Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Kaletka: Jeżeli ktoś jest naprawdę zakochany to walentynki ma każdego dnia

Kaletka: Jeżeli ktoś jest naprawdę zakochany to walentynki ma każdego dnia

Piłka nożna | 10 lutego 2016 21:26 | Krzysztof Mokrzycki
Kaletka już czeka na mecz z Islandią.
fot. N.Kaletka
Kaletka już czeka na mecz z Islandią.

Reprezentacja Polski już ma za sobą dwa mecze towarzyskie i już najbliższą niedzielę zagra po raz trzeci w tym roku. W dotychczasowych spotkaniach Polki zdobyły jednego gola, a jego autorką była Nikol Kaletka, zawodniczka na co dzień kopiąca piłkę w Sosnowcu i na pewno osoba o nietuzinkowym charakterze. Szczera, otwarta i konsekwentna! 

 

Masz ledwie 21 lat, a już jesteś regularnie powoływana do reprezentacji Polski. Powiedz, jakie to uczucie stać na środku boiska i słuchać polskiego hymnu?


Dopiero, lub aż 21 patrząc na zawodniczki, które obecnie są powoływane do reprezentacji seniorek. Regularność powołań na pewno napawa dumą i radością, ale jak na razie ciężko przebić mi się do pierwszego składu, co jeszcze bardziej motywuje mnie do pracy. Co do drugiej części pytania to możliwość stania z orzełkiem i słuchania hymnu na środku boiska jest mi dana bardzo sporadycznie, ale jeśli tylko jest okazja i dostaję taką szansę to wtedy hymn odczuwa się całkiem inaczej i do człowieka dociera, w jakim jest miejscu. Polecam każdemu sportowcowi choć jeden raz w życiu.

 

Jak wspominasz swój reprezentacyjny debiut?


Pierwszy raz koszulkę z orzełkiem było mi dane założyć, gdy miałam 14 lat i jeszcze wtedy do człowieka nie docierało, jaka odpowiedzialność spada na zawodniczkę występującą w Reprezentacji kraju. Dziś do występu w Reprezentacji podchodzę bardziej dojrzale i z dużo większą odpowiedzialnością, a co za tym idzie... większym stresem. Jak już wspomniałam debiut w Reprezentacji mam już dawno za sobą i mimo występów w reprezentacjach u15,u17,u19 dziś każdy mecz traktuję praktycznie jak swój debiut, w którym sportowiec chce pokazać wszystko co ma najlepsze. Jeszcze do niedawna ten stres paraliżował, a dziś mobilizuje. Jeśli chodzi o mój debiut w Reprezentacji Seniorek to splótł on się z moim debiutanckim sezonem w Ekstraklasie co jak pamiętam wywołało u mnie duży stres i wątpliwości czy podołam. Dziś stresu już nie ma, a wątpliwości zawsze są.

 

Twój zespół, Czarni Sosnowiec, w tym sezonie raczej gra poniżej oczekiwań. Na wiosnę odpalicie?

 

Po naszym pierwszym sezonie w ekstraklasie i utrzymaniu się, zespół wzmocniło kilka zawodniczek i tak jak Pan stwierdził, oczekiwania na nowy sezon były duże. Niestety początek sezonu pokazał, że coś w tej drużynie jest nie tak i nie potrafiłyśmy pokazać tego, co najlepsze, na ligowych boiskach. W międzyczasie w klubie nastąpiły zmiany organizacyjne oraz sztabu trenerskiego, co też nie przyniosło drastycznej poprawy. Niestety w piłce trzeba czasu by wszystko zaczęło funkcjonować. Mnie ciężko oceniać co było powodem naszego falstartu w zeszłej rundzie natomiast uważam, że miało na to wpływ wiele czynników i nie podzielam opinii wielu, którzy tym stanem obarczali były sztab trenerski. Dziś klub na pewno robi wszystko, by zapewnić nam najlepsze warunki, które mają nam pomóc na lepsze występy w rundzie rewanżowej. Kolejna zmiana sztabu trenerskiego oraz powiększenie go o kilka osób, do tego kilka ciekawych transferów oraz stabilizacja finansowa to fundament, który pozwala pozytywnie patrzeć na zbliżające się mecze ligowe, ale to jest piłka nożna i czasami nawet w najlepszej maszynie coś nie działa. Na pytanie czy odpalimy odpowiem ,że na pewno zrobimy wszystko by odpalić.

