Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Mecz Roku 2015 - wskaż swojego faworyta!

Mecz Roku 2015 - wskaż swojego faworyta!

Piłka nożna | 27 grudnia 2015 19:35 | Marcin Borciuch

fot. FourFourTwo

Rok dobiega już końca, więc nadchodzi czas wszelkiej maści rankingów i podsumowań. W organizowanym przez FourFourTwo wyborze Meczu Roku jednak szczególnie warto wziąć udział, bo do wygrania jest koszulka klubowa Grzegorza Krychowiaka. Jak ją wygrać? Sprawa jest bardzo prosta.

 

Wyboru dokonacie na stronie www.fourfourtwo.pl/meczroku. Żeby zadanie Wam ułatwić, redakcja magazynu wskazała 10 najciekawszych jej zdaniem meczów z minionych dwunastu miesięcy. Nie ograniczajcie się jednak przy Waszym wyborze, bo nie ma złych wskazań. Nie liczy się, jaki mecz wybierzecie, a to, jak uzasadnicie swój wybór.


Reprezentant Polski i trzeci kapitan Sevilli miał ogromny dylemat, bo z reprezentacją święcił awans na EURO 2016, a w klubie ogrywał m.in. Real Madryt i Barcelonę. Przede wszystkim jednak 25-latek wzniósł trofeum po triumfie w Lidze Europy po starciu z Dnipro Dniepropietrowsk (3:2), kiedy strzelił pierwszą bramkę dla swojego zespołu. - To jak dotąd największy sukces w mojej karierze. W dodatku zdobyłem swoją pierwszą bramkę na Stadionie Narodowym. Ukraińcy postawili naprawdę ciężkie warunki... Gdybym zapłacił komuś za scenariusz tego meczu, to pewnie nie napisałby go lepiej niż zrobiło to życie – zdradził Grzegorz Krychowiak.

 

Co z pozostałymi propozycjami? Kilka spotkań na pewno doprowadziło Was do palpitacji serca i trzymało w napięciu od pierwszej do ostatniej minuty. Horror na Stamford Bridge z udziałem Chelsea i PSG, nieprawdopodobna deklasacja i upodlenie Realu Madryt przez Barcelonę w Gran Derbi, a może po prostu remis wydarty Szkotom na ich terenie pod koniec eliminacji? Kombinujcie i wybierajcie. Spróbujmy znaleźć jeden, który poruszył największą część środowiska piłkarskiego.

 

Jednak nasza redakcja chce przedstawić również swoje typy.

 

1. FC Barcelona - Bayern Monachium, pierwszy półfinał Ligi Mistrzów, 3-0. Mecz roku według Marcina Borciucha

 

Waga spotkania, wielkie emocje, aspekt psychologiczny, moralny, wielkie gwiazdy… To wszystko powoduje, że dane spotkanie jest uznawane za mecz roku. Właśnie za najlepszy mecz w roku 2015 śmiało można uznać pierwszy półfinał UEFA Champions League FC Barcelona – Bayern Monachium. Choć na uwagę tak naprawdę zasługuje cały dwumecz, bo rewanż wcale nie był gorszy od pierwszego starcia, ale to mecz na Camp Nou zebrał więcej zainteresowanych.


W głowach piłkarzy „Blaugrany” siedziała masakra z 2013 roku, kiedy to Bayern rozgromił ich w dwumeczu 7-0. Dwa lata po „rzezi barcelońskiej” mamy zupełnie inny zespół, mimo że to są tak naprawdę inne nazwiska. Barcelona Luisa Enrique zdecydowanie lepiej gra z kontry, szybciej, a i ma lepszy tercet ofensywny niż wtedy. „Bawarczycy”, mimo że nie mogli wystawić najmocniejszego pierwszego składu, to kontuzjami nie chcieli się tłumaczyć.


Smaczku dodawał powrót Pepa Guardioli do Katalonii. Człowiek, który spowodował, że Feniks z Barcelony powstał z popiołów i zgarnął wszystkie możliwe trofea w rok. Stworzył zespół, który wydawał się być perfekcyjny. Czy był w stanie pokonać potwora, którego był twórcą?

