Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Ekstraliga: Mesjasz zbawieniem Wałbrzycha, Medyk krok od tytułu

Ekstraliga: Mesjasz zbawieniem Wałbrzycha, Medyk krok od tytułu

Piłka nożna | 18 kwietnia 2016 14:15 | Krzysztof Mokrzycki
Medyk wygrał mecz na szczycie.
fot. www.lubsport.pl
Medyk wygrał mecz na szczycie.

Dziewiętnasta kolejka rozgrywek piłkarskiej Ekstraligi kobiet przyniosła kilka niespodziewanych rezultatów. Do podziału ligi coraz bliżej i powoli kształtują nam się już składy obu grup. Istnieje jednak matematyczne prawdopodobieństwo, że Medyk do ostatniej części sezonu przystąpi już pewien tytułu mistrzowskiego.



Obecnie przewaga Koninianek nad drugim Górnikiem wynosi aż 11 punktów i jeśli w najbliższych spotkaniach Medyk wygra wszystkie, a Górnik straci w nich przynajmniej 5 punktów (porażka i remis), to wtedy będziemy znali „nowego” Mistrza Polski.


W 19.kolejce gier padło 16 goli. Najwięcej emocji było w Łęcznej, gdzie miejscowy Górnik grał o zachowanie nadziei na tytuł. To jednak się nie udało i krajowy potentat jest w zasadzie na ostatniej prostej w drodze po koronę. Nieciekawie zaś wygląda sytuacja w tabeli dwóch ostatnich ekip; Olimpii Szczecin oraz KKP Bydgoszcz. Obie przegrały w weekend swoje spotkania, a na domiar złego zwycięstwa odniosły zespoły, które były tuż nad strefą spadkową. Obecnie strata do bezpiecznej lokaty wynosi już 9 punktów.



Czarni Sosnowiec vs AZS Wrocław 2:1
Fischerova, Frączek – Maciukiewicz


Niespodzianka w Sosnowcu! Przed meczem faworytkami były podopieczne trenera Rynio i zgodnie z planem to właśnie one od początku przejęły inicjatywę. Pierwszą dobrą okazję miała Maciukiewicz, ale jej uderzenie wybroniła Polok. Szczęścia przy stałych fragmentach próbowała Wróblewska, a swoje szanse miały też Dereń czy Cichosz. Czarne odpowiedziały niecelnym strzałem z wolnego Kaletki. W 30 minucie Matysik zaskoczyła golkiperkę miejscowych, ale na linii bramkowej wyrosła Fischerova i wybiła futbolówkę zmierzającą niechybnie do siatki. Ostatecznie powiedzenie, że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić, znalazło potwierdzenie w 34.minucie, kiedy to do dośrodkowania Koniecznej najwyżej wyskoczyła wspomniana Fischerova i strzałem głową pokonała Brzezinę. Wrocławianki szybko chciały doprowadzić do remisu, a najbliżej szczęścia była Ostrowska, która z rzutu wolnego uderzyła minimalnie nad poprzeczką.
Drugą część gry akademiczki rozpoczęły z jeszcze większym animuszem, co przerodziło się od razu w dobre okazje bramkowe. Najlepszą zmarnowała Dereń, która w decydującym momencie oddała strzał koło słupka. Wrocław miał tego dnia problemy z wyregulowaniem celowników, zaś Czarne dobrze się broniły i wyprowadzały kontrataki, oparte głównie na Kaletce. W 84.minucie AZS dopiął swego. Złe wybicie Anny Polok przejęła Maciukiewicz, popędziła przed siebie i doprowadziła precyzyjnym uderzeniem do wyrównania. Radość gości nie trwała jednak długo, bo tuż po wznowieniu gry błąd w strefie obronnej Wrocławia wykorzystała Frączek, zdobywając zwycięskiego gola. W ostatnich minutach trener Rynio postawił wszystko na jedną kartę i nakazał piłkarkom zmasowane ataki. Te jednak nie przyniosły zamierzonego skutku i AZS dosyć niespodziewanie przegrał z Czarnymi.


