Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Ekstraliga: Mesjasz zbawieniem Wałbrzycha, Dąbek koszmarem Czarnych

Ekstraliga: Mesjasz zbawieniem Wałbrzycha, Dąbek koszmarem Czarnych

Piłka nożna | 16 listopada 2015 13:13 | Krzysztof Mokrzycki
13.kolejka była pechowa dla zespołów z dołu tabeli
fot. www.lubsport.pl
13.kolejka była pechowa dla zespołów z dołu tabeli

13.kolejka Ekstraligi okazała się pechowa dla drużyn z dolnej części tabeli; Sztorm stracił zwycięstwo w ostatniej akcji meczu w Wałbrzychu, z kolei KKP Bydgoszcz tuż przed końcem spotkania dał wbić sobie bramkę, przez co trzy punkty pojechały do Piaseczna.


Jedno spotkanie się nie odbyło. Mecz AZS Wrocław z Mitechem Żywiec został bowiem przełożony. W pozostałych pięciu meczach padło raptem 11 goli, z czego niemal połowa w Łęcznej. Dwa razy zwyciężały miejscowe, dwukrotnie padł remis i tylko raz przyjezdne zdołały odnieść zwycięstwo. 5 bramkarek zachowało czyste konto w tej serii spotkań. Liderem nadal Medyk Konin, a za jego plecami czają się: Górnik Łęczna oraz Zagłębie Lubin.




Medyk Konin vs AZS PSW Biała Podlaska 3:0
Gawrońska 17′, Sikora 69′, Chudzik 72′


Medyk przystąpił do starcia z akademiczkami z Białej Podlaskiej w roli faworyta, choć pewnie gdzieś z tyłu głów zawodniczki z Konina miały fakt, że AZS PSW w tym sezonie pokonało zarówno Górnika, jak i Zagłębie.
Przyjezdne w tym meczu musiały radzić sobie bez swoich dwóch liderek, przebywających na zgrupowaniu kadry młodzieżowej; Ewy Cieśli oraz Klaudii Lefeld. Ich brak był widoczny. Medyk już od pierwszej minuty narzucił przyjezdnym swój styl gry, ale te mądrze się broniły. Ale tylko do 17.minuty; wtedy to Gawrońska zgubiła krycie i pewnym strzałem wpakowała piłkę do siatki Kanclerz. Pomimo objęcia prowadzenia zespół gospodyń nadal nie schodził z połowy rywalek i strzałów oddawał co niemiara. Blisko szczęścia była Tarczyńska, która głową uderzyła tuż obok słupka, strzał Chudzik z wolnego minął bramkę akademiczek, a w samej końcówce przyjezdne od utraty kolejnej bramki uratowała Kanclerz, która wybroniła uderzenie Sikory. Kontrataki zespołu gości nie sprawiały wiele problemów obronie Medyka, choć uczciwie trzeba przyznać, że porywisty wiatr utrudniał jakąkolwiek próbę akcji kombinacyjnej.
W drugiej części gry, mimo niekorzystnego wyniku, AZS nie zmienił swojej taktyki. Co wcale nie oznacza, że nie miał okazji do wyrównania. Przyjezdne mnóstwo zagrożenia stwarzały po stałych fragmentach gry, ale cały czas brakowało wykończenia. Raz nie dopisało szczęście, bo piłka skozłowała przed Puk i nabrała takiego poślizgu, że napastniczka przyjezdnych nie zdążyła zamknąć akcji. Tymczasem Medyk nadal grał swoje i w 69.minucie podwyższył prowadzenie. Lewą stroną pognała Chudzik i dośrodkowała idealnie na głowę Aleksandry Sikory, która pewnym uderzeniem nie dała szans Kanclerz i było już 2:0. Trzy minuty później było już pozamiatane. Do kolejnego rzutu wolnego podeszła Chudzik i tym razem trafiła idealnie – precyzyjne uderzenie znalazło drogę do siatki i golkiperka AZS-u musiała po raz trzeci wyjmować piłkę z siatki. W końcówce Medyk trochę odpuścił, ale gola ostatecznie nie stracił; strzał Puk wyłapała Szymańska, z kolei uderzenie Kozlynets zostało zniesione przez wiatr i w efekcie minęło świątynię Medyka. AZS PSW wraca do domu z niczym, ale nie ma się czego wstydzić. Akademiczki, bez dwóch swoich liderek, pokazały naprawdę solidny futbol.


