Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Reprezentacja kobiet bez Zagłębia... Dlaczego?

Reprezentacja kobiet bez Zagłębia... Dlaczego?

Piłka nożna | 15 lutego 2016 17:22 | Krzysztof Mokrzycki
Zagłębie okupuje trzecie miejsce w tabeli
fot. Katarzyna Szwarc, http://www.kszwarc.pl
Zagłębie okupuje trzecie miejsce w tabeli

Zwykło się mawiać, że kobiety lubią brąz. Niestety, ostatnimi czasy, odnosząc to sformułowanie do kobiecej reprezentacji Polski, trzeba je przerobić na „Selekcjoner nie lubi miedzi”. Reprezentacja grywa dosyć często, ale jedno się od dłuższego czasu już nie zmienia. Trener Basiuk nie widzi w niej miejsca dla piłkarek Zagłębia Lubin.

 

Jest to o tyle dziwne, że Zagłębie w tym sezonie, pomimo olbrzymich problemów kadrowych, radzi sobie bardzo dobrze i po przedłużonej rundzie jesiennej zajmuje wysoką, trzecią lokatę, a przez długą część rozgrywek to właśnie podopieczne wówczas trenera Turkowskiego otwierały ekstraligową tabelę. A przecież nie można zapominać, że „Miedziowe” są aktualnymi wicemistrzyniami Polski!


Wydaje się zatem, że jakość jest odpowiednia, więc w czym problem? Przecież w Lubinie gra kilka zawodniczek, które spokojnie mogłyby jak nie wzmocnić pierwszy skład reprezentacji narodowej, to przynajmniej wzmocnić rywalizację na kilku pozycjach. Basiuk co prawda ma swoją grupę dziewczyn, na którą stawia i stara się wokół niej budować silny zespół. I oczywiście ma do tego prawo, dopóki wciąż zachowuje szansę na awans na przyszłoroczne Mistrzostwa Europy. Jednak w takich meczach, jak ostatnie starcie przeciwko Islandii, brak jakiejkolwiek zawodniczki Zagłębia jest przynajmniej dziwny. Przypomnę tylko, że na zgrupowaniu reprezentacji zabrakło piłkarek grających na co dzień za granicami naszego kraju (termin nie był oficjalny) oraz wszystkich piłkarek mistrza Polski i lidera Ekstraligi, Medyka Konin. W takiej sytuacji mecz przeciwko piłkarkom z Wyspy Gejzerów był okazją do przetestowania piłkarek, na co dzień reprezentujących barwy innych, niżej notowanych ekip. Drużyna została oparta, naturalnie, na zawodniczkach Górnika Łęczna, wicelidera ligowej tabeli. Ale o  trzecim Zagłębiu już zapomniał. Lub… nie chciał pamiętać?


Zobaczmy do Lubina. Kilka ciekawych twarzy na pewno się tam znajdzie. Rezerwową bramkarką podczas nieobecności Darii Antończyk w trakcie meczu w Niecieczy była Klabis z zaledwie pierwszoligowego AZS UJ Kraków. W czym ona przewyższa, prócz wzrostu, Andżelikę Dąbek, podstawową bramkarkę Zagłębia? Czołową prawą defensorką w polskiej lidze jest za to Joanna Płonowska. Może niekoniecznie najlepszą, bo przecież jest to pozycja, na której w reprezentacji gra regularnie Aleksandra Sikora, bezwzględnie najlepsza piłkarka całej ligi. Ale przecież w takim meczu, kiedy to brakuje wspomnianej pani kapitan, Płonowska byłaby jak znalazł. A dodam tylko, że biegająca po tej stronie defensywy Kinga Kurek zagrała słabiutko i śmiem zaryzykować tezę, że piłkarka Zagłębia w niczym nie zagrałaby gorzej, niż zrobiła to wspomniana wyżej zawodniczka.


Naprawdę ciężko powiedzieć, w czym jest problem. Basiuk nigdy nie powiedział w stronę Zagłębia choćby słowa wyjaśnienia, dlaczego tak się dzieje. A chyba wypadałoby. Pozwolę sobie przypomnieć, że dziewczęta z Lubina nadludzkim wręcz wysiłkiem zajęły trzecie miejsce w tabeli, bo przez końcówkę rundy grały praktycznie „gołą” jedenastką, a na zmiany wchodziła do pola nominalna bramkarka, Asia Bugajska. Chyba, że selekcjoner chciał wspaniałomyślnie dać chwilę odpoczynku „Miedziowym” i nie zapraszał ich z tego powodu na zgrupowania, ale to przecież się nie trzyma całości – bo wystarczyłoby przecież powiedzieć choćby słowo. A sam jestem pewien, że mimo olbrzymich obciążeń w końcówce rundy jesiennej żadna z piłkarek nie poprosiłaby, wzorem Ewy Pajor, o zwolnienie ze zgrupowania reprezentacji.


Prócz wspomnianych Dąbek oraz Płonowskiej, w reprezentacji widziałbym, przynajmniej na takim zgrupowaniu jak to ostatnie; Emilię Zdunek, Sabinę Ratajczak czy Patrycję Salwę. W czym wspomniane zawodniczki są gorsze od powołanych przez trenera Basiuka, zwłaszcza od tych z pierwszej ligi, która jest rozgrywkami, umówmy się, niemal amatorskimi? Różnica klas pomiędzy Ekstraligą a drugim szczeblem rozgrywek jest wręcz kolosalna i naprawdę nie wiem, skąd u trenera Basiuka takie pomysły. Na razie bronią go wyniki, więc i media siedzą cicho.


