Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Ekstraliga: Dublet Sobkowicz i wielki mecz Szemik na koniec piłkarskiej jesieni!

Ekstraliga: Dublet Sobkowicz i wielki mecz Szemik na koniec piłkarskiej jesieni!

Piłka nożna | 24 listopada 2015 14:23 | Krzysztof Mokrzycki
Ostatnia tegoroczna kolejka za nami
fot. www.lubsport.pl
Ostatnia tegoroczna kolejka za nami

 W ostatniej tegorocznej kolejce Ekstraligi kobiet doszło do starcia wicelidera z trzecią ekipa tabeli, a także meczu o „sześć punktów” na dole tabeli. Teraz piłkarki czeka zasłuzony wypoczynek, ale i wiele pracy zimą, by dobrze przygotować się do kolejnych wyzwań w 2016. Co zmieniło się po 14.serii spotkań?


W sześciu rozegranych w sobotę meczach padło razem zaledwie 9 bramek, z czego najwięcej, bo 3, w Piasecznie. Aż siedmiu bramkarkom udało zachować się czyste konta, z kolei jedna z zawodniczek ustrzeliła dublet. Drugi bezbramkowy remis z rzędu zanotowała ekipa Czarnych Sosnowiec. O ile tydzień temu napastniczkom z Sosnowca śniła się po nocach Dąbek, tak teraz ich sennym koszmarem będzie inna bramkarka - Kinga Szemik. Serię meczów bez wygranej przerwały AZS PWSZ Wałbrzych oraz wreszcie Olimpia Szczecin, która zwyciężyła po raz pierwszy w tym sezonie, komplikując sytuację w tabeli KKP. Mimo wygranej nadal pozycja szczecinianek jest mocno niezadowalająca i podopieczne Niewolnej będą musiały na wiosnę toczyć praktycznie każdy mecz „o życie”.



GOSiRKi Piaseczno vs AZS PWSZ Wałbrzych 0:3
Sobkowicz x2, Gonzalez


W Piasecznie doszło do starcia dwóch ekip, które pokazały się w minionej rundzie z dobrej strony, ale tylko jedna z nich mogła wygrać. Padło na beniaminka.
Od początku lekką przewagę posiadały miejscowe, ale z biegiem czasu na boisku zaczynały rządzić akademiczki. Pewnie mecz potoczyłby się inaczej, ale na początku gry zespół gospodyń zmarnował dwie dogodne okazje do zdobycia gola. A że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić, to zaowocowało to bramką dla AZS PWSZ autorstwa Sobkowicz, która wykorzystała dobre podanie Gonzalez i w sytuacji sam na sam z Granowską uderzeniem po długim rogu dała prowadzenie przyjezdnym. Chwilę później znowu Agata miała identyczną okazję, ale tym razem przegrała pojedynek z golkiperką Gosirek. Przed przerwą dla miejscowych jedyną sensowną okazję miała Ciupińska, ale jej uderzenie pewnie wyłapała Antończyk.
Po przerwie nadal więcej z gry miały akademiczki, które dążyły do zdobycia kolejnej bramki. Udało się to Gonzalez, która przeprowadziła solową akcję i uderzeniem z okolic linii pola karnego wyprowadziła zespół na dwubramkowe prowadzenie. Po tej sytuacji kolejne okazje miały wałbrzyszanki, ale dobrze na linii bramkowej spisywała się Granowska. Miejscowe rzadko wychodziły z groźnymi akcjami, a szczęścia szukały po stałych fragmentach gry. Dośrodkowania z wolnych i rożnych pozostawiały jednak sporo do życzenia i albo lądowały w rękach Antończyk, albo wybijały je defensorki z Wałbrzycha. Na domiar złego z przodu ponownie urwała się Agata Sobkowicz, która wymanewrowała defensorki z Piaseczna i ustaliła wynik meczu na 3:0.


