Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Przed sobotnimi zaklęciami „Łysego z UEFA”

Przed sobotnimi zaklęciami „Łysego z UEFA”

Piłka nożna | 11 grudnia 2015 00:08 | Marcin Borciuch

fot. espn.co.uk

 Jak my uwielbiamy oglądać losowania grup czy par turniejów…! To wcześniejsze gdybanie, które praktycznie nie ma końca. To napięcie, gdy ręka znanej osobistości w świecie futbolu miesza kulki w tzw. koszyku (choć prędzej wygląda jak salaterka) i wybiera jedną z kilku, rozkręca ją i czyta nazwę drużyny z karteczki. Poziom adrenaliny jest zbliżony do tego, który mamy możliwość odczuć podczas np. nerwowej końcówki spotkania o mistrzostwo kraju. I tę adrenalinę odczujemy już w sobotę w trakcie losowania grup EURO 2016.

 

Część ludzi chce, byśmy trafili na łatwą grupę i w końcu z niej wyszli. Jeszcze inni pragną silnej, byśmy udowodnili, że potrafimy wygrać z każdym. Skoro udało nam się z Niemcami… Jedno jest pewne – awansy na turnieje nie są przypadkowe, więc i grupy z pewnością będą bardzo wyrównane, a i same mecze dostarczą ogromnych emocji.

 

Magia i tajemnica piłeczek

 

Kulki, piłeczki… Jak zwał, jak zwał. Bardzo dużo na forach dyskutuje się o losowaniach, w autobusach, w szkole, przy obiedzie… Po prostu gdzie się tylko da. Nic dziwnego, sami najchętniej byśmy wybrali najlepszą grupę dla „Biało-czerwonych”. Dlaczego tak bardzo sami chcemy brać w tym udział? Dlaczego bawimy się we własne losowanie w Internecie, w domu i wśród znajomych? Co jest takiego urzekającego w tych małych kuleczkach z niewielką karteczką?

 

Głównym magnesem jest to, że nikt nic nie wie. Coś pozornie błahego, ale chyba najważniejszego w całej zabawie. Nikt nie wie, kto w której kulce się znajduje, dopóki nie zostanie odczytany napis z kartki. I ta niewiedza sprawia, że sami wycinamy karteczki, piszemy nazwy drużyn, wrzucamy do kubka czy czegoś innego, losujemy i albo analizujemy swoje wybory, albo robimy turniej w FIFIE i gramy.

 

Skoro nic nie wiemy, to możemy mieć masę możliwości wyboru, ułożenia, zestawienia meczów… Możemy tak naprawdę zrobić wszystko po swojemu. Gianni Infantino = Jan Kowalski, a Giorgio Marchetti = Barbara Nowak. I ty bądź członkiem UEFY w swoim domu.

 

Atmosferę wielkiego wydarzenia, a jak wiadomo, takie eventy przyciągają ludzi, na pewno tworzą sposób promocji w mediach, całą otoczkę związana z oprawą graficzną i multimedialną oraz zaproszonymi gośćmi, ale i też wielkość sportu. Przecież piłka nożna jest najbardziej popularna i najchętniej uprawiana na świecie. To wszystko wpływa na ludzką świadomość i sprawia, że losowanie nie jest zwykłym mieszaniem i otwieraniem kulek, ale wielką ceremonią, swego rodzaju rytuałem, które zmienia oblicze społeczeństwa, tradycją, którą się pielęgnuje.

 

Czy UEFA spełni życzenia kibiców?

 

Do świąt Bożego Narodzenia zostało kilkanaście dni, więc sobotnie losowanie może być niczym prezent pod choinkę, albo gwiazdka z nieba. Dla kogo ona będzie? Pomyślmy, na kogo lepiej trafić, a kogo unikać.

 

Dla chyba każdej ekipy, która zakwalifikowała się na turniej, teoretycznie najłatwiejszym rywalem wydaje się być Albania. Rewelacja eliminacji do mistrzostw „Starego Kontynentu” zostawiła za sobą Danię (ta jeszcze odpadła w barażach po dwumeczu ze Szwecją), Serbię i Armenię. Drużyna kompletnie niedoświadczona, jeśli chodzi o wielkie imprezy, ale jej atutem może być zgranie. Po tym, co pokazali w eliminacjach, można było zauważyć, że tworzą zgrany zespół, jest na boisku chemia.