Medyk: Szymańska – Grad, Nikolić, Ficzay (46′ Dudek), Slavcheva, Balcerzak, Chudzik, Sikora, Daleszczyk (46′ Pakulska), Gawrońska (76′ Zawiślak), Tarczyńska
AZS PSW: Kanclerz – Sosnowska (80′ Karolak), Edel, M. Bujalska, J. Bujalska (75′ Górka), Konieczna, Kusiak (60′ Cynowska), Orzepowska, Niedbała (85′ Jakóbczyk), Kozlynets, Puk.



Górnik Łęczna vs Olimpia Szczecin 5:0
Kamczyk 7′, Hmírová 10’ i 38′, Guściora 30′, Zawistowska 70′


Tylko niepoprawni optymiści liczyli, że Olimpia zdobędzie jakikolwiek punkcik w spotkaniu z wiceliderem tabeli.
Mecz tak naprawdę zakończył się, zanim zdążył na dobre się zacząć. Już w siódmej minucie Ewelina Kamczyk dobiegła do podania Sznyrowskiej i otworzyła wynik meczu. Nim Olimpijki zdążyły się otrząsnąć, przegrywały już 0:2 – tym razem Hmirova pokonała Watychowicz i było pewnym, że tym razem sensacji nie będzie. To Górnik dominował na placu gry i szczecinianki, choć ambitnie walczyły, nie potrafiły na poważnie zagrozić bramce Wilk. Na domiar złego Guściora podwyższyła na 3:0, celnie przymierzając z około 14.metra. Przed przerwą jeszcze raz na listę strzelczyń wpisała się Hmirova, która wykorzystała serię błędów rywalek w ich szesnastce i pewnie zdobyła swojego drugiego gola w tym meczu.
Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie, nawet pomimo zmian dokonywanych przez miejscowych. Grały one bardziej ekonomicznie niż w pierwszych 45.minutach, ale mimo to nadal nie dopuszczały pod swoją bramką do groźnych sytuacji. Jedyne co warto odnotować, to uderzenie z okolic siedemnastego metra Falborskiej, ale piłka padła łupem Doroty Wilk. Podobnie jak chwilę później, z tym, że teraz uderzyła Niewolna. Górniczki z kolei miały kilka okazji, zmarnowanych kolejno przez Hmirovą, Sznyrowską i Kamczyk. Wynik meczu ustaliła w 70.minucie rezerwowa Zawistowska. Ostatecznie Górnik wygrywa na własnym obiekcie z Olimpią 5:0 i umacnia się na drugiej pozycji w tabeli. Za tydzień mecz z bezpośrednim rywalem o drugie miejsce po ostatniej tegorocznej kolejce. GKS pojedzie do Lubina na mecz z przeżywającym kłopoty kadrowe Zagłębiem.


Górnik: Wilk – Szewczuk, Hajduk, Górnicka, Kwietniewska (65′ Iwaniszyn) – Kamczyk, Kawalec (55′ Zawistowska), Guściora (55′ Dyguś), Parczewska (46′ Jaszek) – Hmirova – Sznyrowska
Olimpia: Watychowicz – Preś, Semczyszyn, Szwed, Lachman (59′ Wach), Ratajczyk (80′ Pędzik), Janik (46′ Michalska), Tarnowska (46′ Falborska), Trzcińska, Szymaszek (79′ Kurlapska), Niewolna



