Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Legia przechodzi dalej, ale Czerczesow skarży się na PZPN

Legia przechodzi dalej, ale Czerczesow skarży się na PZPN

Piłka nożna | 19 listopada 2015 01:00 | Tomasz Chomczyk

fot. Mateusz Kostrzewa / Legia.com

Choć początek nie zapowiadał takiego wyniku, to Legioniści pewnie pokonali Chojniczankę Chojnice i awansowała do kolejnej rundy Pucharu Polski. Trener gospodarzy na konferencji po zakończeniu spotkanie nie ukrywał, że jest zdenerwowany tym, jaki termin meczu przydzieliło PZPN i jak wąską kadrą musiał operować.


Chojniczanka, choć zajmuje dopiero 16 miejsce w pierwszej lidze, to postawiła „Wojskowym” trudne warunki. Goście wyszli na prowadzenie już w 5 minucie, kiedy to wyprowadzili zabójczą kontrę, sfinalizowaną przez Andrzeja Rybskiego. Na twarzach ludzi zgromadzonych na stadionie rysowała się konsternacja, albowiem stan dwumeczu wynosił na tamten moment 2-2. Gospodarze wiedzieli, że ten wynik premiuje ich do kolejnej rundy, ale musieli szybko się pozbierać i wrócić na właściwe tory.


Stało się tak w 30 minucie, za sprawą Stojana Vranjesa, który wykorzystał perfekcyjne podanie głową od Aleksandra Prijovicia. Bośniak nie pozostał dłużny i także głową strzelił bramkę na 1-1. Jak się okazała, był to początek festiwalu strzeleckiego Legionistów. Już 4 minuty później było 2-1, a gola zdobył wspomniany wcześniej Prijović. „Polski Zlatan” najlepiej odnalazł się w polu karnym i z najbliższej odległości pokonał bramkarza gości. Nie minęło 5 minut, a na tablicy pokazał się rezultat 3-1. Tym razem, to Tomasz Brzyski trafił do siatki. I to jak… Fenomenalne uderzenie lewego obrońcy „Wojskowych” z około 30 metrów w samo okienko bramki.


Po przerwie akcji ofensywnych również nie brakowało, ale kibice zobaczyli jeszcze tylko jednego gola. Najlepszy strzelec Legii – Nemanja Nikolić zdobył swoją 20. bramkę w tym sezonie, a podawał mu właśnie Brzyski. W końcówce mecz się trochę zaostrzył. Sędzia Jacek Lis musiał aż trzykrotnie sięgać po kartki, a w 87 minucie pokusił się nawet o czerwoną, kiedy to Vranjes łokciem potraktował jednego z zawodników Chojniczanki. Mimo, iż Legia kończyła ten mecz w dziesiątkę, praktycznie nie dała „powąchać piłki” gościom, umiejętnie wymieniając ją między sobą do końca spotkania.


„W pucharach najważniejsze jest to, aby awansować dalej” – tak Stanisław Czerczesow podsumował dzisiejsze spotkanie przy Łazienkowskiej. Dodal równie, że jest bardzo niezadowolony z faktu, iż jego drużyna musiała rozgrywać oficjalne spotkanie, dzień po przerwie reprezentacyjnej. „Dzisiaj była taka sytuacja, że nie mieliśmy obrońców, gdyby któryś z nich doznał kontuzji, mielibyśmy duży problem. Rzeźniczak siedział na ławce, ale nie był zdolny do gry, musiałby zagrać na jednej nodze, gdyby była taka potrzeba. Żyro, Szwoch i Dyego bardzo długo nie grali w piłkę. Przed meczem nic nie mówiłem, ale teraz już mogę - to jest nienormalna sytuacja, że dzisiaj graliśmy mecz, a nie mogliśmy skorzystać aż z czterech piłkarzy, którzy przebywali na zgrupowaniach reprezentacji. Następnym razem myślmy o terminarzu rozgrywek.”


Mariusz Pawlak był znacznie mniej wylewny. Pogratulował gospodarzom awansu do kolejnej rundy i wyraził nadzieję, że potyczka z takim rywalem jak Legia, da jego drużynie pozytywny bodziec na najbliższe spotkania w lidze. „Gratuluję awansu Legii i trenerowi Czerczesowowi kolejnej wygranej. Życzę też warszawiakom obrony trofeum. Nie każdy potrafi dwa razy pokonać bramkarza „Wojskowych”. Stworzyliśmy sobie również kilka innych sytuacji w konfrontacji z zespołem na europejskim poziomie. Przytrafiły nam się błędy, ale zapominamy o tym i skupiamy się na pierwszej lidze.”

 

Tomasz Chomczyk

@TChomczyk

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)