii

W poprzednich latach dwukrotnie przegrywała w Gdańsku mistrzostwo Polski. Dziś Legia Warszawa być może na dobre rozpoczęła tam pogoń za liderem z Gliwic. Podopieczni Stanisława Czerczesowa po bardzo dobrym występie zasłużenie pokonali Lechię 3:1 i wrócili na drugie miejsce w tabeli.


Pierwsze symptomy dobrej gry Legii widzieliśmy w debiucie pod wodzą Czerczesowa, gdy w efektownym stylu pokonała u siebie Cracovię. Potem przyszły słabsze spotkania z Lechem, Club Brugge i Chojniczanką, ale w Gdańsku wicemistrzowie Polski znów pokazali swoją lepszą twarz. A co najważniejsze – w ich grze było widać już pewne pomysły i schematy, które stara się wprowadzić Rosjanin.


Po pierwszym kwadransie wydawało się, że przyjezdni będą mieli bardzo trudne zadanie, bo Lechia rozpoczęła ofensywnie, agresywnie i momentami osiągała przewagę. Dużą wymiennością pozycji w drugiej linii gdańszczanie lekko dezorientowali defensywę Legii, a dynamiką imponował Michał Mak. Potem to jednak goście zaczęli atakować rywali pressingiem w środku pola i przejęli inicjatywę. I w zasadzie nie oddali jej już do końca spotkania.


Mecz w Gdańsku nie był pięknym widowiskiem – zbyt dużo było w nim fragmentów zdominowanych przez faule i walkę w środku pola. Ale prawie wszystkie bramki, jakie padły tego wieczoru, poprzedzone były pięknymi akcjami. Pierwszą z nich Legia zaprezentowała w 30. minucie, gdy trio Tomasz Jodłowiec – Nemanja Nikolić – Guilherme całkowicie rozklepało na prawej stronie obronę Lechii. Jeśli nie widzieliście – koniecznie obejrzyjcie skróty. Piękne odegranie piętą „Jodły”, klepka Nikolicia z Brazylijczykiem i bezbłędne wykończenie tego ostatniego. Palce lizać.


Po objęciu prowadzenia Legia poczuła się jeszcze pewniej. W sobotę wśród jej zawodników nie było ani jednego słabszego ogniwa: znów wiodącymi postaciami byli Nikolić i Guilherme, solidnie spisywała się defensywa, na swoim bardzo dobrym poziomie grał Michał Pazdan, Jodłowiec znów pokazał, że u Czerczesowa odbudowuje się ofensywnie, a więcej niż tylko kilka przebłysków wreszcie zaprezentował Ondrej Duda. Słowak rozegrał swój najlepszy mecz w tym sezonie, brylując zwłaszcza w drugiej połowie. Kilkoma zagraniami przypomniał siebie z poprzedniego roku, a swój występ podsumował asystą przy golu Jodłowca.


Zanim jednak pomocnik Legii ustalił wynik meczu, z pomocą przyszedł warszawianom Marko Marić. Bramkarza Lechii wsadził na konia Gerson, zagrywając do niego kozłującą piłkę, której Chorwat nie potrafił przyjąć. Wykorzystał to Nikolić, który zdobył chyba najłatwiejszą z szesnastu bramek w Ekstraklasie. Chwilę potem pięknym strzałem odpowiedział Legii Aleksandar Kovacević, na kilkanaście minut zrobił nam się mecz, ale Wojskowi szybko opanowali sytuację.


Lechia fragmentami prezentowała się tego wieczoru dobrze, ale to było za mało na silnie dysponowaną Legię. Przed Thomasem von Heesenem wciąż sporo pracy nad stylem i powtarzalnością w grze gdańszczan, bo do budzącej się z marazmu Legii wciąż sporo im brakuje.


OCENY SPORT4FANS (w skali 1-10):


Lechia Gdańsk: Marko Marić (3) – Grzegorz Wojtkowiak (4), Rafał Janicki (4), Gerson (4), Jakub Wawrzyniak (5) – Michał Mak (5), Ariel Borysiuk (5), Aleksandar Kovacević (5), Maciej Makuszewski (4), Sławomir Peszko (4) – Grzegorz Kuświk (4).
Rezerwowi: Milos Krasić i Sebastian Mila grali zbyt krótko.
Legia Warszawa: Dusan Kuciak (6) – Łukasz Broź (6), Jakub Rzeźniczak (6), Igor Lewczuk (6), Tomasz Brzyski (6) – Guilherme (7), Michał Pazdan (6), Tomasz Jodłowiec (7), Ondrej Duda (7), Michał Kucharczyk (6) – Nemanja Nikolić (7).
Rezerwowi: Stojan Vranjes, Marek Saganowski i Bartosz Bereszyński grali zbyt krótko.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)