Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Być albo nie być. Z Danią o wszystko!
Czy Chojnowski w końcu odpali?
fot. wikipedia.org,
Czy Chojnowski w końcu odpali?

Być albo nie być. Z Danią o wszystko!

Piłka nożna | 05 czerwca 2016 12:38 | Krzysztof Mokrzycki

Po nieudanej batalii z faworyzowaną Szwecją nasze Panie lecą do Danii, by tam stoczyć swój bój o być albo nie być w grze o przyszłoroczne mistrzostwa Europy. W zasadzie tylko wygrana da nam jakieś w miarę realne szanse na awans, ale to zadanie będzie niezmiernie trudne.



Dania to ekipa notowana sporo wyżej niż nasza drużyna. W pierwszym meczu tych ekip, rozegranym w Tychach, padł bezbramkowy remis, który jednak nie zadowalał nikogo – Dunki grały przecież w roli zdecydowanych faworytek, z kolei nasz zespół w ostatnich minutach meczu miał „piłkę meczową”, kiedy to Ewelina Kamczyk w dogodnej sytuacji przeniosła futbolówkę nad poprzeczką.


Od tamtego meczu zmieniło się sporo w sytuacji obu zespołów. Polki przede wszystkim przegrały dwa mecze, i o ile porażka ze Szwecją raczej nikogo nie zaskoczyła, o tyle przegrana na Słowacji 1:2 bardzo mocno skomplikowała sytuację naszych orlic. W związku z tym Polska, aby zostać w grze o awans, musi wygrać w Danii, co będzie niezwykle trudną misją, ale nie niewykonalną. To w końcu tylko futbol. W przypadku wygranej nasz zespół zrówna się z Dunkami punktami i zostanie nam do rozegrania starcie z najsłabszą w grupie Mołdawią, w dodatku na własnym terenie. No i na korzyść drużyny Basiuka przemawiałby też lepszy bilans bezpośrednich gier. Z tym zastrzeżeniem, że „Duński Dynamit” ma do rozegrania wciąż jedno starcie więcej, bo reprezentacja ta ma w planach starcie z Polską, Szwecją oraz Mołdawią. Jeżeli w tych meczach zdobędzie cztery punkty, zapewni sobie awans kosztem Polek. Remis zostawia nam czysto matematyczne szanse, ale wtedy Dania musiałaby przegrać wszystkie mecze do końca eliminacji, co jest w zasadzie niemożliwe, bowiem wspomniane Mołdawianki znacząco odstają poziomem od reszty drużyn. Teoretycznie szansę na promocję ma jeszcze drużyna narodowa Słowacji, ale jej został tylko jeden mecz do rozegrania – wyjazdowe starcie ze Szwedkami. Także powyższe wyliczenia wskazują, że trzeba to spotkanie bezwarunkowo wygrać, jeśli Polki naprawdę chcą polecieć na turniej do Holandii.


Najlepszą duńską zawodniczką jest Nadim, autorka czterech goli w tych eliminacjach. Tuż za nią, z trzema trafieniami, znajdują się Troelsgaard, a dwa razy akcję Dunek wykończyła Harder. Siłą duńskiej reprezentacji jest także defensywa – dotąd ekipa ta straciła tylko jednego gola, podczas meczu przeciwko Szwecji. Nieco gorzej prezentują się w statystykach Polki – najlepszą strzelczynią eliminacji w biało-czerwonych barwach jest Katarzyna Daleszczyk, dzierżąca palmę pierwszeństwa z młodziutką Dominiką Grabowską – obie mają na koncie po dwie bramki. Po jednej zaś mają Pajor i Chudzik. W trwających eliminacjach nasze bramkarki przepuściły do siatki aż 10 piłek. Jednak ta statystyka boli jakby mniej, gdy dodamy, że aż 70% z tego strzeliła nam reprezentacja Szwecji.
Gra Dunek opiera się na silnej drugiej linii i znakomicie wyszkolonych technicznie skrzydłowych. W Tychach zawodniczką meczu wybrano Sikorę, której pojedynki z przeciwniczkami były zazwyczaj wygrane i można napisać, że to ozdoba tamtego spotkania. Teraz jednak będzie dużo ciężej. Futbol kobiecy w Danii jest dużo popularniejszy niż w Polsce, na mecze przychodzi więcej kibiców i to może być atut miejscowych. W Łodzi nasz zespół grał praktycznie bez wsparcia fanów, a pojedyncze okrzyki niczego nie wnosiły ani nie podnosiły na duchu naszej ekipy. Teraz będzie musiał zmierzyć się z tutejszymi kibicami, którzy na pewno będą dużo aktywniejsi niżli Polacy podczas meczu ze Szwecją.


Trener Basiuk przed meczem będzie miał kilka problemów. Pierwszym z nich jest obsada bramki – rywalizację na tym zgrupowaniu wygrała Szymańska i to ona broniła przeciwko Szwecji, ale nie pokazała nic nadzwyczajnego, a w kilku sytuacjach wydaje się, że mogła się lepiej zachować. W obwodzie pozostaje jeszcze Daria Antończyk, która zaczynała te eliminacje jako podstawowa golkiperka. Ale czy zmienianie bramkarki w przeddzień ważnego spotkania jest poważne? Nie od dziś wiadomo, że to specyficzna pozycja, na której podstawą jest ZAUFANIE. Jeśli bramkarz wie, że jeden babol i siada na ławce, to jak on ma być pewny w swoich poczynaniach?
Drugim problemem będzie obsada ataku. Na tle Szwedek fatalnie zaprezentowała się Pajor, której wygrane pojedynki można policzyć na palcach jednej ręki. Z formacji ofensywnej najlepiej zaprezentowała się rezerwowa skrzydłowa, Ewelina Kamczyk, która po tamtym występie powinna zacząć w Danii w wyjściowej jedenastce. Może warto byłoby spróbować zagrać z Chojnowski na szpicy? Na pewno w pojedynkach z twardymi i dobrze zbudowanymi duńskimi defensorkami ma ona większe szanse, niżli napastniczka Wolfsburga. Największą bolączką jest jednak gra w defensywie. Gwoli prawdy nie bardzo jest na kogo zmieniać, ale w meczu przeciwko Szwecji cały nasz blok obronny popełniał masę błędów i tylko niefrasobliwości szwedzkich napastniczek zawdzięczamy, że skończyło się „tylko” na czterech bramkach straty.



Początek meczu zaplanowano na godzinę 19:00. To będzie prawdziwa, piłkarska wojna.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)