Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Piro i Prijo rządzili na Narodowym. Legia obroniła Puchar Polski

Piro i Prijo rządzili na Narodowym. Legia obroniła Puchar Polski

Piłka nożna | 02 maja 2016 18:13 | Przemysław Drewniak
Finał Pucharu Polski miał efektowną oprawę. Zabrakło piłkarskiej jakości i... normalności na trybunach
fot. P. Drewniak
Finał Pucharu Polski miał efektowną oprawę. Zabrakło piłkarskiej jakości i... normalności na trybunach

W finale Pucharu Polski na Stadionie Narodowym Legia Warszawa pokonała Lecha Poznań po golu Aleksandara Prijovicia. Ale zamiast sportowych emocji i efektownych zagrań, z poniedziałkowego meczu zapamiętamy przede wszystkim fatalne zachowanie kibiców Lecha Poznań, którzy przeszkodzili swoim piłkarzom w odrabianiu strat.


Dla piłkarzy Lecha finał Pucharu Polski był najważniejszym meczem w tym sezonie. Zwycięstwo oznaczało nie tylko prestiż i upokorzenie rywala ze stolicy, ale także uratowanie rozczarowującego sezonu. W przeciwieństwie do Legii, którą w przyszły weekend czeka być może decydujący o losach mistrzostwa Polski pojedynek, poznaniacy nie mieli na Stadionie Narodowym nic do stracenia.


I tak też rozpoczęli. Już w pierwszych dwudziestu minutach agresywnie atakujący Lech miał trzy okazje do strzelenia bramki – wszystkie po stałych fragmentach gry. Nerwowo grająca defensywa Legii, w której niespodziewanie zabrakło Jakuba Rzeźniczaka, pozwoliła m.in. na strzał z dwunastu metrów Szymonowi Pawłowskiemu, a pomocnikowi zabrakło niewiele, bo uderzył w słupek.


Determinacji z obu stron nie brakowało, ale gorzej było z piłkarską jakością. Legia, poza uderzeniem z dystansu Nemanji Nikolicia (efektowna obrona Jasmina Buricia) nie przeprowadziła w pierwszej połowie ani jednej akcji, którą mogła zaskoczyć „Kolejorza”. Na Narodowym oglądaliśmy typowy mecz dla koneserów. A gdybyśmy mieli wyróżniać piłkarzy w obu zespołach, musielibyśmy sięgnąć po tych defensywnych. W Legii MVP był Michał Pazdan, a w szeregach gości mógł się podobać przerywający akcje w środku pola Abdul Aziz Tetteh.


Mecz o trofeum przypominał raczej przeciąganie liny, ale jeśli ktoś był bliższy gola, to minimalnie Lech. W drugiej połowie goście po szybkim ataku wypracowali sobie najlepszą okazję do objęcia prowadzenia, ale po podaniu Dawida Kownackiego Gergo Lovrencsicsa ofiarnie ubiegł Arkadiusz Malarz.


Byliśmy gotowi się założyć, że jeśli w regulaminowym czasie gry padnie gol, to nie po składnej i wypracowanej akcji, ale po stałym fragmencie gry czy jakimś przypadkowym zagraniu. I skoro w barwach Legii zawodził Ondrej Duda, to rozgrywającego Legii (którego nie było już na boisku) zastąpił… Karol Linetty. Pomocnik Lecha wybrał fatalny moment na zagranie piłki do tyłu po rzucie rożnym Legii i niechcący zaliczył asystę przy trafieniu Aleksandara Prijovicia. Do tamtego momentu Szwajcar był niewidoczny i zmarnował jedną okazję, ale w 69. minucie zachował się jak Zlatan, instynktownie uderzając piłkę piętą.


Lech miał 20 minut, by rzucić się do odrabiania strat, ale piłkarzom… przeszkodzili kibice z Poznania. O kibicowsko-organizacyjnej oprawie meczu będziemy pisać w osobnym tekście, ale o ile zachowanie trybun ma zazwyczaj znaczenie przede wszystkim wizerunkowe, to tutaj naprawdę wpłynęło na przebieg meczu. Fani Lecha przez kilkadziesiąt minut rzucali race w kierunku Arkadiusza Malarza (jedna trafiła go w nogę), zmuszając Szymona Marciniaka do ciągłego przerywania zawodów. Podopieczni Jana Urbana mieli w końcówce kilka stałych fragmentów gry, ale nie mieli szans, by złapać w grze jakikolwiek rytm. Można powiedzieć, że przedmeczowe słowa Łukasza Trałki z autokaru nabrały niestety nowy sens… Żal zawodników i większości kibiców z Poznania, który przyjechali do Warszawy ich kulturalnie wspierać.


Legia po słabym meczu obroniła Puchar Polski i zrobiła pierwszy krok, by uczcić jubileusz klubu dubletem. Następny może wykonać już w niedzielę. Warszawa ma dziś powody do świętowania, ale przed Stanisławem Czerczesowem wciąż daleka droga, by uczynić z „Wojskowych” drużynę na miarę europejskich pucharów.


Liczba widzów: 48 563


Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)