Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Leroy Sane – brak kompleksów wart kilkadziesiąt milionów

Leroy Sane – brak kompleksów wart kilkadziesiąt milionów

Piłka nożna | 11 stycznia 2016 15:07 | Marcin Borciuch

fot. bleacherreport.com

Jest wiodącą postacią Schalke, a ma dopiero 19 lat (dziś obchodzi urodziny). Praktycznie sam był bliski wyeliminowania Realu Madryt w zeszłym sezonie Ligi Mistrzów. Eksperci i dziennikarze widzą w nim przeogromny potencjał, dzięki któremu może wskoczyć na najwyższą futbolową półkę. Szczypta magii z Senegalu w niemieckich barwach zawojuje świat?

 

Wielcy i bogaci wiedzą, kogo chcieć

 

Liverpool chciał kupić Sane za 15 milionów funtów, co potwierdził dyrektor sportowy klubu z Veltins Areny, Horst Heldt. Mówi się też o zainteresowaniu ze strony Arsenalu. Według „Bilda” Manchester City już teraz chce mieć go u siebie i daje za niego naprawdę dużą kwotę – 55 milionów funtów. Nawet jeśli to nie jest oficjalna informacja, to jest to sygnał, że na talent tego chłopaka chrapkę ma europejska czołówka. Nie tyle, co ma chrapkę, ale, tak jak duża część kibiców, jest zauroczona jego grą.

 

Sane jest typem zawodnika, który niczego się nie boi i jest pewny siebie. Można to nawet wyczytać z jego twarzy. Wchodzi w dryblingi, jakby to robił już w łonie matki, tak swobodnie i bez jakichkolwiek kompleksów. Nie jest boiskowym egoistą, taką nową wersją Arjena Robbena... Nie boi się zagrać piłkę odważniej i ryzykowniej. Potrafi kreować sytuacje kolegom. Jego atutem jest szybkość - nie tyle co szybko przebiera nogami, ale szybko na murawie myśli, co przekłada się na tworzenie ładnych i składnych akcji, granych w szybkim tempie.

 

Z tego krótkiego opisu wydaje się, że to gracz idealny, kompletny. Joachim Loew, który powołał go na listopadowe mecze towarzyskie (zadebiutował przeciwko Francji), w wywiadach i na konferencjach wypowiadał się o nim w samych superlatywach:


- Leroy robi świetne wrażenie, gdy ma sporo miejsca, szczególnie jego prędkość jest bardzo dobra. Podczas meczów Bundesligi, które obserwowaliśmy, przekonał nas. On jest zawodnikiem ze szczególnym darem: prędkość w połączeniu z techniką – i to w wieku 19 lat. Sane może wykonać duży skok w najbliższej przyszłości.

 

Niemieckie szczęście w rękach piłkarza i gimnastyczki

 

Souleyman Sane, ojciec Leroya, również był piłkarzem. Jego rodzice byli zaś dyplomatami. Razem z nimi, mając cztery lata, wyjechał z Senegalu do Francji. Po latach zaczęła się o niego ubiegać armia. Jako sportowiec mógłby skorzystać z przywileju – stacjonowałby blisko swojego domu, czyli gdzieś niedaleko Paryża. Szczęście w nieszczęściu, bo gdy miał wysłać odpowiednie dokumenty, nie był w stanie skontaktować z wojskiem, ponieważ był na wakacjach, konkretniej w Schwarzwaldzie.

 

Sane senior został już w Niemczech i tam podbijał serca kibiców tych mniejszych klubów, czyli Freiburga, Norymbergi i Wattenscheid. Grał na pozycji napastnika i był całkiem skuteczny – we Freiburgu w 106 meczach 56 bramek (król strzelców 2. Bundesligi 1987-88), w Wattenscheid w 117 występach 39 goli. Pewnie po nim Leroy odziedziczył zapędy ofensywne. Potem zaliczył całkiem niezły sezon w austriackim FC Tirol Innsbruck (58 meczów, 23 bramki, tytuł króla strzelców ligi). Karierę skończył dopiero w 2010 roku (prawie 30 lat zawodowej gry), ale drugą połowę kariery spędził w mniejszych klubach w Niemczech, Austrii i Szwajcarii jako grający trener. Łącznie jako zawodowiec zagrał w 402 spotkaniach, zdobywając 143 gole i notując 23 asysty.

 

Za czasów gry we Freiburgu poznał Reginę Weber, utalentowaną gimnastyczkę, mistrzynię Niemiec z 1981 i 1986 roku. W 1987 zakończyła sportową karierę. Właśnie z nią Sane senior później się ożenił. Mają trójkę synów – Leroya, Kima (gra w rezerwach Norybergi) i Sidiego (w akademii Schalke).


Leroy taktycznie i statystycznie

 

Utalentowany pomocnik z Gelsenkirchen zagrał do tej pory we wszystkich meczach ligowych, z czego sześć razy wchodził z ławki. Do tego pięć spotkań z Lidze Europy, z których jedno zaczął na rezerwie. W Pucharze Niemiec grał dwa razy, ale dostawał tylko ostatnie minuty. Licząc wszystkie te rozgrywki, to sprawdzał się w roli asa wyjętego z trenerskiego rękawa – trzy gole i jedna asysta. To pokazuje, że potrafił zrobić różnicę jakościową na boisku. Doliczmy do tego dwa gole i dwie asysty, gdy zaczynał jako prawy pomocnik. Grając na tej pozycji, zbierał najlepsze noty – np. tytuł piłkarza meczu pod koniec października za występ z Ingolstadt, kiedy to uratował remis.

 

Sane to piłkarz uniwersalny – może wystąpić na każdej pozycji na boisku. Najczęściej występował jako boczny pomocnik/skrzydłowy, ale zdarzało się, że był na „dziewiątce”. Dowodem na jego dryg do rozgrywania i szeroki przegląd pola jest całkiem wysoka celność podań, oscylująca na około 80%. Lubi przeplatać krótkie podania z długimi, nie ma u niego wyraźnego stylu podawania, jak to jest w przypadku hiszpańskich zawodników.

 

Po stylu poruszania się po boisku można zauważyć, że jest wyluzowanym człowiekiem. Skoro z dużą chęcią wchodzi w dryblingi i idą mu z ogromną łatwością… Czasami ucieka mu piłka, ale nawet to mu nie przeszkadza w wykańczaniu akcji, np. rajd przez pół boiska, po którym wbił gola Wolfsburgowi. Do tego jest aktualnie jednym z najszybszych zawodników w lidze, tak jak jego ojciec. W rundzie jesiennej osiągnął prędkość 35km/h.

 

Jak to u skrzydłowych bywa, nie jest specjalistą od gry w powietrzu. 183cm wzrostu niby powinny dawać mu szansę na wygrywanie pojedynków główkowych, ale nie ma mocnego odbicia. Jednak nieustępliwości nie można mu odmówić, co przekłada się na wygrywanie pojedynków o piłkę przy ziemi.

 

Po cichu można mówić, że przypomina Raheema Sterlinga z sezonu 2013/14, ale wydaje się bardziej poukładany niż Anglik. Schalke wie, że ma w swoich szeregach ogromny talent, chłopaka, który może śmiało aspirować o bycie w światowej elicie. Trudno będzie włodarzom klubu utrzymać go w klubie, ale będą próbować, by dawał im jak najwięcej jak najdłużej. Sane na razie nie chce odchodzić, jest mu dobrze w Gelsenkirchen. Przedłużył dwukrotnie kontrakt z klubem, ostatecznie do 2019 roku. Śledzenie jego poczynań i rozwoju powinno być nie lada przyjemnością dla kibica.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)