CZARNI: Polok – Zdechovankova, Fischerova, Gruszka, Prokop, Operskalska, Konieczna (76 Wójcik), Kaletka, Wycisk (53 Matla), Frączek (89 Gębka), Warunek.
AZS: Brzezina – Ostrowska, Gradecka, Zalwowska, Wróblewska (57 Koziarska), Matysik, Grabowska (75 Zbyrad), Turkiewicz (79 Olszewska), Dereń, Maciukiewicz, Cichosz.




KKP Bydgoszcz vs AZS PWSZ Wałbrzych 0:3
Mesjasz x2, D.Pluta


Wałbrzych jechał na spotkanie do Bydgoszczy co prawda nie w optymalnym składzie, bo zabrakło choćby Kamili Okoń, ale za to z powracającą po przerwie Brzeską. Przyjezdne nie wiedziały, czego się spodziewać, bo od jesiennego meczu tych ekip oba zespoły za sobą nie przepadają.
Wojenkę psychologiczną przed spotkaniem przemilczymy i zajmiemy się wydarzeniami stricte sportowymi. Obu ekipom w płynnej grze przeszkadzały warunki atmosferyczne.
Od pierwszej minuty na boisku lepiej prezentował się AZS, który już na początku meczu, za sprawą Mesjasz, objął prowadzenie. Po akcji Rędzi i zagraniu w pole karne spóźniła się z wyjściem Palińska i zahaczyła jedną z wałbrzyszanek. Sędzia nie miała wątpliwości i podyktowała rzut karny, pewnie zamieniony na gola przez obrończynię gości. Po golu napór akademiczek nie ustawał (poprzeczka Sobkowicz), a KKP bardzo powoli wchodziło w mecz. Długie podania jednak padały łupem defensorek gości lub bramkarki Antończyk. Wałbrzych atakował głównie prawą stroną boiska, gdzie szalała dobrze dysponowana Rędzia. Przed przerwą ta zawodniczka była bliska szczęścia, lecz jej strzał wylądował na górnej siatce bramki Palińskiej. W rewanżu swoich pił próbowała Klaudia Wawer; najpierw w sytuacji sam na sam z Antończyk (po kapitalnym zagraniu Daleszczyk), uderzyła słabo i obok bramki, a chwilę później z wolnego zabrakło jej naprawdę niewiele, aby wyrównać. Do przerwy 0:1.
Druga część meczu rozpoczęła się podobnie, jak i pierwsza. Lekką optyczną przewagę posiadały akademiczki i już w 51.minucie podwyższyły prowadzenie. Z wolnego dośrodkowała Brzeska, piłkę po drodze piętą podbiła Agata Sobkowicz, źle z bramki wyszła Palińska i po uderzeniu głową Mesjasz piłka wpadła do siatki, choć jedna z defensorek KKP była bliska wybicia jej z linii bramkowej. W tej części gry zespół gospodyń starał się przedrzeć skrzydłami pod świątynię rywalek, ale wszystkie dośrodkowania padały łupem Antończyk. W 62.minucie gry groźnie wyglądającego urazu nabawiła się Szlendak, która na noszach opuściła boisko. U napastniczki KKP wstępnie stwierdzono złamanie kości piętowej (informacja za oficjalną stroną klubu). Mecz, który utrudniała obu drużynom ulewa, nie był porywającym spektaklem. AZS PWSZ miał swoją okazję, kiedy to piłkę w polu karnym rywalek otrzymała Gonzales, ale jej strzał wybroniła Palińska. W doliczonym czasie gry dogodną sytuacją miała Sobkowicz. Napastniczka z Wałbrzycha oddała mocne uderzenie, sparowane przez bydgoską golkiperkę. Na nieszczęście miejscowych na taki rozwój wypadków przygotowana była Daria Pluta, która wbiła piłkę do bramki obok rozpaczliwie interweniujących defensorek i bramkarki KKP. Druga "asysta" Sobkowicz. Wałbrzych wygrywa w Bydgoszczy 3:0. 
Warty zauważenia jest także żywiołowy doping dla miejscowych, będący rzadkością na stadionach Ekstraligi. Piłkarki drużyny rezerw KKP nie szczędziły gardeł na wsparcie dla starszych koleżanek i chwała im za to.


