Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Oceniamy Ekstraligowe bramkarki!

Oceniamy Ekstraligowe bramkarki!

Piłka nożna | 02 grudnia 2015 12:31 | Krzysztof Mokrzycki
Jesień za nami, więc czas pierwszych podsumowań.
fot. www.lubsport.pl
Jesień za nami, więc czas pierwszych podsumowań.

 Ligowa piłka kobieca w sezonie 2015/2016 stoi bramkarkami. Zawodniczki między słupkami zaliczały znakomite występy, notowały mniej lub więcej spektakularnych obron i sprawiły, że napastniczki rywalek często chowały twarz w dłoniach i szpetnie klęły pod nosem. Dziś, gdy runda jesienna za nami, zapraszamy na krótką ocenę poszczególnych ligowych bramkarek.


W tym sezonie, na 12 ekip w najwyższej klasie rozgrywkowej, tylko cztery korzystały w usług więcej niż jednej golkiperki. Były to: GOSiRKi Piaseczno (Granowska i Ożgo), AZS Wrocław (Bocian i Brzezina), Mitech Żywiec (Szemik i Komosa) oraz Zagłębie Lubin (Dąbek i Bugajska). W pozostałych ekipach trenerzy wyznają starą, dobrą zasadę, że numer 1 ustala się przed sezonem i tego się trzyma, przynajmniej do końca rundy. Jasno i klarownie.


Najmniej, bo zaledwie 4 gole w czternastu kolejkach, stracił mistrz kraju i aktualny lider tabeli, Medyk Konin. Świątyni tej ekipy strzeże reprezentacyjna golkiperka, Anna Szymańska. Trzeba oddać, że choć pracy nie ma za wiele, to jednak znakomite statystyki mówią same za siebie. Do tego dochodzi efektowna seria bez straconej bramki z początku sezonu. Najwięcej, bo dwukrotnie, skapitulowała w meczu przeciwko Górnikowi Łęczna. W pozostałych meczach zazwyczaj zachowywała czyste konto, a jedynymi, prócz Górniczek, które zdołały jej strzelić bramkę były AZS Wrocław i Olimpia Szczecin.


Drugą najlepszą formację defensywną w kraju ma wspomniana Łęczna. Między słupkami tej ekipy rządzi niepodzielnie Dorota Wilk. Najwięcej, bo cztery razy, musiała ona sięgać do siatki w meczu z Czarnymi w Sosnowcu, kiedy to Kaletka i spółka pokonały wicelidera tabeli 4:2. Prócz tego meczu Wilk notowała solidne występy, a zdarzył jej się także spektakularny mecz w Lubinie, gdzie popisała się kilkoma znakomitymi interwencjami. 11 straconych goli w tylu meczach wstydu nie przynosi, choć ponad połowę tej liczby zdobyły wspomniane Czarne i Medyk. Czyli generalnie na wiosnę powinno być jeszcze lepiej. A sama Wilk może nie broni jakoś efektownie, ale przede wszystkim efektywnie. I być może dlatego nie ma sobie równych w ekipie Górnika.


Na najniższym stopniu podium Zagłębie Lubin. Miedziowe to jedyny zespół w całej stawce, który regularnie daje ostatnio grać obu swoim golkiperkom. Z tym, że problemy kadrowe sprawiają, że Asia Bugajska musi biegać w… ataku. Jednak na początku rundy, co trzeba oddać, zdarzało jej się bronić parę razy dostępu do świątyni Zagłębia. Niekwestionowanym numerem jeden była jesienią więc Andżelika Dąbek. Uwielbiająca zakazane piłkarzom rzeczy zawodniczka zachwycała swoją postawą praktycznie od początku rozgrywek. Spektakularne występy przeciwko AZS Wrocław (1.kolejka) czy AZS PWSZ Wałbrzych sprawiły, że cała liga dostrzegła w Dąbek czołową bramkarkę Ekstraligi. Golkiperka „Miedziowych” nie należy, jak na tę pozycję, do najwyższych, ale nadrabia to innymi cechami, zwłaszcza refleksem i niesamowitą skocznością. Najwięcej, bo cztery gole, wpuściła na własnym obiekcie w meczu przeciwko Medykowi Konin (0:4). Pojawiło się nawet pewne grono fanów domagających się sprawdzenia Andżeliki w kadrze Basiuka, ale póki co trener wydaje się być ślepy na znakomitą jesień Dąbek.