 

Pierwsze 45 minut było trzymające w napięciu i bardzo wyrównane. Nie szło usiedzieć w fotelu. Kontra za kontrą, bajkowa akcja za bajkową akcją, co chwila objawiał się geniusz czy to Messiego, czy to Muellera. Uwaga polskich mediów skupiała się na Robercie Lewandowskim, który robił co tylko mógł, by zdobyć bramkę.


Apetyty kibiców były rozbudzone do granic. Druga połowa na pewno je zaspokoiła. Przez pierwsze pół godziny drugiej części mieliśmy przyjemność oglądać dalej wyrównane spotkanie, choć z lekkim wskazaniem na gospodarzy. „Duma Katalonii” grała płynniej i przejmowała inicjatywę na boisku, atakowała z większym animuszem. Aż w końcu około kwadrans przed końcem Messi zdobył pierwszą bramkę w tym meczu. Od tego momentu wyraźnie było widać, kto jest lepszy. Kilka chwil później Argentyńczyk praktycznie wkręcił Boatenga w ziemię o magicznym lobem pokonał drugi raz Neuera. Gwóźdź do trumny wbił w doliczonym czasie gry Neymar.


Trzybramkowa przewaga przed rewanżem może i była wysoka, ale Bayern był u siebie armią niosącą piłkarską śmierć i pożogę, gromiąc rywali po co najmniej 5-0. W rewanżu wygrali tylko 3-2, czym zakończyli swój sezon. Monachijska maszyna Guardioli drugi raz z rzędu otarła się o finał, a Barcelona ostatecznie zdobyła potrójną koronę.

 

2. Medyk Konin - Zagłębie Lubin - Ekstraliga Kobiet, 25.04.2015, 3-3. Mecz roku według Krzysztofa Mokrzyckiego

 

Gra o tron w Ekstralidze kobiet i starcie pomiędzy drużynami, które zajmowały dwa pierwsze miejsca w tabeli. Niby „tylko” piłka kobieca, a emocji w tym spotkaniu było tyle, że można by z powodzeniem obdzielić kilka spotkań męskiej Ekstraklasy!

 

W Koninie faworytem był miejscowy Medyk, ale przyjezdne z Lubina nie mogły sobie pozwolić na porażkę w tym spotkaniu. W efekcie kibice zobaczyli kapitalne widowisko, okraszone dużą ilością bramek, z czego jedna ładniejsza od drugiej, a jeśli do tego dorzucimy piękne akcje, szybkie tempo gry oraz efektowne parady bramkarek, to mamy przepis na fenomenalne spotkanie.

 

Już do przerwy było 2:2, a pięknymi golami popisały się Anna Gawrońska (kapitalny lob nad bramkarką Zagłębia) oraz Patrycja Pożerska, która zerwała pajęczynę w bramce Szymańskiej uderzeniem z wolnego. Przed przerwą jeszcze Zagłębie objęło prowadzenie po samobójczym golu Slavchevej, a wyrównała niezawodna wówczas Ewa Pajor. Niesamowitymi interwencjami popisywały się jeszcze obie golkiperki: Anna Szymańska i Andżelika Dąbek.

 

Druga połowa nie obfitowała już tak bardzo w bramki, bo zdobyły je tylko Ewelina Kamczyk i Patrycja Salwa, ale nie brakowało innych emocji. Zagłębie miało gorszy bilans meczów z Medykiem i najlepiej byłoby, gdyby „Miedziowe” ten mecz wygrały. Widowisko było bardzo otwarte, a pojedynki Tarczyńskiej z Szymańską oraz Pajor z Dąbek były ozdoba spotkania. W końcówce gotowało się zarówno pod jedną, jak i drugą bramką, a gdy wydawało się, że bliżej wygranej będą przyjezdne, to wtedy za faul drugą żółtą kartkę, a w konsekwencji czerwoną, otrzymała Ratajczak i Zagłębie musiało sobie radzić w liczebnym osłabieniu. Medyk co prawda nie zdołał tego wykorzystać, ale dzięki remisowi w tym spotkaniu zawodniczki z Konina były już bardzo blisko obrony mistrzowskiego tytułu.

 

Symboliczne jest też to, co stało się potem z tymi zespołami: Medyczki nadal dominują w Ekstralidze, zaś w Lubinie ucięto budżet na sekcję kobiecą.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)