Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Znakomity spektakl na White Hart Line!

Znakomity spektakl na White Hart Line!

Piłka nożna | 05 marca 2016 16:43 | Krzysztof Mokrzycki
David Ospina godnie zastąpił Petra Cecha
fot. wikipedia.org,
David Ospina godnie zastąpił Petra Cecha

W hicie tej kolejki Premier League na White Hart Line miejscowy Tottenham podejmował lokalnego rywala i śmiertelnego wroga, ekipę Arsenalu. Po znakomitym widowisku mecz zakończył się nikogo nie zadowalającym remisem.



Przed spotkaniem wiadomo było, że będzie to mecz z cyklu tych „o sześć punktów”. Zarówno Tottenham, jak i Arsenal wciąż bowiem wierzą, że są w stanie dogonić liderujące Leicester. Przegrana w tym starciu oddalałaby dosyć mocno od celu, zwłaszcza w przypadku wygranej „Lisów” z Watford.


Na wstępie warto przytoczyć jedną historyjkę, ze źródeł derbowych od strony Tottenhamu, opowiadających o tym, dlaczego oba kluby tak bardzo się nienawidzą. Raz ponoć liga była poszerzana i Tottenham, znajdujący się wówczas w strefie spadkowej, miał jednak zostać w rozgrywkach. Ale zdecydowano, że drużyny jednak spadną, ale nie wszystkie i okazało się, że Tottenham by się utrzymał. Z niższej ligi awans wywalczyć miały dwie pierwsze ekipy. Potem jednak prezes Arsenalu sypnął pieniędzmi (jakieś 10 lat później w został zawieszony na zawsze w jakiejkolwiek działalności w futbolu za jakieś machlojki) i w efekcie tego nie tylko spadł Tottenham, ale nawet Arsenal, który nie był nawet trzecią siłą drugiej ligi, awansował kosztem Barnsley, a na wieść o spadku Tottenhamu zmarła ze smutku klubowa papuga, która była maskotką drużyny.Ponoć takie są źródła derbowej nienawiści, bo wcześniej podobno to była normalna rywalizacja i nawet mecze towarzyskie były rozgrywane pomiędzy Tottenhamem a Arsenalem.


Mecz dużo lepiej rozpoczął zespół gospodarzy, wśród których niezwykle aktywny był Harry Kane. Anglik już w pierwszych sześciu minutach wywalczył korner i dwukrotnie zatrudnił Davida Ospinę, zastępującego między słupkami „Kanonierów” kontuzjowanego Cecha. Arsenal z rzadka wychodził z akcjami zaczepnymi, a jeżeli już udało się zbliżyć pod pole karne „Kogutów”, to na drodze stawał znakomicie dysponowany Alderweireld. Spotkanie było, jak na derby przystało, toczone w znakomitym tempie, ale nie brakowało też nieodłącznych elementów dla tego typu meczów; kartek oraz ostrych fauli. Już w pierwszej połowie sędzia musiał trzykrotnie karać zawodników napomnieniami. W 26.minucie z najlepszej strony pokazał się Ospina. Kolumbijski golkiper pokazał, że nieprzypadkowo w zeszłym roku wygryzł Szczęsnego ze składu i nie oddał mu placu do końca sezonu, a przed trwającymi rozgrywkami wysadził go nawet z ławki rezerwowych. Po dobrej akcji Tottenhamu Lamela uderzył z pięciu metrów, ale Kolumbijczyk popisał się fenomenalną interwencją i tylko sobie znanym sposobem sparował futbolówkę. Gdy pachniało golem dla „Kogutów”, niespodziewanie na prowadzenie wyszli goście. Po składnej akcji Bellerin dograł do Ramsey’a, a ten efektowną piętką pokonał Hugo Llorisa i uciszył trybuny. Wcześniej za zagranie ręką kartkę dostał Coquelin.


Nie wspominamy o tym przypadkowo, bo 10 minut po wznowieniu gry ten sam zawodnik głupio sfaulował w bocznym sektorze boiska szarżującego Kane’a i otrzymał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. Arsenal musiał bronić wyniku w 10. Już chwilę później z bliskiej odległości uderzał najlepszy snajper miejscowych, ale znowu fenomenalną interwencją popisał się Ospina. Niestety, równo po godzinie gry nie był w stanie zatrzymać uderzenia Alderweirelda i White Hart Line eksplodowało z radości. Piłkarze Wengera nie zdążyli jeszcze otrząsnąć się po stracie gola, a już ich kolumbijski golkiper musiał wyciągać piłkę z siatki po raz drugi. Po błędzie defensywy Arsenalu piłkę przy linii bocznej dostał Kane, wszedł w pole karne i fantastycznym uderzeniem spod bocznej linii „szesnastki” nie dał najmniejszych szans na skuteczną interwencję Ospinie. Wydawało się, że jest już po meczu. „Kanonierzy” wyglądali jak Szpilka po ostatniej walce z Wilderem. Mimo jednobramkowego prowadzenia zespół gospodarzy nadal atakował, chcąc upokorzyć wręcz znienawidzonego rywala. Znakomitą okazję na podwyższenie rezultatu miał Harry Kane, ale zabrakło mu zimnej krwi i w dogodnej sytuacji uderzył tuż obok słupka. W 76 minucie niespodziewanie Arsenal wyrównał. Do zagranej przez Bellerina piłki dobiegł Alexis Sanchez i bez zastanowienia uderzył w długi róg bramki Llorisa. Futbolówka skozłowała przed francuskim golkiperem i po jego ręce wpadła do siatki! Gra, pomimo sporego już zmęczenia, nadal była toczona w dobrym, szybkim tempie, a stracony gol tylko rozjuszył Tottenham, który od razu ruszył do przodu, jednak dobra postawa obrony Arsenalu sprawiła, że Ospina nie był zatrudniany. Piłkę meczową miał Eriksen, ale jego strzał był zbyt lekko i Kolumbijczyk bez problemu złapał futbolówkę. W odpowiedzi trzy punkty mógł zgarnąć przyjezdny zespół. Z wolnego ładnie uderzył Sanchez, ale dobrą interwencją popisał się tym razem Hugo Lloris. Mimo aż pięciu dodatkowych minut, gole już nie padły. Na White Hart Line remis 2:2, który nie zadowala chyba żadnej ze stron. Leicester ma szansę znowu odskoczyć, jeżeli wygra swoje starcie.



Derby Londynu były atrakcyjnym widowiskiem i choć Tottenham miał wygraną na widelcu, zespół z Emirates pokazał charakter i mógł nawet pokusić się o zwycięstwo. Jak najwięcej takich spotkań.



TOTTENHAM HOTSPUR vs ARSENAL LONDYN 2:2 (0:1)
Alderweireld 60’, Kane 62’ --- Ramsey 39’, Sanchez 76’


Tottenham Hotspur F.C.: Lloris (C) – Walker, Alderweireld, Wimmer, Rose (78. Davies) – Dier, Dembélé (82. S. Heung-Min) – Lamela (67. R. Mason), Alli, Eriksen – Kane.
________________________________________
Arsenal F.C.: Ospina – Bellerín, Mertesacker (C), Gabriel Paulista, Gibbs – Elneny (75. Giroud), Coquelin – Ramsey, Özil (90. Campbell), Alexis Sanchez – Welbeck (84. Flamini).
________________________________________
Sędziowie: Michael Oliver – Michael Mullarkey, Stephen Child

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)