Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna To koniec Zagłębia Lubin! Drużyna rozwiązana!

To koniec Zagłębia Lubin! Drużyna rozwiązana!

Piłka nożna | 08 czerwca 2016 10:06 | Krzysztof Mokrzycki
Balog i jej koleżanki od lata będą wolnymi zawodniczkami
fot. Katarzyna Szwarc, http://www.kszwarc.pl
Balog i jej koleżanki od lata będą wolnymi zawodniczkami

A więc stało się to, o czym mówiło się w kuluarach od pewnego już czasu: Zagłębie Lubin zostało rozwiązane! Piłkarki „Miedziowych” najpewniej nie dokończą nawet tegorocznych rozgrywek, a od lata poszczególne zawodniczki będą mogły sobie szukać innych klubów.

 

O takim rozwiązaniu po raz pierwszy mówiło się przed kilkoma tygodniami, ale wszyscy mieli nadzieję, że to tylko plotki. Wszak mowa przecież o zespole, który wspieramy jest przez znakomicie funkcjonujący KGHM, a w zeszłym sezonie, jako beniaminek, niespodziewanie zdobył wicemistrzostwo Polski, mając na koniec dokładnie tyle samo punktów co zwycięzca rozgrywek, Medyk Konin.


Przed tym sezonem jednak coś zaczęło się psuć. Nie wiadomo było, co dalej stanie się z ekipą, bo zarząd zdecydował się drastycznie obciąć budżet na futbol kobiecy w klubie, co zaowocowało tym, że wiele zawodniczek spakowało walizki i poszukało szczęścia gdzie indziej. Takim przykładem jest choćby Agata Tarczyńska (obecnie Medyk), która we wspomnianym sezonie 14/15 zdobyła w lidze aż 40 bramek i sięgnęła po koronę królowej strzelczyń. W klubie jednak pozostały inne, ważne piłkarki, które też potrafią świetnie grać w piłkę, jak choćby bramkarka reprezentacji futsalowej, Dąbek, czy też zawodniczki z pola: Płonowska, Salwa, Szymkowiak, Zdunek. Podwaliny pod sukcesy były, a w przedsezonowych wywiadach dziewczyny zgodnie podkreślały, że one cięć na własnej skórze nie odczuły.


Niestety, szczupła kadra, im dalej w las, zaczęła dawać się we znaki. Gdy zaczęły wypadać kolejne zawodniczki to doszło do sytuacji, kiedy to pod koniec jesieni nominalna bramkarka, Asia Bugajska, biegała w ataku. Zimą klub wzmocniła Monika Latańska i wydawało się, że idzie ku dobremu. Okazało się, że jednak niekoniecznie. Wciąż trener Cielewicz (zastąpił w przerwie zimowej Turkowskiego), miał do dyspozycji zaledwie 13 zawodniczek i wspomniana Bugajska nadal regularnie występowała w roli zawodniczki z pola. Sezon trwał, a „Miedziowe” coraz bardziej odczuwały na własnych nogach grę na dwóch frontach. Nic zresztą dziwnego, bo grały cały czas tym samym zestawieniem, a co gorsza, nawet w Pucharze, gdzie można było nieco odpuścić, Cielewicz musiał grać w większości podstawowym składem, bo zwyczajnie nie miał w kim wybierać.


Źle w klubie działo się już w końcówce zeszłego, udanego przecież sezonu. Doszło do sytuacji, że zespół rezerw Zagłębia wywalczył awans do drugiej ligi, ale władze klubu zrezygnowały z promocji. Był to pierwszy poważny sygnał, że coś jest nie tak.


Oczywiście decyzja działaczy jest niezrozumiała dla środowiska. Idzie zrozumieć, że męski zespół awansował do Ekstraklasy i w minionym sezonie zajął w niej znakomite, trzecie miejsce i wymaga większych niżli wcześniej nakładów finansowych. Ale umówmy się, że Zagłębie jest na tyle bogatym klubem z tak prężnym sponsorem, że wyłuskanie kilku groszy na znacznie tańszą w utrzymaniu sekcję kobiet nie powinno stanowić problemu. Prawdopodobnie decyzja zapadła już w styczniu, kiedy to mieli podjąć ją Burlikowski i Dębicki, a piłkarkom dopiero teraz zakomunikował to nowy prezes.


Do rozegrania w tym sezonie ligowym piłkarkom z Lubina pozostały tylko dwa spotkania: oba to wyjazdowe, derbowe starcia z AZS Wrocław i AZS PWSZ Wałbrzych. Na ten moment zespół jeszcze nie został wycofany oficjalnie z rozgrywek, ale jak udało się dowiedzieć od jednej z zawodniczek, raczej „Miedziowe” nie dograją ligi do końca. W każdej chwili można spodziewać się oficjalnego komunikatu ze strony włodarzy klubu. Szkoda, wielka szkoda.

 

Żal przede wszystkim zawodniczek. To one najbardziej ucierpiały na gierkach „góry”. Większość zespołu jest z Wrocławia, co wiąże się z dojazdami, to zaś jest stracony czas i pieniądze i o ile to drugie to rzecz nabyta, o tyle straconego czasu się nie da wrócić. Do tego trzeba dodać poświęcenie w każdym meczu sezonu, kiedy to „Miedziowe”, trapione kontuzjami, grały przez pełne 90 minut co tydzień na 200%. Wyniki siłą rzeczy musiały się pogorszyć, no bo przecież ludzki organizm nie jest w stanie wytrzymać takiego tempa. Mimo to udało się obronić miejsce w grupie mistrzowskiej i chwała im za to. Szkoda natomiast wkładu zawodniczek w ten wynik, bo zostawione na placu gry zdrowie i zaangażowanie pozostaje w tej chwili jakby niedocenione przez władze klubu.


Rozwiązanie sekcji kobiecej Zagłębia oznacza mniej więcej tyle, że większość dziewczyn zapewne będzie szukała swojego miejsca na ziemi w innych klubach. Najbliżej wydaje im się do Wrocławia (choćby z racji zamieszkania większości z nich w tym mieście), ewentualnie Wałbrzycha (lubiński zaciąg na Ratuszowej w postaci Bosackiej, Jędras czy nie tak dawno Okoń). Monika Latańska wróci do Bogdańczowic, bo była tylko wypożyczona z tego klubu.


Sympatyczne zawodniczki z Lubina nie będą miały większych kłopotów ze znalezieniem nowych pracodawców. Andżelika Dąbek to reprezentantka futsalowej reprezentacji Polski, Asia Płonowska ma na koncie występy w seniorskiej kadrze, zaś zawodniczki pokroju Salwy, Szymkowiak, Zdunek czy Bezdzieckiej wyróżniały się na tle naszej ligi i też nie powinny narzekać na brak ofert. Tak czy inaczej na pewno drużynie przez duże „D”, zarówno na murawie jak i poza nią, ciężko będzie się ze sobą rozstać i pójść swoimi ścieżkami. A przecież tak trzeba będzie zrobić.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)