Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Błysk z drugiego planu, czyli jak Nawałka kreuje bohaterów i wspiera liderów kadry

Błysk z drugiego planu, czyli jak Nawałka kreuje bohaterów i wspiera liderów kadry

Piłka nożna | 27 marca 2016 16:12 | Przemysław Drewniak
Adam Nawałka znakomicie selekcjonuje do reprezentacji kolejnych piłkarzy
fot. M. Karczewski / Superstar.com.pl
Adam Nawałka znakomicie selekcjonuje do reprezentacji kolejnych piłkarzy

Wszołek i Starzyński w reprezentacji? Jeszcze niedawno pomyślałby o tym tylko wariat. Fakt, że w meczu z Finlandią obaj zostali bohaterami, potwierdził, że Adam Nawałka znakomicie dopasowuje do swojej drużyny nowych zawodników. I dzięki temu reprezentacja nie jest uzależniona od kilku nazwisk w takim stopniu, jak przez wiele ostatnich lat.

Wieczór 11 października ubiegłego roku. Reprezentacja Polski pod wodzą Adama Nawałki schodzi z boiska po jednej z najważniejszych bitew ostatnich lat – pojedynku z Irlandią, po którym wywalczyła awans na mistrzostwa Europy we Francji. Biało-czerwoni są na ustach wszystkich. Tworzą zgrany zespół, na jaki czekaliśmy tak długo. Wydaje się, że selekcjoner poukładał w nim wszystkie klocki. Trzymamy tylko kciuki, by kadrowiczów omijały kontuzje, bo wszystkich już wtedy moglibyśmy śmiało wysyłać na Euro.


Paweł Wszołek i Filip Starzyński oglądają sukces kolegów w telewizji. Wcale nie marzą o tym, by za kilka miesięcy do nich dołączyć i wspólnie walczyć o jak najlepszy wynik na boiskach Francji. Mają na głowach inne problemy – Wszołek od kilku tygodni przebywa na wypożyczeniu w Weronie, gdzie miał się odbudować, a po pięciu kolejkach rozegrał zaledwie 55 minut. Trener Hellasu, Andrea Mandorlini twierdzi, że Polak nie pasuje do jego koncepcji. Starzyński w Lokeren gra nieco częściej, a szkoleniowiec Bob Peeters widzi w nim potencjał. Były pomocnik chorzowskiego Ruchu w nowej rzeczywistości nie może się jednak odnaleźć – w dziewięciu występach nie notuje ani jednej bramki czy asysty, a po zmianie trenera w listopadzie nie wychodzi na boisko już w ogóle. Georges Leekens stawia na nim krzyżyk.


Zmiana szkoleniowca, czyli coś, co dla Starzyńskiego było przekleństwem, dla Wszołka okazuje się wybawieniem – Luigi Delneri znajduje Polakowi miejsce na prawej obronie, a ten odwdzięcza się dobrą grą i jeszcze w grudniu staje się podstawowym zawodnikiem zespołu Serie A. Dla Starzyńskiego ratunkiem jest krok w tył – wypożyczenie do Zagłębia Lubin, gdzie okazuje się ostatnim brakującym elementem w drużynie Piotra Stokowca. W ekipie beniaminka jest wiosną najlepszym zawodnikiem.


Nowi w kadrze - więcej niż uzupełnienie


Adam Nawałka dostrzegł postęp obu piłkarzy i powołał na marcowe mecze towarzyskie. O ile w przypadku Wszołka to nie dziwiło, to jednak wyróżnienie Starzyńskiego było niespodzianką, a dla wielu wręcz lekkim nieporozumieniem. Sceptycy wskazywali choćby na Mateusza Cetnarskiego, który gra w wyżej notowanej drużynie, a do drzwi kadry puka już od kilku miesięcy. Selekcjoner znów jednak pokazał, że podszepty ekspertów i dziennikarzy nie mają dla niego żadnego znaczenia. Że buduje reprezentację według własnej, autorskiej koncepcji.


