Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Wolski w Wiśle. Hit czy kit?
Wolski wyjeżdżał z Polski jako gwiazda.
fot. wikipedia.org,
Wolski wyjeżdżał z Polski jako gwiazda.

Wolski w Wiśle. Hit czy kit?

Piłka nożna | 25 lutego 2016 11:41 | Krzysztof Mokrzycki

Rafał Wolski został oficjalnie piłkarzem Wisły Kraków. Zespół z Grodu Kraka pozyskał byłego piłkarza warszawskiej Legii na zasadzie wypożyczenia do końca sezonu z opcją pierwokupu. Cała transakcja była dosyć skomplikowana.

 

Wolski był bowiem jedynie wypożyczony z Fiorentiny do belgijskiego Mechelen i aby mógł wrócić odbudować się do Ekstraklasy zespół z Jupiter League musiał skrócić przedwcześnie wypożyczenie i włodarze z Krakowa musieli dogadać się z Włochami w kwestii transferu. Ostatecznie sprawdziło się to co do joty i choć pogłoski o transferze krążyły w Polsce już od zeszłego tygodnia, to w poniedziałek Wolski przeszedł testy medyczne i został oficjalnie wypożyczony do Wisły. Dodatkowo w umowie jest zawarta opcja wykupienia karty byłego zawodnika Legii.

 

Kibice teraz zadają sobie za to pytanie, co może do Wisły wnieść Wolski? Bo że będzie grał, to wiadomo, bo trener Pawłowski nie ma zbyt dużego pola manewru jeśli chodzi o wybór składu. Rafał ostatnie lata może uznać za stracone. W Fiorentinie grał niewiele i wypożyczenie do Mechelen miało mu jedynie pomóc. No właśnie, miało. Rzeczywistość okazała się brutalna i Polak na wygnaniu do Belgii również grał mało i nieregularnie. Narastała w nim zapewne frustracja, bo przecież rzucił się na głęboką wodę jeszcze za młokosa. Teraz, choć kilka latek minęło, Wolski wciąż jest graczem stosunkowo młodym i rozwijającym się. Oznacza to mniej więcej tyle, że w naszej, nie grzeszącej przecież poziomem, Ekstraklasie, powinien po kilku meczach znowu pokazywać swój kunszt. Kogo jak kogo, ale playmakera w Krakowie brakuje od dosyć dawna. Przy okazji Wolski będzie miał ten komfort, że jego podania pomiędzy obrońców na wychodzącego napastnika mogą być wodą na młyn dla Pawła Brożka, który przecież wie, jak strzelać gole. Nawet pomimo ostatniej blokady w jego wykonaniu.

 

Wolski, którzy przecież w Polsce jest kojarzony jedynie ze swoich występów w barwach odwiecznego rywala Wisły, czyli Legii Warszawa, już zdążył sobie zaskarbić sympatię części kibiców w Krakowie. Stało się tak dlatego, że w pierwszym wywiadzie po transferze powiedział, że teraz liczy się dla niego tylko Wisła. Fani, choć oczywiście nie wszyscy, kupili to. Nieco inaczej odebrano ten transfer wśród sympatyków Legii. Co prawda popularny „Wolak” był piłkarzem przy Łazienkowskiej ładnych parę lat temu, lecz raczej nikt o zdrowych zmysłach nie zarzuci mu zdrady vel Hamalainen. Nie trafił przecież do Krakowa prosto ze stolicy, lecz po zagranicznych wojażach. Oczywiście jestem pewien, że gdy Wisła pojedzie na Ł3, to jakaś tam część kibiców na pewno solidnie wybuczy i wygwizda byłego idola, ale przecież taka dola piłkarza. Jest tylko najemnikiem.

 

Co Wolski może zaoferować Wiśle? Przede wszystkim, mimo wciąż młodego wieku, spory już bagaż doświadczeń, wyniesiony z zagranicznych lig. Choć za dużo w nich nie pograł, to jednak zwłaszcza we Florencji liznął profesjonalnego futbolu, zobaczył jak wygląda to wszystko poza naszym krajem. To może zaowocować. Na plus może wyjść także oparcie na nim gry ofensywnej. Dlaczego? Wolski to zawodnik, który najlepiej czuje się jako rozgrywający i mając futbolówkę przy nodze. Co prawda może grać też na obu skrzydłach, lecz sądzę, że nie ma takiej siły przebicia, niż grając na środku. To zawodnik, który na polską ligę wciąż będzie dobry, jeśli tylko złapie troszkę ogrania, tak potrzebnego w jego wieku. Ostatnie lata, spędzone w zasadzie na ławce rezerwowych w lwiej części, na pewno wpłynęły negatywnie na morale gracza i być może na jego kondycję fizyczną. Czucia piłki może też mu brakować, bo choć niby tego się nie zapomina, to jednak trzeba oddać uczciwie, że nie ma takiej możliwości (chyba), aby Rafał już w debiucie błyszczał przez pełne 90 minut. Owszem, jest to piłkarz nieprzewidywalny i jestem pewien, że Wisła zrobiła najlepszy transfer ostatnich lat, ale czy trenerom starczy cierpliwości w przypadku słabej formy „Wolaka”, którą może, choć nie musi, prezentować na początku swojej przygody w Grodzie Kraka? Jeśli Pawłowski okaże się człowiekiem cierpliwym i poczeka krótszą lub dłuższą chwilę, to będzie miał z nowego piłkarza masę pociechy. To gracz, który w naszej Ekstraklasie, zanim jeszcze ruszył na podbój Włoch, brylował techniką, dryblingiem i niekonwencjonalnymi rozegraniami. Był kimś, zresztą Fiorentina byle kogo nie kupuje do siebie. Podejrzewam, że te atuty nadal posiada, tylko potrzebuje złapać trochę ogrania i czucia piłki. I wtedy się sprawdzi.

 

Z tym, że sytuacja krakowian w tabeli Ekstraklasy jest niezbyt ciekawa i wydaje się, że nie ma czasu na to, aby nowy piłkarz się zbyt długo aklimatyzował i grał słabo. Wtedy trzeba będzie zastąpić go innym, który być może będzie w lepszej formie i da więcej drużynie. Ponieważ do końca sezonu czasu ubywa, Wisła nie ma czasu na eksperymenty, chyba że chce za rok rywalizować o miano najlepszej w pierwszej lidze. A chyba nie o to chodzi Pawłowskiemu i spółce. Tercet Głowacki – Wolski –Brożek w tej chwili jest największą, jak nie jedyną, nadzieją trenerów na poprawę wyników w bieżącym roku. Już nawet kibice zaczęli mieć dosyć słabych występów „Białej Gwiazdy”, dając temu upust w ostatnim spotkaniu ligowym z Górnikiem Łęczna (1:1).

 

Wolski to dobry zakup i mimo paru lat straconych za granicą wciąż jest to zawodnik, który w naszej lidze będzie błyszczał. Jeśli tylko dojdzie do siebie i dostanie trochę czasu na odbudowanie się. Problem tylko jest taki, że Wisła potrzebuje punktów tu i teraz. Zegar działa na niekorzyść Wisły a na korzyść Wolskiego. I tu może być problem.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)