Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Bramkarki i Kaletka na plus. Dwumecz z Portugalią na remis
Siwińska w rewanżu pokazała się z dobrej strony.
fot. wikipedia.org,
Siwińska w rewanżu pokazała się z dobrej strony.

Bramkarki i Kaletka na plus. Dwumecz z Portugalią na remis

Piłka nożna | 23 stycznia 2016 15:03 | Krzysztof Mokrzycki

Reprezentacja Polski pierwsze mecze w tym roku ma już za sobą. Zespół Wojciecha Basiuka rozegrał towarzyski dwumecz z Portugalią. W ostatecznym rozrachunku wyszło na remis, ale gra naszych „Orlic” pozostawiała bardzo dużo do życzenia.

 

W pierwszym meczu trener Basiuk zadziwił opinię publiczną składem. W bramce po raz pierwszy od kilku meczów zaprezentowała się Anna Szymańska z Medyka, zaś na ławce rozpoczęły podstawowe zawodniczki kadry: Daleszczyk, Siwińska i Chudzik. Gra wyglądała całkiem nieźle, ale tylko przez pierwsze 20 minut meczu. Polki stworzyły kilka okazji, ale w decydujących momentach brakowało zimnej krwi. Po upływie wspomnianego czasu inicjatywę przejęły Portugalki i w 34 minucie zdobyły, jak się potem okazało, zwycięskiego gola. Po uderzeniu z rzutu wolnego Szymańska niezbyt dobrze odbiła piłkę, dopadła do niej Costa i wpakowała ją do siatki. Gwoli prawdy trzeba jednak przyznać, że w tym spotkaniu to właśnie golkiperka z Konina była najjaśniejszym punktem Biało-Czerwonych i gdyby nie jej postawa, to nasza reprezentacja przegrałaby ten mecz dużo wyżej. Prócz Szymańskiej na wyróżnienie zasłużyła także Konsek, która choć popełniła dwa poważniejsze błędy, to jednak poza tym była czołową postacią formacji defensywnej.

 

 

19.01.2016 r., mecz towarzyski
Portugalia - Polska 1:0
Costa 34

 

 

Polska: Szymańska - Konsek, Sikora, Dudek (Daleszczyk), Wiankowska, Guściora, Balcerzak, Kamczyk (Siwińska), Grabowska (Chudzik), Kaletka (Pakulska), Chojnowski

 

W rewanżu, rozegranym dwa dni później, trener Basiuk wysłał już do boju teoretycznie najmocniejsze zestawienie. Bohaterkę pierwszego spotkania zastąpiła między słupkami Antończyk, zaś do składu wskoczyły między innymi także Siwińska, Daleszczyk, Chudzik czy Pakulska. Ten mecz można podsumować jedynie słynnym stwierdzeniem „wynik idzie w świat”. Polki wygrały 1:0 po bramce rezerwowej Nikol Kaletki z 70.minuty spotkania. Trzeba jednak przyznać, że gra naszej kadry pozostawiała sporo do życzenia. W zasadzie nasze zawodniczki przez całą pierwszą połowę na poważnie nie zagroziły portugalskiej bramkarce. Warto nadmienić, że uderzenie zawodniczki Czarnych Sosnowiec było pierwszym celnym uderzeniem w tym meczu. W końcówce jeszcze bliska szczęścia była Ewelina Kamczyk, ale brakło kilku centymetrów.

 


21.01.2016 r., mecz towarzyski
Portugalia - Polska 0:1
Kaletka 69

 

Polska: Antończyk - Sikora, Guściora, Siwińska, Chudzik, Pakulska, Niciński (73 Grabowska), Balcerzak, Daleszczyk (90 Kamczyk), Wiankowska, Chojnowski (65 Kaletka)

 

