Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Ekstraliga: Mistrz pokazał klasę

Ekstraliga: Mistrz pokazał klasę

Piłka nożna | 01 czerwca 2016 16:02 | Krzysztof Mokrzycki
Medyk wysoko wygrał w Wałbrzychu
fot. www.lubsport.pl
Medyk wysoko wygrał w Wałbrzychu


25.kolejka Ekstraligi kobiet za nami. Nie obyło się bez kilku niespodzianek, a wciąż ciekawa walka toczyć się będzie o brązowe medale. W walce o najniższy stopień podium w zasadzie pozostały już tylko Mitech Żywiec i AZS Wrocław.


Wrocławianki dosyć niespodziewanie wygrały na trudnym terenie w Łęcznej, z kolei Mitech łatwo uporał się u siebie z Zagłębiem. W sześciu meczach padło aż 27 goli, co daje niemal średnio 5 goli na mecz! Najwięcej bramek, bo aż 9, zobaczyli kibice w Wałbrzychu. O ile przegrana akademiczek z mistrzem kraju nie jest żadną niespodzianką, o tyle jej rozmiary już jak najbardziej. Nieciekawie dzieje się w Lubinie, zaś w grupie spadkowej szaleją Czarni Sosnowiec, ze spektakularną Kaletką na czele. Do końca sezonu pozostają dwie kolejki.



Górnik Łęczna - AZS Wrocław 1:2
Kamczyk 6 - Grabowska 11 (k), Wróblewska 56


Mimo bardzo dobrej gry akademiczek w tym roku, mało kto dawał im szansę na zdobycz w Łęcznej.
W pierwszych minutach działo się naprawdę sporo – najpierw Ewelina Kamczyk precyzyjnym uderzeniem zaskoczyła Bocian, a kilka minut później, po faulu defensorki Górnika, rzut karny na bramkę zamieniła Grabowska. Obie drużyny poszły na wymianę ciosów, dzięki czemu widowisko było naprawdę fajne dla oka. Po golu wyrównującym w poprzeczkę trafiła Koziarska, ale na miejscu była Gradecka i dobiła piłkę do siatki, z tym jednak, że znajdowała się na pozycji spalonej i gol nie został uznany. W odpowiedzi na ten atak także Guściora obiła obramowanie bramki Anny Bocian, a w samej końcówce pierwszej połowy pojedynek sam na sam z Dorotą Wilk przegrała Koziarska. Do przerwy 1:1.
Dziesięć minut po wznowieniu gry ładną akcje przeprowadziła Matysik, która dograła do Asi Wróblewskiej. Popularny „Wróbel” nie zastanawiał się zbyt długo i huknął jak z armaty, zdobywając przepiękną bramkę! Gospodynie nie miały konkretnego pomysłu na zaskoczenie wrocławskiej defensywy, a ataki skrzydłami nie przynosiły oczekiwanych profitów. Jeżeli już miejscowe dochodziły do okazji podbramkowych, to nadziewały się na dobrze broniącą Bocian. W końcówce kolejnego gola mogło zdobyć akademiczki, ale piłka po uderzeniu jednej z nich zatrzymała się jedynie na poprzeczce. Więcej goli kibice się nie doczekali.


Górnik: Wilk - Jędrzejewicz, Parczewska, Górnicka, Kawalec (46 Dyguś), Szewczuk, Kwietniewska, Guściora (53 Zawistowska), Hmirova, Kamczyk, Ivanyshyn

AZS: Bocian - Ostrowska, Gradecka, Grec, Matysik, Wróblewska (59 Cichosz), Olszewska (87 Maciukiewicz), Koziarska, Turkiewicz (90 Zbyrad), Dereń, Grabowska



KKP Bydgoszcz - Sztorm AWFiS Gdańsk 0:1
Zańko 11


Zdegradowane już KKP Bydgoszcz podejmowało nieźle dysponowany wiosną Sztorm Gdańsk.
Początek spotkania należał do gości znad morza. Ich akcje wyglądały dużo bardziej wyraziście, co zaowocowało golem Martyny Zańko w 11.minucie gry. Bydgoszczanki rzadko wychodziły do przodu, a ich próby to głównie uderzenia zza pola karnego, które kończyły się albo w rękawicach Kołacz, albo przelatywały obok bramki. Ze strony gdańszczanek należy odnotować próby Kamińskiej i K.Bużan, ale w obu przypadkach górą była Rosińska. Do przerwy 0:1.
W drugiej połowie działo się stosunkowo niewiele. KKP starało się odrabiać straty, ale te próby były nader nieśmiałe i zazwyczaj kończyły się na dobrze dysponowanej defensywie Sztormu. Przyjezdne nie pozostawały jednak dłużne i także często gościły na połowie rywalek, gdzie zwłaszcza szybka Zańko sprawiała sporo kłopotów ekipie trenera Raczkowskiego. W 70.minucie gry zagotowało się pod bramką Kołacz, ale ostatecznie na strachu się skończyło, bo futbolówkę wyekspediowała daleko w aut Świętoniowska. Sztorm odpowiedział uderzeniem z dystansu K.Bużan, ale z tą próbą poradziła sobie Kamila Rosińska. Ostatecznie gole już nie padły i to Sztorm wraca do domu z trzema oczkami.


