Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Ekstraliga: Medyk mistrzem jesieni!

Ekstraliga: Medyk mistrzem jesieni!

Piłka nożna | 02 listopada 2015 17:43 | Krzysztof Mokrzycki
11.kolejka Ekstraligi za nami!
fot. www.lubsport.pl
11.kolejka Ekstraligi za nami!

 Zakończyła się ostatnia jesienna (przynajmniej w teorii), 11 kolejka kobiecej Ekstraligi kobiet. W hicie kolejki walczyły Zagłębie oraz Medyk, z kolei o najniższy stopień podium bój stoczył Mitech z AZS PWSZ. Emocji nie brakowało!


W sześciu meczach piłkarki zdobyły łącznie 16 goli. Czterem golkiperkom udało się zachować czyste konto, a prócz tego na ligowych boiskach padło kilka wyjątkowej urody bramek. Mistrzem rundy jesiennej został Medyk Konin. Na dole tabeli bez zmian, wciąż w strefie spadkowej szczecińska Olimpia i KKP Bydgoszcz. Z tym, że sytuacja outsidera ligowej klasyfikacji robi się naprawdę nieciekawa.


 

Olimpia Szczecin vs AZS Wrocław 1:2
Niewolna 20 – Cichosz 30, Grabowska 32


Olimpia na ostatnią kolejkę rundy jesiennej podejmowała u siebie nierówny w tym roku AZS Wrocław. Zdecydowanymi faworytkami były jednak akademiczki, które już od początku meczu zaatakowały świątynię gospodyń. Z wolnego dośrodkowała Wróblewska, ale strzał Gradeckiej minął bramkę miejscowych. Olimpia odgryzła się w niezły sposób, bo po stałym fragmencie gry strzał oddała Lachman, ale futbolówka zatrzymała się jedynie na poprzeczce. Co nie udało się w tej akcji, powiodło się chwilę później – po dośrodkowaniu z prawej strony boiska akcję zamknęła Niewolna i precyzyjnym uderzeniem wyprowadziła Olimpię na prowadzenie. Gol ten strasznie rozjuszył akademiczki, które natychmiast przystąpiły do ataku, zamykając wręcz szczecinianki w hokejowym zamku. Wyrównanie padło w 30.minucie, kiedy to aktywna Wróblewska znakomicie dograła piłkę „na nos” Marcie Cichosz, a ta ze stoickim spokojem pokonała Watychowicz. Po wznowieniu gry od środka boiska miejscowe szybko straciły futbolówkę, ta trafiła do Dominiki Grabowskiej, która strzałem z dystansu zaskoczyła szczecińską golkiperkę i Wrocław, zgodnie z planem, wyszedł na prowadzenie. Jeszcze przed przerwą akademiczki mogły strzelić trzeciego gola, ale tym razem futbolówka minęła lewy słupek bramki rywalek. Do przerwy 1:2.
Nie wiemy, co działo się w szatni przyjezdnych w przerwie, ale na drugą część gry podopieczne trenera Rynio wyszły bardzo zmotywowane i od początku zaatakowały. Przynosiły to efekty w postaci kolejnych rzutów rożnych, dzięki czemu okazję do zaprezentowania swoich znakomitych dośrodkowań miała Wróblewska. Po kilku z nich wrocławiankom udało się nawet oddać strzały, ale pewnie w bramce zachowywała się Watychowicz. Założeniem akademiczek w tej części gry były także strzały z dystansu, ale tego dnia już nic nie chciało wpaść i piłka albo mijała bramkę, albo znakomicie broniła szczecińska bramkarka. Olimpia w drugiej połowie z rzadka dochodziła do sytuacji strzeleckich, ale jak już doszła, to od razu zrobiło się gorąco – świetną akcję gospodyń finalizowała strzałem Niewolna, ale jeszcze lepszą interwencją popisała się Brzezina. Szczecinianki próbowały jeszcze uderzeń z dystansu, ale tego dnia niewiele im wychodziło. Ostatecznie AZS wygrywa w Szczecinie 2:1 i ma szansę po tej kolejce wskoczyć do grupy mistrzowskiej, w zależności od pozostałych spotkań. Olimpia z kolei zakotwiczyła na dnie ligowej tabeli i chyba tylko bardzo udana runda rewanżowa może sprawić, że Szczecin będzie w kolejnym sezonie nadal gościł najlepsze żeńskie zespoły w Polsce.


