Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Remis w Niecieczy, festiwal debiutów

Remis w Niecieczy, festiwal debiutów

Piłka nożna | 14 lutego 2016 15:28 | Krzysztof Mokrzycki
Palińska z przytupem zadebiutowała w kadrze
fot. Dariusz Stoński
Palińska z przytupem zadebiutowała w kadrze

W trzecim tegorocznym meczu międzynarodowym reprezentacja kobiet zremisowała w krajowym składzie z Islandią 1:1. Mecz ten był pojedynkiem zawodniczek na co dzień występujących w rodzimych rozgrywkach, ponieważ termin nie był oficjalny. Bramkę dla naszej drużyny zdobyła nasza niedawna rozmówczyni – Nikol Kaletka. W reprezentacji zadebiutowały ponadto cztery piłkarki.

 

Polki w tym meczu nie odstawiały zbyt wyraźnie od rywalek, a ambicją i walką o każdą piłkę przewyższały swoje przeciwniczki. Przed rozpoczęciem gry przedstawiciele Polskiego Związku Piłki Nożnej obdarowali drobnymi upominkami wszystkie uczestniczki spotkania z okazji Walentynek, pokazując zarazem, że Polska coraz bardziej kocha piłkę kobiecą.


Mecz rozpoczął się niezbyt dobrze dla Polek, które wyraźnie przestraszyły się rywalek i dały zepchnąć do defensywy. Już na początku spotkania zakotłowało się pod bramką debiutującej Palińskiej, ale na szczęście w gąszczu nóg golkiperka KKP Bydgoszcz zdołała wyłuskać piłkę. Mniej szczęścia miała w dziewiątej minucie. Polki straciły prostą piłkę i w efekcie tuż przed polem karnym jedną z rywalek sfaulowała Kinga Kurek. Do futbolówki podeszła Hauksdottir i oddała tyleż lekki, co zaskakujący strzał na bramkę, błąd popełniła Palińska i Islandki objęły prowadzenie. Nie załamało to jednak Polek, które jednak nie potrafiły skleić choćby jednej, składnej akcji. W 17.minucie znakomitym podaniem do Grabowskiej popisała się Ewelina Kamczyk, ale piłkarkę AZS Wrocław uprzedziła islandzka bramkarka, która wyjściem a la Neuer wybiła futbolówkę. Zrobiła to jednak zbyt krótko i piłka trafiła pod nogi Nikol Kaletki, która długo się nie zastanawiała i uderzyła z ponad 35.metrów, lobując i wracającą bramkarkę i próbującą ją asekurować defensorkę. Piłka zatrzepotała w siatce i mecz zaczął się w zasadzie od nowa. Pierwsza połowa toczyła się głównie w środku pola, a rzadko któraś z ekip podchodziła bliżej bramki rywalek. Islandia miała swoją szansę, gdy jedna z zawodniczek urwała się Kurek i oddała mocny strzał, który jednak minął bramkę Palińskiej. W rewanżu po kapitalnym dograniu Zapały w sytuacji sam na sam z islandzką bramkarką znalazła się Dominika Grabowska, ale uderzyła zbyt lekko i za mało precyzyjnie – golkiperka gości nie miała problemu ze schwytaniem futbolówki. Do przerwy 1:1.

 

W drugiej połowie trenerzy dokonali kilku zmian, które niestety wpłynęły na jakość poczynań na boisku. Zarówno Polki, jak i przyjezdne z Wysp Gejzerów, nie potrafiły skleić choćby jednej składnej akcji. Na placu gry rządził chaos, a zmiany przeprowadzane przez szkoleniowców nie wnosiły nic wielkiego do rozgrywki. Co prawda obie drużyny próbowały atakować skrzydłami i centrować w pole karne, ale z tych prób niewiele wynikało, bo defensorki były tego dnia bardzo dobrze usposobione. Zagotowało się dopiero w 70.minucie. Akcję przyjezdnych z prawej strony ich skrzydłowa zakończyła dośrodkowaniem, które najpierw trafiło w nogi Agaty Guściory, a potem prawdopodobnie w rękę naszej kapitan. Po protestach islandzkich piłkarek sędzia Mularczyk zdecydowała się pokazać na „wapno”. Strzał zawodniczki reprezentacji Islandii wybroniła jednak Anna Palińska, rehabilitując się tym samym za kiks z pierwszej części gry! Nadal 1:1, i mimo kolejnych zmian w naszej ekipie gra nie poprawiała się, a jedyne co zapadło w pamięć z końcówki to efektowna ruletka na piłce w wykonaniu Kamczyk. Przyjezdne za to miały piłkę meczową, ale jedna z islandzkich napastniczek przegrała pojedynek sam na sam z Palińską!

 

Ostatecznie Polska remisuje z Islandią 1:1 i z przebiegu gry na pewno dziewczyny zasłużyły na ten remis, choć niewątpliwie jest on sukcesem naszej reprezentacji. Dodajmy, że cztery zawodniczki dostąpiły dziś zaszczytu zadebiutowania w seniorskiej kadrze; Palińska, Wróblewska, M.Dudek oraz Bosacka. Teraz przed kadrą kolejne wyzwanie: na początku marca zaplanowany jest udział Polek w turnieju na Cyprze, i będzie to generalny sprawdzian polskiej reprezentacji przed meczem wiosny z Danią w eliminacjach Mistrzostw Europy.

