Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Po weekendzie: Legia idzie po swoje (5)
Veni, Vidi, Vici - łacińska sentencja na transparencie kibiców Legii.
fot. Monika Wantoła
Veni, Vidi, Vici - łacińska sentencja na transparencie kibiców Legii.

Po weekendzie: Legia idzie po swoje (5)

Piłka nożna | 22 marca 2016 14:52 | Hubert Błaszczyk

Miniony weekend stał pod znakiem hitu Ekstraklasy. W Poznaniu mierzyły się drużyny Lecha Poznań i Legii Warszawa. Pod względem piłkarskim mecz zawiódł, ale potwierdził wcześniejsze obserwacje – Legionistów w marszu po mistrzostwo mogą zatrzymać tylko oni sami.

 

1. Przygotowanie fizyczne, pressing, schematy

 

Legia Warszawa pod względem personalnym jest lepszym zespołem od Lecha, ale to nie indywidualności, a zespół i lepsze przygotowanie do rundy wiosennej zadecydowały o wyniku sobotniej potyczki. Warszawianie od początku sezonu zakładają rywalom wysoki pressing, z którym nie radzą sobie zespoły Ekstraklasy. Przy Łazienkowskiej stłamszony został Ruch, Lech był groźny zaledwie przez pierwsze pół godziny. Później na boisku rządzili zawodnicy Legii, którzy górowali nad Kolejorzem przygotowaniem fizycznym i schematami.

 

2. Indywidualne błędy

 

Legia bramki w Poznaniu strzelała nie po wypracowanych akcjach, a po indywidualnych błędach zawodników Lecha. Najpierw fatalnie pomylił się Maciej Wilusz, a chwilę później Dudę równo z trawą wyciął Tetteh. Zawodnicy Stanisława Czerczesowa tworzyli sobie sytuacje z dużą łatwością. Dwukrotnie obijali poprzeczkę bramki Lecha, a kilkakrotnie poznaniaków ratował Jasmin Burić. Gdyby nie dobra dyspozycja Bośniaka mecz mógł skończyć się dużo wyższym wynikiem.

 

3. Przedszkolak Trałka

 

W sobotę po murawie Inea Stadionu biegał piłkarz, który nie dorósł do rangi tego spotkania. Był nim Łukasz Trałka, który powinien schłodzić rozgrzaną głowę pod prysznicem. Tylko pobłażliwości sędziego Marciniaka kapitan Lecha zawdzięcza, że dokończył spotkanie do końca. Trałka od początku polował na nogi rywali, a pod koniec spotkania bezsensownie zaatakował Kaspera Hamalainena. Pod względem piłkarskim niczym się nie wyróżnił.

 

4. Profesjonalista Hamalainen

 

Legii trzeba oddać, że do spotkania z Lechem przygotowała się na wielu polach. W piątek Stanisław Czerczesow poinformował dziennikarzy, że występ Hamalainena w Poznaniu stoi pod dużym znakiem zapytania. Była to zwykła zasłona dymna. Fin tłumaczył po spotkaniu, że sztabowi szkoleniowemu zależało na spokojnej nocy w hotelu. Występ Hamalainena budził bowiem duże emocje. Oczywiście negatywne. Fin zachował się jak na profesjonalistę przystało. Wszedł na boisko i był bliski strzelenia trzeciej bramki dla Legii.

 

5. Odrodzenie Wisły

 

Dariusz Wdowczyk notuje powrót do Ekstraklasy w wielkim stylu. Prowadzona przez niego Wisła Kraków nie tylko odbiła się od dna, ale też zanotowała dwa efektowne zwycięstwa. 9 bramek w dwóch meczach musi budzić szacunek. Styl prezentowany przez Białą Gwiazdę musi się podobać. Coraz lepiej gra Rafał Wolski, który z Jagiellonią strzelił bramkę i czarował bajeczną techniką. Odblokował się Paweł Brożek. Napastnik Wisły w dwóch kolejkach zdobył dwie bramki. Kto wie czy Wisła do końca nie powalczy o Grupę Mistrzowską?