GOSiRKi: Granowska – Rosińska, Baran (65' Łasicka), Sosnowska, Kołek – M.Dudek (77' Witkowska), Janicka, Machnacka (58' Tkaczyk), Zdonek – L.Dudek, Ciupińska (83' Rapacka)
AZS: Antończyk - Bosacka, Mesjasz, Aszkiełowicz, Botor (Borkowska), Konat, Brzeska (D.Pluta), Lizoń (Konopka), Sobkowicz, Rędzia (Żurawska), Gonzales



Sztorm AWFiS Gdańsk - Medyk POLOmarket Konin 0:2
Gawrońska, Pakulska


Sztorm Gdańsk jest, obok wielkiego Olympique Lyon, jedyną drużyną w tym sezonie, która nie straciła gola w meczu z Medykiem. W trzeciej kolejce minionej rundy było bowiem 0:0. Teraz jednak zadanie było równie trudne, bo mistrzynie Polski są w znakomitej dyspozycji.
Od początku spotkania widać było, kto będzie w tym meczu rozdawał karty, a kto tylko starał się przeszkadzać. Medyk sztormował bramkę Kołacz raz po raz, ale defensywa gospodyń, z Zawadzką na czele, stawała na wysokości zadania. Gdy jednak obrończynie popełniały błędy, to wtedy klasę pokazywała Magda Kołacz, bohaterka pierwszego spotkania. Miejscowe nastawiły się na szybkie kontry i trzeba przyznać, że długo utrzymywały bezbramkowy wynik. Dopiero pod koniec pierwszej części gry Medyk złamał gdańską defensywę; linii obrony urwała się Gawrońska i wpakowała piłkę do siatki miejscowych. Przed tą sytuacją okazje marnowały Daleszczyk, Sikora oraz dwukrotnie Chudzik. Ze strony Sztormu odnotować można niecelne uderzenie Zańko. Do przerwy 0:1.
W drugiej połowie obraz gry nie uległ zmianie. Roszady personalne, przeprowadzane przez trenera miejscowych, nie dały tyle, ile oczekiwał trener. Sztorm rzadko wychodził z własnej połowy, a taktykę gry na Martynę Zańko rozszyfrowały defensorki Medyka. Podopieczne trenera Jaszczaka nadal pokazywały kawał dobrego futbolu. Najpierw Kołacz dobrze ubiegła Paulinę Dudek, a chwilę później w dobrej okazji spudłowała Gawrońska. Co się jednak odwlecze to nie uciecze i w końcu Medyk zdobył drugiego gola. Uderzenie Pakulskiej było na tyle precyzyjne, że wylądowało w bramce Kołacz i, mówiąc kolokwialnie, było już po ptakach. Sztorm starał się coś ugrać i do końca walczył choćby o honorowego gola, ale Anna Szymańska nie miała zbyt wiele pracy i zachowała kolejne czyste konto w bieżących rozgrywkach. Wydaje się, że nie ma w kraju drużyny, która mogłaby zagrozić Medykowi w marszu po kolejny tytuł mistrzowski.


Sztorm: Kołacz - Świętoniowska, Zawadzka, A.Bużan, Słowy, Wierzbicka (55 Kopińska), Słowińska (70 Cywińska), Sirant, K.Bużan, Kamińska (85 Grala), Zańko

Medyk: Szymańska – Ficzay, Sławczewa, Nikolić, Chudzik, Pakulska, Balcerzak, Sikora, Daleszczyk, Dudek, Gawrońska (83 Fil)