 

POLSKA vs ISLANDIA 1:1 (1:1)

 

Polska: 1. Anna Palińska - 13. Kinga Kurek (46, 3. Jagoda Szewczuk), 7. Marlena Hajduk, 17. Agata Guściora, 2. Martyna Wiankowska - 14. Dominika Grabowska, 8. Joanna Wróblewska, 5. Beata Janicka (46, 15. Dominika Dereń), 18. Nikol Kaletka (68, 16. Magdalena Dudek), 11. Ewelina Kamczyk (90, 6. Aleksandra Bosacka) - 9. Anna Zapała (64, 10. Weronika Aszkiełowicz).


Islandia: 1. Sonný Lára Þráinsdóttir - 7. Elísa Viðarsdóttir (82, 14. Anna María Baldursdóttir), 5. Guðrún Arnardóttir, 2. Arna Sif Ásgrímsdóttir, 3. Thelma Björk Einarsdóttir (62, 13. Hrafnhildur Hauksdóttir) - 10. Svava Rós Guðmundsdóttir (52, 15. Guðmunda Brynja Óladóttir), 17. Ásgerður Stefanía Baldursdóttir, 8. Andrea Rán Hauksdóttir, 6. Sigríður Lára Garðarsdóttir (52, 4. Málfríður Erna Sigurðardóttir), 11. Elín Metta Jensen (82, 16. Eva Núra Abrahamsdóttir) - 9. Berglind Björg Þorvaldsdóttir.

 

OCENY:


Anna PALIŃSKA – 4,5 – Golkiperka KKP Bydgoszcz była tego dnia jednym z najjaśniejszych punktów reprezentacji Polski, czym niewątpliwie wzmocniła swoje notowania w kadrze. Co prawda stracony gol obciąża w dużym stopniu jej konto, ale jednak uczciwie trzeba jej oddać, że zrehabilitowała się w 100% - najpierw broniąc rzut karny, a w końcówce wygrywając sytuację sam na sam z islandzką napastniczką.


Kinga KUREK – 2 – To zdecydowanie nie był jej dzień. Grająca na prawym boku defensywy zawodniczka nie zapisze tego meczu do udanych. Islandzka skrzydłowa raz po raz robiła z niej wiatrak, a dodatkowo to ona sfaulowała rywalkę, w efekcie czego Islandia wyszła na prowadzenie. Do tego żółta kartka i generalnie mało wiatru z przodu. Spodziewaliśmy się jednak troszkę więcej.


Marlena HAJDUK – 3 - Pod nieobecność Siwińskiej dostała szansę gry u boku Guściory na środku defensywy i choć nie ustrzegła się kilku błędów, to jednak generalnie nie zawiodła. Na plus na pewno gra w powietrzu przy stałych fragmentach gry, na minus – dopuszczenie do sytuacji sam na sam z naszą bramkarką. Solidny występ kapitan Górnika.


Agata GUŚCIORA– 4,5 – Kolejny jasny punkt w polskiej reprezentacji. Z każdym udanym zagraniem Guściora rosła w siłę i pewność siebie, dzięki czemu potem była zaporą nie do przejścia. Mocno poobijana w trakcie meczu przez rywalki, co wynikało z tego że nie odstawiała nogi i wsadzała głowę tam, gdzie inni baliby się włożyć inną kończynę. Na minus na pewno ręka (?) przy rzucie karnym, ale ponieważ nie było gola – tym razem Agacie puszczamy to płazem.


Martyna WIANKOWSKA – 3,5 – Cicha bohaterka w polskiej ekipie. Może nie była widoczna z przodu, może nie mówiono o niej w kontekście spektakularnej gry z tyłu, ale faktem jest, że islandzka prawoskrzydłowa nie pograła sobie przy niej. O ile do wyszkolenia technicznego można mieć zastrzeżenia, o tyle dzisiaj wszystko udało się nadrobić ambicją. Solidne 90 minut piłkarki SMS Łódź.


Dominika GRABOWSKA – 4,5 – W pierwszej połowie zdecydowanie najjaśniejszy punkt naszej drużyny. Biegała, dryblowała, próbowała strzelać i dośrodkowywać. Islandzkie defensorki miały kłopoty, aby zatrzymać skrzydłową wrocławskiego AZS. Znakomicie układała się współpraca z Kaletką. W końcówce pierwszej połowy zmarnowała jednak setkę. W drugich 45 minutach nieco zgasła, a gdy zmieniono Kaletkę zaginęła gdzieś w gąszczu kobiet na boisku. Niemniej był to bardzo dobry występ naszej młodziutkiej piłkarki.


