Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Konsek: Żeby piłka kobiet była traktowana poważnie, musimy zrobić dobry wynik, na przykład awans.

Konsek: Żeby piłka kobiet była traktowana poważnie, musimy zrobić dobry wynik, na przykład awans.

Piłka nożna | 06 listopada 2015 11:27 | Krzysztof Mokrzycki
Hanna Konsek w barwach FC Lubars
fot. H.Konsek
Hanna Konsek w barwach FC Lubars

Hanna Konsek, grająca na zapleczu Bundesligi, jest jedną z bardziej doświadczonych piłkarek w reprezentacji Polski i jej ważnym ogniwem. W minionym sezonie jej zespół wygrał rozgrywki ligowe, jednak nie awansował do wyższej ligi. Dlaczego? Między innymi o tym opowiedziała nam dziś sympatyczna blondynka, występująca na lewej stronie defensywy. Poza kadrą piłkarka FC Lubars. 



Grałaś w Unii Racibórz, teraz kopiesz piłkę w 2.Bundeslidze. Jaka jest różnica poziomów pomiędzy drugą ligą niemiecką, a polską Ekstraligą?
Z Unią Racibórz związana byłam prawie od początku mojej kariery. Z tą drużyną zdobyłam wszystko, co było możliwe na arenie krajowej. Teraz gram w 2.Bundeslidze i jestem bardzo zadowolona z tego kroku. W Polsce sezon jest bardzo krótki i tak na prawdę ciężki mecz zdarza się raz na pół roku. W Niemczech gramy praktycznie cały rok (liga kończy się 20.12, a runda wiosenna rozpoczyna się już 14.02), gdzie w każdym meczu trzeba dać z siebie 100%, gdyż każda drużyna jest na wyrównanym poziomie.


Dlaczego zdecydowałaś się na wyjazd za granicę?
Często myślałam o tym, żeby wyjechać, ale w Raciborzu zatrzymywała mnie chęć grania w Lidze Mistrzyń. Kiedy Unia się rozpadła, od razu zdecydowałam się na wyjazd za granicę i spróbowanie czegoś nowego. Był to strzał w dziesiątkę, ponieważ wyjeżdżając odżyłam piłkarsko.


W zeszłym sezonie wygrałyście rozgrywki ligowe, ale klub zrzekł się awansu. Możesz przybliżyć kibicom, dlaczego?
Fakt, w zeszłym sezonie udało się nam wygrać ligę, lecz zawiodły sprawy organizacyjne. Klub nie był przygotowany finansowo na występy w 1 Bundeslidze. Teraz od samego początku mamy postawiony jasny cel - chcemy awansować.


W polskiej Ekstralidze pieniądze za grę są niewielkie lub wcale. A jak to wygląda w Niemczech? Z zawodu piłkarki można wyżyć?
W Niemczech są tak naprawdę 3 drużyny w 1.Bundeslidze, które mają bardzo dużo pieniędzy i piłkarki tam grające mogą skupić się tylko na graniu. W 2.Bundeslidze są mniejsze pieniądze, ale o biedzie nie ma mowy i ja nie narzekam.


Grasz też w reprezentacji Polski, która ostatnie dwa mecze miała bardzo udane. Co powiesz o spotkaniach ze Słowacją oraz Holandią?
Eliminacyjny mecz ze Słowacją był dla nas bardzo ważny, ze względu na porażkę w pierwszym meczu ze Szwecją. Wygrałyśmy go 2-0 i myślę, że byłyśmy drużyną lepszą. Mecz z Holandią był towarzyskim spotkaniem, ale byłyśmy równie mocno skoncentrowane. Udało nam się strzelić bramkę i prowadzić po pierwszej połowie, a co było później, to chyba już każdy wie (śmiech).


W Jeleniej Górze mecz z Holandią został przerwany, za co spadła fala krytyki na organizatorów spotkania. Czy poza oświetleniem płyty boiska, były też jakieś inne problemy tej natury dla Was, jako piłkarek?
Nie było żadnych problemów, a oświetlenie to niestety siła wyższa, w każdym meczu mogło się coś takiego przydarzyć.


Jak widzisz szanse kobiecej reprezentacji na awans do Euro?
Myślę, że mamy bardzo dobrą drużynę. Tak naprawdę o awans będziemy walczyły z Dunkami i wiemy, że jest to silna drużyna, ale damy z siebie wszystko, żeby mieć ten upragniony awans.


Nie da się ukryć, że piłka kobieca w Polsce, choć idzie ostatnio ku lepszemu, nadal traktowana jest po macoszemu. Dlaczego Twoim zdaniem tak się dzieje?
Faktycznie, w Polsce jest coraz większe zainteresowanie. Było widać to na meczu w Tychach, gdzie oglądało nas ponad 6000 kibiców. Żeby piłka kobiet była traktowana poważnie, musimy zrobić dobry wynik, na przykład awans, który przyciągnie media, a one przyciągną kibiców.


Powiedz nam, jak wygląda zwykły dzień piłkarki z 2.Bundesligi?
Codziennie rano chodzę do szkoły językowej, która zagwarantował mi klub, wracam po 14, mam chwilę na odpoczynek, obiad, a wieczorem trening. Ogólnie trenujemy praktycznie codziennie, więc nie mam za dużo wolnego czasu dla siebie.


Dlaczego w ogóle zostałaś piłkarką?
Moja historia zaczęła się banalnie, jak każdej piłkarki - zaczęłam grać na podwórku z bratem i kolegami. Któregoś dnia wujek poinformował mnie, że w Rybniku jest drużyna dla dziewczyn i od tego zaczęła się moja przygoda z piłką.


Jaka poza murawą jest Hania Konsek?
Ogólnie nie wypada mówić o sobie (śmiech). Ale z tego, co mówią inni, jestem osobą z poczuciem humoru, zrównoważoną i twardo stąpającą po ziemi.


Czy to prawda, że, grając w reprezentacji Polski, nie możesz dać kibicowi koszulki ani wymienić się nią z rywalką? Chodzą bowiem pogłoski, że w takim wypadku trzeba zwracać koszty stroju z własnej kieszeni. Możesz się do tego odnieść?
Nigdy nie próbowałam się wymienić koszulką z przeciwniczką i dokładnie nie wiem, jak to jest, ale z tego co mi wiadomo, to faktycznie nie możemy, ponieważ wiadomo, na piłkę kobiecą jest mniej pieniędzy, niż na męską.


Kto jest Twoim piłkarskim idolem/idolką i jakim klubom kibicujesz?
Jeżeli chodzi o piłkarkę to Nilla Fisher (VfL Wolfsburg), ponieważ gra na mojej pozycji i chciałabym kiedyś zajść tak wysoko jak Ona. Ulubiony piłkarz to Leo Messi - patrząc na jego grę… To po prostu inny świat, zresztą od zawsze kibicuję Barcelonie.


Na koniec powiedz, o czym prywatnie marzy Hanna Konsek? Zarówno pod względem sportowym, jak i w życiu osobistym.
Marzę o tym, żeby do końca kariery w końcu omijały mnie kontuzje, chciałabym też, w przyszłości, zostać trenerką.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)