Skrót spotkania (za LIGA.TV, komentuje Piotr Walkowiak):

 


KKP: Palińska – Pawłowska, Lewandowska, Kaźmierczak, Daleszczyk – Kałuzińska (72′ Siemińska), Ossowska, Wawer (75′ Siwek), Łuczak (46′ Sobczyk), Dudek (46′ Raczkowska) – Szlendak (62′ Pancek)
PWSZ: Antończyk – Aszkiełowicz, Mesjasz, Konat, Bosacka, Jędras (46′ Botor), Brzeska, Rędzia (83′ J.Pluta), Gonzalez (75′ D.Pluta), Kowalczyk (65′ Miłek), Sobkowicz.

 

 

Górnik Łęczna vs Medyk Konin 1:2
Sznyrowska – Daleszczyk, Górnicka (sam.)


Hit polskiej Ekstraligi kobiet dla Medyka i w Koninie mogą już powoli otwierać szampany.
Od początku starcia widać było, że to mecz o olbrzymią stawkę. Górnik musiał to wygrać, jeżeli chciał wciąż realnie myśleć o mistrzostwie. Mecz był w miarę wyrównany, z lekką przewagą gości. Już na początku okazję miała Tarczyńska, ale jej uderzenie wyłapała Dorota Wilk. W rewanżu szczęścia próbowała Kamczyk, ale jej próba minęła bramkę Szymańskiej. W 23.minucie spotkania Medyk przeprowadził akcję, po której piłkę do bramki skierowała będąca ostatnio na fali Katarzyna Daleszczyk. Łęczna takim obrotem sprawy się nie załamała i już sześć minut później piłka trafiła do Ani Sznyrowskiej, a ta wiedziała co z nią zrobić i pewnym strzałem wyrównała stan rywalizacji. Od tego momentu spotkanie się uspokoiło i choć optyczną przewagę posiadał Medyk, to w decydujących momentach napastniczkom z Konina brakowało precyzji. Do przerwy 1:1.
Po wznowieniu gry obie drużyny przez dłuższy czas nie mogły stworzyć sobie stuprocentowej sytuacji. Były co prawda próby Gawrońskiej (za lekko) i Sikory (obok bramki), zaś z drugiej strony rezerwowej Jaszek (wyłapała to uderzenie Szymańska) i Sznyrowskiej. Gdy wydawało się, że mecz zakończy się remisem i zostanie zachowany status quo, rozegrał się dramat miejscowych. W polu karnym Górnika powstało lekkie zamieszanie i piłka, niefortunnie trafiona przez Górnicką, wpadła do siatki Wilk. Jak się potem okazało była to decydująca bramka. Górniczki w końcówce chciały zaatakować, ale Medyk mądrze się bronił i w zasadzie można napisać, że na 99% zostanie mistrzem Polski. Nad ekipą z Łęcznej ma już bowiem aż 11 pkt przewagi i do tego lepszy bilans goli i gier bezpośrednich.

GKS: Wilk – Górnicka, Guściora, Hajduk, Hmirova, Jędrzejewicz (62′ Jaszek), Kamczyk (79′ Ivanyshyn), Kawalec (76′ Parczewska), Kwietniewska, Szewczuk, Sznyrowska
MEDYK: Szymańska – Balcerzak, Daleszczyk, Ficzay, Gawrońska, Grad, Kostova, Pakulska, Sikora, Slavcheva, Tarczyńska (65′ Dudek)



Mitech Żywiec vs GOSiRKi Piaseczno 4:1
Suskova x2, Wiśniewska, Nieciąg – Sosnowska