Co wiemy po portugalskim zgrupowaniu? Na pewno tyle, że dziewczyny są wciąż w wakacyjnej formie. Niemniej jednak kilka pozytywów udało się zobaczyć; przede wszystkim bardzo dobra forma golkiperek – możemy być pewni, że jeśli w meczach eliminacyjnych zajdzie taka potrzeba, by zmieniać bramkarkę, to jakość na tej pozycji pozostanie taka sama. Szkoda jedynie, że Basiuk nadal uparcie ogrywa dwie i te same golkiperki. W przypadku kataklizmu w postaci, odpukać, kontuzji lub kartek, nie mamy wyjścia awaryjnego – nominalnie trzecią zawodniczką na tej pozycji jest Anna Palińska z KKP Bydgoszcz, ale ona jeszcze nie otrzymała swojej szansy w biało-czerwonych barwach. Może warto byłoby ją troszkę ograć na międzynarodowym szczeblu? Drugie, co rzuca się w oczy, to Martyna Wiankowska. Zawodniczka z łodzkiej ekipy na pewno wyróżnia się na tle całej 1.ligi, ale umówmy się – to TYLKO pierwsza liga. Przepaść pomiędzy tym szczeblem rozgrywek a Ekstraligą jest wręcz kolosalna i wydaje się, że Wiankowskiej na zdrowie zrobiłby transfer do centralnego szczebla rozgrywek w Polsce. W obecnym klubie raczej niczego więcej się nie nauczy, z kolei ewentualne przenosiny ligę wyżej z pewnością pomogłyby zawodniczce w rozwoju i zapewniły rywalizację na dobrym poziomie. Oczywiście porównując z pierwszą ligą. Po trzecie, Chojnowski. Rezygnacja z udziału w zgrupowaniu Pajor sprawiła, że w obu meczach od pierwszej minuty zagrała napastniczka niemieckiego Hoffenheim. I niestety, ale nie zachwyciła. Nie zmienia to jednak faktu, że był to dopiero debiut w reprezentacji tej piłkarki i brak zgrania na pewno zrobił swoje. Niemniej Silvana nie pokazała nic szczególnego, poza efektownym, choć niecelnym uderzeniem w pierwszym meczu. Poza tym rzuca się w oczy fakt, że Chojnowski cały czas dryfuje na linii spalonego, co może dać albo czystą sytuację bramkową, albo spalić całą akcję drużyny na panewce. Same treningi nie są w stanie wypracować takich wartości, jak zagranie, więc na pewno zawodniczka z Bundesligi potrzebuje trochę czasu na aklimatyzację i zrozumienie, na czym polega filozofia gry koleżanek z linii pomocy. Co nie zmienia faktu, że brak Pajor był mimo wszystko odczuwalny. Jeśli uda się Basiukowi wyeliminować błędy własne, a zwłaszcza bardzo dużą ilość strat, to Polki mogą być zagrożeniem dla duńskiej reprezentacji podczas zbliżających się meczów o punkty. Na plus można też zaliczyć postawę Agaty Guściory z Górnika Łęczna. Może nie grała rewelacyjnie, ale nie popełniała też większych błędów.


Kilka słów chciałem też poświęcić bohaterce rewanżu, czyli Nikol Kaletce. Można o niej wyczytać w mediach naprawdę wiele, ale trzeba jej oddać, że potrafi sobie z tym poradzić. W pierwszym meczu była niewidoczna, ale w drugim to jej pierwszy kontakt z piłką zapewnił reprezentacji premierowe zwycięstwo w 2016 roku. Kaletka tego dnia była znakomita – choć zagrała niespełna pół godziny, to potrafiła zrobić więcej, niż Chojnowski przez bita godzinę. Walczyła, gryzła trawę i nawet żółta kartka nie ma prawa zatrzeć pozytywnego wrażenia, jakie zawodniczka Czarnych wywarła na obserwatorach. Przy okazji obaliła wszelkie mity, że powoływania jest dla zasady, że ma nadwagę (to już w ogóle absurdalnie brzmi) i razi nieskutecznością. Kaletka w tej drużynie powinna mieć swoje miejsce, ale być może warto zastanowić się, czy przeciwko Islandii, gdzie Pajor nadal nie będzie, nie dać Nikol zagrać w dłuższym wymiarze czasowym na szpicy? W meczu z Portugalią pokazała przecież, że potrafi się znaleźć w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie. A generalnie o to w roli napastnika chodzi. Jeśli urocza zawodniczka sprawdziłaby się na tej pozycji, to reprezentacja nie byłaby w końcu uzależniona od Pajor, co przyniosłoby same korzyści.

 

Tegoroczne premierowe starcia reprezentacji Basiuka z Portugalią pokazały, że w grze Biało-Czerwonych jest wciąż dużo do poprawy, ale na pewno trener ma z kim pracować. Bo przecież sztuką jest wygrać mecz z równym rywalem, grając słabo. Tak czy inaczej kolejny sparing, z Islandią w Niecieczy, będzie bardzo ważnym sprawdzianem, na jakim etapie obecnie jest polska drużyna. Miejmy nadzieję, że „Orlice” pokażą się z dobrej strony, bo z pewnością stać je na wyrównane boje z europejską czołówką, tylko trzeba ciągle pracować. A dwumecz z Portugalią pokazał, ze jest nad czym.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)