Na czwartym miejscu obecnie Mitech Żywiec. 22 stracone gole to czwarta od końca obrona w całej lidze, ale zespół ten ma szczęście, że zazwyczaj większość bramek traci w pojedynczych meczach. Numerem jeden w talii Beaty Kuty była reprezentantka u19, Kinga Szemik. Momentami do bramki wchodziła Komosa, ale generalnie mistrzyni Europy do lat 17 nie miała sobie równych w zespole. Na pewno dużym plusem w jej przypadku okazało się bronienie rzutów karnych. Żywiecka bramkarka zastopowała dwa strzały z wapna w tej rundzie, co nawet w męskiej piłce byłoby wyczynem godnym pozazdroszczenia. Dodatkowo kilka razy znalazła się w jedenastce kolejki naszego portalu, a ostatni mecz jesieni, przeciwko Czarnym Sosnowiec, można nazwać w jej wykonaniu wręcz profesorskim. Jej wyczyny są tym bardziej godne pochwały, jeśli dodamy fakt, że przecież wcale nie tak dawno Kinga miała poważny uraz barku. Wróciła, i to w wielkim stylu.


Na miejscu piątym AZS PWSZ Wałbrzych. Beniaminek miał silne tyły w postaci pierwszej bramkarki reprezentacji Polski, a mianowicie Darii Antończyk. Musiała ona bronić, wskutek kontuzji zmienniczki, Jessiki Ludwiczak, na wszystkich możliwych frontach i choć zdarzały jej się, jak każdemu zresztą, słabsze występy, to jednak można zaryzykować stwierdzenie, że bez niej między słupkami wałbrzyskie akademiczki miałyby na koncie kilka oczek mniej. Doświadczenie, które wyniosła z gry najpierw w Unii Racibórz a potem Ajaxie Amsterdam może przekazywać kolejnym bramkarkom, bowiem, jak ćwierkają wróbelki, golkiperka AZS PWSZ właśnie z takim zajęciem ma wiązać swoją przyszłość. Na razie jednak czaruje kibiców na ulicy Ratuszowej swoimi interwencjami. Najwięcej, bo pięć goli, wpuściła w Łęcznej. Pięć czystych kont w tej rundzie stawia ją jednak w ligowej czołówce. W sumie, jeśli liczyć walkower w meczu z Wrocławiem, to nawet sześć.


Za plecami Wałbrzycha wspomniany AZS Wrocław. Tam numerem jeden jest bezdyskusyjnie doświadczona Anna Bocian. W rundzie pokazała się też jej zmienniczka, Brzezina. Bocian w naszej Ekstralidze prezentuje chyba najrówniejszą formę. Broni na niezłym poziomie, ma wysokie umiejętności na tle innych, i co najważniejsze, jest regularna. Błędy można policzyć na palcach jednej ręki, z kolei na 17 straconych przez wrocławianki goli konto tej zawodniczki obciążają może ze dwie bramki. Najwięcej, bo 3 gole, zaliczono jej po meczu z Wałbrzychem (walkower). Z gry z kolei parokrotnie zdarzało jej się wyciągać piłkę z siatki po dwa razy, między innymi w meczach przeciwko Zagłębiu Lubin, Gosirkom Piaseczno czy też KKP Bydgoszcz. Na pewno mamy do czynienia z solidną golkiperką, która jednak, z całym szacunkiem, lepsza już chyba nie będzie. Niemniej jest pewnym punktem Wrocławia w tym sezonie.