Z Irlandią, Walią, Irlandią Północną i Islandią już nie byłoby tak przyjemnie grać. Reprezentacje z Wysp Brytyjskich i Skandynawii nigdy nie należały do łatwych rywali, którzy pozwalają na swobodną grę. W teorii Irlandia Północna z tej czwórki jest najsłabsza, ponieważ nie ma w składzie wybitnie dobrych zawodników, a i dawno nie byli na turnieju mistrzowskim. Walia czekała jeszcze dłużej na miejsce na takiej imprezie, ale Gareth Bale i Aaron Ramsey powinni poprowadzić drużynę do wyjścia z grupy. Islandia, choć też debiutuje, pokazuje od dłuższego czasu, że trzeba się z nią liczyć, więc może się okazać „czarnym koniem” EURO. Reprezentaci Irlandii pałają chęcią zemsty na Francuzach za baraże do mundialu w RPA, więc mają tę dodatkową motywację, by zaprezentować się z lepszej strony na francuskich boiskach.


Turcja po latach posuchy wraca na salony. I mimo tego okresu bez udziału na wielkiej imprezie, ciągle jest solidnym zespołem. Wylosowanie ich jako przeciwnika będzie jednym z powodu, by grupę określać mianem „grupy śmierci”.

 

Z drużyn z trzeciego koszyka, których inne kraje chcą za wszelką cenę uniknąć, jest… Polska. Mamy w końcu kadrę, którą w Europie szanują, ale się też jej boją. To dla nas jest dużym plusem, bo dzięki temu możemy uzyskać przewagę psychologiczną nad rywalem.


Równie trudnym przeciwnikiem jak Turcja mogą być Szwecja i Czechy. Choć w eliminacjach nie grały te reprezentacje na najwyższym poziomie, to na turniejach prezentują futbol dużo lepszy niż w kwalifikacjach.


Interesujące spotkania mogą być z udziałem Słowacji i Węgier. Mając w pamięci występy naszych południowych sąsiadów na mistrzostwach świata w RPA (1/8 finału, wygrana w grupie z Włochami), można oczekiwać równie dobrego występu. To jest nieprzewidywalny zespół, który był w stanie zaskoczyć Hiszpanię w eliminacyjnej grupie i raz z nią wygrać. Węgrzy to drużyna, która także może sprawić niespodziankę. Całkiem mocny zespół, który wydaje się być jeszcze bardziej nieprzewidywalny niż Słowacy.


Rumunia to taka Anglia Europy Środkowo-Wschodniej. Poziom ligi spada, ale reprezentacja w eliminacjach ciągle bije się o najwyższe miejsca. Mimo dobrego rezultatu w kwalifikacjach, występ na turnieju rozczarowuje. O Anglikach będzie jeszcze mowa.

 

W drugim koszyku znajdują się Włosi i to jest przeciwnik, któremu koniecznie trzeba omijać szerokim łukiem przy losowaniu. Italia to ekipa turniejowa i mimo że nie grają porywająco przed imprezą, to już na niej pokazują drugą, lepszą twarz. Jedyne czego mogą się fani tej reprezentacji obawiać, to forma psychiczna. Jeśli będzie tak samo słaba, jak na ostatnich dwóch mundialach,to efekt może być tylko jeden – blamaż.


Pozostałymi reprezentacjami są Rosja, Szwajcaria, Austria, Chorwacja i Ukraina. Można powiedzieć, że to jest zbliżony poziom w tej chwili do naszej kadry. Austriacy byli w fantastycznej formie w eliminacjach, wygrywając bez porażki niełatwą grupę ze Szwecją, Rosją czy też Czarnogórą. Największym liderem kadry jest David Alaba, więc koledzy na pewno będą chcieli wesprzeć swój autorytet, a on sam będzie miał okazję udowodnić, że jest aktualnie najlepszym lewym obrońcą na świecie.


Chorwatów każdy się obawia co turniej. Z tego kraju od wielu lat na piłkarski rynek wypuszczane są młode talenty, które stają się gwiazdami światowego formatu. Tercet genialnych pomocników – Luka Modrić, Ivan Rakitić i Mateo Kovacić, albo świetny napastnik Mario Mandżukić. Paradoksalnie zlepek gwiazd potrafi stworzyć świetny zespół.