AZS PSW Biała Podlaska - AZS Wrocław 0:2
Koziarska, Grabowska



Ostatnie akademickie derby w tym roku odbyły się na boisku w Białej Podlaskiej, gdzie miejscowy AZS PSW grał z AZS-em Wrocław. Lekkimi faworytkami wydawały się przyjezdne, ale tego dnia miały rozregulowane celowniki. To wrocławianki częściej utrzymywały się przy piłce, a miejscowe zmuszone były do gry z kontrataku. Dobre zawody grała Orzepowska, która raz po raz centrowała w pole karne rywalek. Koleżanki zawodniczki nie zdążyły jednak ani razu zamknąć w tempo dośrodkowań swojej partnerki. Wpierw spóźniła się Kozlynets, a potem Lefeld. Z dystansu próbowała też Cieśla, ale tę próbę wybroniła Bocian. Ze strony wrocławianek, jak to ostatnimi czasy bywa, najwięcej zagrożenia stwarzała Grabowska, dzielnie wspierana przez Cichosz i nieskuteczną Maciukiewicz. Do przerwy 0:0.
Drugą połowę lepiej rozpoczęły ponownie przyjezdne, ale nic nie chciało wpaść do siatki. Wynik powinna za to otworzyć Puk, która po błędzie Anny Bocian znalazła się w wyśmienitej sytuacji na zdobycie gola, ale ostatecznie podpaliła się i nic z tego nie wyszło. Ze strony Wrocławia warte odnotowania jest uderzenie Wróblewskiej z wolnego, z trudem odbite przez Kanclerz. Prócz niej niecelnie uderzała także Grabowska. Gdy mecz zbliżał się do końca, na strzał z dystansu zdecydowała się Koziarska. Zawodniczka AZS-u Wrocław po chwili utonęła w objęciach koleżanek, bo ta próba zakończyła się powodzeniem i Edyta Kanclerz musiała sięgać po piłkę za plecy. Miejscowe musiały postawić wszystko na jedną kartę, ale cała seria dośrodkowań w szesnastkę gości nie przynosiła skutku. W ostatniej minucie gospodynie miały rzut wolny. W pole karne powędrowała nawet Kanclerz, co okazało się błędem. Dośrodkowanie było niedokładne i podopieczne trenera Rynio wyszły z kontrą, którą bez kłopotów sfinalizowała niezawodna ostatnio Dominika Grabowska. Akademickie derby dla Wrocławia!


Biała Podlaska: Kanclerz – Sosnowska, Edel, M. Bujalska, J. Bujalska, Konieczna (80 Niedbała), Orzepowska, Cieśla (72 Kusiak), Lefeld, Kozlynets (65 Cynowska), Puk

Wrocław: Bocian – Grec (85 Zbyrad), Gradecka, Ostrowska, Turkiewicz, Wróblewska, Grabowska, Koziarska (81 Olszewska), Zalwowska, Maciukiewicz (90 Korda), Cichosz



Zagłębie Lubin - Górnik Łęczna 0:1
Guściora


W Lubinie doszło do starcia między ekipami walczącymi i drugie miejsce po jesiennej batalii. Faworytkami były przyjezdne, bowiem Zagłębie od dłuższego czasu nie wygrało spotkania, co spowodowane było tym, że trener Turkowski nie miał praktycznie kim grać.
Mimo przeciwności losu dużo lepszym zespołem były Miedziowe, które raz po raz nacierały na bramkę rywalek. Aktywna była na lewym skrzydle Jaworek, która oddała dwa strzały; najpierw jej próba była zbyt lekka, by zaskoczyć Wilk, a potem ta sama golkiperka w znakomitym stylu zatrzymała uderzenie skrzydłowej gospodyń, wybijając piłkę na rzut rożny. Górniczki starały się atakować skrzydłami i uderzać z rzutów wolnych, ale zazwyczaj były to próby nieudane. Najlepszą okazję miała Ewelina Kamczyk, która znalazła się w sytuacji sam na sam z Dąbek, ale przegrała ten pojedynek. W końcówce pierwszej części gry uderzała jeszcze Zdunek, a jej pozornie niegroźny strzał sprawił dużo kłopotów bramkarce Górniczek. Do przerwy 0:0.
Drugą połowę lepiej rozpoczęły Górniczki, ale nie potrafiły na poważnie zagrozić świątyni Dąbek. Najlepszą okazję miała Sznyrowska, która spudłowała głową z najbliższej odległości. Mogło się to zemścić kilka minut później, ale to, co zrobiła po strzale Balog Dorota Wilk, jest zwyczajnie niepojęte. Najpierw bramkarka Górnika odbiła uderzenie głową po rzucie rożnym, a po chwili zatrzymała tylko sobie znanym sposobem dobitkę Chorwatki! Fantastyczna interwencja golkiperki przyjezdnych! Przy okazji podczas tej akcji urazu doznała wspomniana Balog, którą kilka minut później zmieniła Joanna Bugajska. Popularna „Śruba” ustawiona została w ataku, a na środek obrony cofnęła się Ratajczak. Kilka minut po tym było 0:1. Faul przed polem karnym Zagłębia i do piłki podeszła Agata Guściora. Rozgrywająca świetną rundę piłkarka z Łęcznej uderzyła fenomenalnie, nie dając żadnych szans obrony bramkarce Zagłębia, przy okazji zrywając pajęczynę w okienku bramki miejscowych. Fantastyczne trafienie! Zagłębie, nieco oszołomione niespodziewanym ciosem, starało się wyrównać, ale zupełnie nie miało pomysłu na złamanie defensywy Górnika. Odnotować trzeba uderzenie Krakowskiej, które z trudem obroniła, na raty, Dorota Wilk. Do końca spotkania wynik nie uległ już zmianie i wiemy, że zawodniczki z Lubelszczyzny spędzą zimę na pozycji wiceliderek rozgrywek. Zagłębie? Dobrze, że ta runda już się skończyła, bo naprawdę przykro patrzyć, jak zmęczone zawodniczki Miedziowych były po ostatnich meczach. Gołą jedenastką nie da się grać na dłuższą metę i miejmy nadzieję, że w zimie zarząd wzmocni zespół.

