Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Piast kasuje wszystkie przeszkody. Mistrz Polski bez argumentów w Gliwicach

Piast kasuje wszystkie przeszkody. Mistrz Polski bez argumentów w Gliwicach

Piłka nożna | 20 grudnia 2015 21:21 | Przemysław Drewniak
Patrik Mraz i jego koledzy udanym występem podsumowali świetną rundę
fot. M. Karczewski/Superstar.com.pl
Patrik Mraz i jego koledzy udanym występem podsumowali świetną rundę

Od początku sezonu sceptycy fenomenu Piasta Gliwice podkreślali, że wraz pierwszymi kontuzjami i narastającym zmęczeniem piłkarze Radoslava Latala stracą impet. Weryfikacja nastąpiła pod koniec roku, gdy gliwiczanie osłabieni brakiem kluczowych zawodników musieli zmierzyć się z innymi drużynami czołówki – Cracovią, Legią i Lechem. Efekt? W miarę spokojne zwycięstwo nad mistrzem Polski i dwa remisy, po których Piast wciąż wygodnie siedzi w fotelu lidera.


Ostatnie tygodnie były dla Piasta chyba największą jak dotąd próbą siły i charakteru. Po bolesnej porażce w derbach z Górnikiem wydawało się, że mimo fantastycznej jesieni zespół z Gliwic może nawet spaść z pierwszego miejsca. Osiem goli straconych w Niecieczy i Zabrzu napawało niepokojem, a kalendarz dla grającego całą rundę 14-15 zawodnikami Piasta był wyjątkowo niewdzięczny. W tym newralgicznym momencie, po trzech meczach z czołówką ligi, nadeszła chwila, w której możemy powiedzieć: „sprawdzam”.


No to sprawdzamy. Cracovia rzuciła Piastowi największe wyzwanie spośród wszystkich ekip Ekstraklasy, lider musiał radzić sobie w środku pola bez Radosława Murawskiego, a i tak wywalczył remis. Przy Łazienkowskiej również podzielił się punktami, ale kulturą gry dłuższymi fragmentami przewyższał Legię. Wydawało się, że duże wyzwanie rzuci Piastowi rozpędzony Lech – zwłaszcza, że gospodarze musieli sobie poradzić bez Kamila Vacka i Martina Nespora. Na początku sezonu nie wyobrażaliśmy sobie gliwiczan bez tej dwójki, ale dziś Piast to nie indywidualności, a przede wszystkim znakomicie realizowany system gry – niezależnie od tego czy obronę rywali straszą Vacek, Żivec i Nespor czy Badia, Mak i Barisić.


Lech przyjechał do Gliwic po sześciu zwycięstwach z rzędu, ale na tle Piasta znów było widać u niego słabości, trapiące drużynę od początku sezonu - niepewną obronę, ślamazarną grę w drugiej linii i brak skuteczności pod bramką. No i oczywiście nieudany początek – Piast mógł objąć prowadzenie już po dwóch minutach, ale Gerard Badia trafił w poprzeczkę. Hiszpan, zastępujący na boisku Vacka, niespełna kwadrans później zagrał z własnej połowy do Bartosza Szeligi, który wykorzystał błędne ustawienie obrońców Lecha i bezbłędnie zachował się w sytuacji sam na sam z Jasminem Buriciem.


Lech nie zagrał złego meczu – miał swoje sytuacje zarówno przy remisie, jak i wtedy, gdy przegrywał 1:0 i przy stanie 2:0, po tym, jak wynik podwyższył Josip Barisić. Mimo aktywnej gry Szymona Pawłowskiego, Karola Linettego, a nawet ofensywnych szarż Marcina Kamińskiego, poznaniacy nie potrafili jednak skierować piłki do bramki. Brakowało Kaspera Hamalainena, po przerwie swój występ zakończył słabo grający Dawid Kownacki, a dwie znakomite szanse zmarnował Denis Thomalla (którego jest nam już najzwyczajniej w świecie żal).


Jest też druga strona medalu, bo Piast również stworzył sobie wiele okazji do podwyższenia rezultatu. Maszyna Latala znów zadziałała niemal perfekcyjnie. Graczem meczu został Badia, który przy obu trafieniach zaliczył asystę, na prawej obronie znakomicie z przodu i z tyłu spisywał się Ondrej Duda Tomasz Mokwa, w środku pola na swoim świetnym poziomie zagrał Murawski. Gliwiczanie nie mieli właściwie słabego punktu. W przeciwieństwie do Lecha – słabe zawody zaliczyli Kędziora, Kadar czy Maciej Gajos, który nie mógł odnaleźć się w roli bocznego pomocnika.


Mocnym finiszem roku Piast dał rywalom kolejny sygnał, że wiosną jest w stanie podjąć rękawicę w walce o mistrzostwo Polski. A jeśli Latal trafi zimą z transferami tak jak pół roku temu, to w Warszawie będą mieli duże powodu do niepokoju. Bo jak na razie gliwiczanie imponująco rozprawiają się z wszystkimi przeszkodami.


Piast Gliwice 2-0 Lech Poznań

Bartosz Szeliga 15’, Josip Barisić 47’


OCENY SPORT4FANS (w skali 1-10):


Piast Gliwice: Jakub Szmatuła (6) – Tomasz Mokwa (7), Uros Korun (5), Marcin Pietrowski (6), Hebert (6), Patrik Mraz (6) – Mateusz Mak (6), Radosław Murawski (6), Gerard Badia (7), Bartosz Szeliga (7) – Josip Barisić (6).
Rezerwowi: Paweł Moskwik, Karol Angielski i Sebastian Musiolik grali zbyt krótko, by ich ocenić.


Lech Poznań: Jasmin Burić (5) – Tomasz Kędziora (3), Paulus Arajuuri (-), Marcin Kamiński (3), Tamas Kadar (3) – Szymon Pawłowski (5), Abdul Aziz Tetteh (6), Łukasz Trałka (5), Karol Linetty (5), Maciej Gajos (3) – Dawid Kownacki (3).
Rezerwowi: Dariusz Dudka (5), Denis Thomalla (2), Dariusz Formella grał zbyt krótko.


Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)