KKP: Rosińska - Daleszczyk, Kaźmierczak, Dudek (30 Lewandowska), Pawłowska, Kałuzińska, Wawer, Ossowska, Raczkowska (60 Siwek), Okoniewska (55 Sobczyk), Pancek (60 Łuczak)

Sztorm: Kołacz - N. Świętoniowska, A.Bużan, Zawadzka, Słowy, Zańko, K.Bużan, Słowińska (65 Kopińska), Cywińska (87 Smolarek), Kamińska (80 Krygier), Wierzbicka (65 Kozłowska)



Mitech Żywiec - Zagłębie Lubin 5:0
Suskova 18, 79, 90, Wnuk 35, Żak 65 (k)


Kolejna wysoka porażka Zagłębia stała się faktem. A że nieszczęścia chodzą parami…
Zagłębie przystąpiło do meczu z Mitechem w mocno okrojonym składzie i nie było faworytem. Choć Płonowska i spółka chciały grać w piłkę i długo się przy niej utrzymywać, to jednak Mitech zweryfikował te zamiary i to ekipa Beaty Kuty stwarzała raz po raz zagrożenie pod bramką Dąbek. Wynik spotkania otworzyła Suskova, która wykorzystała fatalne przyjęcie defensorki Zagłębia. Zagłębie odpowiedziało jedynie uderzeniem Bezdzieckiej, z którym poradziła sobie Szemik. W 35.minucie kolejny koszmarny błąd defensywy Zagłębia – zbyt krótkie podanie do Andżeliki Dąbek przejęła Wnuk i w sytuacji sam na sam wpakowała piłkę do siatki. Do przerwy 2:0.
Druga połowa toczyła się już zdecydowanie pod dyktando gospodyń. Zespół Kuty raz po raz stwarzał okazje bramkowe i Dąbek musiała uwijać się jak w ukropie, chcąc zapobiec utracie kolejnych bramek. Nie dała rady dopiero w 65.minucie, kiedy to z rzutu karnego pokonała ją Żak. To nie był jednak koniec popisów ekipy z Żywca: najpierw po kolejnym wielbłądzie defensywy „Miedziowych” w sytuacji sam na sam z bramkarką nie pomyliła się Suskova. Ta sama zawodniczka w ostatniej minucie meczu skompletowała hat tricka, z bliska pakując piłkę do siatki. 5:0 i wydaje się, że Zagłębie nie ma szans na ugranie czegokolwiek więcej, niż szóste miejsce. Na domiar złego boisko przedwcześnie musiała opuścić Balog.


Mitech: Szemik (57 Komosa) - Rżany, Zasada, K.Wiśniewska (46 Noras), Droździk, Suskova, Wnuk, Żak, Chrzanowska, Rozmus (46 Nieciąg), P.Wiśniewska (71 Zegan)

Zagłębie: Dąbek - Balog (22 Dul), Salwa, Płonowska, Jelencić, Latańska, Walczyńska, Jaworek, Bugajska, Bezdziecka, Zdunek


 

Czarni Sosnowiec – GOSiRKi Piaseczno 5:0
Zdechovanova 38, 55, Kaletka 49, 80, Warunek 20


Mecz bez historii w Sosnowcu.
GOSiRKi, choć w każdym meczu grają ambitnie i dają z siebie 100%, tym razem od początku meczu musiały radzić sobie ze skomasowaną ofensywą gospodyń. Do 20.minuty broniły się dzielnie, ale właśnie wtedy Renata Warunek wykończyła dobrą akcję Operskalskiej i wpakowała piłkę do siatki. Odpowiedź Piaseczna mogła być natychmiastowa, ale uderzenie Rapackiej minęło poprzeczkę Czarnych. W rewanżu miejscowe zdobyły, za sprawą Zdechovanovej, drugiego gola. Jeszcze przed przerwą swoją szansę miała szalejąca Kaletka, ale przegrała pojedynek sam na sam z Ożgo.
Po zmianie stron Czarne udowadniały, że są za silne na strefę spadkową. Kilka chwil po wznowieniu gry swojego gola zdobyła Nikol Kaletka, popisując się ładną, indywidualna akcją. Chwilę później było już 4:0, bo swoją drugą bramkę w tym starciu strzeliła Zdechovanova, wykorzystując bierną postawę defensywy w ekipie przyjezdnych. Po tej sytuacji mecz siadł, a Czarne, choć nadal dłużej utrzymywały się przy piłce, nie stwarzały już takiego zagrożenia pod bramką gości, zaś GOSiRKi nadziewały się na skutecznie broniące defensorki Czarnych. Gdy wydawało się, że w tym meczu nic więcej się nie wydarzy, wynik spotkania ustaliła niezawodna Kaletka, która precyzyjnym uderzeniem pokonała Ożgo. Czarne ostatnio w wybornej dyspozycji.