Ja spróbuję za to poszukać przyczyny takiego stanu rzeczy. Nie jest przecież tajemnicą, że swojego czasu Asia Płonowska była powoływana do reprezentacji. I z tego co czytam, raczej nie zawodziła. Co się zatem stało, że nagle selekcjoner zaczął omijać Lubin szerokim łukiem? Być może jest to jakaś zbiorowa niechęć do klubu w strukturach PZPN. Dlaczego tak uważam? Ano przecież kilka miesięcy wstecz, rozmawiając z Andrzejem Padewskim, czyli specem od piłki kobiecej w Polskim Związku Piłki Nożnej, na temat powołań (a raczej ich braku) dla piłkarek Zagłębia, dowiedziałem się, że to tylko moje zdanie, do którego mam prawo. Ok, władze mają prawo do swojej opinii, podobnie jak dziennikarze czy piłkarki – ale przecież tabela nie kłamie – Zagłębie ma czołową defensywę w Ekstralidze i zajmuje miejsce na trzecim stopniu podium. A w tym roku żadna z piłkarek nie ma na koncie choćby jednego meczu w reprezentacji, a okazje były już trzy. W tym ta ostatnia z Islandią, gdzie grała w zasadzie kadra B. 


Możliwe jest, że Zagłębie nie jest lubiane w związku. Z czego może się to brać? Były już coach lubinianek, Turkowski, zazwyczaj nie przebierał w słowach jeżeli chodziło o krytykę sędziów czy władz, ale ten człowiek słynie ze swojego wybuchowego temperamentu i raczej do tego należało się przyzwyczaić. Zresztą teraz trenerem Zagłębia już nie jest, więc ten argument (niechęć do trenera), odpada. Być może obecna sytuacja to również zasługa władz Zagłębia Lubin. że tak traktowane są piłkarki tego klubu w wyższych sferach. Może mamy do czynienia z konfliktem na linii PZPN – Zagłębie, na którym najbardziej cierpią osoby najmniej winne, czyli zawodniczki? Nie można tego przecież całkowicie wykluczyć.


I teraz nasuwa się pytanie: jak, widząc taką postawę selekcjonera i Polskiego Związku Piłki Nożnej, te biedne piłkarki z Lubina mają się czuć? Trenują, ryzykują własnym zdrowiem, często muszą iść na trening prosto z zajęć na uczelni czy też pracy, a w nagrodę, prócz (podobno) jakiś skromnych wypłat z kasy klubowej nie mogą liczyć na nic więcej? A przecież reprezentacja jest czymś, o czym marzy każda dziewczyna w tym kraju, która choć raz zagrała w meczu ligowym. I wydaje się, że choćby w „Miedziowej” koszulce biegała na co dzień przykładowo Anna Zapała, Anna Palińska czy Weronika Aszkiełowicz, to na ostatnim meczu w Niecieczy by tych Pań zabrakło. Bo to przecież Zagłębie, samo zło albo i jeszcze więcej. A umówmy się, że Ekstraliga nie jest poziomem nawet zbliżona do niemieckiej Bundesligi, gdzie selekcjoner reprezentacji Niemiec ma piłkarek na poziomie na pęczki i w zasadzie przed każdym zgrupowaniem mogłyby one losować słomki, która otrzyma powołanie. I działoby się to bez większej szkody dla narodowej reprezentacji naszych zachodnich sąsiadek. W Polsce trener Basiuk nie ma takiego komfortu, bo poziom generalnie w wielu przypadkach pozostawia sporo do życzenia, a różnica pomiędzy czołówką ligi a dolnymi rejonami tabeli jest olbrzymia. Kto na tym cierpi? Prócz zawodniczek, które tracą motywację do ciężkich treningów, także i reprezentacja. Bo nie jesteśmy na tyle bogatym w piłkarki krajem, żeby móc sobie pozwolić na stratę takich zawodniczek, jak choćby Płonowska.

 

Niestety, nie zanosi się na to, żeby ta sytuacja miała się w najbliższym czasie zmienić. Przynajmniej dopóki nadal za sterami naszej kadry będzie siedział Wojciech Basiuk. Podobnie ma się w przypadku Katarzyny Kiedrzynek, która przecież też nie gra w kadrze, a jest piłkarką roku wedle wszystkich polskich plebiscytów. Czy to nie jest dziwne, by nie powiedzieć, że chore? O ile jednak bramkarki mamy na dobrym poziomie, o tyle w przypadku zawodniczek z pola nie jest już tak różowo. "Wynalazki" trenera z niższej ligi pokazały się na tle rezerw Islandii przeciętnie, by nie napisać że słabo, a niestety wydaje się, że konflikt trwa w najlepsze: jeżeli całą ligę dopadłaby plaga kontuzji, to zapewne włodarze reprezentacji kobiet sięgnęliby do rozgrywek pierwszej, a być może nawet drugiej ligi. Byle nie do Lubina. Przykre, że kadrą rządzą układy.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)

Piłka nożna

Najpopularniejsze

Najnowsze

Partnerzy SPORT4FANS.PL