Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Po weekendzie: Ekstraklasa wraca z przytupem (1)

Po weekendzie: Ekstraklasa wraca z przytupem (1)

Piłka nożna | 16 lutego 2016 10:39 | Hubert Błaszczyk
Karol Linetty wybijał się na pierwszy plan w 22. kolejce T-Mobile Ekstraklasy.
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
Karol Linetty wybijał się na pierwszy plan w 22. kolejce T-Mobile Ekstraklasy.

27 bramek padło w 22. kolejce piłkarskiej Ekstraklasy. Kibice po powrocie naszej ligi na emocje nie mogli narzekać. Świetnie oglądało się spotkania z Poznania czy Szczecina, a bramki strzelane przez Cracovię musiały wzbudzać zachwyt. Ciekawa jest sytuacja w tabeli. Faworyci wygrywali swoje spotkania, za wyjątkiem… lidera z Gliwic, który w każdym kolejnym pojedynku będzie grał pod olbrzymią presją.


1. Czesław Michniewicz ma rację


Trener Pogoni Szczecin ukuł kiedyś stwierdzenie, że najniebezpieczniejszy wynik dla drużyny, to prowadzenie 2:0. Komentatorzy na antenach nc+ często cytują Michniewicza nieco się przy tym podśmiechując. Podśmiechujki, podśmiechujkami, ale to prawidłowość którą mogliśmy zaobserwować podczas 22. kolejki Ekstraklasy. Przy stanie 2:0 koncentrację zupełnie stracił Lech, dając sobie wbić dwie kuriozalne bramki. Nie popisała się też Korona, która do przerwy prowadziła dwoma bramkami w Szczecinie. Po przerwie koncert zagrał Rafał Murawski i trzy punkty zostały w Szczecinie. Michniewicz mógł triumfować podwójnie.

 

2. Najlepsza obrona ligi do poprawki


Fani lig fantasy po 17. minutach meczu w Szczecinie musieli być załamani. Obrona Portowców wcale nie przypominała tej, która jesienią imponowała pewnością. Bardzo słabe spotkanie zaliczył Jarosław Fojut, niewiele lepiej zagrał Jakub Czerwiński. W efekcie kolegów z defensywy musiał ratować Adam Frączczak, który pięknym golem i efektownymi rajdami poderwał kolegów do walki. 5 zwycięstwo z rzędu i tym samym klubowy rekord Pogoni został wyrównany, ale stoperom należy się solidna bura.


3. Efektowna lokomotywa


Przed wznowieniem rozgrywek Ekstraklasy trener Lecha Poznań, Jan Urban zapowiadał, że jego zespół na wiosnę będzie grał nie tylko efektywnie, ale też efektownie. Nikt nie spodziewał się, iż nastąpi to tak szybko. Kibice w Poznaniu oglądali fantastyczne widowisko. 7 bramek mówi samo za siebie. Najmniej szczęśliwy może być Marcin Kamiński, który nie uniknął błędów, a na ławce czeka przecież głodny gry Maciej Wilusz.

 

4. Maestro Linetty


Linetty w spotkaniu przeciwko Termalice zagrał tuż za plecami Bille Nielsena i okazało się to strzałem przysłowiową dziesiątkę. Pomocnik Lecha asystował przy trzech trafieniach. W 21. kolejkach zaliczył… tylko jedną asystę. Wartość Linettego doskonale pokaże następny mecz z Podbeskidziem. Pomocnik reprezentacji Polski będzie w nim pauzował za 4 żółte kartki.


5. Dżoker Kownacki


Wejście smoka zanotował w meczu przeciwko Termalice Dawid Kownacki. Na murawę wszedł na trzy minuty przed końcem regulaminowego czasu gry i zdążył strzelić dwie bramki. Trochę przepychanek było przy rzucie karnym. Strzelać chcieli Jevtić i Kędziora, ale kolegów pogodził Kownacki. Jego dobra forma strzelecka to nie przypadek. Już w sparingach był najlepszym snajperem Lecha. Trener Jan Urban przyznał jednak ze spokojem, że woli trzymać Kownackiego jako dżokera. Nie pomylił się. To co #DychaKownasia v 2.0.?