OLIMPIA: Watychowicz – Falborska, Semczyszyn, Szwed, Michalska, Tarnowska (46 Szymaszek), Ratajczyk, Niewolna (87 Kurlapska), Janik, Preś, Lachman (83 Wach).

AZS: Brzezina – Turkewicz, Gradecka, Grec, Zalwowska, Wróblewska, Grabowska (90+2 Korda), Zbyrad (70 Ostrowska), Koziarska, Cichosz (90+3 Lipka), Dereń (89 Olszewska).



AZS PSW Biała Podlaska - Sztorm AWFiS Gdańsk 1:1
Puk 40 - Wierzbicka 90


AZS PSW na własnym obiekcie podejmował specjalistki od remisowania meczów, czyli piłkarki Sztormu Gdańsk.
Beniaminek od początku sezonu przyzwyczaił kibiców do tego, że w jego meczach pada stosunkowo niewiele bramek i w zasadzie głównym założeniem zespołu jest nie stracić bramki. Mecz w Białej Podlaskiej zaprzeczył tym teoriom! Od początku spotkania to przyjezdne lepiej utrzymywały się przy piłce, a przy okazji raz po raz sunęły atakami na bramkę Kanclerz. W ekipie gospodyń widoczny był brak Cieśli i miejscowe miały spory kłopot z zawiązywaniem akcji ofensywnych. Miejscowe miały znakomitą okazję na początku meczu, kiedy to wyszły 2x1 z obrończynią Sztormu. Ostatnie podanie Lefeld jednak zostało zablokowane. Sztorm z kolei próbował szczęścia przy stałych fragmentach gry, jednak jeśli już udawało się dojść do strzałów, to mijały one bramkę akademiczek.
W 40.minucie to miejscowe wyszły na prowadzenie. Anna Puk zaatakowała pressingiem bramkarkę z Gdańska, zabrała piłkę i wpakowała ją do pustej bramki. Do przerwy 1:0.
W drugiej połowie to beniaminek skupił się na ataku, zaś miejscowe dobrze broniły wyniku. Co prawda Sztormówki oddawały sporo strzałów, ale Kanclerz nie musiała na poważnie interweniować. W międzyczasie akademiczki próbowały szybkich kontrataków, ale ich próby były nieskuteczne. Gdy wydawało się, że mecz zakończy się skromną wygraną gospodyń, padła bramka wyrównująca! Była 91.minuta, przyjezdne miały rzut wolny w okolicach linii środkowej boiska. Futbolówkę w pole karne przeciwniczek posłała Kołacz, tam przechwyciła ją rezerwowa Wierzbicka, przy próbie skrócenia pola rywalce poślizgnęła się Kanclerz i piłka zatrzepotała w siatce! Tym samym Sztorm odbił sobie mecz z KKP, kiedy to Kołacz skapitulowała w ostatniej minucie doliczonego czasu gry. Beniaminek nie zmienił swojej pozycji w tabeli, ale może pochwalić się trzecią najlepszą linią obrony w całej Ekstralidze!


AZS PSW: Kanclerz – J. Bujalska, M. Bujalska, Edel, Sosnowska, Konieczna, Orzepowska, Kozlynets (60 Niedbała), Puk (80 Kusiak), Lefeld

Sztorm: Kołacz - Wróbel, A.Bużan, Zawadzka, Słowy (80 Grala), Zańko, Cywińska (70 Sirant), K.Bużan, Słowińska, Świętoniowska (65 Kopińska), Kamińska (70 Wierzbicka)



Zagłębie Lubin vs Medyk Konin 0:4 
Sikora 37, Chudzik 43, Gawrońska 59, Pakulska 69


