Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Oceniamy Polaków za mecz z Litwą: Bezbarwna próba generalna

Oceniamy Polaków za mecz z Litwą: Bezbarwna próba generalna

Piłka nożna | 06 czerwca 2016 22:14 | Przemysław Drewniak
Grzegorz Krychowiak pokazał, jak wiele traci bez niego reprezentacja Polski
fot. M. Karczewski / Superstar.com.pl
Grzegorz Krychowiak pokazał, jak wiele traci bez niego reprezentacja Polski

Kibice spodziewali się kilku bramek i łatwego, efektownego zwycięstwa. Zamiast tego oglądaliśmy przeciętny pojedynek i bezbarwną grę biało-czerwonych, wśród których na zdecydowany plus możemy wyróżnić tylko Łukasza Fabiańskiego i Grzegorza Krychowiaka. Pierwszy pokazał, że nie odda łatwo pozycji numer jeden w bramkarskiej hierarchii, a pomocnik Sevilli potwierdził, że z nim w środku pola reprezentacja Polski prezentuje znacznie większą jakość.


Łukasz Fabiański – 7: Już w pierwszej minucie zaimponował spokojem i wyrachowaniem, odbijając piłkę w sytuacji sam na sam. Grał tylko do przerwy, a i tak miał zaskakująco dużo roboty. Ze wszystkich sytuacji wyszedł obronną ręką, a w dodatku dobrze wprowadzał piłkę do gry. Zaliczył test – pytanie, czy to wystarczy do gry w pierwszym składzie na Euro.


Bartosz Kapustka – 6: Niespodziewanie wystąpił w pierwszej połowie na prawej obronie. I nie można powiedzieć, że eksperyment zakończył się powodzeniem, bo piłkarz Cracovii nie był tak przebojowy w ofensywie, a kilka razy był spóźniony w obronie. Gdy Nawałka przesunął go do drugiej linii, spisywał się lepiej – to po jego rajdzie Sławomir Peszko miał stuprocentową okazję do zdobycia bramki.


Kamil Glik – 6: Poprawny występ kapitana Torino. Nie popełniał poważnych błędów, choć z drugiej strony widać było, że nie jest w pełni zaangażowany. I trudno się temu dziwić.


Thiago Cionek – 5: Zaczął najgorzej jak mógł, bo po jego błędzie Litwini mogli prowadzić już kilkanaście sekund po pierwszym gwizdku sędziego. Chwilę później przydarzyła mu się kolejna strata, ale z minuty na minutę obrońca Palermo czuł się na murawie coraz pewniej. Dobrze wykorzystywał swoją przewagę fizyczną nad rywalami. Czerwcowe mecze towarzyskie ogólnie może zaliczyć do udanych, bo dzięki nim niespodziewanie przybliżył się do wyjściowej jedenastki biało-czerwonych.


Jakub Wawrzyniak – 5: W jego występie nie było żadnych fajerwerków (oprócz efektownego strzału zza pola karnego, który mógł zakończyć się golem), ale piłkarz Lechii potwierdził, że gwarantuje na lewej obronie solidność. Faworyt do gry od pierwszej minuty w Nicei.


Jakub Błaszczykowski – 5: Brak koncentracji czy brak formy i słabe czucie piłki? Któryś z tych czynników sprawił, że w pierwszej połowie, tak jak w spotkaniu z Holandią, Błaszczykowski grał zdecydowanie poniżej swoich możliwości. Zdarzały mu się proste błędy. Później zmienił się stronami z Grosickim, częściej schodził do środka i momentami potrafił przyspieszyć grę biało-czerwonych. Był najbliżej zdobycia bramki, ale po podaniu Starzyńskiego trafił tylko w słupek.


Grzegorz Krychowiak – 7: Trudno się dziwić, że kibice w Hiszpanii uważają go za kluczowego piłkarza drużyny Unaia Emery’ego. Podobnie jest w reprezentacji, bo Krychowiak to nie tylko gwarancja wysokiej jakości na pozycji numer sześć – pomocnik Sevilli potrafi sprawić, że lepiej wygląda organizacja gry całego zespołu. Imponował przerzutami, dynamicznym rozpoczęciem ataków pozycyjnych i przez cały czas dyrygował kolegami. Pod nieobecność Lewandowskiego potrafi przejąć rolę boiskowego lidera.


Krzysztof Mączyński – 6: Mecz z Litwą potwierdził, że grając obok Krychowiaka łatwiej mu wykorzystać swoje atuty. Potrafił błysnąć ciekawymi podaniami, którymi stwarzał okazję do zdobycia bramki. Może nie jest w tak dobrej formie jak jesienią, ale po kontuzji w jego grze nie widać śladu.


Filip Starzyński – 5: Nie brakowało mu pomysłu na rozegranie, choć szkoda, że częściej nie brał na siebie gry w środku pola. Można było odnieść wrażenie, że nie do końca czuje się komfortowo w ustawieniu na boisku, nie wychodziła mu współpraca z Milikiem.


Kamil Grosicki – 6: Najaktywniejszy wśród biało-czerwonych. Kilka razy mocno zakręcił przeciwnikiem, potrafił zaskoczyć nieszablonowym zagraniem, ale… zabrakło soli, konkretu - strzału, precyzyjnego podania, po którym kolega mógłby wykończyć akcję. O jego formę możemy być jednak spokojni – oby podobnie było ze zdrowiem, bo skrzydłowy Rennes schodził z boiska mocno utykając.


Arkadiusz Milik – 4: To nie był jego wieczór. Mało widoczny, a gdy już miał okazję strzelić gola lub zaliczyć asystę, to zepsuł świetnie zapowiadający się kontratak. Bez Lewandowskiego jest mu ciężej, choć nawet kiedy nie gra na swoim najwyższym poziomie, potrafi zagrozić znakomicie wykonanym stałym fragmentem – tym razem na jego drodze stanął jednak Emilijus Zubas.


Rezerwowi:


Artur Boruc – 6: Litwini zmusili go raz do trudniejszej interwencji i bramkarz Bournemouth pokazał, że wciąż można na niego liczyć. Gdyby jakaś klątwa kontuzji dotknęła Fabiańskiego i Szczęsnego, nie będziemy musieli się martwić.


Bartosz Salamon – 6: Nie mógł za bardzo pokazać swoich atutów w obronie, bo w drugiej połowie Litwa skupiła się na przeszkadzaniu Polakom. Mogły się podobać jego efektowne crossowe podania.


Tomasz Jodłowiec – 6: Zagrał na swoim stałym, solidnym poziomie. Fizycznie górował nad Litwinami, popisał się świetnym prostopadłym podaniem do Grosickiego, który w ostatniej chwili dał się ograć obrońcy.


Artur Jędrzejczyk, Sławomir Peszko i Piotr Zieliński grali zbyt krótko, by ich ocenić.


Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)