Zagłębie Lubin: Dąbek - Płonowska, Salwa, Balog (73 Bugajska), Jelencić, Szymkowiak, Ratajczak, Krakowska, Jaworek, Zdunek, Bezdziecka

Górnik Łęczna: Wilk - Parczewska (46 Zawistowska), Hajduk, Górnicka, Kawalec, Szewczuk (86 Dyguś), Kwietniewska, Guściora, Hmirova, Kamczyk (73 Jędrzejewicz), Sznyrowska (65 Jaszek)



Olimpia Szczecin vs KKP Bydgoszcz 1:0
Lachman


Olimpia w meczu o wszystko podejmowała KKP i musiała koniecznie wygrać, jeśli tylko nadal chciała powalczyć o utrzymanie.
Stawka meczu zdecydowanie stremowała miejscowe, która zaczęły jak dzieci we mgle i to KKP mogło w pierwszych trzydziestu minutach rozstrzygnąć losy spotkania. W pierwszej akcji meczu po błędzie defensywy Olimpii sam na sam z Watychowicz znalazła się Wawer, ale przegrała ten pojedynek. Dobre okazje zmarnowały także Ossowska, Siwek i Szlendak. Mogło się to zemścić w końcówce pierwszej części gry, ale uderzenie Ratajczyk było zbyt lekkie, aby zaskoczyć Palińską. Do przerwy bez bramek.
W drugiej części gry nadal KKP miało więcej z gry, ale nadal nic nie chciało wpaść do siatki miejscowych. Fatalne pudło zanotowała Ossowska, która nie trafiła w bramkę z ośmiu metrów. To mogło zemścić się niedługo później, kiedy po dobrej akcji Olimpii w sytuacji sam na sam z Palińską znalazła się Niewolna. Najlepsza napastniczka szczecinianek przegrała jednak ten pojedynek. W 72. Minucie uderzyła z dystansu Ossowska, ale ponownie nie trafiła w bramkę. Gdy KKP zamknęło Olimpię na własnej połowie wydawało się, że w końcówce podopieczne Raczkowskiego wpakują w końcu upragnionego gola. Stało się zupełnie inaczej, bo to Olimpia po mocnym uderzeniu Lachman wyszła na prowadzenie w końcówce meczu, dając swoim kibicom promyk nadziei na lepsze jutro. Okazało się, że gol ten był jedyną bramką tego spotkania, dzięki czemu Olimpijki odniosły pierwsze zwycięstwo w bieżących rozgrywkach. Ich sytuacja nadal jednak jest bardzo trudna i na wiosnę Niewolna i spółka będą musiały się sporo napocić, żeby utrzymać Ekstraligę w Szczecinie. Ciężka zima także w Bydgoszczy, gdzie KKP na ten moment traci już 7 punktów do pierwszej bezpiecznej pozycji. Wiosna dla obu ekip zapowiada się pracowicie.