Grupę spadkową otwiera zespół z Piaseczna. Między słupkami tej ekipy mieliśmy okazję oglądać dwie bramkarki; Kaję Ożgo oraz Darię Granowską. Więcej występów zaliczyła ta druga. Na pewno Piaseczno traci mniej goli niż sezon temu, co w dużej mierze jest spowodowane dobrą dyspozycją właśnie Granowskiej. W Bydgoszczy obroniła przy stanie 0:0 rzut karny, a ponadto popisała się kilkoma spektakularnymi interwencjami. Wyglądająca niepozornie Daria była w tej rundzie mocnym punktem Gosirek. Zespół ten najwięcej goli stracił w Wałbrzychu, bo przegrał tam 1:6. Broniła wówczas Ożgo, a w rewanżu między słupki weszła Granowska, ale jej zespół znowu uległ akademiczkom, tym razem 0:3. Dziewczynę z Piaseczna trzeba bacznie obserwować bo już niebawem mogą bić się o nią inne, trochę lepsze od Gosirek, ekipy. Póki co jest szczęśliwa w tej drużynie, a o to chyba w tym wszystkim chodzi.


AZS Biała Podlaska, zwana też pogromcą faworytów. Z czołówki tylko Medykowi udało się pokonać akademiczki, gdzie pewne miejsce w składzie ma doświadczona Edyta Kanclerz. W 14.kolejach wpuściła ona do siatki 19 goli, co nie jest teoretycznie zbyt dobrą reklamą. Ale jeśli nadmienimy, że aż 8 z tych strat zespół z Białej Podlaskiej poniósł przeciwko Medykowi, to bilans ten wygląda już nader solidnie. Sama Kanclerz w tej rundzie prezentowała wysoki poziom, dobrze pokazując się zwłaszcza w sytuacjach sam na sam. Przy okazji na plus trzeba zapisać jej obronioną jedenastkę. Najbardziej doświadczona w drużynie piłkarka, a to zobowiązuje. Generalnie bardzo solidna jesień w wykonaniu Kanclerz, choć, powiedzmy to sobie szczerze, mogło być jeszcze lepiej. Może tak będzie na wiosnę?


Dalej są Czarni Sosnowiec z Anną Polok w bramce. Etatowa golkiperka ekipy ze Śląska w tym sezonie nie opuściła jeszcze placu gry. Zespół z Sosnowca gra w kratkę i naprawdę ciężko napisać, żeby rozczarowała czy też zachwyciła, skoro obrona dawała jej za jednym razem multum okazji do wykazania się, zaś przy kolejnej sposobności Polok miała okazję solidnie się wynudzić. Czarni, podobnie jak ich bramkarka, w tym sezonie prochu nie wymyślą, ale punkty pozabierać mogą każdemu. Sama Anna to nieprzewidywalna golkiperka, która potrafi w jednej akcji wybronić niesamowite okienko, by w kolejnym meczu wpuścić babola. Taki ot los bramkarza.


Teraz dochodzimy do fenomenu. Sztorm Gdańsk i niesamowita Magda Kołacz! Dlaczego takie zachwyty? Otóż zespół znad morza pod względem straconych goli zajmuje piąte miejsce w całej Ekstralidze! Olbrzymi wkład w ten wyczyn miała sama Kołacz, która chcąc nie chcąc, broniła w każdym meczu od początku do końca. Spowodowane jest to między innymi brakiem drugiej nominalnej golkiperki w zespole, ale przede wszystkim trzeba oddać, że Kołacz do Ekstraligi zaliczyła wejście smoka! Wpuściła cztery gole w Sosnowcu co prawda, ale to, co zrobiła w trzeciej kolejce… Benaminek pojechał na mecz do Konina, skazywany, jak każdy kto tam jedzie, na pożarcie. Przez bite 90 minut oglądaliśmy w Wielkopolsce mecz Medyk Konin kontra Magda Kołacz. Partnerki, choć robiły co mogły, nie potrafiły na tle Medyka nie dopuszczać do groźnych sytuacji pod bramką. Gdańska bramkarka broniła jak w transie, raz po raz doprowadzając do szewskiej pasji napastniczki z Konina. W meczu z Mitechem zaś obroniła rzut karny. Znakomita postawa w lidze nie przeszła bez echa, bowiem Magda jest teraz etatowo wręcz powoływana na zgrupowania kadry do lat 19, gdzie walczy o miejsce między słupkami z Szemik. Jeśli wiosnę zaliczy równie udaną to można niemal w ciemno zakładać, że latem zgłosi się po nią ktoś lepszy. Bo to zawodniczka z potencjałem i już dużymi, mimo młodego wieku, umiejętnościami.