Dalszą część historii doskonale znamy. Wszołek i Starzyński dość niespodziewanie wychodzą w pierwszym składzie na mecz z Finlandią. Zadanie mają trudne - na aklimatyzację w szatni nie było dużo czasu, a przed nimi zaledwie 90 minut, które zadecydują o ich być albo nie być w reprezentacji. Obaj wyciskają jednak ze swojej szansy sto procent. Wszołek schodzi z boiska z dwoma golami i asystą, Starzyński zachwyca pięknym trafieniem na 3:0 i kilkoma podaniami otwierającymi kolegom drogę do bramki. Obaj bezwzględnie wykorzystują słabość rywala. – Liczyłem, że dostanę 20-30 minut, żeby pokazać się z dobrej strony, a mogłem grać od pierwszej minuty. Bardzo się z tego cieszę, jestem wdzięczny trenerowi Nawałce – mówi po meczu Wszołek.


Co ważne, Wszołek i Starzyński mają szansę, by nie być jedynie uzupełnieniem kadry. Obaj występują na pozycjach, które w czerwcu mogą nam sprawić kłopoty. Siedzącemu na ławce we Florencji Jakubowi Błaszczykowskiemu trudno będzie utrzymać równą, dobrą dyspozycję przez cały turniej, zaś Starzyński to jedyny obok Piotra Zielińskiego rozgrywający reprezentacji, który ma zmysł do nieszablonowej gry w ofensywie.


Maszyna Nawałki nie zwalnia


Obaj piłkarze sami zapracowali na szansę w reprezentacji, ale ojcem ich sukcesu jest Nawałka. Gdyby selekcjoner już w listopadzie stwierdził, że zamyka selekcję, w zasadzie nikt nie mógłby mieć do niego pretensji. Ale Nawałka nie lubi stać w miejscu i potrafi dostrzec u piłkarzy atuty, dzięki którym dopasują się do gry całego zespołu. – W reprezentacji od razu zwróciłem uwagę na to, że drużyna jest bardzo dobrze zorganizowana. Trener kładzie duży nacisk na to, żeby po stracie piłki szybko się ustawiać i wyprowadzać kontrataki. Myślę, że pozytywnie wkomponowałem się w zespół, który nieprzypadkowo przegrał tylko raz w osiemnastu meczach – stwierdził Wszołek.


Selekcjoner stworzył maszynę, której nie przeszkadza wyjęcie kilku trybików i zastąpienie nowymi. Takiej drużyny w XXI wieku jeszcze nie mieliśmy. Nawet pod wodzą Jerzego Engela, Pawła Janasa czy Leo Beenhakkera reprezentacja była uzależniona od grupy zawodników, bez których mieliśmy problem z wygrywaniem nawet z takimi słabymi przeciwnikami, jakim była w Wielką Sobotę Finlandia. A piłkarze, na których skupiały się wszystkie oczekiwania kibiców, nie mogli poczuć się w reprezentacji komfortu, jaki pomaga im błyszczeć w klubie. Tak jak Robert Lewandowski, gdy selekcjonerem był Waldemar Fornalik.


Odciążeni liderzy


- Cieszę się, że nowi zawodnicy pokazali się z bardzo dobrej strony. Jak na polskie warunki mamy bardzo szeroką kadrę, dlatego nawet jeśli ktoś będzie dostawał mniej szans w klubie, to reprezentacja na tym nie ucierpi – podkreśla Lewandowski, który we Wrocławiu pojawił się na boisku w momencie, gdy Polska prowadziła już trzema golami. Ani przeciwko Finlandii, ani Serbii nie było też potrzebne bramkowe wsparcie Arkadiusza Milika. – Nie ma żadnego znaczenia, że ja i Robert nie strzeliliśmy w obu spotkaniach. Bardzo fajnie, że inni zawodnicy też potrafią wziąć na siebie odpowiedzialność i pomóc nam wygrywać – zauważył snajper Ajaksu.


Marcowe sparingi pokazały, że Polska potrafi bronić w różnym zestawieniu defensywy, rozpędzać się skrzydłami bez Błaszczykowskiego i strzelać bez Lewandowskiego. I choć oczywiście trudno wyobrazić sukcesu na Euro bez liderów, to do Francji polecą oni ze świadomością, że w trudniejszych momentach mogą liczyć na wsparcie. I to stanowi dziś największą siłę reprezentacji Polski.


Z Wrocławia Przemysław Drewniak

Twitter: @przemekdrewniak


Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)