Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna W głowie pustka, a w sercu żal. Kuciak odchodzi do Hull.

W głowie pustka, a w sercu żal. Kuciak odchodzi do Hull.

Piłka nożna | 02 lutego 2016 10:38 | Krzysztof Mokrzycki
Kuciak spędził w Legii ponad 4 lata.
fot. wikipedia.org,
Kuciak spędził w Legii ponad 4 lata.

Dusan Kuciak oficjalnie został zawodnikiem angielskiego Hull City. Zakończył tym samym swoją ponad czteroletnią przygodę w warszawskiej Legii, gdzie był ulubieńcem kibiców, a dzięki znakomitym występom stał się wręcz opoką pomiędzy słupkami stołecznej ekipy. Teraz jednak Słowaka już na Łazienkowskiej nie zobaczymy.

 

Gdy Kuciak przychodził z Vaslui nikt nie podejrzewał go o to, że będzie numerem 1. Co prawda w stolicy był problem z bramkarzami i niezmienne rotacje pomiędzy tercetem golkiperów: Skaba – Antolović – Machnovskiy, nie wpływały dobrze na wyniki. Choć uczciwie trzeba dodać, że każdy z nich wówczas zawodził. Ze Słowakiem zresztą też były problemy, bo jego rumuński pracodawca nie chciał go za żadne skarby świata wypuścić i sprawa ostatecznie zakończyła się w najwyższej z możliwych federacji. Ta jednak, wobec zaległości finansowych Vaslui wobec Kuciaka, rozwiązała umowę piłkarza z klubem i mógł on dołączyć do Legii.

 

Słowak na swój debiut musiał trochę poczekać, ale nastąpił on w najmniej spodziewanym momencie. W arcyważnym meczu Ligi Europy przeciwko Spartakowi Moskwa. Stawką był awans do fazy grupowej, a po remisie w Warszawie 2:2 szanse Polaków wydawały się iluzoryczne. Tym bardziej, że Spartak prowadził w rewanżu już 2:0. Sam Kuciak nie wzbudził jakiegoś szczególnego zaufania – nieułożone włosy, przyduża bluzka bramkarska. Obronił się jednak umiejętnościami. Debiut mógł zaliczyć z pewnością do udanych, choć wpuścił dwa gole. Legia tamten mecz wygrała ostatecznie 3:2.

 

Kuciak od tamtego czasu był cały czas numerem 1, stając się niemal ikoną zespołu. Zawsze wychodził do dziennikarzy po porażce i brał na klatę cały gniew miejscowych mediów. Nie bał się trudnych pytań. Po pierwszym sezonie w Polsce słowacki bramkarz dostał kilka ofert z lig zagranicznych, ale zdecydował się pozostać w stolicy, kuszony perspektywą gry w europejskich pucharach.


Został w Warszawie także dlatego, że jego żona czuła się tu znakomicie. Jednak teraz, na pół roku przed końcem umowy, zdecydował się dać Legii na nim zarobić i przeniósł się do Hull City.

 

Jak wspominać będą Kuciaka w Polsce? Na pewno zdarzały mu się okresy, kiedy bronił słabiej i wpuszczał klopsy, ale przecież ma je każdy bramkarz. Jeśli byłby nieomylny to nie broniłby w Legii, tylko na przykład w Barcelonie czy Realu Madryt. Niemniej jednak był to nietuzinkowy piłkarz. Wszyscy przecież pamiętają, jak przemierzył całe boisko tylko po to, żeby sprzedać solidną burę Estończykowi Ojamaa. Kuciaka szanowano w całym kraju, a przecież wiadomo, jak żyją ze sobą kibice Wisły i Legii czy Legii i Lecha. W samych superlatywach wypowiadali się o nim trenerzy i koledzy z drużyny. Choć nie był kapitanem, to trzeba jasno powiedzieć, że był jednym z liderów drużyny. W trakcie pobytu w Polsce miał tylko jeden okres, kiedy musiał siadać na ławce rezerwowych. Gdy do klubu przybył Arkadiusz Malarz, trenerzy zdecydowali się posadzić na ławce słowackiego golkipera. Ten jednak nie narzekał, tylko zacisnął zęby i zaczął jeszcze bardziej pracować na treningach. Gdy Malarz zawalił Legii mecz z Lechem i skończył z czerwoną kartką, Kuciak wskoczył do bramki i miejsca w niej już do końca nie oddał. Co więcej, chwilowy pobyt poza boiskiem wpłynął fantastycznie na postawę tego chłopaka. Były momenty, że bronił jak natchniony. Zdobył sobie szacunek nie tylko wśród kibiców i kolegów po fachu. Wystarczy nadmienić, że podczas pobytu w stolicy Dusan bronił w rękawicach firmy Regio. Współpraca rozwijała się znakomicie, a Słowak doczekał się nawet wypuszczenia na rynek rękawic nazwanych właśnie imieniem tego bramkarza. „Dusany” okazały się prawdziwym hitem wśród klientów i rozeszły się jak świeże bułeczki.

 

Teraz wszystko się kończy. Nie będzie już w Ekstraklasie charyzmatycznego golkipera, który potrafił zrugać kolegę z góry na dół, a potem wyciągnąć „setkę”. Znakomity refleks, dzięki któremu jest tak dobrym zawodnikiem sprawił, że praktycznie co okienko ktoś się o niego podpytywał. Nie dawał mediom pożywki w postaci sensacyjnych wybryków na imprezach, czym zaskarbił sobie zaufanie klubowych władz. Przy okazji trzeba nadmienić, że bardzo chronił swoją prywatność. O rodzinie Kuciaka wiemy tak naprawdę niewiele, bo Słowak nigdy publicznie na ten temat się nie wypowiedział. Dziwnie będzie teraz zaczynać czytanie składu warszawskiej Legii od innego nazwiska. Kibice na pewno zapamiętają charyzmatycznego golkipera, który skradł im serca.


Były już zawodnik Legii miał także poważanie w polskich mediach. Zapewne działo się to dlatego, że nigdy nie odmawiał nikomu wywiadu, nawet tym najmniejszym portalom. Choć bywał krytykowany, nigdy nie zdarzyło mu się coś chamsko odburknąć w stronę dziennikarza, za co zyskał renomę także i w tym środowisku. Ze swojej strony mogę powiedzieć tylko: Dusan, powodzenia!

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)