Ciekawa sytuacja w przypadku KKP Bydgoszcz, gdzie pewną jedynką jest Anna Palińska. Wpuściła ona niby aż 28 goli, ale gdyby nie jej postawa, to byłoby tego dużo, dużo więcej i najpewniej KKP witałby się właśnie powoli z pierwszą ligą. A tak jeszcze ma nadzieję. Palińska, która znakomicie gra na przedpolu, a grą nogami może jej się równać jedynie Kołacz ze Sztormu, zyskała coś, o co bardzo ciężko – mianowicie uznanie w oczach selekcjonera Wojciecha Basiuka. Zaowocowało to powołaniami na mecze z Holandią i Mołdawią. W żadnym z nich nie pojawiła się na boisku, choć kto wie, czy gdyby nie awaria oświetlenia w Jeleniej Górze, to nie zagrałaby przeciwko „Pomarańczowym”. Palińska zdobyła sobie sympatię nie tylko na boisku, ale także poza nim; gdy transmitujący jeden z meczów KKP redaktor z LIGA TV wspomniał, że po tym meczu musi chyba ustawić się w kolejce po autograf bramkarki, to Ania na następną okazję podarowała zaskoczonemu kibicowi koszulkę z podpisem! Mały gest, ale jednak jak sympatyczny. Dodatkowo jedna z najładniejszych parad rundy, po rzucie wolnym przeciwko Czarnym i obroniony rzut karny z Piasecznem sprawiają, że akurat ta decyzja Basiuka, choć zdaniem wielu kontrowersyjna, ma szansę się obronić.


Na ostatnim miejscu Olimpia Szczecin. Beata Watychowicz, etatowa golkiperka szczecinianek, choć robiła co mogła, a przeciwko akademiczkom z Wałbrzycha wręcz wychodziła z siebie, musiała aż 56 razy sięgać po futbolówkę do siatki, co wcale nie przeszkodziło jej w byciu, obok Niewolnej, najlepszą zawodniczką w ekipie. Strach pomyśleć, ile goli na koncie miałaby po stronie strat Olimpia, gdyby nie solidna Watychowicz. Tylko jedno czyste konto, ale za to w meczu o przysłowiowe „sześć punktów”, przeciwko KKP (1:0). Na wiosnę przede wszystkim będzie musiała ustabilizować formę, bo jesienne wahania, choć zbyt dużo punktów nie kosztowały, to jednak musiały wpywać na partnerki z linii obronnej.



Na koniec taki mały ranking, może niekoniecznie podpowiedź dla trenera Basiuka, ale jednak moje zestawienie, wynikające ze statystyk (ale także notowań u Basiuka, którego dwa pierwsze wybory umieściliśmy w najwyższej klasie) i pokazujące, kto powinien choćby dostać szansę na sprawdzenie się w koszulce z Orzełkiem na piersi.



KLASA MIĘDZYNARODOWA:
- Anna SZYMAŃSKA
- Daria ANTOŃCZYK


KLASA REPREZENTACYJNA:
- Andżelika DĄBEK
- Kinga SZEMIK
- Magda KOŁACZ
- Anna PALIŃSKA


KLASA LIGOWA:
- Dorota WILK
- Anna BOCIAN



Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)