Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Listopadowe mecze towarzyskie – francuska szlifierka teamu Nawałki

Listopadowe mecze towarzyskie – francuska szlifierka teamu Nawałki

Piłka nożna | 11 listopada 2015 13:22 | Marcin Borciuch

fot. Maciej Margas/SuperStar.com

Po kilku latach mamy zespół, z którego możemy naprawdę się cieszyć, być dumni i z zachwytem go podziwiać. Emocje po wywalczonym awansie na Euro nieco opadły, ale jest to tak naprawdę połową sukcesu. Czas zacząć szlifować formę i nastawiać się na jeszcze cięższą pracę niż była dotychczas.

 

W teorii sparingi nie są grane na pełnych obrotach przez największe gwiazdy, a to większa szansa dla młodych wilków, którzy pukają do bram reprezentacyjnego futbolu. W praktyce najbliższe mecze reprezentacji Polski mają przede wszystkim stworzyć jeszcze większą chemię na boisku, wzmocnić trzon drużyny, a trenerowi dać możliwość dobrania kilku twarzy do składu na turniej we Francji. Nawałka ma na pewno w głowie zapisane już kilkanaście nazwisk, które pojadą na mistrzostwa, a teraz jest czas dobrać kilku zmienników.

 

Islandia, czyli jak radzić sobie z niespodziankami

 

Gdy Estonia w walce o awans na Euro 2012 odpadła w barażach, mówiło się mimo wszystko o sensacji, bo nikt na nich nie stawiał, że zajdą tak daleko. Dwa lata później mieliśmy jeszcze większą sensację, bo Islandia, która nie ma w pełni zawodowej ligi (nawet Stjarnan, które ograło Lecha Poznań nie ma składu w całości zawodowców), również otarła się o awans w barażach. Uległa Chorwacji, która na ich boisku nawet nie strzeliła gola.

 

Byli tacy, którzy mówili, że będzie to ich jednorazowy wyskok, jak Estończyków. Tymczasem Islandczycy pokazali, że mając całkiem solidną kadrę (z Gylfi Sigurdssonem czy Eidurem Gudjohnsenem) i naprawdę dobrego szkoleniowca, Larsa Lagerbaecka można wykręcić bardzo dobre wyniki, np. ograć w grupie dwukrotnie Holandię i pokonać raz Czechów.

 

Pierwotnie naszym pierwszym listopadowym rywalem miała być Walia, ale specjalnie różnicy nam to nie powinno robić. Zarówno zespoły z Wysp Brytyjskich, jak i te skandynawskie, grają twardy i siłowy futbol. Do takiego jesteśmy przyzwyczajeni, bowiem często los stawia nas naprzeciw Anglikom i innym z tych stron.

 

Islandczycy fizycznie grają głównie w obronie, z pressingiem podchodzą mniej więcej od środka pola, ale wykonują go w sposób nieco agresywny i krótko kryjąc rywala. W ofensywie dominują długie piłki – dośrodkowania/i lub crossowe podania, ale często też są zagrywane piłki prostopadłe, które przecinają linię obrony na 20. metrze od bramki. Duński selekcjoner pewnie będzie chciał zdominować środek pola i wyczekać na idealny moment na zagranie podania na dobieg. Nasi reprezentanci będą musieli się nastawić na ostrą walkę w środku pola i w powietrzu, typowo podczas meczów z Wyspiarzami i Skandynawami.

 

Czechy – znamy całkiem dobrze, ale i tak są problemy

 

Trzy lata temu we Wrocławiu Czesi wyeliminowali nas z mistrzostw Europy. Właśnie po tych trzech latach, na tym samym stadionie, dojdzie do małego rewanżu. Patrząc pod względem psychologicznym na ten mecz, ma on na celu przede wszystkim wyleczyć z traumy piłkarzy, którzy grali w tamtym meczu, przełamać strach do reprezentacji, który gdzieś w głowach na pewno siedzi.

 

Jak najbardziej drużyna naszych południowo-zachodnich sąsiadów jest w zasięgu, do pokonania, choć jest kilka nazwisk, które budzą podziw i respekt, np. Petr Cech. Jeden z najlepszych obecnie bramkarzy na świecie i mimo swojego wieku, klasa i umiejętności są na tym samym wielkim poziomie. Gdyby był zdrowy Rosicky, to też pewnie by stanowił o sile reprezentacji. Zawsze Pavel Vrba może skorzystać z Tomasa Necida czy Jaroslava Plasila.

 

Mocnymi stronami Czechów w tych eliminacjach były szybki odbiór piłki, najczęściej na środkowej strefie lub na połowie rywala, i gra skrzydłami. Tam zawodnicy nie biegli klasycznie do końca i dośrodkowywali na głowę napastnika, tylko łamali linię biegu w okolicach 15. metrów od bramki i szukali miejsca na strzał. Zagrania i zmiany kierunku były wykonywane na tyle dynamicznie, że było dużo czasu na decyzję z zagraniem, nie wspominając już o miejscu. Skoro mowa o skrzydłach, to trzeba podkreślić tez duży angaż w akcję oskrzydlających bocznych obrońców, bo to też dzięki nim powstaje przewaga w tych strefach.

 

Z czeską reprezentacją trzeba będzie nastawić się na bardzo dużo biegania, a dobrym rozwiązaniem mogłoby być skrócenie pola gry, albo szybki pressing, co uniemożliwiłoby skorzystanie z umiejętności bocznych pomocników. Szybkie powstrzymanie kontry da nam czas na ustawienie się w obronie.

 

Nasza reprezentacja ciągle musi nad sobą pracować, nad swoją jakością i osobowością, nad zgraniem i boiskową chemią, grą w obronie, a każdy z zawodników nad pojedynczymi elementami, m.in. ruchem do piłki, ustawieniem się, wyczuciem i refleksem. Droga do triumfu jest długa i kręta, a żeby ją przejść, trzeba pokonywać wszystkie trudności, przeszkody oraz wygrywać z każdym przeciwnikiem, nawet jeśli to jest sparing.





Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)