Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Prawie gotowa kadra narodowa

Prawie gotowa kadra narodowa

Piłka nożna | 18 listopada 2015 00:08 | Marcin Borciuch

fot. Marcin Karczewski/superstar.com

Choć są jeszcze elementy, nad którymi trzeba pracować, to mamy prawo być w pełni zadowoleni z naszej reprezentacji. Bez trzonu, liderów, potrafimy wygrywać z reprezentacjami, z którymi musimy zwyciężać. Skoro są na naszym lub zbliżonym poziomie, to ogrywając takie możemy powoli wskakiwać na wyższe półki. Nic tylko czekać z niecierpliwością na następne mecze kadry... ale powoli, pomówmy o starciu z Czechami.

 

Psychologiczny rewanż

 

Stadion Miejski we Wrocławiu, ostatni mecz grupowy Euro 2012 z reprezentacją Czech. Gol Petra Jiracka pozbawia nas szans na wyjście z grupy. Po trzech latach te nieprzyjemne wspomnienia wracają i siedzą w głowach naszych zawodników. Jednak jest jeden mankament, który został wyeliminowany – kadra została całkowicie przemeblowana i pozmieniana w porównaniu do tamtego meczu.

 

Czesi grali wszystkie trzy mecze grupowe na tym stadionie i tym bardziej mogli czuć się pewni na wrocławskiej murawie. Ale kompletnie zaskoczyli ich na samym początku Kapustka z Milikiem, a potem cały zespół, który całkowicie zamknął naszych sąsiadów. Potem zwolniliśmy, oddaliśmy inicjatywę, ale próby sforsowania naszych formacji obronnych były w wykonaniu Czechów dość nieudolne, a sami sprezentowaliśmy im tak naprawdę bardzo ładnego gola, takie deja vu ze Szkocją.

 

W drugiej połowie pozornie oni atakowali, a po kontrze, która dała nam trzeciego gola, zostali całkowicie zgaszeni i nic tak naprawdę nie grali. Świeżością i młodymi zawodnikami byliśmy w stanie wypracować sobie szybko przewagę nie tylko czysto piłkarską, ale i mentalną. Chłopcy zagrali bez kompleksów, a poprzedniego starcia z Czechami nie było. Dowód, że mecz gra się w głowie, że nie wszystko pozostaje w nogach piłkarzy. Mózg to przecież też mięsień.

 

Gramy głową i z głową

 

Ten sparing udowodnił, że mamy w końcu reprezentację, która jest świetnie wyszkolona i gra inteligentnie. Zagranie Kapustki do Milika, a potem bramka naszego snajpera, ustawianie się na boisku w obronie, ataku pozycyjnym, przy stałych fragmentach gry, poruszanie się przy kontrach… W tych jakże istotnych elementach nasi piłkarze potrafią zachować zimną krew, nie dać się ponieść nerwom i emocjom. Potrafimy również wygrywać kluczowe pojedynki główkowe, szczególnie te pod bramką rywala. Nie raz to pokazywaliśmy, ale dziś potwierdziliśmy tę tezę kolejny raz.

 

Dodatkowym atutem jest to, że mimo braku liderów reprezentacji, umiemy rozegrać piłkę. Nie polegamy w końcu na nich i głównie na nich, ale ciężar gry rozchodzi się na pozostałych graczy. To jest też dla nich szansa na wykazanie się umiejętnością prowadzenia gry i kierowania resztą na boisku, gdy zaistnieje taka potrzeba.

 

Wejście Kapustki numer 3

 

Ten chłopak oczarowuje coraz więcej kibiców. I nie tylko, bo już pojawiają się informacje, że Juventus i Borussia są nim zainteresowane, a pewnie zaraz dojdzie kilka klubów z Premier League. Kapustka ma dobre wyczucie czasu i refleks, gra bez kompleksów, potrafi szybko poczuć grę. W tak młodym wieku to są cechy pożądane u piłkarzy. Wprowadził się do kadry naprawdę dobrze, pozazdrościć takiego startu.

 

O Kapustkę pozostaje tylko strach. Strach o jego głowę, psychikę, że skoro tak szybko jest na ustach wszystkich, to sobie nie poradzi i szybko się wypali. Trzeba mieć nadzieję, że będą odpowiednie osoby, które nie pozwolą, by mu woda sodowa uderzyła do głowy, a i on sam będzie na tyle silny, by oprzeć się pokusom. Wspominałem o tym w tekście po Islandii, a teraz z jednej strony bardzo się cieszę, że tak dobrze mu się wiedzie, a z drugiej bardziej się boję, ze zwyczajnej w świecie troski.

 

Atak piękny jak diamenty, obronie do tego daleko

 

Cóż… ofensywny futbol jest, bramki są, ale niestety nie kończymy kolejnego meczu na zero z tyłu. Czegoś brakuje. Czego? Koncentracji, dokładności w zagraniach? Chyba obu rzeczy. Bramkę Czechom podarował Tomasz Jodłowiec swoim co najmniej beznadziejnym wybiciem piłki. Choć gol wyjątkowej urody, trzeba przyznać. Tylko że takich błędów nie wolno nam popełniać. Chwila zwątpienia, dekoncentracji i wychodzą takie „klopsy” i babole.

 

Gra w defensywie jest bardzo ważna, wszelkie błędy w obronie będą bezlitośnie wykorzystywane przeciwko nam. Adam Nawałka i jego wybrańcy mają ciągle dużo pracy przed sobą. Kadrę mamy gotową. Prawie gotową. Z diamentowym atakiem i złotym środkiem pola, całość pogarsza defensywa. Nie jest tak źle jak kiedyś, ale to nie jest jeszcze zadowalający poziom.




Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)