 

6. Nicki Bille już bije


Bije już licznik bramek strzelonych przez Nickiego Bille Nielsena dla Lecha Poznań. Duński napastnik w spotkaniu przeciwko Termalice pokazał się z naprawdę dobrej strony i okrasił swój występ golem. Jeśli będzie tak harował przez całą rundę, to z pewnością kupi sobie sympatię kibiców Lecha. Tym bardziej, że po spotkaniu stwierdził, że debiut w Poznaniu był lepszy niż… seks.


7. Króliczki Duracella Czerczesowa


Legia zgodnie z planem pokonała na inaugurację Jagiellonię. Szacunek budzi jednak styl, w jakim to zrobiła. Pressing wicemistrzów Polski zupełnie stłamsił białostoczan. Jak wyliczył Sport.pl zawodnicy Michała Probierza przez pierwszy kwadrans byli na połowie Legii zaledwie przez 21 sekund. To robi wrażenie.


8. Miliony za Nikolica


Nemanja Nikolić to skarb Legii Warszawa. W Ekstraklasie strzelił już 23 bramki i w zasadzie może szykować się do odbioru statuetki dla króla strzelców. Przed rundą za cel wziął pobicie legendarnego rekordu Henryka Reymana, który w sezonie 1926/27 trafił do siatki rywali 37-krotnie. Pytanie czy Nikolić dokończy sezon w Legii. Chińczycy chcą za niego zapłacić 7 milionów dolarów. To ogromna suma. Czy warszawian stać, żeby ją odrzucić?

 

9. Rozżalony Teddy


Nie udał się powrót do Wrocławia Tadeusza Pawłowskiego. Teddy już w roli szkoleniowca Wisły Kraków przegrał na Stadionie Miejskim 0:1. Po meczu bardziej niż wynikiem był rozżalony, że w Śląsku nagle znalazły się pieniądze na transfery. On takiego komfortu nie miał, mimo że jego zespół występował w europejskich pucharach. Pawłowski nie chciał mówić zbyt dużo, ale widać było, iż kilka spraw związanych z wrocławskim klubem leży mu na sercu.


10. Piękny futbol Cracovii


Z nieskrywaną przyjemnością patrzyło się na wyczyny piłkarzy Cracovii, którzy w 30 minut rozbili Górnika Zabrze. Bramki Kapustki, a zwłaszcza Erika Jendriska mogły się podobać. Trafienie Słowaka z pewnością zostanie bramką kolejki. Co najważniejsze krakowianie trzymają się czołówki i nie zamierzają odpuszczać walki o puchary, a może nawet o mistrza?


11. Lechia gromi


Lechia Gdańsk w najlepszy sposób z możliwych rozpoczęła rundę wiosenną. 5 bramek strzelonych Podbeskidziu to materiał, na którym można zbudować atmosferę i powalczyć o mistrzowską ósemkę. Trzeba jednak szczerze przyznać, że jest do lekkie zamazanie rzeczywistości. Kiedy gra toczyła się 11 na 11 gdańszczanie prowadzili grę, ale ich akcje były ślamazarne i nieskładne. Po dwóch czerwonych kartkach dla przyjezdnych rozwiązał się worek z bramki.


12. Podbeskidzie nie idzie


Ze sporym bólem zębów oglądało się wyczyny Podbeskidzia w Gdańsku. Nie chodzi nawet o porażkę 0:5, ale postawę przez pierwsze 40 minut gry, kiedy siły na boisku były wyrównane. Bielszczanie nawet nie próbowali grać w piłkę. W środku pola nie byli w stanie w ogóle przeciwstawić się Lechii. Po dwóch bezsensownych kartkach Kato, a zwłaszcza Sokołowskiego nie było co zbierać. Po pierwszej kolejce rundy wiosennej nie ma co wyciągać daleko idących wniosków, ale Górale są pierwszymi kandydatami do spadku.


13. Stefański na cenzurowanym


Kto wie, jak potoczyłby się mecz Lechii z Podbeskidziem, gdyby nie fatalna decyzja sędziego Stefańskiego. Przy stanie 0:0 arbiter nie podyktował jedenastki dla Górali za faul na Damianie Chmielu. Lechia wyprowadziła kontrę, a za jej przerwanie z boiska wyleciał Sokołowski. Gra toczyła się 11 na 9 i było pozamiatane.


HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)