Wyjątkowo jednostronny okazał się mecz wicelidera z liderem. Medyk wygrał w Lubinie 4:0 i wydaje się, że niezagrożony pewnie idzie po kolejny tytuł mistrzowski.
Spotkanie rozpoczęło się spokojnie, bo żadna z ekip nie chciała popełnić błędu już na początku. W pierwszych minutach gry to jednak więcej z gry miało Zagłębie, które próbowało różnych sposobów, by pokonać Szymańską. Z tym, że konkretniejszych okazji miejscowe nie miały. Odnotować należy jedynie uderzenie Zdunek z kornera, sparowane przez reprezentacyjną golkiperkę. Medyk starał się atakować głównie skrzydłami, gdzie szalały Chudzik i Sikora. Znakomite zawody rozgrywała jednak Balog, która czyściła wszystko, co leciało w kierunku bramki Dąbek. Po jednym z rzutów rożnych Medyk zdołał zdobyć bramkę, ale ostatecznie gol nie został uznany. Co jednak się odwlecze, to nie uciecze. Z lewego skrzydła dośrodkowała Chudzik, z piłką minęły się i Balog, i Jelencić. Futbolówka trafiła do Sikory, która założyła jeszcze siatkę tej drugiej i otworzyła wynik spotkania. Chwilę później było już 0:2. Niepotrzebny faul „Miedziowych” przed własnym polem karnym i Chudzik kapitalnym uderzeniem ze stojącej piłki zerwała pajęczynę w bramce miejscowych. Andżelika Dąbek kompletnie bez szans. Jeszcze przed przerwą lubińska bramkarka zapobiegła utracie kolejnego gola, uprzedzając Agatę Tarczyńską w sytuacji sam na sam. Do przerwy zatem 0:2.
Druga połowa to absolutna dominacja Medyka. Zbyt wąska kadra Zagłębia dała o sobie znać, i gdy tylko miejscowe opadły nieco z sił – Medyk to bezlitośnie wykorzystał. Po kolejnej akcji Chudzik powstało spore zamieszanie w polu bramkowym Zagłębia, aż ostatecznie piłkę klatką piersiową do siatki skierowała doświadczona Gawrońska. Chwilę potem lewoskrzydłowa mistrzyń kraju znalazła się sam na sam z miejscową golkiperką, ale chybiła celu. Lepsze oko miała kilka minut później Natalia Pakulska, wprowadzona kilka chwil wcześniej. Zabrała ona bowiem piłkę przed polem karnym Zagłębia i fantastycznym strzałem lewą nogą nie dała choćby cienia szansy na obronę lubińskiej bramkarce. 0:4. Zagłębie resztkami sił starało się zdobyć choćby honorowego gola, z kolei Medyk miał kolejne stuprocentowe okazje. Obie zmarnowała aktywna Chudzik, która dwukrotnie przegrała pojedynek sam na sam z Dąbek. Bramkarka miejscowych tego dnia była, mimo bagażu czterech bramek, najjaśniejszym punktem Zagłębia. W końcówce klasę pokazała Szymańska, wybijając na poprzeczkę mocne uderzenie zza pola karnego Płonowskiej.
Medyk pokazał, że w Ekstralidze nie ma aktualnie zespołu, który może im choćby zagrozić. Z kolei Zagłębie udowodniło, że mając dwanaście piłkarek do dyspozycji, w tym dwie bramkarki, nie da się na dłuższą metę wszystkiego wygrywać.

„Jeśli ma się dwanaście zawodniczek, w tym dwie bramkarki, to nie ma czym straszyć przeciwnika. Cokolwiek się ugra, jest na zasadzie szczęścia. Dziewczęta się trzymają, ale jakim kosztem? Jakby większość ludzi wiedziała, jak te dziewczyny wyglądają po tych meczach i jak one cały tydzień do siebie dochodzą, to sądzę, że nie jedna osoba z naszego klubu nie chciałaby, aby jego dziecko tak funkcjonowało, bo to muszę powiedzieć. Jest to aż momentami przykre” – powiedział po meczu dla kanału „Łączy nas piłka” Andrzej Turkowski, szkoleniowiec Zagłębia Lubin.


Zagłębie: Dąbek – Płonowska, Salwa, Balog, Jelencić – Szymkowiak, Ratajczak – Jaworek (79′ Bugajska), Krakowska (89′ Walczyńska), Zdunek – Bezdziecka

Medyk: Szymańska – Ficzay, Slavcheva, Grzywińska (23′ Nikolić), Grad – Chudzik, Dudek, Balcerzak (65′ Pakulska), Sikora – Gawrońska, Tarczyńska


Górnik Łęczna vs GOSiRKi Piaseczno 4:0
Sznyrowska 11 i 50, Guściora 70, Jaszek 88