Czarni Sosnowiec vs Zagłębie Lubin 0:0


W pojedynku Czarnych z Zagłębiem ciężko było wskazać jednoznacznego faworyta. Zawodzące w tym sezonie Czarne czy osłabione kadrowo lubinianki, gdzie od pierwszej minuty w ataku ponownie wystąpiła bramkarka Bugajska.
Mecz od początku toczył się pod dyktando miejscowych, gdzie tym razem to nie Kaletka, ale Konieczna na spółkę z Matlą grały pierwszoplanowe role. Już w pierwszych pięciu minutach dwie dobre okazje miałyby miejscowe, gdyby nie dwukrotnie dobre wyjścia z bramki golkiperki Zagłębia. W 14.minucie pierwsze uderzenie w światło bramki oddała Konieczna, ale dobrze ustawiona Dąbek pewnie wyłapała piłkę. Miejscowe w tej części gry miało sporo rzutów wolnych, z których jednak niewiele wynikało. Z kolei wszystkie akcje Zagłębia kończyły się zazwyczaj na rozgrywającej świetne zawody Fischerovej. Po 30.minutach gry setkę zmarnowała Konieczna, która urwała się Balog i oddała strzał, ale minimalnie obok słupka. W zasadzie była to ostatnia godna uwagi w tej części gry sytuacja. Z czystej przyzwoitości wypada napisać, że Zagłębie też miało swoją okazję, ale piłka zatrzymała się nie na kim innym, jak na Fischerovej. Do przerwy 0:0.
Drugą połowę lepiej zaczęły miejscowe, a mianowicie od uderzenia Koniecznej, z którym ponownie dała sobie radę Dąbek. W 55.minucie w końcu konkretną sytuacją miały przyjezdne, ale uderzenie Krakowskiej w dobrym stylu odbiła Polok. Zagłębie poczuło krew i od tego momentu coraz częściej znajdowało się pod polem karnym Czarnych. W efekcie mieliśmy uderzenie Ratajczak, które jednak nie sprawiło kłopotów bramkarce z Sosnowca. W 71.minucie piłkę meczową miała na nodze Krakowska – fantastycznie zachowała się Zdunek, która wycofała piłkę do swojej koleżanki na 11.metr, ale ta pomyliła się o centymetry w wyśmienitej sytuacji! Chwilę później ręce w górę w geście radości podniosły piłkarki „Miedziowych”! Ratajczak wyszła sam na sam z Polok i uderzeniem po ziemi posłała futbolówkę do siatki! Zawodniczki Zagłębia już biegły z gratulacjami do swojej partnerki, ale święto zepsuła im fatalna w tym meczu sędzia liniowa, która z dużym opóźnieniem zasygnalizowała spalonego! Zresztą Pani z chorągiewką już wcześniej zaliczała w tym spotkaniu kuriozalne błędy, nic więc dziwnego, że zawodniczkom zaczęły puszczać nerwy. Końcówka należała do miejscowych i one także miały swoją „setkę” na wagę trzech punktów. W sytuacji sam na sam znalazła się bowiem Warunek, ale i tym razem fantastycznie zachowała się Dąbek, która przy okazji ucierpiała przy tym starciu. Do końca meczu wynik się nie zmienił, ale trzeba przyznać, że po prostu brakło sił obu jedenastkom, bowiem murawa po godzinie biegania w błocie wyglądała tragicznie i ciężko było wymienić choćby 4 podania. Mimo wyniku 0:0, świetny mecz w Sosnowcu. Czarni Sosnowiec były lepszą drużyną z przebiegu całego meczu, ale nie potrafili tego dnia pokonać fantastycznie dysponowanej Dąbek. Końcówka spotkania należała jednak do przyjezdnych, które miały kilka dogodnych sytuacji, ale ostatecznie nic nie wpadło do siatki.


Czarni Sosnowiec: Polok – Gruszka, Fischerowa, Prokop, Wycisk, Frączek, Operskalska, Konieczna, Kaletka (85 Gębka), Matla, Wieczorek (50 Warunek)
Zagłębie Lubin: Dąbek – Płonowska, Salwa, Balog, Jelenić, Krakowska, Ratajczak, Zdunek, Szymkowiak, Bezdziecka, Bugajska (75 Jaworek)