Mitech był faworytem sobotniego starcia z Piasecznem i to się potwierdziło także na boisku.
Lekką przewagę w posiadaniu piłki miał Mitech, ale Piaseczno również grało dobre zawody i nie dawało rywalkom zbyt wiele miejsca na boisku do rozgrywania akcji. W pierwszej połowie zatem nie działo się za wiele. Obie ekipy oddały po jednym strzale, który mógł zakończyć się golem: uderzenie Droździk jednak złapała Ożgo, zaś przy strzale przyjezdnych sędzia podniosła chorągiewkę. Co ciekawe, chwilę wcześniej Gosirki domagały się odgwizdania rzutu karnego. Wszystkie boiskowe wydarzenie przyćmił jednak poważny uraz Jankowskiej w 33.minucie gry. Do przerwy 0:0.
Drugą część gry lepiej rozpoczął Mitech, który w 53.minucie wyszedł na prowadzenie. Do doskonałej centry z prawej strony głową dołożyła Suskova i pokonała bezradną Ożgo. W 70.minucie szczęścia z rzutu wolnego próbowała Łasicka, ale to uderzenie pewnie wyłapała Kinga Szemik. Dwie minuty później fantastycznym uderzeniem zza szesnastki popisała się ponownie Suskova i zdjęła przysłowiową pajęczynę w bramce przybyszek z Piaseczna. W 77.minucie szczęścia z daleka szukała Machnacka, ale po rykoszecie piłka wyszła na korner. Z niego udało się zdobyć kontaktowego gola, bowiem do centry doszła Sosnowska i strzałem głową pokonała Szemik. Końcówka to jednak zdecydowana przewaga gospodyń. Dwie dobre okazję wybroniła jednak Ożgo. Tuż przed końcem udało się jednak zdobyć trzeciego gola. Suskova zagrała na środek pola karnego do Patrycji Wiśniewskiej, a ta zdobyła gola. Próby zdobycia gola na 2:3 spaliły na panewce, ale za to Mitech zdobył czwartego gola. Przyjezdne mocno się odsłoniły i dzięki temu Suskova znalazła się sam na sam z Ożgo. Golkiperka Gosirek sparowała to uderzenie, jednak dobitka Nieciąg okazała się już skuteczna. Chwilę później sędzia zakończyła spotkanie. Mitech umacnia się na trzecim miejscu w ligowej tabeli, zaś Piaseczno spada na ostatnią, bezpieczną lokatę.


TS Mitech: Szemik – Noras (61′ Zegan), Zasada, Rżany, Droździk, Suskova, Chrzanowska (61′ Nieciąg), Rozmus (88′ K.Wiśniewska), Wnuk, Żak, P.Wiśniewska
GOSiRKi: Ożgo – Dudek, Jankowska (33′ Ciupińska), Łasicka, Machnacka (90′ Kołek), Rapacka, Rosińska, Sobczak, Sosnowska, Tkaczyk, Zdonek




Olimpia Szczecin vs Sztorm Gdańsk 0:1
Wierzbicka


Bardzo ważna wygrana Sztormu która sprawia, że beniaminek nie tylko oddalił się od strefy spadkowej, ale nawet ma matematyczne szanse na awans do grupy mistrzowskiej!
Spotkanie toczyło się początkowo pod dyktando Olimpii, która masowo wręcz biła rzuty rożne. Nic to jednak nie dawało, a z biegiem czasu do głosu zaczęła dochodzić młodzież z Gdańska. Uderzenie Zańko postraszyło Watychowicz, ale na samym strachu się skończyło. Ze strony gospodyń należy odnotować próbę Lachman, zastopowaną przez Kołacz. Szczęścia szukały też Tokarska oraz Niewolna, ale zabrakło im wykończenia. Pierwsza połowa, choć bez bramek, na lekką korzyść Olimpii.
W drugiej odsłonie nieco lepiej pokazał się Sztorm, który zaczął walczyć o każdą piłkę zarówno w obronie (świetna Zawadzka), jak i z przodu. Kluczowym momentem okazała się 65.minuta spotkania. Wtedy to piłka znalazła się pod nogami Wierzbickiej, która otworzyła wynik spotkania. Miejscowe miały olbrzymie pretensje do trójki sędziowskiej, domagając się odgwizdania spalonego strzelczyni bramki. Ostatecznie nic z tego nie wyszło i trzeba było odrabiać straty. Tego jednak dnia zaporą nie do przejścia była Zawadzka, która królowała w walce o górne piłki. A gdy ją udało się „przeskoczyć”, to na posterunku była Magda Kołacz. W końcówce Olimpia rzuciła wszystko na jedną kartę, ryzykując przy tym nadzianie się na kontratak Sztormu. Okazji jednak większych nie było ani z jednej, ani z drugiej strony i mecz zakończył się cenną wygraną beniaminka. Ten wynik oznacza, że przyjezdne uciekają od strefy spadkowej, zaś Szczecin skomplikował sobie sytuację w walce o ligowy byt. Do bezpiecznej lokaty ekipa Niewolnej traci już 9 oczek, a czasu do końca sezonu coraz mniej.


