Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Transfery Legii: Hit czy Kit?
"Jędza" wrócił do Warszawy
fot. Marcin Karczewski, superstar.com.pl
"Jędza" wrócił do Warszawy

Transfery Legii: Hit czy Kit?

Piłka nożna | 13 stycznia 2016 17:00 | Krzysztof Mokrzycki

Na zbliżające się wielkimi krokami stulecie klubu zarząd warszawskiej Legii robi wszystko, aby zespół zdetronizował Lecha Poznań, przegonił Piasta Gliwice i sprawił wszystkim sympatykom społecznej drużyny piękny prezent na okrągłą rocznicę. Co ważniejsze, za zapowiedziami idą także czyny i przy Łazienkowskiej już mamy kilku ciekawych grajków o uznanych w Polsce nazwiskach. Czy to wypali?

 

Legia oficjalnie na ten moment zakontraktowała już kilku graczy – między innymi czołowego napastnika 2.ligi, Niezgodę. Mówią, że niezgoda rujnuje, ale na razie zanosi się na to, że będzie o jedynie rezerwowym, więc o atmosferę w szatni trener Czerczesow może być spokojny. Prócz perspektywicznego gracza na stadionie Legii będziemy od pierwszego meczu w tym roku oglądać zawodników, o których śmiało można napisać, że w tej lidze są gwiazdami. Czy warszawski gwiazdozbiór wzniesie się nad horyzont polskiej ekstraklasy i zapewni Legii odzyskanie mistrzowskiej korony? Przekonamy się niebawem, ale nie ma póki co nawet dnia, w którym nie mówiłoby się o tym, kogo to Leśnodorski chce do stolicy sprowadzić. Jak jednak wypadają obecne wzmocnienia?


Już dosyć dawno zatwierdzony pierwszy, poważny transfer. Z ligi rosyjskiej wraca do Polski Artur Jędrzejczyk. Co prawda tylko na zasadzie wypożyczenia, ale można być pewnym, że walczący o miejsce w reprezentacji na Euro 2016 „Jędza” będzie olbrzymim wzmocnieniem linii defensywnej wicemistrzów kraju. Pytanie tylko, na jakiej pozycji widzi go Czerczesow? Na prawej stronie obrony zabrałby miejsce Broziowi oraz Bereszyńskiemu, zaś na drugiej flance zająłby miejsce Tomasza Brzyskiego. W środku bloku defensywnego raczej go nie zobaczymy, bowiem tam od pewnego czasu rosyjski szkoleniowiec stawia na sprawdzony duet Lewczuk-Pazdan. W rezerwie pozostaje jeszcze Rzeźniczak, więc bardzo prawdopodobne, że Jędrzejczyk będzie grał na lewej obronie. W reprezentacji zdarzało mu się grywać już na tej pozycji, więc i w polskiej lidze da sobie radę. Poza tym za zawodnikiem Krasnodara przemawia olbrzymie doświadczenie, nabrane zarówno w lidze rosyjskiej, gdzie miał okazję grywać przeciwko zawodnikom pokroju choćby Hulka, czy meczów reprezentacji Polski. Ponadto z racji, że „Jędza” grał już przy Łazienkowskiej, nie będzie się musiał aklimatyzować, a i zaufanie kibiców, przynajmniej na razie, ma zapewnione.


Drugim poważnym wzmocnieniem będzie Hamalainen. Tak, ten sam, do którego pretensje mają teraz kibice z Poznania. Że Judasz, zdrajca i tym podobny. Tylko, że ci sami fani nie potrafią przyjąć do wiadomości, że piłkarz to też zawód i też musi z czegoś utrzymać rodzinę. Pójdzie tam, gdzie mu lepiej zapłacą. Proste? Jak drut. Finowie to nie są ludzie, dla których futbol to sprawa życia i śmierci. Nie da się ukryć. Pokażcie bowiem fińskiego piłkarza, który nie ma skazy. Powiecie Litmanen, a tymczasem były snajper też miewał problemy, głównie pozaboiskowe. W Finlandii liczy się hokej, ewentualnie narciarstwo, ale piłka nożna? Niekoniecznie. Hamalainen ponoć u Czerczesowa ma grać na szpicy u boku Nikolicia, ale nie wiem, czy to wypali. Współpraca „Niko” z Prijoviciem układała się nieźle, zaś w środku pola ewidentnie brakowało typowego playmakera. Klasycznej dziesiątki, która potrafi zagrać dobrą piłkę do napastnika, a i wykorzystać nadarzającą się okazję do zdobycia gola. Kasper to ma. Atutem Fina na pewno będzie doświadczenie i ogranie na polskich boiskach. Wszak kilka lat spędzonych w Lechu na pewno musiało na nim odcisnąć swoje piętno. Ekstraklasę zna bardzo dobrze, ale i Ekstraklasa zna jego. Z tym, że Czerczesow może z niego wycisnąć jeszcze więcej. Chociaż nieoficjalnie mówi się, że rosyjski trener wolał dostać Kerżhakova zamiast Hamalainena, a z prezentu od Leśnodorskiego cieszył się jak dziecko, które chciało dostać PlayStation 4 a znalazło pod choinką Pegazusa. Taka sytuacja. Co nie zmienia faktu, że pozyskano mu jednego z najlepszych piłkarzy ligi. Pewne jest jedno; czy transfer wypali, czy nie, to Hamalainen będzie miał ciężko podczas meczów w Poznaniu. Tylko… Czy to w ogóle Fina interesuje? Gwarantuję, że ma to gdzieś. Taka praca.