AZS PWSZ Wałbrzych vs Sztorm Gdańsk 1:1
Mesjasz 90+4 – Zańko 57


Mistrzynie remisów tym razem pojechały do Wałbrzycha na mecz z innym beniaminkiem – AZS PWSZ. Faworytem były miejscowe, ale zakończyło się niemal już tradycyjnie.
Lepiej rozpoczęły ten mecz miejscowe, które znacznie groźniej atakowały pomimo ciężkich warunków gry – padający deszcz i grząska murawa na pewno nie sprzyjały finezyjnej grze. Już w trzeciej minucie miejscowe mogły objąć prowadzenie, ale strzał Rędzi efektownie sparowała na korner Kołacz. Niewiele później z wolnego uderzała Brzeska, ale nie trafiła w bramkę. W 13.minucie dobrą okazję mogła mieć aktywna Zańko, ale na linii pola karnego dobrze znalazła się Antończyk, przerywając akcję Sztormu. W ekipie gospodyń dobrze pokazywała się Gonzalez, która jednak tego dnia miała kiepsko ustawiony celownik i albo uderzała wprost w Kołacz, albo nie trafiała w bramkę. Pierwszą, naprawdę dobrą okazję w tym meczu miała napastniczka Sztormu, Zańko. Jej płaskie uderzenie z narożnika pola karnego minęło bramkę Antończyk o centymetry! W 41.minucie przyjezdne straciły Wierzbicką, która boisko opuściła na noszach. Jeszcze przed przerwą mogły stracić też gola, ale kolejne uderzenie Gonzalez poleciało tuż nad poprzeczką.
W przerwie trener Gryka zdecydował się na dwie zmiany: na boisko za Sobkowicz i Lizoń zameldowały się siostry: Daria i Jessica Pluta. To właśnie „rodzinna” akcja była pierwszą w drugiej połowie, ale strzał starszej z sióstr został zablokowany. W 56.minucie AZS miał rzut rożny. Dośrodkowanie Bosackiej, notabene rozgrywającej bardzo dobre zawody, wyłapała Kołacz szybko uruchomiła kontratak Sztormu. Piłkę dostała Zańko i w sytuacji 1x1 z Antończyk płaskim uderzeniem po długim roku otworzyła wynik spotkania. Zawodniczki i trenerzy z Wałbrzycha sygnalizowali spalonego, ale gol ostatecznie został uznany i Sztorm dosyć niespodziewanie prowadził na Dolnym Śląsku 1:0. Po utracie bramki akademiczki jeszcze mocniej ruszyły do przodu i atakowały bramkę rywalek. Dobrą okazję miała Rędzia, ale przy oddawaniu strzału poślizgnęła się, a w efekcie Kołacz bez problemu złapała piłkę. Chwilę później z wolnego uderzała Botor, ale spudłowała. Do szczęścia zabrakło dosłownie centymetrów. Miejscowe chyba za bardzo zajęły rozpamiętywaniem tej okazji, bo chwilę później tylko instynkt Antończyk i jej przytomne wyjście zapobiegły utracie drugiego gola. Na kwadrans przed końcem gry na uderzenie zdecydowała się J.Pluta, ale i ona nie trafiła w bramkę. W rewanżu Świętoniowska miałaby dobrą okazję, ale podobnie jak wcześniej Rędzia, zawodniczka z Gdańska poślizgnęła się i z akcji wyszły nici. W końcówce przyjezdne robiły, co tylko się dało, aby zyskiwać czas i wygrać mecz. Pod koniec mocniej jednak nacisnęły wałbrzyszanki i w 87.minucie miały rzut wolny. Fantastycznym uderzeniem z niego popisała się kapitan Bosacka, ale jeszcze piękniejszą interwencją popisała się Kołacz i w Wałbrzychu nadal 0:1. Gdy kibice zaczęli opuszczać już stadion, stało się coś niesamowitego. Miejscowe w czwartej minucie doliczonego czasu gry miały rzut wolny – piłkę dośrodkowała Bosacka, a w polu karnym Sztormu najsprytniej odnalazła się Mesjasz, która wybawiła AZS PWSZ i wyrównała stan zawodów w ostatniej akcji meczu!
Przy okazji trzeba dodać, że to ósmy remis Sztormu w tym sezonie, a co za tym idzie- beniaminek został nowym rekordzistą rozgrywek w tejże kategorii.


AZS PWSZ Wałbrzych: Daria Antończyk – Weronika Aszkiełowicz, Małgorzata Mesjasz, Edyta Botor, Aleksandra Bosacka – Sofia Gonzalez, Katarzyna Konat, Katarzyna Brzeska (63. Katarzyna Iwańczuk), Aleksandra Lizoń (46. Jessica Pluta) – Anna Rędzia, Agata Sobkowicz (46. Daria Pluta).
Sztorm AWFiS Gdańsk: Magdalena Kołacz – Macjanna Zawadzka, Angelika Buzan, Wiktoria Słowy, Martyna Wróbel – Kinga Buzan, Krystyna Cywińska (55. Klaudia Słowińska), Olga Sirant, Martyna Zańko, Natalia Świętoniowska (90+2.Weronika Dampc, 90+3 Dominika Dopke) – Karolina Wierzbicka (41. Klaudia Kamińska, 89. Dominika Kopińska).



