Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Aleksandra Bosacka: Nienawidzę odpuszczać, walczę do samego końca i jeżdżę na przysłowiowym tyłku

Aleksandra Bosacka: Nienawidzę odpuszczać, walczę do samego końca i jeżdżę na przysłowiowym tyłku

Piłka nożna | 09 grudnia 2015 15:53 | Krzysztof Mokrzycki
Ola Bosacka jest czołową postacią wałbrzyskiego klubu
fot. Katarzyna Szwarc, http://www.kszwarc.pl
Ola Bosacka jest czołową postacią wałbrzyskiego klubu

AZS PWSZ Wałbrzych jest rewelacją obecnego sezonu Ekstraligi kobiet. Zespół, który kilka lat temu pod szyldem Szczytu Boguszów kopał futbolówkę w trzeciej lidze, teraz napędza strachu najlepszym zespołom piłkarskim w kraju. Na czele akademickiego zespołu stoi waleczna kapitan, Aleksandra Bosacka, posiadaczka najładniejszego uśmiechu w całej Ekstralidze. Jedno jest pewne: boiskową zawziętością, ambicją i walecznością mogłaby obdzielić połowę męskiej Ekstraklasy. Co ciekawego ma do powiedzenia nam filar wałbrzyskiej defensywy?

 

AZS PWSZ zajmuje po rundzie jesiennej solidne, piąte miejsce w lidze, z niewielką stratą do podium. O co będziecie walczyć na wiosnę?
Takie też było nasze założenie, żeby znaleźć się w pierwszej szóstce. Drobne potknięcia w samej końcówce spowodowały to, że drużyny znajdujące się za nami depczą nam po piętach. Ale to nas podwójnie motywuje i na pewno zaowocuje na wiosnę.


Dużo lepiej gracie jednak na własnym obiekcie, niż w delegacjach. Jak sądzisz, dlaczego tak się dzieje? Nie szkoda tych punktów zostawionych w Białej Podlaskiej czy też Szczecinie?
Jasne ze szkoda. Jak każdych straconych punktów, jednak w meczach z takimi drużynami, jak Szczecin czy Biała Podlaska, gdzie nie wykorzystujemy mnóstwa sytuacji, bolą podwójnie. Z pewnością grając u siebie czujemy się pewniej, jak każdy, ale to nie boisko przesądza o wyniku spotkania. Ostatni mecz na wyjeździe wygrałyśmy 3:0 i myślę, że tym samym udało nam się przerwać zła passę w delegacjach.


Masz ciekawą przeszłość; grałaś w AZS Wrocław, potem Zagłębiu Lubin a teraz kopiesz piłkę w Wałbrzychu. W męskiej piłce taki transfer by zapewne nie przeszedł bez echa, a powiedz nam, jak było w Twoim przypadku? Miałaś jakieś nieprzyjemności z tego tytułu?
Na szczęście w kobiecej piłce jest nieco inaczej i swobodnie przechodziłam z jednego klubu do drugiego. Myślę, że jest to spowodowane głównie tym, że my nie mamy wielu kibiców, zainteresowanie naszą piłką jest zdecydowanie mniejsze, a same nie jesteśmy aż tak rozpoznawalne, jak mężczyźni.


Latem 2014 zamieniłaś zespół "Miedziowych" na grający szczebel niżej AZS PWSZ. Czy nie uważałaś, że to krok w tył w Twojej karierze? Co sprawiło, że zdecydowałaś się na przeprowadzkę?
Nie będę tutaj wywlekać spraw klubowych. Stało się jak się stało, a ja raczej tego rozpamiętywać nie chcę. Trochę czasu musiało upłynąć, żebym "odżyła" w nowym klubie, ale w końcu tak się stało i z perspektywy czasu uważam, że wyszło mi to tylko na korzyść. Odzyskałam radość z grania, poznałam nowych ludzi i na pewno nie był to dla mnie krok w tył.


Zrobiłyście jednak awans, a Ciebie koleżanki z drużyny wybrały na Panią kapitan. Czy wiąże się to dla Ciebie z większą presją lub odpowiedzialnością?
Z pewnością presja jest większa... Cieszę się, że drużyna obdarzyła mnie zaufaniem i staram się ich nie zawieść. Zawsze jest zwiększona presja, kiedy gra się z opaską, ale można powiedzieć, że jestem z tym oswojona, ponieważ w dwóch klubach pełniłam już tę funkcję.