 


Jaki jest Wasz cel minimum na zbliżającą się rundę rewanżową Ekstraligi?


Nasz cel przed ligą praktycznie niczym nie różni się od celów na rundę rewanżową . W założeniach była pierwsza szóstka i to było minimum postawione nam przed rozgrywkami. W kuluarach klubu po cichu liczono, że włączymy się w walkę o medale. Mimo słabej pierwszej rundy uważam, że założenia nie zmieniły się i wciąż mamy realne szanse wywalczyć sobie miejsce w grupie 1-6, a jeśli ten cel osiągniemy to jesteśmy w stanie sprawić niespodziankę nawet z klubami pierwszej trójki. Na razie pracujemy nad poprawieniem stylu gry, liga i boiska zweryfikują nasze cele i możliwości.

 

 

Grasz już od pewnego czasu w Sosnowcu, gdzie jesteś najlepszą zawodniczką w zespole. Czy w związku z tym marzy Ci się zagraniczny transfer?


Gram w Sosnowcu półtora sezonu i nie podzielam Pana opinii co do najlepszej zawodniczki naszego zespołu, ponieważ w naszej drużynie gra kilka naprawdę dobrych zawodniczek, które nie są doceniane w polskiej lidze. Co do ofert zagranicznych to mogę przyznać, że pojawiają się, ale nie ma to związku z moimi występami w Sosnowcu, ponieważ już grając w moim poprzednim klubie otrzymywałam różne propozycje klubów zachodnich. Jeśli chodzi o grę za granicą to na pewno jest w sferze moich planów czy też marzeń sportowych, natomiast uważam, że aby wyjechać za granicę trzeba mieć przede wszystkim mocną i ustabilizowaną pozycję na szczeblu Ekstraligi oraz Reprezentacji. Ja dopiero zaczęłam grę w Ekstralidze i Reprezentacji Seniorek i jeszcze wiele pracy i nauki przede mną, bym była zawodniczką przygotowaną mentalnie i fizycznie do prób gry za granicą. Wiele zawodniczek po w miarę dobrym sezonie mimo młodego wieku daje się namówić menagerom klubów zachodnich, a potem lądują w rezerwach lub niższych ligach. Nie chcę popełnić błędu innych zawodniczek. Nasza krajowa liga może nie należy do najlepszych lig w Europie, więc przeciętna zawodniczka polskiej ligi, a za taką na razie się uważam, chyba nie ma co szukać w znaczących klubach zachodnich. Myślę, że na wszystko jest czas.

 

 

W jednym z wywiadów przyznałaś, że marzysz o własnym biurze podróży. Skąd u Ciebie takie zainteresowania?


Dzięki wyjazdom reprezentacyjnym od najmłodszych lat miałam możliwość zwiedzania różnych krajów, poza tym pasjonowała mnie praca ludzi, którzy nam te wyjazdy organizowali oraz na miejscu dbali o nas w trakcie naszego pobytu. Bardzo mnie to zainteresowało i postanowiłam podjąć studia w tym kierunku, co jeszcze bardziej spotęgowało moją chęć zajęcia się po przygodzie ze sportem właśnie taką działalnością. Chciałabym mieć biuro podróży, które organizuje wyjazdy grup turystycznych oraz obozów sportowych w miejsca egzotyczne i nie tylko.

 


Jak sądzisz, dlaczego piłka kobieca w Polsce jest traktowana po macoszemu?


Moim zdaniem wpływ na to ma wiele czynników i uważam, że jest to ogólny temat na osobny wywiad, ponieważ porusza wiele aspektów i problemów wokół kobiecej piłki. W skrócie możemy powiedzieć, że kobieca piłka jest traktowana po macoszemu tylko w miejscach, gdzie chce być tak traktowana. Są w Polsce kluby, które rozwinęły na wzór męskiej piłki działy marketingu i szkolenia, stały się medialne i na pewno nie narzekają, natomiast są też kluby, które prowadzą własną politykę, nie są przygotowane do rozgrywek, a u steru stoją ludzie przypadkowi i tutaj efekt jest odwrotny. Jak wspomniałam, to naprawdę bardzo obszerny temat i nie da się go w jednym pytaniu zawrzeć i odpowiedzieć, dla przykładu podam że roku na rok powstaje coraz więcej kobiecych klubów, ale czy podnosi to poziom piłkarstwa kobiecego ? Na pewno nie.