Olimpia: Watychowicz - Preś (71 Wach), Michalska (65 Tarnowska), Janik, Semczyszyn, Szymaszek, Falborska, Trzcińska, Lachman, Niewolna, Ratajczyk

KKP: Palińska – Dudek (80 Łuczak), Daleszczyk, Lewandowska, Pawłowska (72 Krępeć), Siwek, Kałuzińska, Ossowska (90′ Brzykcy) Wawer, Raczkowska, Szlendak



Mitech Żywiec vs Czarni Sosnowiec 0:0


Największą zagadką był mecz Mitechu z Czarnymi.
Już od początku przewagę osiągnął Mitech, który oddał dwa strzały na bramkę rywalek, ale w tych przypadkach dwukrotnie górą była Polok. Z upływem czasu coraz więcej z gry miały Czarne, które przejęły inicjatywę i atakowały bramkę Szemik. Ta jednak spisywała się bez zarzutu. Kilka okazji miała Wieczorek, szczęścia próbowała też Kaletka, ale wszystko to nie przyniosło efektu bramkowego. Ze strony gospodyń szczęścia próbowały Wnuk i Nieciąg, ale w pierwszym przypadku lepsza była golkiperka gości, a druga próba minęła bramkę Czarnych.
Drugą połowę lepiej rozpoczęły przyjezdne, wśród których prym wiodły Kaletka oraz wspomniana Wieczorek. Tej drugiej jednak po nocach będzie śnić się Kinga Szemik, która wyczyniała prawdziwe cuda między słupkami i tylko znakomitej postawie swojej bramkarki Mitech zawdzięcza, że nie przegrał tego meczu. W 67.minucie bliska otwarcia wyniku była Wnuk, która jednak uderzyła w boczną siatkę. W rewanżu strzał Kaletki zatrzymał się w rękach bramkarki zespołu gospodyń. Końcówka meczu była nieco spokojniejsza, choć trzeba uczciwie przyznać, że to Czarne zaprezentowały się lepiej i w przekroju całego meczu można powiedzieć, że Mitech może cieszyć się z jednego punktu ugranego w tym meczu.
Mitech ma wciąż szansę skończyć jesień na miejscu trzecim. Wszystko będzie zależeć od ostatniego meczu w 2015 roku, gdzie zespół z Żywca podejmie we Wrocławiu miejscowy AZS.


Mitech: Szemik – Rżany, Zasada, K.Wiśniewska, Droździk, Suskova, Wnuk, Żak, Rozmus, P.Wiśniewska (55 Zegan), Nieciąg (80 Noras)

Czarni: Polok – Zdechovanova, Fischerowa, Wójcik, Wycisk, Frączek (5 Gruszka), Operskalska, Konieczna, Kaletka, Matla, Wieczorek



Tabela (za www.pilkakobieca.pl):
Darmowy hosting iv.pl



Strzelczynie:
11 goli – Anna GAWROŃSKA (Medyk)
10 goli – Natalia CHUDZIK (Medyk)
9 goli – Agata TARCZYŃSKA (Medyk), Agata GUŚCIORA (Górnik), Agata SOBKOWICZ (AZS PWSZ), Aleksandra SIKORA (Medyk)



„11” kolejki:
Darmowy hosting iv.pl


Ławka:
Wilk (Górnik)
Chudzik (Medyk)
Sikora (Medyk)
Gawrońska (Medyk)
Hajduk (Górnik)
Jaworek (Zagłębie)
Lachman (Olimpia)



Passy bramkarskie (trwające):
388 minut – Anna SZYMAŃSKA (Medyk)
372 minuty – Anna POLOK (Czarni)
213 minut – Dorota WILK (Górnik)

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)