Górnik podejmował na własnym obiekcie ekipę z Piaseczna i jeśli nadal myśli o pogoni za Medykiem, musiał ten mecz wygrać.
Spotkanie rozpoczęło się zgodnie z planem, go już w 11 minucie wynik otworzyła Sznyrowska. Napastniczka miejscowych najlepiej odnalazła się w zamieszaniu pod bramką Gosirek i zdobyła bramkę. Chwilę później przyjezdne miały rzut karny, ale zawodniczka z Piaseczne fatalnie spudłowała. Do końca pierwszej części gry gole już nie padły, choć okazje ku temu były. Ze strony gości najbliżej była Linda Dudek, a również strzał Kutnik mógł przy odrobinie szczęścia wpaść do siatki Doroty Wilk. Ze strony Górnika próbowały Kamczyk, Sznyrowska oraz Hajduk, jednak bezskutecznie.
Druga połowa toczyła się pod dyktando Górnika. W 50.minucie miejscowe miały rzut wolny. Strzelała Guściora, ale jej uderzenie odbiła Ożgo, ale na miejscu była Sznyrowska i popisała się skuteczną dobitką. Chwilę później golkiperka przyjezdnych popisała się znakomitą interwencją po uderzeniu Kamczyk. W 70 minucie jednak nie miała zbyt wiele do powiedzenia, kiedy to precyzyjnym uderzeniem popisała się Guściora. Wynik, na 4:0 ustaliła rezerwowa Jaszek, która najlepiej odnalazła się w zamieszaniu pod bramką Ożgo. W doliczonym czasie gry szczęścia próbowała jeszcze raz Sznyrowska, ale hat tricka nie udało jej się skompletować. Górnik zwyciężył i wskoczył na czwarte miejsce w tabeli. Podium już na wyciągnięcie ręki.


Górnik: Wilk - Parczewska (25' Ivanyshyn), Hajduk, Górnicka, Kawalec, Zawistowska (65' Dyguś), Kwietniewska, Guściora, Hmirova, Kamczyk (72' Jaszek), Sznyrowska
GOSiRKI: Ożgo - Zdonek (80' Sobczak), Baran, Sosnowska, Kołek, Dudek M. (72' Łasicka), Janicka, Machnacka, Kutnik, Ciupińska, Dudek L. (77' Rosińska)


KKP Bydgoszcz - Czarni Sosnowiec 0:0


Historia lubi się powtarzać, także w kobiecej piłce. Sezon temu pomiędzy tymi ekipami padł w Bydgoszczy bezbramkowy remis. Teraz padł dokładnie taki sam rezultat.
Pierwsze groźnie zaatakowały przyjezdne, ale uderzenia zza pola karnego w wykonaniu Kaletki oraz Operskalskiej minęły bramkę miejscowych. KKP starało się nie pozostawać dłużne i także próbowało strzelać na bramkę Czarnych. Szczęścia próbowała Raczkowska, ale chybiła, z kolei uderzenie Wawer było zbyt lekkie, żeby zaskoczyć Annę Polok. Najbliżej otwarcia wyniku była w końcówce pierwszej części gry drużyna Czarnych, ale w zamieszaniu podbramkowym ani jedna z piłkarek gości nie zdołała dojść do piłki po dośrodkowaniu z kornera. Do przerwy 0:0.
Drugą połowę z większym animuszem rozpoczęły miejscowe, którym „chciało się chcieć” i długimi momentami zamykały zespół ze Śląska na ich połowie. Strzałów na bramkę Polok jednak było jak na lekarstwo. Czarne chciały zbyt koronkowo rozgrywać akcję, co nie dawało efektów dzięki znakomicie zorganizowanym w obronie zawodniczkom KKP. W końcówce jakby miejscowe opadł z sił, w związku z tym dwie znakomite okazje miały piłkarki z Sosnowca. Najpierw uderzenie z rzutu wolnego jednej z zawodniczek Czarnych leciało idealnie pod poprzeczkę, ale znakomitą interwencją popisała się Palińska, wybijając efektownie piłkę na rzut rożny. W ostatnich minutach jeszcze znakomitą okazję miała Matla, ale i tym razem to golkiperka KKP była górą. W Bydgoszczy 0:0.


KKP: Palińska – Dudek, Lewandowska, Daleszczyk, Pawłowska, Kałuzińska (75 Krępeć), Wawer, Ossowska, Raczkowska (70 Warszawska), Szlendak, Okoniewska (90 Siwek)

Czarni: Polok – Fischerova, Frączek, Kaletka, Konieczna (78’ Luty), Matla (62’ Gębka), Operskalska, Prokop, Warunek, Wycisk, Zdechovanova (76’ Gruszka)


