Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Rewelacyjny heros z Brunszwiku! Ma szanse na Euro?

Rewelacyjny heros z Brunszwiku! Ma szanse na Euro?

Piłka nożna | 27 grudnia 2015 18:42 | Krzysztof Mokrzycki
Gikiewicz bryluje na zapleczu Bundesligi
fot. Marcin Karczewski, superstar.com.pl
Gikiewicz bryluje na zapleczu Bundesligi

 Ostatnie tygodnie były niesamowicie udane dla polskich bramkarzy; Boruc świetnie pokazywał się w Premier League, zaś Tytoń w końcu odzyskał formę z wiosny. Szczęsny póki co jest golkiperem numer jeden w Romie, ale możliwe, że jego dni są policzone. Sam Polak powtarza, że nie chce zostać w Rzymie, a stołeczny klub jest bardzo blisko zakontraktowania Alissona, bramkarza reprezentacji Brazylii. W takim wypadku Szczęsny leci na ławę, a zakładając, że któryś z pozostałej trójki (Tytoń, Boruc, Fabiański) zgubi formę lub, odpukać, złapie kontuzję, to rodzi się problem. Oto jednak mamy jego niespodziewane rozwiązanie – Rafał Gikiewicz!

 

 

Tak, ten sam, który niegdyś próbował podbijać Ekstraklasę najpierw w barwach Jagiellonii, a potem wrocławskiego Śląska. Szło mu różnie, raz na wozie, raz pod wozem. Generalnie był solidnym ligowcem, ale też często nie potrafił na dłużej zagrzać miejsca między słupkami. Wszystko odmieniło się, gdy Polak postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i wyjechał do Niemiec.


Obecny sezon w barwach grającego na zapleczu niemieckiej Bundesligi Eintrachtu Brunszwik jest jak na razie wybitnie udany. Polak rozegrał w tej rundzie 19 spotkań, gdzie puścił łącznie tylko 15 goli. To najlepszy wynik w całej lidze, co zaowocowało licznymi wyróżnieniami. Wedle not prestiżowego Kickera Gikiewicz jest najlepszym golkiperem 2.Bundesligi, zaś Revier Sport wybrał go do „11” jesieni. Nie ma w tym nic dziwnego, bo forma byłego gracza Jagiellonii jest co najmniej dobra. Choć Eintracht gra w kratkę, to nasz rodak należy w każdym meczu do wyróżniających się piłkarzy. W meczu z Bochum (wygrana 1:0) popularny „Giki” obronił rzut karny. Potem powtórzył to w meczu przeciwko VfB Stuttgart w Pucharze Niemiec. Co prawda zespół Gikiewicza odpadł z rozgrywek, ale polski bramkarz pozostawił po sobie bardzo dobre wrażenie.

 

Nic więc dziwnego, że o Gikiewicza zaczęli dopominać się sympatycy polskiej reprezentacji. O to jednak może być niezwykle ciężko; Fabiański i Boruc regularnie grają w angielskiej Premier League, Tytoń broni w Stuttgarcie, choć z różnym skutkiem, a Szczęsny jest „jedynką” w Romie. Z tym, że sytuacja z Alissonem nabiera tempa i do końca sezonu różnie może jeszcze być. Ciężko jednak wyobrazić sobie, żeby mający ogromny kredyt zaufania u Nawałki Szczęsny nie pojechał na Euro. Niemniej jednak, jeśli wyląduje na ławie, to wydaje się, że walka o pozycję numer 3 stoczy się pomiędzy Tytoniem a Gikiewiczem właśnie. Niby Tytoń jest w lepszej sytuacji, ale… Wraca do zdrowia Langerak, który przed sezonem był szykowany na numer 1 w VfB. Możliwe, że trenerzy teraz dadzą jemu szansę. Zresztą mamy nadzieję, że bramkarz Eintrachtu otrzyma powołanie na chociaż jakiś jeden mecz sparingowy, bo naprawdę na to zasłużył. A jego notowania mogą jeszcze wzrosnąć, jeśli zimą zmieni klub. Dziwnym by było, gdyby po najlepszego golkipera zaplecza nie zgłosił się żaden klub z samej Bundesligi.