 

6. Co dzieje się z Jagiellonią?

 

Takie pytanie zadaje sobie większość osób śledzących Ekstraklasę. Po drużynie Michała Probierza nigdy nie wiadomo, czego się spodziewać. Z ostatnich dwóch spotkań wyjazdowych białostoczanie wracali z bagażem 10 bramek. Oba mecze kończyli w dziesiątkę, ale w przypadku meczu w Gdańsku to marne wytłumaczenie. Tym bardziej, że źle dzieje się nie tylko na boisku, ale również poza nim. Do rezerw od dłuższego czasu jest zesłany Filip Modelski, a niedawno dołączył do niego Sebastian Madera.

 

7. Rycerze wiosny z Lubina

 

Z dużą przyjemnością ogląda się zespół zbudowany przez Piotra Stokowca w Lubinie. Zagłębie w swojej grze zachowuje balans pomiędzy obroną a atakiem. Efekt? 4 zwycięstwa w 5 ostatnich spotkaniach i piąte miejsce w ligowej tabeli. Sukces lubinian zaczął się jednak zdecydowanie wcześniej. Pod koniec sezonu 2013/2014, kiedy zatrudniono Stokowca i przestano ściągać zagraniczny szrot. Wychowankowie powoli wchodzą do zespołu, a najlepszą wizytówką akademii jest Jarosław Kubicki, który strzelił bramkę w derbach ze Śląskiem i ostatnim meczu z Górnikiem Łęczna. W mieście KGHM-u już dawno zapach pucharów nie był tak intensywny.

 

8. Lechia bez stempla

 

Idiotycznie kolejne szanse na dobry wynik w obecnym sezonie marnuje Lechia Gdańsk. Zawodnicy Piotra Nowaka nie wyciągnęli żadnych wniosków z lekcji z Zabrza, kiedy zwycięstwo stracili w 88. minucie. Z Termaliką w pierwszej połowie grali świetnie. Mogli spokojnie prowadzić dwoma, trzema bramkami. Gdańszczanie byli jednak nieskuteczni, za co pokarał ich na trzynaście minut przed końcem… były zawodnik Lechii, Bartłomiej Smuczyński. Zamiast 6 punktów, Lechia ma 2 i do końca będzie się bić o wejście do Grupy Mistrzowskiej. Terminarz nie jest sprzymierzeńcem gdańszczan, którzy w najbliższej kolejce pojadą na Łazienkowską.

 

9. Piękny, ale nieefektywny futbol

 

Z ogromną przyjemnością oglądało się spotkanie pomiędzy Pogonią Szczecin a Cracovią. Niezliczona liczba akcji ofensywnych i zwroty akcji – to musiało się podobać. Patrząc jednak szerzej trudno nie oprzeć się wrażeniu, że oba zespoły miałyby zdecydowanie więcej punktów, gdyby grały bardziej wyrachowany futbol. Świetne szanse marnowali Gyurcso i Dwaliszwili. W kontekście gry w europejskich pucharach obu drużyn to nie najlepszy zwiastun.

 

10. Magia Piasta uleciała zimą

 

Pesymiści powiedzą: - To musiało się tak skończyć. Optymiści pewnie mają inne zdanie, ale realia są takie, że Piast na wiosnę gra topornie. Pewnie z rozpędu zawodnicy Latala awansują do europejskich pucharów, ale zespołowi w tym kształcie nie wróżę sukcesu. Tym bardziej, że pod względem ekonomicznym nie ma on prawa przetrwać w tym kształcie. Jasnym punktem wiosną jest Mateusz Mak. Co z tego, skoro zdecydowanie słabiej prezentuje się linia pomocy, która nie kreuje zbyt wielu okazji napastnikom.

 

HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)