Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Kabaret w Milanie trwa w najlepsze! Mihajlović kolejną ofiarą!
Sinisa Mihajlović nie jest już trenerem Milanu
fot. wikipedia.org,
Sinisa Mihajlović nie jest już trenerem Milanu

Kabaret w Milanie trwa w najlepsze! Mihajlović kolejną ofiarą!

Piłka nożna | 12 kwietnia 2016 16:55 | Krzysztof Mokrzycki

To, że w Milanie dzieje się źle, wiedzieliśmy od dawna. Ale to, co wydarzyło się dzisiaj przeszło chyba wszystkie możliwe granice absurdu i głupoty zarazem. Zarząd klubu postanowił bowiem rozstać się z dotychczasowym trenerem, Sinisą Mihajloviciem, a zastąpić go Brocchim, który dotąd miał pod opieką zespół z Primavery.



O takim rozwiązaniu mówiło się już wielokrotnie podczas tegorocznych rozgrywek. Za każdym jednak razem Serb ratował posadę. Tym razem miarka się przebrała i porażka z Juventusem, notabene przez wszystkich wkalkulowana, była gwoździem do trumny szkoleniowca. Było to o tyle dziwne, że przeciwko „Starej Damie” Milan rozegrał jeden z najlepszych meczów w tym sezonie i tylko wyborna postawia Buffona w bramce gości sprawiła, że Rossonerri przegrali to spotkanie. A przecież nieco wcześniej właśnie Mihajlović wprowadził zespół do pierwszego od wielu lat finału Pucharu Włoch. A teraz nie będzie mu dane poprowadzić drużyny po pierwsze trofeum od kilku sezonów. Na które, wraz ze swoimi piłkarzami, uczciwie zapracował.


O tym, że coś się święci i na stanowisku szkoleniowca Milanu może nastąpić zmiana, było wiadomo już wczoraj, gdy do mediów trafiła informacja, że na trzygodzinnym spotkaniu z Adriano Gallianim był Brocchi, a tematem rozmów obu panów była przyszłość Rossonerich.


Wyniki, które osiąga Milan w tym sezonie nikogo nie zadowalają , bowiem na sześć kolejek przed końcem ligi ekipa z miasta mody okupuje szóstą lokatę, która może dać awans do Ligi Europy w przypadku, gdy Juventus wygra Puchar Włoch. Wygrana mediolańczyków w finale tych rozgrywek dałaby im z kolei awans do Europa League bez względu na miejsce, na którym skończą sezon. Choć zdarzały się Milanowi pod wodzą Serba wpadki, to jednak trzeba mu też oddać, co należne. Przede wszystkim kibice w pamięci mają fantastyczne derbowe starcie z Interem, kiedy to Czerwono-czarni rozbili lokalnego rywala aż 3:0, w wyjątkowo efektownym stylu. Ponadto nikt inny, jak właśnie były już trener Milanu, odkrył talent Gianluigiego Donnarummy. Ba, nawet uważany za najsłabszy punkt Milanu Kolumbijczyk, Cristian Zapata, zagrał kilka bardzo dobrych spotkań, co w poprzednich latach zdarzało mu się tylko sporadycznie.


Zastanówmy się, jaka jest wina Serba w obecnym stanie rzeczy? Transfery przecież były, i to całkiem drogie. Ale co z tego, skoro Bacca albo strzela jak natchniony albo jest niewidoczny na boisku, o Balotellim więcej się czyta w mediach niż go widać na boisku, a również po stronie win Serba stawia się postawę Bertolacciego. Ale czy to szkoleniowiec każe dobrze prezentującemu się na treningach pomocnikowi kopać się po czole w meczach ligowych? No chyba nie.


Przy okazji będzie trzeba Serbowi wypłacać pensję do końca kontraktu za nic. Który poważny klub decyduje się na taką głupotę na kilka kolejek przed końcem sezonu? Winni temu są oczywiście sternicy klubu, Adriano Galliani i Silvio Berlusconi. To oni spędzają każdemu kibicowi sen z powiek. W ciągu kilku lat doprowadzili swoimi decyzjami klub z najwyższego pułapu w Europie do roli przeciętniaka w coraz słabszej Serie A. A przy okazji warto nadmienić, że Sinisa będzie kolejnym trenerem utrzymywanym przez Milan w ostatnim czasie na bezrobociu. Przed Serbem byli przecież Seedorf, Inzaghi czy nieco dawniej Leonardo. Tutaj moim zdaniem problem nie leży w osobie trenera, lecz w głowach władzy. Tutaj nawet Guardiola na spółkę z Ancelottim by nic nie zdziałali. Działania sterników doprowadzają ten zasłużony przecież klub do bezwzględnej ruiny i to w zastraszającym tempie. I nie znoszą słowa sprzeciwu.


Mihajlović do grzecznych chłopców na pewno nie należy, choć może sprawiać takie pozory. Zawsze stylowo ubrany, opanowany i sprawiający wrażenie pewnego siebie. No i przede wszystkim miał własne zdanie i nie chciał pozwolić na to, żeby ktokolwiek wrzucał mu swoje trzy grosze do składu.
Serce krwawi i oczy bolą, gdy się na to wszystko patrzy z perspektywy kibica Rossonerrich. Na chwile obecną Milan płaci przecież pensje Brocchiemu, Seedorfowi, Inzaghiemu i jeszcze teraz będzie płacić Mihajloviciowi. Od sezonu 13/14 przez Milan zatrudnionych było łącznie aż pięciu trenerów – jak tu mówić o jakiejkolwiek stabilizacji i próbować cokolwiek budować? Najgorsze w tej całej komedii jednak jest to, że Berlusconi nie widzi kompletnie żadnej winy Gallianiego, który maczał własne palce w sprowadzaniu Milanu na taki poziom.


Milan po raz pierwszy od paru sezonów potrafił zagrać czasami z pomysłem i finezją i widać było, że Serb potrafi, choć nie zawsze, trafić do zawodników. Lecz nie lubi się także z nimi „cackać”, co pokazał przykład Boatenga i Balotelliego – piłkarze, którzy parę lat temu byli najważniejszymi elementami układanki na San Siro, w tym roku na boisku pojawiali się sporadycznie, a jak się już meldowali na murawie, to zasadniczo zawodzili. Dodatkowo Włoch podpadł trenerowi tym, że nie chciał biegać na boisku aby pomóc kolegom w defensywie. A Berlusconi zawsze jest po stronie piłkarzy, bo przecież na nich może jeszcze zarobić. Chociaż akurat oddanie za bezcen Suso do Genoi, Saponary do Empoli czy też El Shaarawy’ego do Romy pokazuje, że obecni włodarze nie mają pomysłu na dobre interesy. A sprowadzenie za 20 baniek Bertolacciego odbija się czkawką dzisiaj wszystkim, z klubowym księgowym włącznie.


Zwolnienie Mihajlovicia na sześć kolejek przed końcem sezonu to, mówiąc potocznie, szczyt debilizmu. A kolejna zmiana na stołku trenerskim oznacza mniej więcej tyle, że kibice z czerwonej części Mediolanu nie mają chyba co liczyć na to, że za czasów Silvio ten zasłużony klub będzie jeszcze coś znaczył.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)