Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Oceniamy Polaków za mecz z Islandią: przełom Zielińskiego, obrona do poprawki

Oceniamy Polaków za mecz z Islandią: przełom Zielińskiego, obrona do poprawki

Piłka nożna | 14 listopada 2015 16:19 | Przemysław Drewniak
Robert Lewandowski znów był najlepszym zawodnikiem reprezentacji Polski
fot. M. Karczewski/Superstar.com.pl
Robert Lewandowski znów był najlepszym zawodnikiem reprezentacji Polski

Mimo momentów dekoncentracji i nieporozumień w obronie, gra reprezentacji Polski w meczu z Islandią mogła się podobać. Zwłaszcza postawa Roberta Lewandowskiego, Piotra Zielińskiego i wejście smoka Bartosza Kapustki, którym za piątkowy występ przyznaliśmy najwyższe oceny.


Wojciech Szczęsny – 5: Nie miał wielu okazji do zaprezentowania swoich umiejętności. Przy obu bramkach Islandczyków był bez szans. Zaliczył jednak kilka pewnych interwencji na przedpolu.


Łukasz Piszczek – 5: Widać, że nie jest w swojej najwyższej formie, choć spisał się poprawnie. Kilka razy pokazał się z niezłej strony w ofensywie (po jego wrzutce padł gol na 2:1), ale były momenty, gdy brakowało go w obronie.


Kamil Glik – 5: Lepsze interwencje przeplatał z niepodobnymi do niego pomyłkami – jak ta z końcówki spotkania, która o mały włos nie skończyła się trzecim golem dla rywali. Najedliśmy się strachu, gdy podkręcił kolano w pierwszej połowie. Całe szczęście, więzadła ma chyba z tytanu.


Łukasz Szukała – 4: Sprawił, że jednym z wygranych meczu z Islandią jest… Michał Pazdan. Bo tym występem raczej oddalił się od wyjściowego składu reprezentacji. Jego błędy doprowadziły do utraty obu goli, choć jego notę ratuje nieco interwencja z końcówki, gdy po błędzie Glika uratował Polaków przed utratą trzeciego gola.


Jakub Wawrzyniak – 5: Zaczął fatalnie, bo od głupiego faulu we własnym polu karnym. Na szczęście był to jego jedyny poważny błąd w tym meczu. Dobrze się ustawiał i kilka razy z niezłej strony pokazał się też w ofensywie.


Jakub Błaszczykowski


Grzegorz Krychowiak – 6: Zwłaszcza w pierwszej połowie zdarzały mu się momenty dekoncentracji – tak jak wtedy, gdy spóźnił się z powrotem do defensywy i Islandia miała najlepszą okazję do zdobycia bramki, albo gdy zaliczył stratę przy wyprowadzaniu piłki przed polem karnym. Z drugiej strony wielokrotnie brał na siebie ciężar gry w ataku pozycyjnym i pokazał, że w grze do przodu wykonał w ostatnich miesiącach ogromny postęp. Dowód? Piękna asysta przy trafieniu na 4:2.


Piotr Zieliński – 7: Nareszcie! Na taki występ pomocnika Empoli czekaliśmy od sierpnia 2013 roku, gdy wraz z Mateuszem Klichem rozmontował w Gdańsku drużynę Danii. Od tamtej pory nie zaliczył w reprezentacji ani jednego dobrego meczu, ale przeciwko Islandii udało mu się przełożyć na kadrę dobrą formę z gry w klubie. Aktywny, mądrze rozgrywał piłkę i zaliczył kilka podań otwierających drogę do bramki. Po jednym z nich gola strzelił Grosicki.


Kamil Grosicki – 7: Chyba można już bezpiecznie powiedzieć, że w końcu ustabilizował formę. Znów był jedną z najważniejszych postaci w ofensywie biało-czerwonych. Z początku mniej widoczny, w drugiej połowie się rozkręcił i zdobył kolejną bramkę.


Arkadiusz Milik – 6: Mecz z Islandią potwierdził, że w ataku pozycyjnym gra z dwoma napastnikami ma sens. Bardzo dobrze uzupełniał się z Lewandowskim, często szukając sobie miejsca między linią obrony a linią pomocy rywali. W drugiej połowie doszedł do jednej sytuacji i o mały włos nie zdobyłby bramki przewrotką.


Robert Lewandowski – 8: Właściwie trudno już sobie przypomnieć ostatni mecz reprezentacji, w którym zawiódł. Kolejny raz był prawdziwym liderem biało-czerwonych, świetnie rozprowadzał akcje, a oprócz dwóch bramek miał także udział przy golu na 1:1.


Rezerwowi:


Maciej Rybus – 6: Tym razem zagrał przez większość meczu w pomocy i z niezłym skutkiem zastąpił kontuzjowanego Błaszczykowskiego. Aktywny, potrafił napędzać ataki biało-czerwonych. Było widać, że bardzo dobrze rozumie się z Lewandowskim czy Milikiem.


Bartosz Kapustka – 7: Jak na razie jego bilans w reprezentacji jest niesamowity – 55 minut gry, 2 gole i asysta. W biało-czerwonej koszulce wszystko zamienia w złoto. Niczym weteran wykończył sytuację na 1:1, potrafił znaleźć się w odpowiednim miejscu także przy pierwszym golu Lewandowskiego. Oby tak dalej!


Krzysztof Mączyński – 6: Wszedł na boisko w drugiej połowie, by wprowadzić spokój w drugiej linii i wywiązał się ze swojego zadania. Dobrze rozprowadzał akcje i regulował tempo gry.


Karol Linetty, Mariusz Stępiński i Artur Sobiech grali zbyt krótko, by ich ocenić.








Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)