Joanna WRÓBLEWSKA – 3,5 – Kolejna piłkarka z Wrocławia w swoim debiucie w narodowych barwach pokazała to, z czego słynie na boiskach ligowych – waleczność, ambicję, chęć do gry. Trochę było widać w jej poczynaniach tremę, ale z biegiem czasu było coraz lepiej. Zaliczyła kilka fauli, kilka przechwytów, generalnie tego dnia zrobiła kawał dobrej, choć czarnej i niedocenianej, roboty. Szkoda, że nie otrzymała szansy wykonania jakiegoś stałego fragmentu gry, z których przecież słynie. Debiut na pewno na plusik.


Beata JANICKA – 3 - Druga zawodniczka ze środka pola tym razem nieco w cieniu koleżanek. Janicka, podobnie jak Wróblewska, wykonała kawałek ciężkiej pracy w swojej formacji, jednak strasznie mało było jej w rozegraniu i generalnie przy piłce. Zabrakło tej tak zwanej „wartości dodanej”. Zauważył to także trener Basiuk, który zdjął ją już w przerwie.


Nikol KALETKA – 4 – W tym roku tylko Kaletka strzela dla reprezentacji Polski. Tym razem popisała się fantastycznym strzałem a la Carli Lloyd z finału mistrzostw globu. Na pewno plus za finezję i wykończenie tego niełatwego przecież uderzenia. Dodatkowo dobrze układała się jej współpraca z Grabowską. Na minus spora liczba strat, ale w sumie było to bardzo dobry występ zawodniczki Czarnych Sosnowiec.


Ewelina KAMCZYK – 3,5 – Szarpała i biegała na swoim skrzydle, jednak tego dnia nie pokazała zbyt wiele na tle solidnie zbudowanych obrończyń Islandii. Udało się jednak wyłowić dwie perełki: Pierwsza to znakomite podanie do Zapały przy golu na 1:0, zaś drugie to wyjątkowo efektowna ruletka na piłce w końcówce meczu. Jako jedna z bardziej doświadczonych na boisku piłkarek powinna jednak więcej ciężaru gry brać na swoje barki. Solidny występ, choć bez fajerwerków.


Anna ZAPAŁA – 2,5 – Bez rewelacji zagrała dzisiaj napastniczka klubu z Krakowa. Na tle dobrze zbudowanych islandzkich defensorek nie zrobiła zbyt dużego wrażenia. Na pewno w jej przypadku można zapisać na plus niezłe wychodzenie na pozycję plus doskonałe dogranie do Grabowskiej, która jednak zmarnowała sytuację. Gdyby padł gol, pewnie ocena Ani byłaby wyższa a tak – brakło argumentów.


Jagoda SZEWCZUK – 4 – zmieniła w przerwie bezproduktywną Kurek i zaprezentowała się z bardzo dobrej strony. Nieźle radziła sobie z islandzką skrzydłową, nie popełniała błędów i w zasadzie odebrała ochotę do gry tą flanką rywalkom. Trochę mało było jej w ofensywie, ale dobra gra z tyłu na pewno nie zostanie pominięta przez Basiuka przy okazji kolejnych spotkań reprezentacji.


Dominika DEREŃ – 2,5 – weszła na plac gry od razu po przerwie i nie pokazała nic wielkiego. Jeden udany rajd zakończony centrą to trochę za mało jak na reprezentację. Ocena mogłaby być inna, gdyby w decydującym momencie, po błędzie islandzkiej bramkarki, wpakowała piłkę do pustej już bramki, ale futbolówka, jak na złość, odskoczyła od nogi piłkarki z Wrocławia. Spodziewaliśmy się troszkę więcej po tym występie. Co nie oznacza, że był on fatalny.


Weronika ASZKIEŁOWICZ – B.O – pojawiła się na boisku na ostatnie 25 minut i naprawdę ciężko o niej cokolwiek napisać. Na pewno nic nie zepsuła, ale niczym też się nie wyróżniła i pozostaje jedynie zwalić to na małą liczbę minut. Być może gdyby zagrała w większym wymiarze czasowym, zachwyciła by publikę. Tak się jednak nie stało, ale sam powrót do kadry po latach może być dla niej powodem do dumy.


Magdalena DUDEK – B.O – Podobnie jak Aszkiełowicz, zagrała stosunkowo zbyt mało, aby ją sprawiedliwie ocenić. Na pewno na placu gry starała się pokazać te cechy, z których znana jest w Piasecznie. Na tle silnych fizycznie rywalek nie potrafiła się jednak odnaleźć, choć trzeba oddać, że kilka piłek w środku pola przechwyciła i kilka fauli zanotowała.


Aleksandra BOSACKA – B.O – Zagrała najkrócej ze wszystkich zawodniczek, ale na pewno sam występ w meczu reprezentacji piłkarki z Wałbrzycha jest dla niej bodźcem i motywacją do dalszej, ciężkiej pracy. Zawziętość kapitan AZS PWSZ Wałbrzych na pewno sprawi, że będzie jeszcze mocniej i z większym uśmiechem na ustach pracować podczas treningów i spotkań ligowych na kolejne powołanie. Bo przecież marzenia się spełniają, prawda?

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)