 

Jak broni Gikiewicz? Przede wszystkim ustabilizował formę na dobrym poziomie, czego brakowało mu w polskiej lidze. Wydaje się też, że dojrzał i gdyby wylądował przykładowo na ławce rezerwowych, to nie robiłby takich numerów, jak podczas meczu Jagiellonii z Arisem w Pucharze UEFA, kiedy to bronił Sandomierski. Wtedy dziennikarze donosili, że Gikiewicz miał na twarzy szeroki uśmiech po golu na 2:0 dla Greków. Teraz wydaje się, że tamtych błędów by nie powtórzył. Prócz tego dobrze czuje się przy rzutach karnych, dysponuje niezłym refleksem, dobrą skocznością, a w porównaniu do gry w polskiej lidze poprawił znacząco grę na przedpolu. Nie notuje też spektakularnych kiksów, a kibice Eintrachtu wręcz go ubóstwiają. Widać także, że zaaklimatyzował się w nowym otoczeniu już w 100%. W zeszłym sezonie zachował osiem czystych kont, z kolei w rundzie jesiennej tegorocznych rozgrywek ta sztuka udała mu się już 9 razy, a do tego dochodzą dwa mecze „na zero z tyłu” w Pucharze Niemiec. Niby drobiazg, ale jestem zdania, że jeśli ktoś zna się na tym fachu albo chociaż kilka razy w życiu miał okazję bronić na meczu to wie, że niezależnie od tego, czy gra się ze słabszym, czy z mocniejszym zespołem, to zachować czyste konto nie jest łatwo. Nawet taki Gibraltar potrafił strzelić Polakom bramkę na naszej ziemi.

 

Gikiewicz może śmiało uchodzić za wzór pracowitości, bo sygnały dochodzące z Niemiec są takie, że „Giki” nie wyjdzie na boisku tylko wtedy, gdy odpadnie mu ręka lub noga. Jego pracą na treningach zachwyceni są trenerzy. Wydaje się, że wszystko idzie w dobrym kierunku i jeśli tylko nie zachłyśnie się wodą sodową, która zaszkodziła już niejednemu bramkarzowi, to będziemy mieli naprawdę poważnego kandydata do gry w reprezentacji. I nawet, jeśli nie podczas Euro, to przecież potem są eliminacje Mistrzostw Świata i pewnie seria meczów towarzyskich. A ubezpieczonym trzeba być. Poza tym reprezentacja ma być nagrodą dla wyróżniających się piłkarzy, a Gikiewicz z pewnością do takich należy. Bawią mnie za to zarzuty na temat poziomu rozgrywek, w których gra Eintracht – czyli 2.Bundesligi. Niestety, ale złośliwy los chce, że piłki wszędzie są okrągłe i takie same, a bramki zawsze mają te same wymiary. Czy to czwarty szczebel rozgrywkowy w Anglii, czy Primera Division. Poziom piłkarzy może i jest wyższy, ale skoro potrafisz na zapleczu wyjmować okienka przysłowiowemu Kowalskiemu, to czemu miałbyś nie powtórzyć tego wyczynu po strzale Neymara? Wydaje się, że z Gikiewiczem będzie podobnie – jak już w końcu trafi do Bundesligi – bo przyjmijmy, że to najbardziej realny kierunek, ze względu na już wyrobioną markę w Niemczech – to nie zadrży mu ręka, kiedy przyjedzie bronić karnego w wykonaniu Dosta czy Lewandowskiego. Ewentualnie mogłoby się tak stać przy strzale „Lorda Bendtnera” ale to już zupełnie inna bajka.

 

Tak czy inaczej pewne jest jedno – za długo polskiego bramkarza w 2.Bundeslidze oglądać nie będziemy.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)