KKP Bydgoszcz - GOSiRKi Piaseczno 0:1
M. Dudek 88


W Bydgoszczy kolejną szansę na przełamanie serii meczów bez zwycięstwa miała ekipa KKP. Na ich teren przyjechała bowiem ekipa z Piaseczna, w przedsezonowych notowaniach kandydat numer 1 do spadku.
Mecz generalnie od początku toczył się pod dyktando miejscowych, które lepiej odnajdowały się w trudnych warunkach atmosferycznych. Pierwsza uderzenie oddała Wawer, ale pewnie wyłapała je Granowska. Z boiska wiało nudą, bo dużo było kopaniny, co było spowodowane warunkami pogodowymi, a sytuacje strzeleckie można policzyć na palcach jednej ręki. I nie były to strzały, przy których czy to Granowska, czy Palińska musiałyby się konkretniej zmęczyć. Ciekawie zrobiło się za to po upływie 30.minut gry; najpierw rzut karny miała ekipa Gosirek! Do piłki ustawionej na 11.metrze podeszła Janicka, ale Palińska wykazała się sporym kunsztem i efektownie obroniła karnego! Miejscowe wyszły z kontrą i w efekcie tym razem to one miały rzut karny!! Daria Granowska najwyraźniej pozazdrościła swojej vis a vis z Bydgoszczy i także odbiła futbolówkę po strzale Siwek z „wapna”! Do przerwy były to zdecydowanie dwa najciekawsze wątki pierwszej części gry. Po 45.minutach 0:0.
Druga połowa toczyła się pod dyktando miejscowych, ale obficie padający deszcz utrudniał jakiekolwiek próby zbudowania akcji. Grą rządził więc chaos, a futbolówka na mokrej murawie płatała nie lada figle zawodniczkom. Raz niespodziankę zrobiła Lindzie Dudek, która znalazła się w wybornej sytuacji, ale w kluczowym momencie odskoczyła jej i ostatnie dogranie było niedokładne. Podobnie rzecz się miała w przypadku KKP, ale dośrodkowanie Wawer przecięła Granowska. Gdy już wydawało się, że mecz zakończy się bezbramkowym remisem, po serii okazji niewykorzystanych przez bydgoszczanki, w 88.minucie padł gol! Doskonałe podanie od jednej z defensorek z Piaseczna otrzymała Magda Dudek, po drodze skiksowały dwie defensorki KKP i ta znalazła się sam na sam z Palińską, a następnie uderzeniem ponad bramkarką miejscowych zdobyła, jak się potem okazało, zwycięskiego gola. Sędzia doliczyła aż 6 minut, jednak GOSiRKi umiejętnie kradły kolejne sekundy i ostatecznie udało im się dowieźć korzystny rezultat do końca meczu. Dzięki tej wygranej ekipa z Piaseczna awansowała do grupy mistrzowskiej. A KKP nadal okupuje przedostatnie miejsce w tabeli, mając aktualnie cztery punkty straty do pierwszej bezpiecznej lokaty.


KKP: Palińska - Kamińska, Daleszczyk, Lewandowska, Pawłowska - Kałuzińska, Wawer, Siwek (46' Siemińska) Raczkowska, Ossowska - Szlendak
GOSiRKi: Granowska - Rosińska, Witkowska, Baran, Kołek (60 Kołek), M. Dudek, Janicka, Machnacka (72 Tkaczyk), Zdonek, Ciupińska (Sobczak), L. Dudek



Tabela (za www.pilkakobieca.pl):
Darmowy hosting iv.pl



Strzelczynie:
10 goli – Tarczyńska (Medyk)
9 goli – Gawrońska (Medyk)



„11” kolejki:
Darmowy hosting iv.pl



Ławka:
Granowska (GOSiRKi)
Mesjasz (AZS PWSZ)
Gonzalez (AZS PWSZ)
Kamczyk (Górnik)
Konieczna (Czarni)
Guściora (Górnik)
Ratajczak (Zagłebie)

 


Passy bramkarskie (trwające):
298 minut – Szymańska (Medyk)
282 minuty – Polok (Czarni)
201 minut – Dąbek (Zagłębie)

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)