Jaka jest poza boiskiem Nikol Kaletka?


Pytanie na pewno nie do mnie (śmiech), bo każdy ma prawo do oceny i swojego zdania. Na pewno wesoła, uśmiechnięta, bywam romantyczna... Więcej grzechów nie pamiętam (śmiech).

 

 

Swoje pierwsze kroki w futbolu, w dzieciństwie, stawiałaś w bramce. Kiedy i dlaczego doszłaś do formacji ofensywnych?


Na początku bracia na boisko brali mnie z musu, bo nie dawałam im spokoju i aby im nie przeszkadzać w grze stawiali na bramce jako trzeci słupek (śmiech). Niestety coraz częściej opuszczałam pole bramkowe bo chciałam uczestniczyć w grze i mimo kuksańców i nakazów braci, by wrócić między słupki, moje wycieczki z piłką poza pole karne były coraz częstsze. Bracia widzieli, że tej wojny nie wygrają i sukcesywnie pozwalali mi brać udział w grze już jako zawodnikowi. Potem już nie było takiej siły, która namówiłaby mnie do powrotu na bramkę.

 

 

Jak oceniasz szanse kadry narodowej na awans do przyszłorocznego Euro?


Oczywiście jak każda kadrowiczka marzę i wierzę w awans na Euro, który jest naszym celem. Jestem realistką i grupa do której trafiłyśmy jest bardzo ciężka, ponieważ są tam takie drużyny jak Szwecja i Dania, które tylko teoretycznie są poza naszym zasięgiem, oraz Słowacja i Mołdawia dla których nasza Reprezentacja jest nieosiągalnym celem zwycięstwa, co sprawia, że w tej grupie nie możemy liczyć na niespodzianki typu porażka Szwecji z Mołdawią czy Danii ze Słowacją. Aby wywalczyć awans to nasza reprezentacja musi zdobyć punkty w bezpośrednich pojedynkach z lepiej notowanymi w rankingu przeciwniczkami. Wyjazdowy mecz w Szwecji chyba pokazał zdecydowanego faworyta tej grupy, natomiast mecz z Dunkami jest przed nami i to z tą drużyną najprawdopodobniej stoczymy bój o awans do Mistrzostw Europy. Mamy bardzo mocną kadrę i jestem pełna optymizmu przed tymi spotkaniami, że cel w postaci awansu zostanie osiągnięty, ale czy tak będzie - pokażą najbliższe miesiące.

 

 

W zeszłym roku byłyście blisko uzyskania bardzo dobrego rezultatu przeciwko Holandii. Do przerwy w Jeleniej Górze prowadziłyście 1:0. Gdy mecz został odwołany, co czułaś?


Nie warto wracać do tego zajścia i gdybać. Mecz został przerwany z powodów technicznych a dokładniej awarii świateł, co mogło się wydarzyć na każdym stadionie w Europie czy na świecie. Ja miałam przyjemność oglądać ten mecz z ławki rezerwowych, nasze prowadzenie 1-0 do przerwy okazało się rezultatem kończącym ten mecz i tutaj nie ma co komentować i gdybać, co by było w 2. połowie bo mogłoby się to zakończyć 3-0 lub 1-5. Szkoda, że druga połowa nie odbyła się z wielu powodów, na pewno dla kibiców, którzy dość licznie zasiedli na trybunach, było to rozczarowanie a także i dla naszych przeciwniczek, które po dość długiej podróży rozegrały jedynie 45 minut. Dla mnie osobiście też pozostaje mały niedosyt bo może dostałabym szansę wejścia w drugiej połowie, a gra przeciwko tak znakomitej reprezentacji, jaką jest Holandia, nadarza się bardzo rzadko. Było minęło, złośliwość rzeczy martwych, może jeszcze kiedyś będzie okazja zagrać przeciwko Reprezentacji Holandii.