Osobiście masz za sobą udaną rundę, co zaowocowało między innymi tym, że Polski Związek Piłkarek nominował Cię do nagrody w kategorii "Najlepszej obrończyni Ekstraligi" . Czy w związku z tym nie marzą Ci się występy z orzełkiem na piersi?
Jak każda z nas marzę o powołaniu do kadry narodowej i na pewno dołożę wszelkich starań, żeby się udało. Z pewnością jest to wielkie wyróżnienie i trzeba sobie na to zasłużyć. Jestem ambitną osobą, także na pewno będę dalej nad sobą pracować i być może w końcu się uda.


A jak oceniasz szansę obecnej reprezentacji kobiecej na awans do Mistrzostw Europy?
Wierzę w nasze dziewczyny i wiem, że dadzą radę. Awans jest jak najbardziej realny.


Powiedz, jak wygląda Twój normalny dzień? Czym się zajmujesz, prócz trenowania?
Ostatnie dni mam bardzo zwariowane, ponieważ biegam za prezentami świątecznymi dla najbliższych (śmiech). A tak poważnie to zakończyłyśmy treningi. W poprzednim tygodniu trochę odpoczęłam i od weekendu zaczęłam już się ruszać. Trochę biegam, siedzę w siłowni albo ćwiczę w domu. Prowadzę tez zajęcia z wychowania fizycznego w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Wałbrzychu. A tak to jak każda normalna osoba ugotuje coś, posprzątam, poczytam książki, spotkam się ze znajomymi.


Mówisz, że prowadzisz WF na uczelni. Z czasów swoich studiów pamiętam, że wiele osób migało się od ćwiczenia na zajęciach. Czy też masz z tym problem, czy jesteś na tyle dobrym nauczycielem, że studenci chętnie przychodzą i biorą udział w Twoich zajęciach?
Ciężko mi siebie ocenić, ale nie narzekam na brak studentów raczej. Ci, którzy chodzą – ćwiczą. Są oczywiście osoby ze zwolnieniami lekarskimi, ale na to już nic nie można zaradzić.


Na boisku, przynajmniej na tych meczach, które miałem przyjemność zobaczyć, wyglądasz na osobę pewną siebie, walczącą o każdą piłkę i... zawsze uśmiechniętą. A jaka jest Ola Bosacka poza murawą?
Hehe, no właśnie, zazwyczaj jestem po prostu uśmiechnięta. Jestem osobą wesołą, dlatego też osoby, które przebywają ze mną na co dzień łatwo potrafią rozszyfrować kiedy przechodzę jakiś słabszy dzień. Ale po prostu uwielbiam się śmiać, bardzo lubię towarzystwo osób które mają podobne poczucie humoru, wtedy śmiejemy się niemalże do upadłego (śmiech). Na pewno jestem osobą upartą ale myślę, że da się przeżyć . Jeśli zaś chodzi o boisko to nienawidzę odpuszczać, walczę do samego końca i jeżdżę na przysłowiowym "tyłku" (śmiech).


Masz jakieś ulubione kluby? Na jakim piłkarzu/piłkarce się wzorujesz?
Szczerze to na żadnym piłkarzu się nie wzoruje. Mam swoich ulubieńców i głównie znajdują się, lub też znajdowali, w Barcelonie, która jest moim faworytem.


A wracając, powiedz mi jeszcze, jakie masz marzenia, zarówno sportowe, jak i prywatne?
Chciałabym znaleźć się z drużyną w pierwszej trójce, jak nie w tym sezonie, to na pewno w następnym. I, Jak wcześniej wspominałam , marzę o powołaniu do kadry narodowej. Jeśli zaś chodzi o życie prywatne, to czas pokaże. Na pewno marzy mi się założenie szczęśliwej rodziny, bo nic nie daje tyle szczęścia, co posiadanie u swojego boku wspaniałych osób. Myślę, że to jest najważniejsze. To mój taki życiowy priorytet. Ale to na spokojnie, przyjdzie i na to czas.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)