Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Paweł Wszołek: Wierzyłem, że nadejdzie mój czas

Paweł Wszołek: Wierzyłem, że nadejdzie mój czas

Piłka nożna | 27 marca 2016 17:17 | Przemysław Drewniak
Paweł Wszołek obok Artura Boruca przed meczem z Finlandią
fot. M. Karczewski / Superstar.com.pl
Paweł Wszołek obok Artura Boruca przed meczem z Finlandią

- Moje losy toczyły się różnie, ale nie miałem momentów zwątpienia. Niezależnie od tego, co usłyszałem lub przeczytałem na swój temat, wierzyłem, że nadejdzie mój czas – mówi bohater meczu z Finlandią, Paweł Wszołek. We Wrocławiu piłkarz Hellas Werona strzelił dwie bramki i zaliczył asystę, robiąc duży krok w kierunku powołania do kadry na Euro 2016.


Nie licząc towarzyskiego meczu z Niemcami, w którym Polska zagrała w rezerwowym składzie, ostatni raz wystąpiłeś w reprezentacji dwa i pół roku temu. Spodziewałeś się tak dobrego powrotu?
To był wymarzony powrót. Bardzo się cieszę, że wygraliśmy, a ja mogłem do tego dołożyć swoją cegiełkę. Ostatnie tygodnie są dla mnie bardzo dobre. Wywalczyłem miejsce w składzie w klubie, dostałem powołanie do kadry. Teraz są Święta, więc na dodatek sprawiłem prezent swojej rodzinie. Pozostaje mi nadal ciężko pracować, by pokazywać się co tydzień z jak najlepszej strony. To jest dla mnie najważniejsze.


Długo siedziałeś na ławce w Sampdorii, potem przez kilka kolejek także w Hellasie. Chyba jeszcze kilka miesięcy temu nie myślałeś, że możesz znaleźć się w reprezentacji.
Zawsze w siebie wierzyłem – nawet jeszcze wtedy, gdy grałem w Polonii wiedziałem, że mam wysokie umiejętności. Oczywiście moje losy toczyły się różnie. Często brakowało mi zaufania ze strony trenera, albo też szczęścia. Ale nigdy nie miałem momentów zwątpienia i zawsze szedłem do przodu. Niezależnie od tego, co usłyszałem lub przeczytałem na swój temat, wierzyłem, że nadejdzie mój czas.


Czujesz, że we Wrocławiu przybliżyłeś się do kadry na mistrzostwa Europy?
Trudno mi to określić, bo tak naprawdę wszyscy dali trenerowi pozytywny sygnał. Cała drużyna była bardzo dobrze zorganizowana zarówno w obronie, jak i ataku. Będę mocno pracował, by otrzymać od selekcjonera powołanie w maju, a co będzie później – zobaczymy.


Odkąd ostatni raz grałeś w reprezentacji, diametralnie zmienił się styl gry zespołu. Przeciwko Finlandii, choć w wyjściowym składzie kilku podstawowych zawodników, na Wasze poczynania patrzyło się z przyjemnością.
Bardzo się z tego cieszę. To zasługa przede wszystkim organizacji gry i tego, że każdy wie, jakie ma role na boisku. W dzisiejszym futbolu gra na jeden-dwa kontakty, przyspieszenie akcji i zachowanie po stracie piłki to kluczowe elementy. Wszystkie drużyny na dobrym poziomie grają blisko siebie, dlatego trzeba szybko i dokładnie operować piłką. My w meczu z Finlandią od razu po wysokim pressingu stwarzaliśmy sobie okazje, graliśmy dużo bokami, wymienialiśmy krótkie podania. To zaskoczyło przeciwnika. Przedmeczowe założenia wykonaliśmy w stu procentach.


Rozmawiamy chyba w najlepszym momencie w twojej dotychczasowej karierze?
Można tak powiedzieć. Po wypożyczeniu do Werony nie od razu wszystko się układało, bo w pierwszych meczach siedziałem na ławce. Ale po zmianie trenera nowy szkoleniowiec mi zaufał. To dla mnie bardzo ważne, bo dzięki temu czuję, że mam w klubie stabilną pozycję i nie muszę się niczego obawiać. Do tego doszło jeszcze to powołanie i mecz z Finlandią. Liczyłem na to, że dostanę może 20-30 minut na to, żeby pokazać się z dobrej strony. Tym bardziej się cieszę, że wystąpiłem od pierwszej minuty.


W czym zrobiłeś największy postęp, w porównaniu do ostatnich meczów w reprezentacji?
We Włoszech zostałem przesunięty na pozycję prawego obrońcy. Ta zmiana wyszła mi na plus, bo w defensywie się poprawiłem. Lepiej radzę sobie w pojedynkach fizycznych. Rozwinąłem się także pod względem taktycznym, bez tego w Serie A można sobie nie poradzić.


Jak porównałbyś reprezentację Waldemara Fornalika z tą, którą oglądamy dzisiaj?
Drużyna jest bardzo dobrze zorganizowana. Trener kładzie duży nacisk na to, żeby po stracie piłki odbudować się w strefie. Widziałem to już podczas zgrupowania przed meczem z Niemcami w Hamburgu i oglądając kadrę w telewizji. Pod względem taktycznym wszystko musi być dopięte na ostatni guzik. Myślę, że wkomponowałem się w ten zespół pozytywnie. Brakuje mi jeszcze trochę zrozumienia z kolegami na boisku, ale to przyjdzie z czasem.


W osiemnastu ostatnich meczach reprezentacja Polski przegrała tylko raz – na wyjeździe z mistrzami świata, Niemcami. Czujesz, że rodzi się tutaj wielka drużyna?
Osiemnaście meczów z jedną porażką to na pewno nie jest przypadek. W każdym meczu, niezależnie od tego czy gramy o punkty czy nie, widać zaangażowanie, wolę walki, charakter. Świetnie rozumiemy się na boisku, a to przekłada się też na atmosferę w szatni. Cała drużyna pracuje w ofensywie i defensywie. Mamy mocne nazwiska i kilku fajnych, młodszych zawodników, a to przepis na bardzo dobry zespół.


Notował we Wrocławiu Przemysław Drewniak
Twitter: @przemekdrewniak

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)