 

 

 

Rok 2016 rozpoczęłaś z wysokiego „C”, zdobywając jedynego gola dla Polski w dwumeczu z Portugalkami. Czy ten gol dodał Ci jeszcze więcej pewności siebie?


Mimo strzelonej bramki w Portugalii rok zaczął się nie najlepiej, ponieważ cały mój pobyt na pierwszym zgrupowaniu reprezentacji w tym roku to nieustająca walka z kontuzją, i jak i w pierwszym meczu tak i w drugim mój występ stał zawsze pod znakiem zapytania. W meczu rewanżowym z Portugalią trener wraz ze sztabem medycznym podjął decyzję wpuszczenia mnie na boisko w drugiej połowie i z zaciśniętymi zębami starałam się dać jak najwięcej drużynie. Strzeliłam bramkę na którą pracowała cała drużyna i wygrałyśmy rewanżowe spotkanie. Radość wielka, natomiast przypłaciłam to powrotem do kraju z poważną kontuzją mięśnia czworogłowego i dopiero dziś zakończyłam leczenie i powrót do normalnych treningów. Medialnie wszystko ładnie wyglądało, prywatnie nie rozstawałam się ze swoim trenerem i masażystą i robiłam wszystko, by wrócić do zdrowia i na boisko. Gdyby ktoś zapytał czy warto było (śmiech)…Tak i jeszcze raz tak!

 

Kto jest Twoim piłkarskim idolem/idolką oraz jakim klubom kibicujesz?


Ostatnie lata w piłce nożnej dały nam wielu piłkarskich idoli. Ja niezmiennie od lat podpatruję i wzoruję się na grze Messiego, a ostatnio Neymar Jr też pokazuje klasę ponad przeciętną. Jeśli chodzi o piłkarki to od lat Marta viera da Silva oraz Morgan, a na naszych ligowych boiskach czekam z niecierpliwością na powrót po kontuzji Anny Żelazko, którą miałam przyjemność obserwować na treningach Unii Racibórz i uważam, że należy do zawodniczek, na której grze mogłoby się wzorować wiele młodych piłkarek w naszym kraju. Co do klubów którym kibicuję to na pewno Barcelona, AS Roma oraz PSG.

 

Proszę zdradzić nam, czy często zdarza się, że ludzie mówią do Ciebie Nikola, a nie Nikol? To przecież w Polsce rzadkie imię.


Nikol to dość proste imię, natomiast jak się okazuje w naszym kraju sprawia problemy. Bardzo często słyszę Nikola, a zdarza się również, że czytam o sobie jako Nikola Kaletka a nie Nikol. Zdarzają się również pomyłki w pisowni i nieraz moje imię pisane jest przez ,,c,, (śmiech). Ważne, że na początku jest N i kończy się Kaletka. Z przyzwyczajenia reaguję na Nikola i nie staram się już poprawiać.

 

 

W święto zakochanych zagracie w Niecieczy z Islandią. Czy ewentualnego gola zadedykujesz swojej drugiej połówce?

 

Termin 14 lutego, jak Pan wspomniał, jest dniem zakochanych, który w naszym kraju dość barwnie jest obchodzony. Ja uważam, że jeżeli ktoś jest naprawdę zakochany to walentynki ma każdego dnia, a nie tylko 14 lutego. Jak wspomniałam w wcześniejszych wywiadach po zdobyciu bramki z Portugalią nie należę do zawodniczek, które z finalizacji gry całego zespołu i strzeleniu bramki robią wydarzenie czy też szukają dedykacji. Ja zrobiłam wyjątek po tej bramce, pierwszy raz, i zadedykowałam ją bratu, który walczył o życie po wypadku samochodowym. Jeśli selekcjoner w niedzielnym meczu da mi szansę zagrać, a na dodatek udałoby się strzelić bramkę, to na pewno będzie radość i duma, ale bez szaleństw dedykacji itp. A co do mojej drugiej połowy to tu już wchodzimy na teren mojego życia prywatnego, które pozostawiam poza mediami.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)