Czarni: Młynarczyk – Gruszka, Wycisk, Fischerova, Prokop, Warunek (33. Konieczna), Operskalska, Kaletka, Gębka (57. Matla), Frączek (80. Kołdon), Zdechovanova (70. Smidova)

GOSiRKi: Ożgo – Rosińska, Sosnowska, Machnacka, Zdonek, Dudek (62. Gozdek), Tkaczyk (80. Rębiś), Ciupińska, Łasicka (62. Kołek), Sobczak (62. Dziadek), Rapacka



AZS PSW Biała Podlaska – Olimpia Szczecin 3:1
Semczyszyn 55-s, Lefeld 70, Cieśla 90 – Ratajczyk 85


Mecz bez większego znaczenia, bo obie ekipy już wiedzą, że o nic nie grają.
Olimpia przyjechała do Białej Podlaskiej w najmocniejszym zestawieniu i w pierwszych minutach gry sprawiała lepsze wrażenie od miejscowych. Zaowocowało to strzałami Ratajczyk i Niewolnej, ale obie te próby wyłapała Kanclerz. Gospodynie obudziły się z letargu po nieco ponad kwadransie, kiedy to mocnym uderzeniem zza pola karnego popisała się Cieśla i Watychowicz musiała zaprezentować swoje umiejętności. Generalnie pierwsza odsłona stała po znakiem wyrównanej gry i braku konkretnych sytuacji. Widać, że obie drużyny po prostu chciały dograć to spotkanie.
Po przerwie do głosu doszły akademiczki. W 55.minucie mocno w pole karne wstrzeliła piłkę Lefeld, a nadbiegająca Semczyszyn przypadkowo przecięła lot piłki tak, że ta wpadła do bramki Olimpii. Po golu przyjezdne nie załamały się i próbowały wyrównać, ale ich próby kończyły się zazwyczaj fiaskiem, bo podopieczne trener Niewolnej miały rozregulowane celowniki. W 70.minucie się to zemściło, bo w dobrej sytuacji znalazła się Lefeld i jej nie zmarnowała. Chwilę później wynik mogła podwyższyć Grzywna, ale w dobrej sytuacji uderzyła obok bramki. W końcówce zagotowało się pod bramką akademiczek, a tam najsprytniejsza okazała się Ratajczyk, która dobrze przymierzyła i Kanclerz skapitulowała. Zapowiadało to emocje do końca, i faktycznie tak się stało. Kilka ataków Olimpii otworzyło jednak szansę na skontrowanie i tak się stało, gdyż w ostatniej minucie w dogodnej sytuacji znalazła się Cieśla, która pewnym strzałem zaskoczyła Watychowicz.


AZS PSW: Kanclerz – Sosnowska, Edel, M. Bujalska, J. Bujalska, Konieczna, Kusiak (86 Karolak), Cieśla, Lefeld, Niedbała (67 Górka), Wiatrzyk (60 Grzywna)

Olimpia: Watychowicz - Preś (65 Kędzierska), Szwed, Semczyszyn, Szymaszek, Lachman, Trzcińska, Falborska, Niewolna, Tarnowska, Ratajczyk



AZS PWSZ Wałbrzych - Medyk Konin 0:9
Gawrońska 55, 84, 90, Dudek 3, 27, Daleszczyk 44, 82, Sikora 74, 88