Mitech Żywiec vs AZS PWSZ Wałbrzych 2:1
Rżany 12(k), Wnuk 19 – Gonzalez 50


Ciekawy mecz miał miejsce na boisku Mitechu Żywiec. Zespół ten, trzecia drużyna tabeli, grał w bezpośrednim spotkaniu o miejsce na podium z czwartym Wałbrzychem. Na specyficznym boisku akademiczki długo nie mogły pokazać pełni umiejętności. Mitech wykorzystał to bezlitośnie. W 12 minucie Patrycja Rżany wyprowadziła miejscowe na prowadzenie, pewnie egzekwując rzut karny. Wałbrzyszanki jeszcze nie zdążyły się otrząsnąć po stracie bramki, a już Daria Antończyk musiała wyjmować piłkę z siatki po raz drugi. Zrobiła to jednak w iście spektakularnym stylu – najpierw odbiła uderzenie jednej z napastniczek rywalek, potem dwie dobitki Wnuk i dopiero przy czwartym podejściu skapitulowała. Koleżanki z defensywy nie pomogły reprezentacyjnej bramkarce i było już 2:0 dla miejscowych. Dopiero wtedy AZS PWSZ ruszył do zdecydowanego ataku, co w efekcie przerodziło się w kilka ciekawych sytuacji dla przyjezdnych – po jednej z akcji piłka trafiła w słupek gospodyń. Chwilę później ponownie obramowanie bramki uratowało miejscowe. W samej końcówce na strzał z dystansu zdecydowała się Bosacka. Kapitan zespołu z Wałbrzycha uderzyła mocno pod poprzeczkę, ale na wysokości zadania stanęła Kinga Szemik, parując piłkę na róg. Do przerwy 2:0.
W przerwie trener przyjezdnych dokonał dwóch zmian, które, jak się potem okazało, wpłynęły pozytywnie na postawę akademiczek. Już w 50.minucie podopieczne trenera Gryki miały rzut rożny. Po bardzo sprytnym rozegraniu tego stałego fragmentu gry Brzeska zagrała wzdłuż bramki, a tam nogę dostawiła Gonzalez i zrobiło się już 1:2. Wałbrzyszanki poczuły krew i zaatakowały ze zdwojona siłą, ale defensywa gospodyń, z Patrycją Rżany na czele, nie dawały dojść do groźniejszych sytuacji pod własną bramką. AZS próbował więc strzałami z dystansu, ale te mijały świątynię Szemik. Mitech skupił się na obronie, ale starał się też, mając sporo miejsca z przodu, skontrować rywalki. Raz było blisko powodzenia, ale ostatnie podanie Rozmus do Nieciąg było za mocne i napastniczka z Żywca nie zdążyła zamknąć akcji. W końcówce mogły wyrównać akademiczki, ale ponownie na wysokości zadania stanęła Kinga Szemik. Mitech wygrywa 2:1 i dzięki temu umacnia się na trzecim miejscu w tabeli ligowej. AZS PWSZ spada na piąte miejsce.


TS Mitech: Szemik – Rżany, Zasada, K.Wiśniewska, Droździk, Wnuk, Suskova (82′ Noras), Żak (77′ Chrzanowska), Zegan (46′ Nieciąg), Rozmus, P.Wiśniewska
AZS PWSZ: Antończyk, Aszkiełowicz, Konat, Mesjasz, Bosacka, Brzeska, Botor, Żurawska (46 J.Pluta), Borkowska (46 Iwańczuk), Sobkowicz (40 D.Pluta), Gonzalez




Tabela
(
za www.kobiecapilka.pl):
Darmowy hosting iv.pl


Strzelczynie:

9 goli – Gawrońska (Medyk)
8 goli – Tarczyńska (Medyk)
6 goli – L.Dudek (GOSiRKi) i Sobkowicz (AZS PWSZ)

 


„11” kolejki:
Darmowy hosting iv.pl



Ławka:
Szymańska (Medyk)
Wnuk (Mitech)
Niewolna (Olimpia)
Cichosz (AZS Wrocław)
Lewandowska (KKP)
Ficzay (Medyk)
Gonzalez (AZS PWSZ)



Passy bramkarskie (trwające):
217 minut – Daria GRANOWSKA (GOSiRKi)
205 minut – Anna PALIŃSKA (KKP)*
118 minut – Anna SZYMAŃSKA (Medyk)


• W minuty Palińskiej wlicza się także zaległe spotkanie ligowe z szóstej kolejki, rozegrane w przerwie reprezentacyjnej (0:0 z AZS PSW)


Po dograniu do końca rundy jesiennej (chodzi o zaległe spotkania), na łamach Sport4fans na wszelkie podsumowania, wywiady, oceny... i wiele więcej. Zapraszamy!

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)