Rosja, Ukraina i Szwajcaria są uważane za drużyny w tym koszyku za słabsze. Osiągalne dla Polaków? Jak najbardziej. Szwajcaria miała łatwą grupę, więc trudno dokładniej ocenić, czy poczyniła jakiś progres od sparingu z Polską z listopada 2014 roku. Rosjanie już bez Fabio Capello na ławce są tak naprawdę zagadką. Z nowym trenerem „Sborna” jest nowym orzechem do zgryzienia dla pozostałych selekcjonerów. Ukraińcy mimo że dopiero po barażach awansowali, mogą namieszać na EURO. Tym bardziej, że piłkarsko lepszy będzie zapewne Jewhen Konopljanka, który więcej o futbolu nauczy się w Sevilli niż w Kijowie i jego lepsze umiejętności mogą ponieść zespół ukraiński daleko w tym turnieju.

 

Trafienie w grupie na mistrza Europy lub mistrza świata w 99% przypadków z automatu oznacza, że można zapomnieć o pierwszym miejscu w grupie. Choć Hiszpanii brazylijski mundial się nie udał, a w kadrze Vicente del Bosque doszło do zmian kilku twarzy, to dalej jest to klepiąca z ogromną swobodą „La Furia Roja”, która uwodzi kibiców finezyjnymi zagraniami. Niemcy to spokój i stabilność na boisku. Joachim Loew posiada przecież bardzo szeroką kadrę, a problemy z odpowiednimi zmiennikami dla m.in. Philipa Lahma chyba się skończyły. Eliminacje w ich wykonaniu nie były idealne, daleko im było do perfekcji, ale od 2002 roku w siedmiu na osiem turniejów EURO/mundialach byli na podium, co pokazuje, że presja związana z sukcesem na turnieju jest dla nich chlebem powszednim.


W Anglii rzadko u któregokolwiek kibica można wyczuć optymizm przed imprezą. Kolejny raz wyszli z grupy bez problemu i nastroje mówią jedno – kolejny raz nie uda się daleko zajść. Większość kadry jest ze średniaków Premier League, a czołowi snajperzy to nie są nazwiska z najwyższej półki. Brak Wayne'a Rooneya mógłby wyjść jedynie na zdrowie Anglikom, chyba że Roy Hodgson uprze się i go połowa.


Mówisz o Portugalii, myślisz o Cristiano Ronaldo. Kto wie, czy to nie będzie jego ostatni wielki turniej. W 2016 roku skończy 31 lat, czyli teoretycznie kończy się jego czas gry na kosmicznym poziomie. Znowu na nim będzie spoczywać odpowiedzialność za sukces reprezentacji. Czy podoła i doprowadzi do trzeciego z rzędu podium na EURO?


Belgia chyba na dobre zadomowiła się w wielkim futbolu. Mają najsilniejszą kadrę od lat, więc już nie robią za „czarnego konia”, a za cichego faworyta. Może odrodzi się Eden Hazard, co będzie dużą ulgą dla trenera Wilmotsa i kibiców „Czerwonych Diabłów”.

 

Francja jako gospodarz automatycznie będzie w grupie A. W sparingach grała różnie, ze słabszymi potrafiła w głupi sposób przegrać, a z lepszymi grać jak równy z równym. Materiały z meczów towarzyskich są dobre do oceny dla sztabu szkoleniowego, a gorszym obiadem dla ekspertów i dziennikarzy. Nie jesteśmy w stanie z nich wyciągnąć tyle, co trenerzy. Dlatego na pytanie o formę Francji nie można znaleźć prawidłowej odpowiedzi. Do tego dochodzi skandal obyczajowy… On też będzie miał wpływ na reprezentację.

 

Niezależnie na kogo się trafi, trzeba dać z siebie wszystko. Dlatego można być pewnym wielkiego futbolu i ogromnych emocji na francuskich stadionach w czerwcu. Nawet jeśli grupa wydaje się mniej atrakcyjna, to może pozytywnie zaskoczyć swoimi rezultatami.

 

Z racji, że polskich kibiców szczególnie interesować będzie na kogo trafi nasza reprezentacja, postanowiłem pokazać swoje typy na „grupę śmierci”, najbardziej wyrównaną oraz „grupę marzeń”:

 

„Grupa śmierci”:
Hiszpania
Włochy
Polska
Turcja


Najbardziej wyrównana:
Belgia
Austria
Polska
Walia

 

„Grupa marzeń”:
Anglia
Szwajcaria
Polska
Albania

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)