Medyk pokazał klasę w Wałbrzychu, choć wynik nie do końca pokazuje nam przebieg całego spotkania. Przed pierwszym gwizdkiem prezes AZS-u, Tadeusz Pogorzelski, wręczył drużynie Medyka drobne upominki w ramach gratulacji za udaną obronę tytułu. Zaczęło się więc sympatycznie.
AZS rozpoczął bardzo ambitnie i już w trzeciej minucie został za to skarcony. Po dośrodkowaniu z prawej strony Sikory najwyżej w polu karnym wyskoczyła Dudek i uderzeniem głową pokonała Darię Antończyk. Kto myślał, że mistrzynie pójdą za ciosem, musiał przecierać oczy ze zdumienia. Wałbrzyszanki zaskoczyły przyjezdne wysokim pressingiem i to one stwarzały więcej sytuacji. Najpierw dośrodkowania młodziutkiej Kowalczyk nie zamknęła Miłek, a chwilę później uderzenie głową Mesjasz poszybowało nad bramką. Podobnie zakończyła się próba Sobkowicz. Najlepszą okazję miała jednak Gonzales, która po bardzo dobrym odbiorze Bosackiej nawinęła dwie rywalki i oddała kapitalny strzał – Szymańska wyciągnęła się jak struna, ale nie zdołała sięgnąć futbolówki. Na jej szczęście ta zatrzymała się na poprzeczce. Z biegiem czasu Medyk zaczął nacierać coraz mocniej i coraz więcej działo się pod bramką akademiczek. W 27.minucie Antończyk ładnie obroniła strzał Tarczyńskiej, ale wobec dobitki z bliska Dudek była już bezradna. Kluczowe dla przebiegu meczu zdarzenie miało miejsce w 42.minucie. Po długim podaniu z połowy Medyczek jedna z nich znalazła się sam na sam z wałbrzyską bramkarką, a ta interweniowała ręką poza polem karnym. Sędzia nie miała wyboru i reprezentacyjną golkiperkę wyrzuciła z boiska. Miejsce między słupkami zajęła nierozgrzana Ludwiczak i to było widać przy golu z rzutu wolnego Daleszczyk, który zdecydowanie był do obrony. Do przerwy 0:3.
To, co działo się po przerwie, można określić tylko jednym słowem: demolka. Akademiczki słabły z minuty na minutę i ograniczały się tylko do prób kontrataków, na co z kolei nie pozwalały przyjezdne. Na 4:0 podwyższyła Gawrońska, kończąc znakomitą akcję Tarczyńskiej. Po tym golu plac gry opuściła Bosacka, która prawdopodobnie doznała urazu ręki. Brak swojej liderki dał się we znaki beniaminkowi, bo kolejne okazje pod bramką Ludwiczak mnożyły się jak grzyby po deszczu. Rezerwowa bramkarka Wałbrzycha kilkukrotnie popisywała się dobrymi interwencjami i nie przesadzimy jeżeli napiszemy, że obok młodziutkiej Kowalczyk była najjaśniejszym punktem AZS-u. Z kolei w środku pola szalała Kostova, której zagrania raz po raz siały spustoszenie w defensywie beniaminka. Podopiecznym Marcina Gryki zmęczenie dało się jednak bardzo mocno we znaki w ostatnim kwadransie gry, kiedy to jego zespół stracił aż pięć goli. Najpierw Sikora wykorzystała sytuację sam na sam z Ludwiczak, a chwilę potem to samo zrobiła Daleszczyk. Nie minęło 120 sekund, a po raz drugi na listę strzelczyń wpisała się Gawrońska, a zaraz po niej Ola Sikora ponownie wykorzystała sytuację jeden na jeden z wałbrzyską bramkarką. W ostatniej akcji meczu Anna Gawrońska płaskim strzałem ustaliła wynik spotkania. Warto nadmienić, że trener Jaszczak dał pograć wszystkim swoim piłkarkom, a AZS w końcówce dwukrotnie mógł zaskoczyć rezerwową bramkarkę Medyka, Sowalską – najpierw młoda golkiperka „wypluła” strzał Sobkowicz, ale zrehabilitowała się broniąc dobitkę Brzeskiej (choć oficjalnie sędzia dopatrzyła się tutaj faulu na Sowalskiej), zaś z ostrego kąta szczęścia próbowała Pluta, ale uderzyła tylko w boczną siatkę.


AZS PWSZ: Antończyk - Bosacka (53 Iwańczuk), Mesjasz, Pluta J.(73 Botor), Aszkiełowicz, Gonzales (81 Brzeska), Rędzia, Jędras, Kowalczyk (53 Pluta D.), Sobkowicz, Miłek (43 Ludwiczak)

Medyk: Szymańska (75 Sowalska) - Ficzay, Slavcheva, Gad, (71 Grzywińska) Balcerzak (46 Nikolić), Dudek (56 Zawiślak), Kostova, Daleszczyk, Sikora, Tarczyńska, Gawrońska



Teraz przed piłkarkami tydzień przerwy, bowiem pora na kluczowe zmagania reprezentacyjne w eliminacjach Mistrzostw Europy.


Tabela (90minut.pl):



Strzelczynie:
21 goli – Anna GAWROŃSKA (Medyk)
18 goli – Agata TARCZYŃSKA (Medyk)
15 goli – Aleksandra SIKORA (Medyk), Agata SOBKOWICZ (AZS PWSZ)

 


„11” kolejki:



Ławka:
Kołacz (Sztorm)
Kamczyk (Górnik)
Warunek (Czarni)
Kostova (Medyk)
Gradecka (AZS)
Sosnowska (AZS PSW)
Wnuk (Mitech)

 


Passy bramkarskie (trwające):
423 minuty- Anna SZYMAŃSKA (Medyk)
115 minut – Monika SOWALSKA (Medyk)
 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)