Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Kuzera powinien się przewietrzyć! Spacer z Gdańska do Kielc w sam raz

Kuzera powinien się przewietrzyć! Spacer z Gdańska do Kielc w sam raz

Piłka nożna | 11 marca 2013 21:49 | Dominik Wardzichowski
Pavol Stano (z prawej)
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
Pavol Stano (z prawej)

Lechia Gdańsk po emocjonującym spotkaniu, zwyciężyła przed własną publicznością z Koroną Kielce. W tym meczu było praktycznie wszystko, co kibic może oczekiwać po T-Mobile Ekstraklasie. Piękne gole, kuriozalne błędy w defensywie i pomyłki sędziowskie.


Od pierwszego gwizdka, pana Huberta Siejewicza, minęło zaledwie osiem minut, a gospodarze już prowadzili. Fatalny błąd defensywy Korony, wykorzystał Paweł Buzała. Wydawało się, że z tej akcji nic nie będzie, jednak Pavol Stano i Zbigniew Małkowski zadbali, aby kibice zobaczyli pierwszego gola w tym meczu. Stano myślał, że gra jeszcze w ataku, Małkowski nie krzyknął „MOJA!” i Lechia prowadziła 1:0.


Swoją drogą to niezły desperat z tego Buzały, bo bramka i tak by wpadła. Tylko tyle, że samobójcza, Pavola Stano. Były zawodnik GKS-u Bełchatów dogonił, jednak piłkę tuż przed linią i to jego nazwisko zapisano w protokole. Można powiedzieć, że się przełamał.

 

Korona po stracie bramki ruszyła do ataku. Michał Janota uderzył piłką w słupek, a ta wpadła wprost pod nogi Kamila Kuzery. Kapitan Korony nie umiał trafić w piłkę, a całą winę chciał zrzucić na arbitra, za co dostał żółty kartonik.

 

Nie minęły trzy minuty, a sędzia Siejewicz zmuszony był, wyciągnąć drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę dla Kuzery. Trener Ojrzyński tuż po spotkaniu powiedział, że zawodnik zostanie za to zachowanie ukarany, jednak jeszcze nie wiadomo jak. My proponujemy pieszą wyprawę z Gdańska do Kielc, w korkach. Za głupotę trzeba płacić…

 

Swoją cegiełkę do sukcesu „Biało-Zielonych” dołożył również Hubert Siejewicz, a właściwie jego asystent, który w 30. minucie nie uznał prawidłowej bramki, strzelonej przez Macieja Korzyma.

 

Korona mimo, że przez prawie całe spotkanie grała w dziesiątkę, nie ustępowała ani na moment. Podopieczni Leszka Ojrzyńskiego słyną z twardej walki i nawet gra w „10” nie jest im straszna. W sumie biorąc pod uwagę styl gry Korony, to powinni być już przyzwyczajeni do gry w osłabieniu.

 

Waleczni kielczanie doprowadzili do wyrównania w 54. minucie. Swoją debiutancką bramkę w ekstraklasie zdobył Michał Janota, a na dodatek strzelił ją swoją słabszą, prawą nogą. Gol wpadł w samo okienko bramki Buchalika, a Janota w pomeczowym wywiadzie przyznał, że wcale tego nie zamierzał. Jakoś samo wyszło.

 

Gdy wydawało się, że Lechia po raz kolejny frajersko zremisuje, z grającym w osłabieniu przeciwnikiem. Fenomenalnym uderzeniem popisał się Marcin Pietrowski. Przy tej próbie nie ma już mowy o przypadku, a tego gola z pełną świadomością można nazwać mianem: stadiony świata!

 

W 81. minucie dała znać o sobie gdańska młodzież. Adam Duda zdobył swojego pierwszego gola w Ekstraklasie. Młody napastnik potwierdził, że umiejętności to on ma, no i to wykończenie, w stylu wielkich mistrzów, może będą z niego ludzie.

 

Korona zdołała jeszcze odpowiedzieć w doliczonym czasie gry, kiedy to Pavol Stano, głową zdobył drugiego gola dla „Złocisto-Krwistych”. Nic im to jednak nie dało.

 

 Korona wraz z Bełchatowem to jedyne drużyny w ekstraklasie, które w tym sezonie nie potrafiły wygrać na wyjeździe, widocznie wychodzą z założenia, że nie ma jak w domu!

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)