Olimpia: Watychowicz - Szwed, Preś, Kędzierska, Michalska, Falborska, Trzcińska, Lachman (81 Semczyszyn), Tarnowska (52 Szymaszek), Niewolna, Tokarska
Sztorm: Kołacz – Świętoniowska, A.Bużan, Zawadzka, Słowy – Zańko, K.Bużan, Słowińska, Sirant, Kamińska (70 Kopińska) – Wierzbicka (80 Cywińska)



Zagłębie Lubin vs AZS PSW Biała Podlaska 1:0
Zdunek


Zagłębie, po ostatnich niepowodzeniach, tym razem zagrało naprawdę niezły mecz i zasłużenie pokonało AZS PSW.
Podopieczne trenera Cielewicza od pierwszych minut narzuciły akademiczkom swój styl gry i z łatwością dochodziły do sytuacji podbramkowych. Brakowało jednak skuteczności, a na dodatek fantastycznie dysponowana była golkiperka AZS-u, Edyta Kanclerz. W 20.minucie boisko musiała opuścić kontuzjowana Szymkowiak, co nieco pokrzyżowało plany miejscowym. Tak czy inaczej Kanclerz broniła strzały Zdunek, Bezdzieckiej oraz Latańskiej. W 42.minucie najpierw golkiperka przyjezdnych wybroniła strzał Balog, a po chwili odbiła dobitkę. Do przerwy 0:0.
Druga połowa była nieco bardziej wyrównana, a akademiczki wyszły z marazmu i parokrotnie zatrudniły Andżelikę Dąbek. Bramkarka Zagłębia niczym nie ustępowała swojej vis a vis i także nie dawała się zaskoczyć. W 69.minucie Wiatrzyk wyszła sam na sam z lubińską ostoją bramki, ale przegrała ten pojedynek. Miedziowe wyprowadziły kontratak, po którym w polu karnym sfaulowana została Płonowska. Sędzia nie miała wątpliwości i wskazała na wapno. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podeszła Zdunek i otworzyła wynik spotkania. Sytuacja ta mocno podrażniła AZS, który w końcówce, chcąc wyrównać, stworzył sobie dwie dobre okazje. Jeszcze w doliczonym czasie gry Ewa Cieśla była bliska wyrównania, ale ostatecznie jej uderzenie nie znalazło drogi do siatki.


Zagłębie: Dąbek – Sołtys, Salwa, Balog, Jaworek – Latańska, Krakowska (90′ Iglicka) – Płonowska, Szymkowiak (20′ Jelencić), Zdunek – Bezdziecka (90′ Cymbała)
AZS PSW: Kanclerz – Sosnowska, Edel, Bujalska M., Bujalska J. – Konieczna, Cieśla, Lefeld, Orzepowska, Kozlynets – Wiatrzyk (72′ Puk)


 

 

Tabela (za pilkakobieca.pl):


„11” kolejki:

 


Ławka:
Szymańska (Medyk)
Botor (AZS PWSZ)
Maciukiewicz (AZS Wrocław)
Sznyrowska (Górnik)
Wierzbicka (Sztorm)
Droździk (Mitech)
Rędzia (AZS PWSZ)



Strzelczynie*:
15 goli- Anna GAWROŃSKA (Medyk)
11 goli –Aleksandra SIKORA (Medyk), Agata SOBKOWICZ (AZS PWSZ)
10 goli- Natalia CHUDZIK (Medyk), Agata GUŚCIORA (Górnik)

 

*Gole Agaty Tarczyńskiej w meczu przeciwko AZS PWSZ (4:0 na boisku, zweryfikowane jako walkower na korzyść akademiczek), zostały anulowane i odjęte od klasyfikacji.



Passy bramkarskie (trwające):
238 minut – Daria ANTOŃCZYK (AZS PWSZ Wałbrzych)
148 minut – Andżelika DĄBEK (Zagłębie Lubin)
114 minut – Magda KOŁACZ (Sztorm Gdańsk)

 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)