 

Ostatnim nowym nabytkiem jest Ariel Borysiuk. On także, podobnie jak Jędrzejczyk, do zagranicznej kariery startował właśnie z Legii. Z tym, że o ile w przypadku „Jędzy” wpływ na jego powrót miały kontuzje, o tyle Borysiuk na zachodzie się nie sprawdził. Niemniej jednak Legia zrobiła dobry interes, bo zainkasowała za niego około dwóch milionów, a teraz pozyskała gracza, który mimo wszystko na pewno się trochę rozwinął i nabrał ogrania i doświadczenia, za ledwie 1/5 tej kwoty. Wykupienie Ariela może sugerować, że klub nie ma zamiaru pozyskiwać Dominika Furmana, bo raczej odejście Tomasza „sprzedam go za 15 milionów” Jodłowca wydaje się aktualnie niemożliwe. Tak czy inaczej formacja środkowa wicemistrzów Polski, z defensywnie nastawionymi Borysiukiem i Jodłowcem, grającymi przed nimi Hamalainenem i na skrzydłach z błyskotliwym Guilherme i nadal pewnie Kucharczykiem, będzie siła napędową „Wojskowych”. A z tego co wiadomo, to jeszcze nie koniec wzmocnień.

 

Warszawę opuścił za to największy niewypał ostatnich lat, czyli Arkadiusz Piech. Pochodzący ze Świdnicy zawodnik nie strzelił podczas swojego pobytu w stolicy zbyt wielu goli i bez żalu został odesłany nas Cypr. Jak sam twierdzi, niekoniecznie na wakacje. Zobaczymy. Prócz niego w końcu znalazła swój happy end saga z Michałem Ż. w roli głównej. Żyro nareszcie trafił do Wolverhampton, a dzięki temu, że kluby dogadały się już zimą, popularny „Żiru” już zdążył strzelić dla „Wilków” dwa gole w lidze, które dały jego zespołowi trzy punkty. A Legia zarobiła na graczu, któremu za pół roku kończył się kontrakt. Zresztą o tej historii napisano już wszystko i chyba perspektywa spędzenia reszty sezonu w rezerwach podziałała na Anglików i samego piłkarza. A tak wszyscy są zadowoleni.

 

Jak donoszą mniej lub bardziej wiarygodne źródła, z Legii odejść może także wspomniany Prijović, którego chce Boluspor. Po Nemanję Nikolicia ponoć z ofertą 4 milionów euro zgłosił się HSV Hamburg, co jeśli się potwierdzi to przysporzy sporego bólu głowy działaczom Legii. Kilka niezidentyfikowanych z nazwy polskich klubów dopytuje o rezerwowego bramkarza, Arkadiusza Malarza. Dotychczasowy numer jeden, Dusan Kuciak, też ma pół roku do końca kontraktu i na razie milczy w sprawie swojej przyszłości. Zapewne czeka na to, jak rozwinie się sytuacja Artura Boruca. Jeżeli idol warszawskiej publiki zdecyduje się po sezonie wrócić na Łazienkowską, to Kuciak odejdzie. Zainteresowane jego usługami jest Hull City. A plotki krążące po portalach związanych z Legią donoszą o zainteresowaniu klubu piłkarzami Lecha Poznań: Barrym Douglasem oraz Marcinem Kamińskim. O ile Polak byłby raczej kulą u nogi formacji defensywnej, to Szkot na pewno pasowałby do ekipy Czerczesowa. Na razie jednak Leśnodorski zaprzecza tym sensacjom, ale przecież podobnie było w przypadku Hamalainena i Borysiuka. Mówi się też o Kamilu Vacku z Piasta.

 

Jedno jest pewne; Legia już jest królem polowania, a do końca transferowego eldorado jeszcze sporo czasu. Być może do Warszawy zawita także gracz pokroju Daniela Ljuboji, z głośnym nazwiskiem. Po włodarzach wicemistrzów Polski niczego nie można wykluczyć.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)